Dodaj do ulubionych

Dieta proteinowa

17.02.11, 08:51
75 kg na 170 cm wzrostu: tyle co w ciąży. To już koniec mojej szrpaniny. Najgorsze są słodycze. Jestem słotko-zależna. Podjęłam więc radykalną decyzję: dieta proteinowa-białkowa-Dukana. I kropka. Lubię te produkty więc powinno być do zniesienia, a rezultaty podono rewelacyjne. Nerki mam zdrowe więc nie grozi mi nic złego.
A tak w ogóle depresja, już drugi rok. Który to już lek? I tu pytanie. Jak długo rekordowo miałyście depresję?Odpowiedzcie proszę. Ściskam smile
Obserwuj wątek
    • dr.zabba Re: Dieta proteinowa 17.02.11, 09:27
      Najdłuższa depresja to 1,5 roku.
      A tu jest taki dukanowy blog, gdzie czasem zaglądam - pierwszy miesiąc diety wygląda w nim optymistycznie.
      Co do Twojej wagi, uważam, że jest ok.
      • kamyczek_0 Re: Dieta proteinowa 17.02.11, 11:22
        A ja się przyznam, że zarzuciłam dietę. Zimno mi strasznie było, głowa bolała. Niedobór węglowodanów w zimie to kiepski pomysł. No i słodycze, nie mogłam się oprzeć. Waga poszybowała w górę o 1,5 kg. Teraz ważę 60,5kg przy wzroście 160cm uncertain
        Od jutra zaczynam znowu.
      • skwr2 Re: Dieta proteinowa 22.04.11, 21:36
        dr.zabba napisała:

        > Co do Twojej wagi, uważam, że jest ok.
        Jasne, że taksmile Ważę tyle samo przy wzroście dużo niższym. Przestałam palić, wlazło na mnie prawie momentalnie 10 kg. Źle i z tym i nie bardzo umiem ruszyć masy upadłościowej.
    • jasminka28 Re: Dieta proteinowa 17.02.11, 13:53
      Moja najdłuższa depresja trwała 8 miesięcy, teraz właśnie wybudzam się z takiej czteromiesięcznej ,koszmar. Z tym że ja chudnę w depresji a przybieram w hipo, mam niewyobrażalny apetyt na wszystko wtedy.
    • obecna_xyz Padłam 20.02.11, 13:27
      Po trzech dniach diety: totalna migrena, mdłości, zlewne poty i bezsenność. Poczytałam o hipoglikemii, którą powoduje żarcie samego białka i dokopałam się, że obumierają komórki mózgowe. Graulacje. Więc powrót do mozolnego liczenia kalorii. Ale 1,5 kg lżej. Ok.
      • kamyczek_0 Re: Padłam 20.02.11, 14:32
        Dlatego ja nie przestrzegam aż tak ściśle, ponieważ pozwalam sobie na większą ilość węgli złożonych (więcej niż dwie łyżki dozwolone dziennie). Zamiast dwóch kromeczek chleba dukanowskiego jem 4. Do tego na śniadanie owsianka z wszystkimi możliwymi otrębami.
          • kamyczek_0 Re: Padłam 21.02.11, 12:18
            1.5 kg uncertain Waga stoi i ruszyć nie chce. Zero chleba normalnego, słodyczy, ziemniaków, makaronów, ryżu. Wszystko dietetyczne. Już mam dość , bo efektu nie widzę.
            • dr.zabba Re: Padłam 21.02.11, 12:34
              mój najskuteczniejszy sposób - unikać jedzenia jak tylko się da
              jeść tak mało, jak to tylko możliwe
              tylko trudne to bardzo jest
              schudłam w miesiąc 3kg i waga stanęła sad
              • 36.a Re: Padłam 21.02.11, 17:08
                przepis na schudnięcie: zachorować mocno na gardło. stracić całkiem węch i smak - a tak zdarzyło mi się po raz pierwszy w życiu. smażone pierożki miały tylko fakturę, jabłko było tylko soczyste, kawa była tylko kofeiną. czyli jedzenie tylko wtedy, gdy odczuwałam rzeczywisty głód. gdyby to było odwracalne - chciałabym tak przez rok. pod warunkiem, że czułabym zapachy niebezpieczne typu zapach gazu (to co czujemy, gdy się ulatnia, ten nawaniacz). No i feromony też nie do odebrania. Ozon po burzy. Ale jedzenie - proszę bardzo.
                • kamyczek_0 Re: Padłam 21.02.11, 17:22
                  Ja znowu jem nieregularnie. Stąd też organizm chomikuje. U mnie problem jest w okolicy brzucha, bioder. Nie mam talii. Klocek. Niby dużo nie ważę, ale nie mogę patrzeć na swoje zdjęcia sad
                  • obecna_xyz Re: Padłam 21.02.11, 18:36
                    Ja trzymam ok 1500-1600 kcal/d. Ten numer ze stawaniem wagi jest powszechnie znany. Widzę natomiast wyższość diety 1500 kcal: wolno mi WSZYSTKO. Orzechy, majonezik, pierogi owoce (choćby i zabroniony nie wiedzieć czemu banan),nawet tort byle w ww granicy. Moja waga spada wolniutko mimo,że odstąpiłam od diety protal, a objawy hipoglikemii ustąpiły. No i trochę ruchu. Wczoraj gimnastyka, dziś długi marsz. Pozdro smile
                    • obecna_xyz P.S.Dieta Kwaśniewskiego 21.02.11, 18:52
                      Jeszcze gorsza od Dukana była dieta Kwaśniewskiego (vel Atkinsa), którą też próbowałam na sobie. Obie to tzw. diety ketogeniczne. Na szczęście lubię słodzik więc nie muszę się mordować gorzką kawą i herbatą. Na takim słodzeniu "oszczędzam" dużo kalorii. Przekopałam Google: sacharyna nie jest szkodliwa. Mam więc np. świetny zapychacz: kisiel na 4 tabletkach słodzika- 140 kcal, to mniej niż szklanka mleka.
                      Trzymajmy się dziewczyny.
                      Ja się w ogóle robię na bóstwo. Zrobiłam sobie protezkę szkieletową na brakujące w buzi piątki, a za tydzień idę w sprawie żylaków. Zęby 1000 zł- zgroza! tongue_out
                  • dr.zabba Re: Padłam 21.02.11, 20:52
                    Całkiem ponętny z Ciebie klocek, Kamyczku!
                    Do czego jak do czego, ale do klocka bym Cię nie porównała.
                    Wspaniały biuścik, niczego nie brakuje.
                    Skupiaj się na atutach, a tych Ci nie brakuje.
                    Ja też nadrabiam biustem...
        • sapiencja Re: Co u Was? 26.02.11, 20:57
          obecna_xyz napisała:

          > Jak się trzymacie dziewczyny? smile

          Ja, kobieta, dziewczyną już byłamwink
          Raz tyję, raz chudnę. Jeśli zacznę jeść węglowodany, nawet garstkę dziennie, od razu tyję. Wracam do protein - waga "idzie" w dół.
          Może powinnam, jak Tatarzy, tylko mięcho i wodasmile
          • sapiencja Re: Co u Was? 22.04.11, 19:40
            Czy któraś z Was powróciła do diety Dukana, po tym jak przytyła, i czy miała problem z ponownym schudnięciem?

            Pytam, bo wróciłam jakiś czas temu do Dukana, ale nie schudłam nawet 1 kg.

            Dziś stanęłam na wadze, i zgroza.


    • skwr2 Re: Dieta proteinowa 22.04.11, 21:33
      obecna_xyz napisała:

      > Jak dłu
      > go rekordowo miałyście depresję?
      2 lata. Za sukces poczytywałam sobie przejście w stan subdepresyjny. Dochodziłam do przemyśleń, czy nie lepiej się ostatecznie ewakuować niż żyć w wiecznym poczuciu nieszczęścia i znosić wszystkie fizjologiczne objawy depresji. Mam nadzieję, że depresji o takim natężeniu nie będę już nigdy przechodzić. Wplątały się w nią jeszcze stany mieszane - nie znam gorszej zarazy do przetrzymania.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka