majagor
18.11.10, 11:13
Jakoś smutno mi dziś od rana.
Obudziłam się z bólem żołądka. Mimo leków - nadal boli. Mdli mnie do tego oczywiście. Ale to moja wina bo wczoraj dałam się namówić na kolację i chyba zbyt dużo zjadłam, oczywiście zbyt dużo "zakazanych" rzeczy. Do tego desperados [ostatnio uwielbiam ten trunek]. I dzisiaj mam za swoje.
Marcinos poleciał służbowo gdzieś daleko... i nawet zadzwonić nie mogę, by pomarudzić...
Za Mamą dziś mocno tęskno... Tak strasznie mi żal tego filmiku ze skradzionej komórki...
I buty nowe mi się psują - a paragon od nich zagubiłam

Są tak ładne, tak wygodne, no ale chyba niesolidnie zrobione... Żebym chociaż paragon miała, to by była reklamacja... A że go zgubiłam w ciągu tygodnia to nie mam nic. Tzn. mam. Nowe, ładne popsute buty.
I w ogóle wszystko do d*py dziś jest.
Ale na szczęście jutro będzie lepiej. Bo to tylko chwilowa chandra, no nie? - mocno w to wierzę.
A może ja już tak nowym lekarzem się denerwuję? Kolejne opowiadanie wszystkiego od nowa bywa przytłaczające.... Czyż nie?
Wczoraj się ucieszyłam słysząc opinię dobrego znajomego o mnie. Znamy się wiele lat, "jak łyse konie" rzec można. I on wymyślił, że ja chora nie jestem. Nic a nic. Że to nie depresja... a moja wrażliwość.. Po prostu zbyt uczuciowa jestem


Pozdrawiam!
I przepraszam za me niemądre, poranne wywody...