Tak tylko piszę...

24.01.11, 13:06
Spotkałam dzisiaj znajome szt. trzy. Nasze dzieci utrzymują ze sobą kontakt, odwiedzają się. Wszystkie są we wczesnej ciąży. Dzieci chwalą się przyszłym rodzeństwem, mamy pieją z zachwytu. A ja... Co tu dużo mówić, zazdroszczę. W jaki sposób? Mówiąc sobie i innym, że moje dziecię już odchowane jest, mogę przesypiać noce, bez ograniczeń wyjeżdżać, itd.
Pomijam to, że młoda od jakiegoś czasu prosi o rodzeństwo, mówi, że modli się do Pana Boga. Jak na to reagować?

Tak tylko chciałam się podzielić moimi emocjami...
    • lolinka2 Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 13:14
      hehe, zew macicy smile znam to.... smile smile smile

      kamyczek, można to przeczekać... ja przeczekaniu zawdzięczam różnicę wieku m. dziećmi (którą aktualnie błogosławię) no i przeczekiwałam 1.5 roku...

      a emocje... są, będą....
      w każdym razie znam ten stan. serio.
      • czubata Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 13:21
        Miałam takie odruchy też.Jednak ostatecznie jestem szczęśliwa że się takim odruchom nie poddałam.Ostatnio w rodzinie Miśka wszystkie chodzą zaciążone albo rodzą,i kiedy chodzę w odwiedziny,staram się nie rozczulać nad bobaskiem tylko myślę sobie jakie to przerąbane,te kolki,katarki i wrzaski po nocach.Mnie to skutecznie zniechęca.Tak jak pisze Lolinka,przeczekać.
        Zawsze też powiadałam że ciąża jest zaraźliwa,jak zaciąży jedna,to zaraz w ciąży chodzi pół ulicy,i to się dziwnie sprawdza.
      • kamyczek_0 Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 13:35
        Młoda ma 6 lat.
        Jak radzić sobie z jej prośbami o rodzeństwo?
        • czubata Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 13:49
          Moja młoda ma siedem i też by chciała dzidziusia,bo by zmieniała pieluszki.Złudne pragnienia,obserwowałam ją jak się zachowuje w obecności niemowląt,to nawet do nich nie podchodzi a o mnie jest zazdrosna.Kiedyś pilnowałam dwulatka pewnej pani,to pytała się co się z takim małym dzieckiem robi.A mój ośmiolatek skwitował to następująco: ja nie chce dzidziusia,bo będzie mniej pieniędzy.Mój syn sobie umie racjonalnie przetłumaczyćbig_grin
          Dzieci chcą mieć rodzeństwo tak samo jak kotka i psa.
          • kamyczek_0 Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 14:02
            Młoda nie odstępuje niemowląt nawet na chwilę. Bawi się w pomieszczeniu, w którym dziecko śpi. Każde skrzeczenie noworodka i młoda przybiega informując matkę dziecka.
            Etap zabawy lalkami-niemowlętami ma już za sobą. Lalki i akcesoria jej nie interesują. Latem miała okazję przebywać z niemowlakiem 10 godzin dziennie. Nie znudziło jej się. Pilnowała żeby małe nie spadło z kanapy, bawiła się na podłodze z nim. Tłumaczyła wszystko, nie docierało, że małe nie rozumie. Wbrew pozorom nie liczy na kompana do zabawy. Próbowałam zniechęcić pokazując, że małe dziecko nie potrafi się bawić, płacze, skrzeczy. Nic jej nie zniechęciło. Ba, miała okazję spać kilka dni w jednym pokoju z noworodkiem, budzenia co 3 godziny, płacz -kolki nie spowodowały zmiany stanowiska w sprawie rodzeństwa.
            • kamyczek_0 Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 14:07
              Liczyłam na znudzenie, ewentualnie zazdrość, bądź niezadowolenie z powodu psucia jej zabawek, niszczenia budowli z klocków, itd. Nawet przewijanie brudnych pieluch nie powoduje zmiany zdania. Hehe smile Nic z tego. Twardzioch.
              Ciocie chętnie zabierają ją do miasta na zakupy w celu przypilnowania dziecka w wózku. Raj dla małej.
              • czubata Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 14:18
                No to rzeczywiście ma powołanie na siostrę.A może odwróć jej uwagę,może jakieś zwierzątko jej zafunduj,może ona ma potrzebę opiekowania się drugą istotą jak to wiele dziewczynek w tym wieku.Teraz dopiero mi przyszło do głowy że moja mała nigdy nie bawiła się lalkami typu "bobas".Nie raz proponowałam jej kupno jakieś "baby born" bo sama w dzieciństwie się takimi pasjonowałam i byłam "mamą",i nie raz mi było nawet żal że stanowczo odmawiała; ona takiej to nie chce.Kupiłam kiedyś wózeczek i skrzeczącego bobasa,to stał w koncie,a jeżeli już to woziła w nim kota.Właśnie,u nas zawsze były i są zwierzęta,i to w liczbie mnogiej.Zwierzęta bardzo fajnie zaspokajają dziecięce potrzeby a przy okazji uczą szacunku do istot żywych i poczucia obowiązku.
            • sensi41 Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 14:16
              Moja młoda tez uwielbiała,uwielbia małe dzieci. Jednak dla swojego o 7lat młodszego brata nie ma tyle uczucia,cierpliowści. Z wielką łaską zabierała go na spacery(mimo ,iż pomykała z wózkiem siostry koleżanki),do dzisiaj woli cudze dzieci zabawiać. Na co dzień ciężko jest być starszym rodzeństwem,zwłaszcza,iż przez 7lat było się jedynakiem.
              PS.Młoda ma teraz już17latsmile
            • dzedlajga Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 17:59
              To widzę, że Ci się taki egzemplarz jak ja trafił smile Jak byłam mała i zginęłam na ulicy, to wystarczyło poszukać wózka, jak brat miał się urodzić to kradłam innym dzieciom zabawki. Scena, którą pamiętam, to lato, piękny słoneczny dzień, wózek na środku pokoju a Mama dała mi butlę i mogłam nakarmić brata. Kiedyś na wczasach (miałam 6-7 lat), w domu obok (na zewnątrz) stał wózek z bobasem, który strasznie płakał (bobas oczywiście smile No to ja pobiegłam do tego domu i wzięłam malucha na ręce, uspokoił się. No i wtedy mamusia wyjrzała oknem co się stało, i kazała dziecko z powrotem do wózka włożyć. A jako dwunastolatka wyobrażałam sobie, ze jestem w ciąży. Świr normalny...

              Może rzeczywiście jakiś zwierzak trochę pomoże, ja zwierzaka nie miałam więc gwarancji nie dam, bo nie przetestowane.
        • 36.a Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 14:17
          Odpowiedzieć sobie szczerzena na pytanie: dlaczego nie chcę drugiego dziecka.
          Bo z tego, co piszesz Młoda bardzo dojrzale podchodzi do posiadania rodzeństwa i na serio bardzo chce.
          • kamyczek_0 Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 14:33
            Myślałam o kocie. Pies odpada. Opór ze strony męża w tej kwestii. Co do dziecka to ja sobie znajduję powody na "nie" żeby jakoś radzić sobie z zazdrością. Staram się nie przebywać z kobietami ciężarnymi. Cóż, jestem niemiła. uncertain Zwyczajnie zazdrość przeze mnie przemawia. Zawsze uwielbiałam patrzeć na kobiety w ciąży, teraz omijam szerokim łukiem. Nie pytajcie jak reagowałam na rodzinne ciężarówki w ostatnim czasie, to było poniżej pasa. Zamiast naprawdę powiedzieć, co czuję, mówiłam, że ja na szczęście nie mam już tak przerąbane jak wy- matki, które będziecie rodzić,nie będziecie przesypiać nocy z powodu straszliwych kolek, nie będziecie miały chwili dla siebie. Chodziło oczywiście o przedstawienie różnić pomiędzy małym dzieckiem, a moim odchowanym. Na złość, żeby udowodnić, że JA NIE POTRZEBUJĘ, NIE CHCĘ dziecka. Phii... Idiotkę z siebie robiłam. Oczywiście do zazdrości nie przyznawałam się. Mąż mnie regularnie sprowadzał do poziomu, bo przeginałam. Pierwszy nazwał rzecz po imieniu.
            Ten brak tolerancji ciężarnych kobiet w rodzinie, w gronie znajomych jest wysoki i niezmienny od mniej więcej roku.
        • lolinka2 Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 14:20
          Rozumiem, kochanie, chcesz mieć rodzeństwo. My nie chcemy na razie mieć dzieci i póki co rodzeństwa nie będzie.

          (niech się laska porealizuje na dzieciach tych twoich koleżanek jak się urodzą, to jej trochę optykę zmieni....)

          A na protesty ewentualne poinformowałabym, że to nie dzieci decydują o pojawianiu się kolejnych dzieci w rodzinie, tylko rodzice. Jak będzie duża i będzie miała męża, to będą mogli wspólnie zadecydować ile chcą mieć dzieci. Wy póki co chcecie mieć jedno.
          • czubata Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 14:25
            Ty to się Lolinko nie patyczkujeszsmile Ale nie każde dziecko potrafi aż tak daleko sięgać wyobraźnią.
            • kamyczek_0 Re: Lolinko 24.01.11, 14:35
              Tak też jej to tłumaczę. Niestety nie dociera. Nadal na tyle ile mogę pozwalam jej spędzać czas z niemowlakami w nadziei, że się zniechęci i odpuści, bądź zmieni obiekt pożądania.
            • lolinka2 Re: Tak tylko piszę... 24.01.11, 14:37
              Ale jeśli powtarzasz to metodą zdartej płyty to przynajmniej zajarzy, że jest to granica nienaruszalna. I taki ma być efekt. Bo dzieci wchodzące w kompetencje dorosłych to pajdokracja.
              • kamyczek_0 Re: A teraz drugi scenariusz 24.01.11, 14:42
                Przypuśćmy, że dziecko na wieść o rodzeństwie dostaje szału, spazmy płaczu: ja nie chcę!!!.
                • za_mszowe kamyczku, Ty kochasz się zadręczać;P n/t 24.01.11, 14:53
                • lolinka2 Re: A teraz drugi scenariusz 24.01.11, 14:55
                  to byłoby wypisz, wymaluj mną smile

                  a mnie w spazmach etc. utwierdzili, bo się powstrzymali od sprodukowania kolejnego dziecka smile
                  i w tej chwili oceniając kompetencje rodzicielskie par matka + ojciec vel matka + ojczym uznaję, że to było mądre
                  ale z pkt widzenia wychowawczego wobec mnie - już niekoniecznie.

                  Dziecko wówczas dźwiga odpowiedzialność za cały świat na własnych małych barkach. I to czego potrzebuje w obu sytuacjach, to upewnienia, że jest ktoś duży kto to wszystko "ogarnia" a ono jest i potrzebuje być małe i nie musieć ogarniać. Plus zapewnienia o miłości rodziców, niezmiennej niezaleznie od kontekstu.
                • czubata Re: A teraz drugi scenariusz 24.01.11, 14:55
                  Ja myślę że nie tyle problem z tym że twoja córka chce,tylko że ty chcesz,czujesz,zew natury przeżywasz.Nie powiem ci przecież że to nienormalne,bo to normalne.Twoja złośliwość to forma obrony.Temat dziecka już chyba nie pierwszy raz poruszasz na forum,albo się mylę.
                  Ja też mam chęć nieraz powiedzieć świeżo upieczonej mamie "współczuję ci" zamiast banalnego"pewnie jesteś teraz bardzo szczęśliwa" ale to dlatego że gdy urodziłam dziecko jakoś nie czułam się jakbym palcem miała musnąć nieba.A baaardzo,bardzo chciałam wtedy dzidziusia.Gdy zaszłam drugi raz (głupio,ale wpadka) to się załamałam.I obawiam się że załamałam bym się za trzecim razem też,bo depresje poporodowe chodziły za mną krok w krok,a depresja poporodowa jest szczególnie ciężka,bo MUSISZ być do dyspozycji dziecka non-stop,i musisz być szczęśliwa,tego oczekują inni.No ale zbaczam z tematu.
                  • kamyczek_0 Re: A teraz drugi scenariusz 24.01.11, 15:05
                    Czubatko, ja wiem, co to depresja poporodowa, bo miałam "przyjemność" doświadczyć jej. Teraz wiem, że mogłabym zminimalizować ryzyko- już kiedyś rozmawiałam z moją psychiatrą o tym. Temat poruszam, poruszam, bo nie chcę się się dzielić tymi odczuciami, tę burzą we mnie z innymi. Wolę z Wami.
                    Córka to zasłona moich pragnień. Izoluję się od ciężarnych żeby mnie do reszty krew nie zalała wink
                    BTW, nom taki już ze mnie zamartwiacz wink
                    • czubata Re: A teraz drugi scenariusz 24.01.11, 15:26
                      Też sobie nieraz myślałam że teraz kiedy już wiem,kiedy się leczę i leczyć będę,że są na to leki,to może mogłabym inaczej przeżyć ciążę,poród i wczesne macierzyństwo.No ale nie czuję jednak musu próbowaćwink Każdy sam musi zbadać czego tak naprawdę chcę.Jak w pewnym filmie ktoś powiedział: musisz sobie zadać jedno zaj*^&cie ważne pytanie: co chcesz w życiu robić,a potem zacznij to robićwink
              • 36.a Re: Tak tylko piszę... 25.01.11, 16:01
                A rodzice nie sluchający dzieci to TYRANI

                big_grin
                • czareg Re: Tak tylko piszę... 26.01.11, 13:46
                  Jestem Tyranem big_grin

                  Dziękuję.
    • kara.mija Re: Tak tylko piszę... 25.01.11, 10:30
      Między moimi jest prawie 6 lat różnicy. Starsza też tak chciała siostręj ak Twoja - opiekowała sięi bawiła ze wszystkimi maluchami w rodzinie i okolicy. Przestała przychodzićdo nas do łóżka żeby nie przeszkadzać rodzicomw przytulaniu, modliła się. A teraz tłuką się i kłócą. Owszem kochają się też i bawią ale chyba awantur więcej. Do tej pory starsza lepiej i chętniej zajmuje się cudzymi dzieciakami niż własną siostrą. Jak jej mówię, że przecież tak chciałaś to odpowiada bo nie wiedziałam, że będzie taka niedobra. Ale w okresie niemowlęcym faktycznie była nią zachwycona i bardzo czule się do niej zwracała - mam takie filmiki na telefonie - cudo. Normalnie jej tłumacz dlaczego nie - kilka konkretnych powodów - to kiedyś minie. A u Ciebie to instynkt - normalka - jesteśmy tak zaprogramowane. Ja akurat okres niemowlęcy drugiej córki wspominam jako coś cudownego dopiero jak podrosła to obie dały mi do wiwatu. Nie ogarniam ich i domu a mimo to jak sobie pomyślę o maluszku to też zazdroszczę ciężarnym w rodzinie. Lubiłam być w ciąży, lubiłam mieć niemowlaka w domu (drugiego bo pierwszy to trauma i depresja) i czasem żałuję, że już mnie to nie spotka ale wystarczy, że sobie wyobrażę w moim domu takie trzecie podrośnięte to od razu mi się odechciewa.
      • kamyczek_0 Re: Tak tylko piszę... 25.01.11, 10:57
        Moja to jest taka, że interweniuje w razie konfliktów z koleżankami, kolegami. Wiadomo jak to jest, gdy w jednym pokoju zaczną bawić się dziewczyny. Każda chce malować się tym samym w jednym czasie, bawić tą samą zabawką. Podsłuchuję zza ściany. Dwie/trzy się sprzeczają, a moja mała ze stoickim spokojem uspakaja je jest mediatorem. W przedszkolu pani nauczycielka również zauważyła to, o czym piszę. Koleżanki z kolegami czasami zaczynają się szarpać, krzyczeń na siebie. Ona nigdy. W sytuacji, w której jakiś kolega pociągnie ją za warkoczyki, tak rozwiązuje tę sytuację, że on sam ją przeprasza. I to dotyczy nawet przedszkolnych łobuzów. Zadziwia mnie dość często. Czasami aż mi głupio samej przed sobą, bo mnie także potrafi zmusić do refleksji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja