quaxo
02.02.11, 20:54
Jestem w lekkiej depresji, więc ogólnie jestem w stanie wyjść z domu, przygotować posiłek, zjeść, porozmawiać sensownie i udawać przed światem, że jest ok, ale np. przedwczoraj do pracy wyszedłem bez porannego prysznica (zawsze się kąpię rano), po prostu wszedłem do wanny i stwierdziłem, że nie mam siły się wykąpać, sprawdziłem, czy nie śmierdzę, założyłem nowe ciuchy i wyszedłem. Codziennie się spóźniam, na szczęście jest to praca z gatunku kreatywnych i na pół etatu, więc nikt mnie nie opieprza, ale najgorsze jest to, że te pół etatu naprawdę mnie męczy, bo najchętniej bym spał i tak spędzam dni wolne.
Teraz ważne: praca magisterska nie napisze się sama! A ja miałem dzisiaj siłę wysprzątać biurko do połowy i nic więcej, mam niepozmywane - nie ma żadnych czystych kubków ani łyżeczek i nie mam siły na to! Mam ochotę walić głową w mur!
Macie jakiś pomysł? Zmniejszyć ketrel (teraz mam 300 na dobę) albo antydep (Mirzaten - 30 na dobę)? A może poczekać jeszcze kilka dni? Nowy reżim lekowy zaczął się w piątek. Panikuję.