kebli
07.03.11, 15:03
Mam (a może miałam?) przyjaciółkę. Byłyśmy bardzo zżyte, teraz nasze kontakty się trochę rozluźniły.
Ale jest inny problem. Wyrolowała mnie na 550 zł. Powiedzmy, że pożyczyła pieniądze (1500 zł) i spłacała w ratach po 50 zł. Teraz stwierdziła, że nie odda mi reszty, bo nie pracuje i nie ma pieniędzy. Ona po prostu przeszła nad tym do porządku dziennego i zachowuje się jakby nigdy nic.
Kiedy mi to powiedziała, ja byłam w głębokiej depresji i nawet nie zareagowałam. Nie dotarło to do mnie. Ja za to poczułam się lepiej i zaczęłam się czuć "lekko" wk*rwiona.
Ona uważa, że wszystko jest ok, bo przecież jak ja nie zareagowałam, to znaczy że się zgodziłam. A ja byłam po prostu w takim stanie, że nie byłam w stanie zareagować!
Ja wiem, moja wina, mogłam od razu powiedzieć

Tylko, że teraz nie wiem co mam zrobić. Powiedzieć jej co myślę, zerwać kontakty? Czy przełknąć złość i jakoś żyć dalej? Pieniędzy i tak nie odzyskam.
Czy warto przekreślać wieloletnią przyjaźń z powodu forsy? Co wy byście zrobili? (tylko nie piszcie, że zareagowali od razu, nie byłam w stanie po prostu).
Ona chce się spotkać, a ja się waham. Nie czuję się na tyle dobrze, żeby się kłócić. Ale widzieć jej też na razie nie mam ochoty.