Przyjaciółka

07.03.11, 15:03
Mam (a może miałam?) przyjaciółkę. Byłyśmy bardzo zżyte, teraz nasze kontakty się trochę rozluźniły.
Ale jest inny problem. Wyrolowała mnie na 550 zł. Powiedzmy, że pożyczyła pieniądze (1500 zł) i spłacała w ratach po 50 zł. Teraz stwierdziła, że nie odda mi reszty, bo nie pracuje i nie ma pieniędzy. Ona po prostu przeszła nad tym do porządku dziennego i zachowuje się jakby nigdy nic.
Kiedy mi to powiedziała, ja byłam w głębokiej depresji i nawet nie zareagowałam. Nie dotarło to do mnie. Ja za to poczułam się lepiej i zaczęłam się czuć "lekko" wk*rwiona.
Ona uważa, że wszystko jest ok, bo przecież jak ja nie zareagowałam, to znaczy że się zgodziłam. A ja byłam po prostu w takim stanie, że nie byłam w stanie zareagować!
Ja wiem, moja wina, mogłam od razu powiedzieć uncertain
Tylko, że teraz nie wiem co mam zrobić. Powiedzieć jej co myślę, zerwać kontakty? Czy przełknąć złość i jakoś żyć dalej? Pieniędzy i tak nie odzyskam.
Czy warto przekreślać wieloletnią przyjaźń z powodu forsy? Co wy byście zrobili? (tylko nie piszcie, że zareagowali od razu, nie byłam w stanie po prostu).
Ona chce się spotkać, a ja się waham. Nie czuję się na tyle dobrze, żeby się kłócić. Ale widzieć jej też na razie nie mam ochoty.
    • 36.a Re: Przyjaciółka 07.03.11, 15:25
      Ejjjjjjjjjjjjjjjjj.
      Spotkać się i między zdaniem 25 a 58 wyłożyć z uśmiechem i spokojnie prośbę o zwrot kasy. 550 zł to cena za jaką wykreślisz ją, przekreślisz i przestaniesz się przyjaźnić [tego jej nie mów]. Powinna zrozumieć.
      "Chcesz mieć przyjaciół - nie pożyczaj"
      I moje ulubione: KOCHAJMY SIĘ JAK BRACIA, LICZMY SIĘ JAK ŻYDZI.
      no!
      • beatrix-kiddo Re: Przyjaciółka 07.03.11, 15:46
        36.a napisała:

        > I moje ulubione: KOCHAJMY SIĘ JAK BRACIA, LICZMY SIĘ JAK ŻYDZI.

        Z ust mi wyjęłaś smile
      • ergo_pl Re: Przyjaciółka 07.03.11, 15:47
        moim zdaniem takie stwierdzenie jest bezczelne.
        co innego, gdyby Cie poprosiła, zapytała, czy tak może być przez jakiś czas, kiedy jest jej ciężko etc.

        36.a - różnie jest w życiu, jak ja miałam - pożyczałam innym, teraz pożyczam od.
        chociaż suma sumarum wyszło, że ja, dziadówa, władowałam w "przyjaciółkę" multum, jak na mnie, kasy.
        i moja jeszcze się na mnie obraziła wink
      • dr.zabba Re: Przyjaciółka 07.03.11, 15:48
        jesli to była przyjaźń - porozmawiać
        jesli nie - to w sumie tez porozmawiac
        chociażby dla poćwiczenia asertywności - ja ćwiczę asertywność nawet na 4 zł
        taka ze mnie zołza
        • ergo_pl Re: Przyjaciółka 07.03.11, 15:56
          nie chciałabym i nie chcę mieć przyjaciółki, która mnie nie szanuje - gdzie tu w ogóle mowa o przyjaźni?

          więc albo to jest przyjaźń i jednorazowo zdarzył się jej taki wyskok, albo jest to osoba o zabarwieniu egocentrycznym...
      • czubata Re: Przyjaciółka 07.03.11, 16:45
        36.a napisała: > I moje ulubione: KOCHAJMY SIĘ JAK BRACIA, LICZMY SIĘ JAK ŻYDZI.

        Bardzo mądrze.Na taką wysoką sumę to ja bym jeszcze spisywała to na papierze,żeby mieć zabezpieczenie. No proszę,to nie 50 zł,to 500 zł,i jeszcze jakie dogodne warunki miała na spłatę.Z Miśkiem nie raz się zapożyczaliśmy też,ale zawsze priorytetem było oddać znajomym, bo bank z głodu nie padnie jak się opóźni z wpłatą,(nie mówię o nie płaceniu),a przyjaciele to różnie bywa,przecież też nie mają lekko na ogół.Wiem że w życiu różnie bywa,ale to nie tylko nam,inni też mają ciężko,trzeba się z tym liczyć!I nie narażać przyjaciół na straty.To chyba ludzka troska o drugiego człowieka. A na prawdę,jak ona ci miała spłacać po 50,to na prawdę nie da rady???????? Nie możesz jej darować,a jaka to przyjaźń jest to wyjdzie w praniu,po tym jak zareaguje gdy się jednak upomnisz o swoje.Jak nie może po 50 to chociaż po 20,już całkiem nie uwierzę że nie mogłaby.
        • ergo_pl Re: Przyjaciółka 07.03.11, 18:44
          > Jak nie
          > może po 50 to chociaż po 20,już całkiem nie uwierzę że nie mogłaby.

          ja nie piszę o tej dziewczynie teraz, bo nie znam jej, ale Czubatku, uwierz, są różne sytuacje i różne życia.
          Kiedyś, gdy byłam po tamtej stronie, pożyczyłam komuś 200 zł na... 20 rat, bo wiedziałam, że nie da rady spłacać więcej...
          • czubata Re: Przyjaciółka 07.03.11, 19:05
            Ale samo takie stwierdzenie> nie oddam ci> i sobie ot przechodzenie do prządku dziennego...
            Można powiedzieć >oddam ci jak będę mogła. Pożyczyła 1500 zł,twoi znajomi 200 na 20 rat,i przypuszczam oddali.A tutaj wygląda na to że Kebli kasy nie odzyska,nie bo nie,bo koleżanka nie zakłada wersji by iść do pracy,albo nie zakłada wersji że nawet jak pójdzie,to odda.Bo co ,dług przedawniony? Misiek też miał kiedyś taką sytuacje,pożyczył 1200 "przyjacielowi",koledze z podwórka,a właściwie to bratu ciotecznemu.Nie mógł oddać potem,bo z pracą coś nie tak,dzisiaj pracuje,zarabia,a długu to sobie zapomniał,właśnie przechodząc do porządku dziennego.To już było x lat temu.Albo są sytuacje; nie może płacić 20 zł długu miesięcznie ale wydaje 400 zł miesięcznie na papierosy.Dlatego piszę że nie wierzę.
            • czubata Re: Przyjaciółka 07.03.11, 19:10
              Ba! Znam człowieka którego cały dochód wynosi 360 renty socjalnej a jeździ sobie do kasyna przebibać te 20 zł,,bo 20 zł to żaden pieniądz i można sobie "pozwolić". big_grin Potem pożycza pieniądze naturalnie wink
    • kebli Re: Przyjaciółka 07.03.11, 20:43
      Wybadałam sytuację i wyszło kilka kwiatków.
      Otóż okazało się, że A. nigdy nie oddawała mi pieniędzy. Robiła to jej matka. Otóż na spłatę długu A. brała forsę od matki, całe 950 zł wzięła od matki. Teraz jej matka powiedziała, że więcej pieniędzy jej nie da. Jej mąż również odmówił dawania jej pieniędzy. A. nie ma pracy więc, kiedy zarówno matka jak i mąż odmówili dawania jej pieniędzy, ta stwierdziła, że nie odda ich w ogóle. Pracy nie ma zamiaru szukać, bo z mężem starają się o dziecko. Własnych pieniędzy nie posiada wcale, mąż nie chce jej dawać nawet na codzienne zakupy.
      Ja jestem ogólnie zszokowana, bo inną pożyczkę, wcześniejsza oddała mi co do grosza. Ona? Czytaj jej matka! Cały czas brała pieniądze od matki, zarówno teraz jak i spłacając poprzednią pożyczkę.
      Ja muszę się po prostu pogodzić ze stratą pieniędzy, bo ona ich nie wyczaruje.
      Najzabawniejsze, że ja się ubieram w lumpeksach a ją mąż w Orseyu. Nie ma on nic przeciwko kupowaniu jej różnych rzeczy, ale do ręki nie chce jej dać nawet 20 zł. A. ma kłopot nawet jak chce gdzieś pojechać autobusem, bo mąż nie chce jej dawać na bilety.
      Nikogo nie obchodzi to, że ona wisi mi kasę. Wszyscy uważają, że jak ja jej pożyczyłam, to jest to mój problem i moja strata.
      Moja rodzina jest zszokowana. Stwierdzili, ze powinnam na A. nawrzeszczeć i zerwać wszystkie kontakty. Matka, której się zwierzyłam stwierdziła, ze ona A. nie chce widzieć u siebie w domu już nigdy. Co generalnie oznacza, że do domu wpuścić jej nie mogę, bo mieszkam z rodzicami.
      Dla moich bliskich sprawa jest prosta - skoro nie umiem się upomnieć, czytaj wyegzekwować swojego to moja strata. Według nich powinnam być stanowcza i kategoryczna. Jeśli A. nie może oddać mi kasy to powinnam ją skreślić. Nie potrafią zrozumieć moich rozterek.
      Mojego chłopaka spotkała podobna sytuacja z jego kumplem - skreślił go. Żal do kolegi jednak w nim siedzi.
      Ogólnie podsumowując, A. stwierdziła, ze owszem, jest jej głupio i ona by się w podobnej sytuacji na mnie obraziła, ale nie ma rozwiązania dla tej sytuacji. Pieniędzy nie ma i nie będzie. Tak, to było oświadczenie, zwykłe oświadczenie. Mniej więcej tak, jakby się stwierdzało, ze niebo jest niebieskie.
      I to mnie chyba wkurza najbardziej. To, że ona mi oświadcza.
      • czubata Re: Przyjaciółka 07.03.11, 20:53
        No właśnie.I pozamiatane,oczywiste jest że tych pieniędzy nie odzyskasz.W pale mi się nie mieści takie postępowanie.Nie pójdzie do pracy bo się stara o dziecko.No rzeczywiście,żeby zarobić 500 zł musiałaby pracować lataaaaaaaami.
        • czubata Re: Przyjaciółka 07.03.11, 21:01
          Z drugiej strony,wybacz Kebli,dobry patent sobie ta koleżanka opracowała,nie ma zupełnie kasy,nic nie musi robić,nawet monotonnych zakupów żywnościowych,(mąż pewnie wyręcza),nie pracuje a i tak wszystko ma,jak piszesz orseye nie orseye.He,jakie to ludzie głowy mają.Coby tu zrobić by się nie narobić,a jednak zarobić,to co że cudzym kosztem.
          • lolinka2 Re: Przyjaciółka 07.03.11, 22:33
            nie sądzę, żeby mieli z mężem intercyzę..... wiesz, co to oznacza?
            • ergo_pl Re: Przyjaciółka 07.03.11, 22:46
              złota klatka
              • ergo_pl Re: Przyjaciółka 08.03.11, 11:47
                dlatego nie-na-wi-dzę wydawania natychmiastowych pejoratywnych opinii o człowieku
                bez znajomości i jego, i całej reszty.
      • 36.a Re: Przyjaciółka 07.03.11, 21:17
        Nie gódź się tak łatwo z zaserwowanymi bzdurami. "Pieniędzy nie będzie". Będą, bo panienkę w końcu tak przyciśnie życie, że do pracy pójdzie. Wrrrrrrr, jak ja nie znoszę takich rozszczeniowych typów. Poinformuj ją, że poczekasz. Zadzwoń do niej spokojnie np. jutro (kuj żelazo póki.... - uwielbiam stare ludowe prawdy). Masz czas. Kasa ma być. Po-cze-kasz. I uśmiechnięto-chłodne stosunki z kobietą. Niech ją trafia szlag.
        • 36.a kurde - roszczeniowych n/t 07.03.11, 21:33
          • ergo_pl Re: kurde - roszczeniowych n/t 07.03.11, 22:25
            no właśnie pisałam, że powinna porozmawiać, a nie oświadczać.
            i to jest nie do przyjęcia.
            a że matka oddawała, to moim zdaniem sprawa między nimi.

            a swoja drogą to nie chciałabym być na jej miejscu.
            bardzo mi ten mąż nie leży.
            nie wyobrażam sobie takiego związku.
            • kara.mija Re: kurde - roszczeniowych n/t 08.03.11, 12:57
              Pytanie jaki jest powód, że jej nie daje kasy .... może wydaje na coś na co nie powinna .... Ja bym chyba też jej powiedziała, że poczekam na te pieniądze ale gdybym zdecydowała się na przekreślenie tej znajomości (przyjaźnią bym tego nie nazwała) to skontaktowałabym się też z jej matką i mężem bo może oni wcale nie wiedzą o tym długu. Może ona tylko tak twierdzi, że mają to gdzieś bo już założyła, że nie odda. No w ogóle nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - jestem winna znajomym pewną kwotę - wieszą niż te o których tutaj piszemy - na razie nie potrzebują zwrotu a ja i tak cały czas myślę jak im oddam jesli nagle będą potrzebować i się tym denerwuję. No nie mogłabym nikomu powiedzieć, że nie oddam i już. Prosiłabym o rozłożenie nawet na najmniejsze raty .......
              • ergo_pl Re: kurde - roszczeniowych n/t 08.03.11, 13:05
                pierwsze i najważniejsze: rozmowa z tą dziewczyną i powiedzenie o tym, co się myśli i że tak być nie może.

                PS. skontaktowałabyś się z TYM mężem?
                • sapiencja Re: kurde - roszczeniowych n/t 08.03.11, 13:22
                  kebli 07.03.11, 20:43 Odpowiedz
                  "Wybadałam sytuację i wyszło kilka kwiatków.
                  Otóż okazało się, że A. nigdy nie oddawała mi pieniędzy. Robiła to jej matka. Otóż na spłatę długu A. brała forsę od matki, całe 950 zł wzięła od matki."


                  A może resztę, aby spłacić do końca dług, też wzięła od matki, ale wydała i więcej nie dostanie, dlatego zakomunikowała Ci, że nie odda.
                  Skontaktuj się z jej mamą. Poznasz prawdę.
                  • kebli Re: kurde - roszczeniowych n/t 08.03.11, 19:44
                    Skontaktowałam się z mężem. Powiedział, ze to nie jego dług i nie on to będzie spłacał. Z matką kontaktu nie mam. Wyłączyli jej telefon, a ja nie wiem, kiedy ona będzie w domu. Poza tym nie mam co robić awantury jej matce - to nie jej wina. Z tego co się dowiedziałam od brata A., ich matka jest w bardzo ciężkiej sytuacji finansowej. Włącznie z tym, ze grozi jej odłączenie prądu. Być może A. nadal bierze od niej pieniądze, ale się tym nie chwali. Nie wiem i tak na prawdę nie mam jak tego sprawdzić.
                    Wygląda na to, że muszę się pogodzić, ze stratą gotówki.
                    Najlepsze jest to, że w tym wszystkim to ja muszę uporać się z negatywnymi emocjami. Z rozczarowaniem i złością, których nawet nie umiem wykrzyczeć. Powtarzam sobie jednak, że skoro ona mnie tak potraktowała, to nigdy nie była moją przyjaciółką.
                    • 36.a Re: kurde - roszczeniowych n/t 08.03.11, 20:55
                      Spokojnie, złe podejście. Podejdź po żydowsku. Masz odzyskać, może z dużym poślizgiem. TO JEST TWO-JE. Nie jej. Dzialaj spokojnie, powoli, z wiarą, że się uda. Jak bank albo windykator big_grin Przypominaj się. W końcu będzie miała dośćwink I zwróci, miejmy nadzieję.

                      Pomyśl, ona jest w kiepskiej sytuacji. Stoi na pozycji dziecka, mama zapłaci, praca - "a co to jest praca?" Niefajna sytuacja finansowa ogólnie, w rodzinie. W Tobie siła.
                      • dr.zabba Re: kurde - roszczeniowych n/t 08.03.11, 21:08
                        Kiepską mam głowę do finansów, ale czuję, że 36 dobrze gada!
                        Trzym się tego.
                    • ergo_pl Re: kurde - roszczeniowych n/t 09.03.11, 01:02
                      Nie rozumiem. Rozmawiałaś z jej mężem, bratem, szukałaś kontaktu z jej mamą.
                      Ale czemu nie z nią?
















                      • ergo_pl Re: kurde - roszczeniowych n/t 09.03.11, 02:21
                        i jeszcze jedno.
                        od kiedy wiedziałaś, że mąż nie daje jej ani grosza?
                        a skoro już wiesz, to skąd zdziwienie, że brała pieniądze od matki?
                        skąd w ogóle oburzenie, że mąż ubiera ją w Orsay'u?
                        wiele kobiet w takiej jak opisałaś sytuacji oddałoby cały ten Orsay za możliwość decydowania o sobie.

                        jak na przyjaźń to mało chyba o sobie wiecie.
                        nie rozumiem też niektórych postów z nutą sarkazmu o pracy tej dziewczyny.
                        może ona i nie chce pracować, może jest leniwa.
                        a co, jeśli nie może pracować, bo ma być ładnie ubraną lalką, z wyłącznością dla męża?
                        przecież tego nie wiemy.

                        i szczerze mówiąc, jeśli miałabym coś do znajomej/koleżanki itd., najpierw rozmawiałabym
                        z nią, a nie z innymi.

                        gdyby ona:
                        a) nie chciała się spotkać,
                        b) rozmowa nie przyniosłaby jakiegoś konsensusu,

                        wtedy dopiero dalej.
                        • kebli Re: kurde - roszczeniowych n/t 09.03.11, 10:26
                          Kilka postów wyżej widać że z NIĄ rozmawiałam, doczytaj najpierw. Nie spotkałam się tylko rozmawiałam przez telefon.

                          Szczerze ci powiem, że mnie przestało obchodzić skąd ona te pieniądze weźmie. Czy ja jestem chodzącym bankomatem? Dlaczego mam kogoś utrzymywać? Czytaj dawać forsę bezzwrotnie?
                          Poza tym, ona od samego początku mnie finansowo na różne sposoby wykorzystywała. Szczytem był jej ślub, który mi do tej pory rodzice wypominają. Nie obchodzi mnie czemu nie pracuje - gdyby była chora to bym ją zrozumiała, ale jeśli nie potrafi sobie poradzić z własnym mężem to już nie moja broszka.
                          Czy jest leniwa? Moim zdaniem owszem. Mąż zachęcał ją do ukończenia studiów - nie chciało jej się zdać egzaminu i rzuciła studia na 3 roku pomimo ilości forsy jaką w nie wpakowała. Mąż zachęcał ją do podjęcia nauki w bezpłatnej szkole policealnej - nie chciało jej się. Woli siedzieć w domu, przyjmować gości i haftować cały dzień. Jej sprawa.
                          Ale ja jestem teraz już WŚCIEKŁA. Pieniądze, które ma wydaje na kosmetyki. Dowiedziałam się tego wczoraj przypadkiem od jej kuzynki, która mnie zaczepiła na gg i pyta czy zamawiam coś z orifflame bo A. już zrobiła zamówienie! I to nie małe! Ale dla mnie forsy nie ma. Gdybym się tego wczoraj nie dowiedziała, to pewnie jeszcze bym się nad nią litowała. A tak to niech pocałuje mnie w nos. Chcę moich pieniędzy grrrr
                          • ergo_pl Re: kurde - roszczeniowych n/t 09.03.11, 15:26
                            Kebli, i masz rację!!

                            PS. ja zawsze dopatruję się, co za czymś stoi. robię to jakby z automatu.
                            z taką naturą się urodziłam, niestety dla mnie, bo wiele tracę i mocno dostaję w 4 litery sad

                            Trzym się!


Pełna wersja