Jak radzicie sobie z myślami s.?

30.12.10, 11:37
Bo mnie nękają strasznie i już nie wiem jakie sposoby mam stosować. Tak wiem, powinnam biec do lekarza ale jest na urlopie sad już dzwoniłam i udało mi się przyspieszyć wizytę i mam na 5-ego stycznia. Ale do tego 5-ego jakoś muszę przetrwać, a kończą mi się pomysły jak sad
    • kara.mija Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 11:41
      Staram się czymś zająć i to bardzo zająć - nie zawsze wychodzi albo ide spac - tez nie zawsze wychodzi.
      • kara.mija Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 11:44
        a i jeszcze jedno - to najbardziej pomaga - mysle o tych ktorych bym zostawila. Jak sie beda potem czuc i jaka krzywde moge im wyrzadzic swoim samolubnym odejsciem. Padly mi polskie litery - sorry.
        • agao_72 Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 12:04
          mam tak samo. myślę o moich bliskich, o Zośce, że nei chcę w żaden sposób jej skrzywdzić
          • czubata Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 12:12
            Ostatnio pomyślałam sobie że podcięcie żył musi bardzo boleć,a że ja się bólu boję to skończyło się na życiu a nie śmierci.O dzieciach też myśleć miałam,ale jak się okazuje i to zawodzi.To sama siebie straszę strasznym bólem przedśmiertnym.
            • kebli Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 12:32
              Chciałabym móc usiąść obok kogoś, powiedzieć wprost: nie mam siły już żyć, nie chce, rozpłakać i przytulić. Ale nie mam nikogo takiego. Ja też myślę o tych, których bym skrzywdziła i to dodaje mi sił. Staram się też czymś zająć. Dzisiaj mama zabiera mnie do kina. Jest bardzo miła, chyba czuje że coś jest nie tak. Zresztą moja przyjaciółka z pracy powiedziała jej, że przechodzę trudne dni. Jest mi strasznie ciężko. Staram się to przespać.
              Najgorsze jest to, że nie czuję się źle, nie czuję typowego dla depresji bólu, jestem tylko trochę bardziej płaczliwa. Z jednej strony to szczęście a z drugiej paradoksalnie nie, bo łatwiej jest podjąć jakieś złe wybory jak się człowiekowi wydaje, że to jego świadoma decyzja bo nie czuje choroby. Ale cały czas sobie powtarzam, że to ona, że to z choroby wypływa i że kiedyś to zniknie.
              Jak się spotkam z lekarzem to będę ją błagała na kolanach żeby coś zrobiła. Jestem gotowa na wszystko, żeby tylko to cholerstwo zniknęło.
              • czubata Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 12:37
                No bo to wypływa z choroby,to choroba każe nam patrzeć przez krzywe zwierciadło,i pewnie nic nie jest takie beznadziejne jak się w danej chwili wydaje.
    • czareg Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 12:56
      Najlepiej działa dla mnie ( i to na parę dni) wysiłek fizyczny do utraty tchu. Te parę dni to dodają ból kości i zakwasy. Myśli nie likwidują, ale zdecydowanie zmieniają perspektywę.
      Tyle że mam za słabą wolę, by tak wykończyć się na sali treningowej lub w domu.
      • kebli Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 14:35
        Wiecie co? Cały czas mnie nawiedza taka myśl - czy jak się skoczy z dachu budynku to się umiera od razu czy długo kona? Powtarzam sobie że się kona długo i NIE MAM ZAMIARU SKAKAĆ! Tylko musiałam to "głośno powiedzieć" sad No i cały czas mnie zastanawia czy moje leki nasenne wystarczą żeby się zabić sad Nie chciałabym takiej powtórki z historii jak kiedyś, że się jednak obudziłam sad TABLETEK TEŻ NIE BĘDĘ ŁYKAĆ! W ogóle nic nie będę robić tylko mi takie myśli chodzą po głowie. Może jak je jakoś wyrażę to będzie lepiej crying
        • obecna_xyz Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 14:50
          Ja mam za sobą próbę i straszliwe wyrzuty sumienia,że to zrobiłam. Ktoś tu opisywał na forum człowieka, który się rzucił pod pociag i okaleczył się jedynie.Padanie z dachu musi boleć.
        • voxave Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 01.01.11, 15:35
          jak cie cos takiego nawiedza odkładaj to na póżniej i ciagle na jutro na jurto az będzie dobrze,porzucisz te myśl
    • dzedlajga Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 15:03
      Mam za sobą próbę wiele lat temu. Wtedy, przysięgłam sama sobie, że nigdy więcej tego nie zrobię. Od tamtej pory ze dwa razy wszystko już było gotowe, ale tamta przysięga mnie powstrzymała. Poza tym, też myślę o tych, których bym skrzywdziła, ale to jednak przysięga działa najmocniej
      Teraz, odkąd wiem o mojej chorobie i ciągle coraz więcej, myślę, ze mogłaby mi pomóc myśl, że to nie ja tego chcę, tylko właśnie choroba, chory musk, który już tyle razy mi spłatał figla, a ten po prostu jest kolejny

      Trzymaj się ciepło
      • dzedlajga Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 15:12
        a rok temu, dokładnie o tej porze postanowiłam odespać całe zmęczenie i 3 dni nie wstawałam z łóżka. Jak się pojawiły myśli to natychmiast wstałam i czymś się zajęłam, już nie pamiętam czym. Pewnie nie było to nic ambitnego, jakieś oglądanie TV chociaż, cokolwiek, byle nie spać.

        Wtedy się zwyczajnie przeraziłam tym, co się ze mną dzieje. Trochę jakbym stanęła obok, zobaczyła siebie z tymi myślami i trzeźwo oceniła co się dzieje

        Odzywaj się do nas
        Przesyłam mnóstwo ciepłych myśli
    • 36.a Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 17:09
      Kładziemy się w kojo i czekamy aż miną.
      Zwykle pojawiają się późnym wieczorem.
      Czasem pomaga sen.
      • kara.mija Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 30.12.10, 23:50
        Moje są o pociagach, prochach, alkoholu i mrozie. Przed pociagiem to mnie jeszcze powstrzymuje myśl, że skrzywdzę maszynistę i że mimo, że nie jego by to była wina to może mieć poczucie, że zabił. Ale taki sen na śniegu po alkoholu i jakiś prochach ...........oczywiście nie teraz i nie mam takiego zamiaru ale jak myślałam o tym to właśnie o takim odejściu. Bólu też się boję więc wszystkoc o boli odpada. Generalnie ja mam problem z PSM - zawsze w drugiej połowie cyklu jestem depresyjna i te myśli się pojawiają.
    • to.niemozliwe Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 31.12.10, 03:08
      Osobiscie nie mam takich mysli, ale kiedys zastanawialem sie nad racjonalnymi przeslankami samobojstwa i wychodzi wiecej minusow niz korzysci:

      - nie odniesiesz z tego korzyści, bo nie będziesz istnieć. To jest
      błedne przekonanie, że jedynym efektem będzie pozbycie się
      uczucia ciężaru i smutku. Bedą inne efekty.

      - stracisz wszystko to, co w życiu masz dobre ( a jestem pewien, że
      masz - np. nie cierpisz głodu, chłodu, masz możliwość wprowadzania w czyn aktów swojej woli, masz możliwość budowania relacji z innymi ludźmi, masz możliwość starania się o dobre wykonywanie swojej pracy). Nieodwracalnie stracisz te możliwości.

      - życie jest nieprzewidywalne, stracisz szansę na przeżycie czegoś,
      co być może Ci los szykuje, np. wielką miłość. Pozbawisz się tej
      hipotetycznej możliwości nieodwołalnie.

      - Twoi bliscy przeżyją szok i koszmar, zasmucisz ich głęboko i
      przerazisz - czy jest Twoim celem, aż takie unieszczęśliwianie tych,
      którzy Cię kochają lub lubią?

      - jeżeli jesteś w stanie depresji, smutku lub przeżyłaś
      rozczarowanie, to prawdopodobnie Twoja zdolność do obiektywnej oceny i osądu Twojego położenia jest mocno zaburzona. Doświadczenie uczy, że nie warto kierować się decyzjami podejmowanymi w takim stanie.

      - jeżeli jest w Tobie wiara w jakąś religię, to myślisz o
      popełnieniu czynu, który jest niemoralny, jest uważany za grzech
      (występek przeciwko rozumowi, naturze i innym ludziom). Wiary nie należy się wstydzić, bo daje siłę i bliskość z innymi, podobnie
      myślącymi. Poczucie wspólnoty.
      • just-me-online Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 31.12.10, 11:07
        > Osobiscie nie mam takich mysli, ale kiedys zastanawialem sie nad racjonalnymi p
        > rzeslankami samobojstwa i wychodzi wiecej minusow niz korzysci: [...]

        Problem polega na tym, że optyka zmienia się zasadniczo kiedy jesteś pod presją choroby albo wpływów otoczenia przerastających Twoją zdolność adaptacji. I dodatkowo jesteś pozostawiony sam sobie - nie ma obok Ciebie nikogo, kto mógłby dać Ci wsparcie.

        Miałem raz w życiu sytuację, kiedy coś na kształt myśli samobójczych pojawiło się w sytuacji, gdy sprawy w projekcie zaczęły iść - delikatnie mówiąc - źle. Byłem za ten projekt odpowiedzialny, projekt był dość medialny i zapowiadała się doprawdy piękna katastrofa.

        Pomogła mi dłuuuga rozmowa w trakcie której "nieco" mi się przewartościowała ocena sytuacji.

        Swoją drogą to - choć IMHO nie wiesz o czym mówisz smile skoro nigdy nie miałeś myśli samobójczych, albo może właśnie dlatego smile - wyszła Ci całkiem zgrabna lista którą każdy powinien sobie zanotować w kajeciku i odczytać zanim zdecyduje się na ostateczne rozstrzygnięcie.

        Just Me
        • kebli Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 31.12.10, 17:17
          Odzywam się i bardzo dziękuję wam że jesteście smile staram się przetrwać do wizyty u lekarza, jakoś ciągnę smile pozdrawiam i życzę szczęśliwszego nowego roku kiss
          • 38takatam Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 31.12.10, 19:47
            Też nie czuję się najlepiejsad kiss
            "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
            nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

            Terri Cheney
            • voxave Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 01.01.11, 11:40
              ktos kto nie cierpi na depresje nie jest w stanie tego pojać--jest to taki ból w klatce piersiowej,taki jakiś żal,takie czrnowidztwo, ze całe towje dotychczasowe zycie jest nic nie warte,myślisz że nikt cie nie kocha że wszystko jest zmarnowane przez ciebie----doslownie nie ma nic czego mozna sie uczepic---wtedy jest mysl o samobójstwie--ale nie kazdy ma odwage to zrobić--kombinuje sie jak to zrobić---stan depresyjny trwa róznie czas jest nnieokreślony--------w manii robisz rzeczy szalone,słowa płyna z twoich ust,gadasz czasem głupstwa niestworzone,robisz rzeczy które niszcza ciebie i twoja rodzine--pamietasz przerazone oczy twoich dzici------to jest straszna choroba---rozum w tej sytuacji nie działa,wszystkie punkty rozkładu jazdy nie maja znaczenia---ty masz swoja własna jazde,czesto bez trzymanki
              • 38takatam Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 01.01.11, 12:58
                Dobrze ujęte i prawdziwe!


                "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
                nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

                Terri Cheney
          • cest Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 02.01.11, 16:32
            Kebli - jak Ci tam w tym nowym roku? Lżej trochę?
            • kebli Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 03.01.11, 14:32
              Ano średnio szczerze mówiąc. Wróciły lęki, budzę się i odczuwam lęk. Meczące strasznie, ale wolę tak. Zaczął mnie absorbować lęk zamiast myśl s. Łykam afobam i jakoś leci. Czekam na wizytę w środę, zobaczymy co lekarz powie smile Zdecydowanie wolę już mieć te lęki niż myśli s. Są łatwiejsze do zniesienia, chociaż myśli s. też mnie cały czas prześladują. Tylko, że sobie powtarzam, że nie warto i że na pewno się nie uda. Jestem zmęczona strasznie, oj strasznie.
              • dzedlajga Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 03.01.11, 15:26
                jesteśmy z Tobą, środa już niedaleko. Cieszę się, że jednak się trzymasz i że znajdujesz coś pozytywnego w tym co się dzieje. Lekarz na pewno coś wymyśli i będzie lepiej - jeszcze tylko dwie noce i jeden dzień. kiss
                • ergo_pl Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 03.01.11, 15:30
                  Trzymaj się dzielnie smile
                  • poetkam Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 03.01.11, 17:26
                    Dołączam się - trzymaj się dzielnie, środa już niedaleko smile
    • balbina_alexandra Re: Jak radzicie sobie z myślami s.? 03.01.11, 00:04
      Też mam za sobą próbę. Dawno. Nie lubię to tego wracać, nawet myślami. Nie chcę o tym pamiętać, bo wiem ile to kosztowało moją rodzinę. I choć potem kilka razy te myśli wracały, obiecałam sobie i im, że już nigdy tego nie powtórzę. To niełatwo, nie jest takie proste jak się na zewnątrz wydaje, ale kiedy się myśli na "trzeźwo". Tak wiem, to poddanie się, krzywda wyrządzona bliskim. Tylko że ja wtedy kompletnie tak nie myślałam. Byłam wyczerpana. Nie tylko psychicznie, ale i fizycznie - strasznie schudłam, bolało mnie całe ciało, leżałam w łóżku i nawet nie miałam siły płakać. Myślałam tylko "niech to już się skończy". Chciałam zasnąć i już się nie obudzić.
      Tak silny rzut depresji miałam jeszcze potem 3 razy. I tak w międzyczasie ciągnę na antydepach, biegałam na terapię.
      Faktycznie, jak ktoś ma siłę to wysiłek fizyczny, taki maksymalny b. pomaga. Ja zresztą uwielbiam takie formy sportu, gdzie trzeba się strasznie umęczyć, udręczyć, gdzie człowiek jest taki skatowany i czuje jakby miał za chwilę umrzeć wyczerpania.
      Mnie z ostatniej depresji 2 lata temu wyciągnął mój najmłodszy kocurek. Przyjaciółka przyniosła mi znajdę, musiałam wreszcie wyjść z domu, kupić karmę dla malucha, umówić pana dr, odrobaczyć, zaszczepić... Zwierzęta działają antydepresyjnie, nawet przeprowadzano różne śmieszne badania, gdzie udowadniano, że głaskanie pupila przez ileś tm czasu codziennie obniża poziom stresu. No a kotki oficjalnie wykorzystuje się np. w terapii dzieci z adhd
    • kebli Zmianyw lekach 05.01.11, 15:37
      Poszłam do lekarza, odstawiła mi fluanxol i dała ablify. Zobaczymy jak zadziała, podobno to dobry lek po którym się nie tyje smile Tylko muszę sobie gilotynę kupić bo mam to dzielić na pół smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja