kamyczek_0
26.02.11, 12:45
Jedna z osobą, która zarzuciła mi to, co powyżej w poście.
Druga z osobą ze służby zdrowia, która za słowa "pielęgniarka mogła pomyśleć" obraziła się na śmierć.
Obie z tamtej strony, znaczy się koniec powiedziała ta druga strona.
Jak tak dalej pójdzie to do końca następnego tygodnia ograniczę się do kilku tylko osób. A ja chciałabym, żeby wszyscy dali mi święty spokój. A to, źle że dopiero po południu będę mogła odwiedzić mamę, bo powinnam być minutę po godzinie umożliwiającej odwiedziny, tylko nie mam z kim dziecka zostawić, a do szpitala nie zamierzam zabierać ze sobą. Moja dziecko jutro ma urodziny. Mnie-matki nie nich nie będzie, bo będę siedziała z mamą (mycie, karmienie). Jedynym pozytywem jest to, że nie myślę o pracy. Tylko jak zacznę pracować to będzie jeszcze gorzej, bo dochodzi mama. Nie ma mnie kto zastąpić. Mąż wyjeżdża, nie ma na to wpływu. Nie wiem, do której będę musiała być w pracy, najpewniej na razie po godzinach. Nie wiem też, czy wypada mówić o mamie i prosić żeby wyrwać się o ludzkiej porze. Pielęgniarki mają nalane, najprawdopodobniej którąś trzeba będzie opłacić, żeby zajęła się mamą. Mama będzie w szpitalu przynajmniej dwa tygodnie. Do tego dochodzi normalne życie, dziecko. Nie mogę na nikogo liczyć. Mąż by mnie odciążył, ale go nie ma. I jak tu nie mieć złych myśli.
Jak nie może być gorzej to okazuję się, że....może być jeszcze gorzej.