Jak się przygotować do pobytu w szpitalu???

15.04.11, 10:35
Witajcie! W pon zgłaszam się dobrowolnie na Sobieskiego na oddział chorób afektywnych. Jest bardzo kiepsko ze mną - kolejna nieudana próba samobójcza.

Napiszcie, proszę, o swoich doświadczeniach związanych ze szpitalem. Będę bardzo wdzięczna.
    • kebli Re: Jak się przygotować do pobytu w szpitalu??? 15.04.11, 11:08
      Ja pierwszy raz w szpitalu byłam po próbie całkiem z biegu, zupełnie nie przygotowana. Ale było dobrze i tak też będzie w twoim przypadku, nie martw się.
      Jak się przygotować?
      Weź sobie wszystkie rzeczy jakich możesz potrzebować, wiesz takie jak szampon, pidżama, dres, dużo fajek jeśli palisz i pieniądze. Nie wiem jak jest na Sobieskiego, czy warto brać komputer, chyba lepiej nie. Jak masz jakieś rzeczy, o które się boisz, np. większą ilość fajek to chyba możesz je zostawić u pielęgniarek. To znaczy nie wiem czy na Sobieskiego się na to zgadzają, w Łodzi tak.
      Przygotuj się przede wszystkim psychicznie na to, że na początku nie będziesz mogła wychodzić i że będziesz mieć współlokatorki. Ale miej nadzieję, że poznasz fajnych ludzi, ja miałam właśnie to szczęście. Jeśli masz internet w komórce, możesz zawsze zostać z nami i jakby co cię wesprzemy. Pozdrawiam bardzo, bardzo ciepło.
    • perfekcjonizm Re: Jak się przygotować do pobytu w szpitalu??? 15.04.11, 11:33
      Ja byłam na ogólnopsychiatrczynym. Tam trzeba było pilnować wszystkiego, bo było dużo kradzieży. Mi zniknęła mp3 z walizki pod łózkiem. Ginęły też telefony, pieniądze.

      Jeśli będziesz czuła się zmęczona współlokatorkami w pokoju to po południu dobrze jest siedzieć na świetlicy przed tv, tam przynajmniej nie trzeba czasem słuchać dziwnych opowieści albo być zaczepianym. Ja się zawsze zawiajałam w koc, brałam swój ulubiony jasiek (polecam, to pozwala odnaleźć namiastkę domu) i siedziałam w fotelu przed tv w milczeniu z innymi pacjentami. Z czasem z niektórymi się poznałam. W pokoju za to miałam ciężkie przypadki.

      Zdecydowania dres lub jakieś leginsy i koszulka to jest to. Rano jest gimnastyka, to i do tego sie przyda taki ciuch, ale poza tym wygodnie jest siedzieć w szpitalu w takich ubraniach. Wez sobie klapki, zebys pod prysznic mogla wchodzic. Suszarke mozna trzymac u pielegniarek.

      Jesli pojdziesz na sobieskiego to z czasem moga ci zaproponowac odzial rehabilitacyjny F10.
      Polecam, tam spędza się dwa miesiące. Ma się różne zajęcia i wartsztaty, uczy się siebie takim jakim się jest, z choroba i tym co ona niesie.

      Kawke sobie weż, herbatke, swoj ulubiony kubek. Paskow nie bierz, zadnych pilniczkow, cążek i noży, jakichkolwiek ostrych rzeczy. Nie przejdą przez izbę. Na izbie sanitariusz kaze sie przebrac w pizame albo w dres i robi cie przeglad rzeczy, to czego byc nie moze idzie do przechowalni albo zabiera ktos z kim przyjedzasz na izbe przyjec.

      Na razie tyle mi przyszlo do glowy. Acha i nie stresuj się pielęgniarkami, czasem są niemiłe.
      • slodka_gorycz A czy można wząć ze sobą książki i czasopisma??? 15.04.11, 12:41
        Dziękuję Wam serdecznie za podzielenie się ze mną swoim doświadczeniem.

        Czekam na dalsze informacje - np. czy można mieć ze sobą swoje książki???

        • perfekcjonizm Re: A czy można wząć ze sobą książki i czasopisma 15.04.11, 13:21
          Owszem, można mieć książki a nawet czasopisma smile Choć wiesz co mi sprawiało przyjemność?

          Kupiłam sobie taki duży zeszyt a4 pisałam w nim dziennik z pobytu w szpitalu, moje przemyślenia itd. Czasem w nocy, albo nad ranem miałam lęki i wypełzałam z łózka w nocy i siedziałam na korytarzu bazgroliłam sobie coś. Tak było mi lżej.

          W szpitalu jest zawsze dużo pożyczaczy, także miej swoje zasoby spożywczo-kosmetyczne w minimalnych ilościach.
    • lolinka2 Re: Jak się przygotować do pobytu w szpitalu??? 15.04.11, 14:11
      z moich doświadczeń: picie (woda, soki etc.) i cukier smile są najbardziej deficytowym towarem. Ja pisałam licencjat w szpitalu w przerwach między kilku(-nasto,-dziesięcio)godzinnymi sesjami snu po dobieranych de novo lekach.
    • majagor Re: Jak się przygotować do pobytu w szpitalu??? 15.04.11, 18:49
      Raz byłam w szpitalu. Trafiłam tam nagle więc przygotować się nie mogłam. Wszystko musieli mi rodzice/przyjaciele dowieźć.
      A co warto mieć ze sobą? Wg mnie oczywiście smile
      *książki, dużo książek - bo nudno - ja ze względu na spowolnienie czytałam książki dla dzieci
      *luźne ubrania, wygodne, łatwe do wyprania
      *podstawowe kosmetyki + proszek do prania [bieliznę sobie sama prałam]
      *notatnik też mi się przydał
      *fajki, dużo fajek big_grin, kawa + kubek ulubiony + pieniądze - ja nie robiłam zapasów wielkich, bo codziennie miałam odwiedziny i mi systematycznie przynosili, to co chciałam.
      W moim szpitalu pacjenci mieli także dostęp do lodówek. Każdy miał swoją półeczkę w lodówce, gdzie mógł trzymać swoje jedzenie. Klucz do pomieszczenia z lodówkami miały pielęgniarki więc nie było obawy, że ktoś coś ukradnie.

      I co najważniejsze było dla mnie wtedy. Odwiedziny rodziny, znajomych. Przebywałam w szpitalu oddalonym od domu prawie 100 km, ale rodzina i znajomi tak się zorganizowali, że codziennie ktoś u mnie był. To było bardzo ważne dla mnie.

      Ktoś pisał, że lubił siedzieć w świetlicy. Ja nienawidziłam tam wchodzić. Siedziałam tylko na swojej sali, ewentualnie w palarni lub spacerowałam po korytarzu. Świetlica mi się zupełnie nie podobała, a telewizor ani trochę nie interesował.

      Ja miałam ten przywilej, że mogłam od razu wychodzić na spacery do parku/zakupy. Ale to tylko dlatego, że ordynator to "przyjaciel rodziny". Trafiłam też dzięki niemu na spokojną, miłą salę. To też mi pomogło w pobycie tam.

      Co do ludzi w szpitalu. Tam gdzie ja przebywałam, były różne przypadki, ale nie było ostrych stanów. Różne choroby, ale w dość spokojnym stadium. Kradzieży nie było do momentu, gdy jedna pani się do nas "wprowadziła". Ona kradła. Wszystko i wszystkim. Więc trzeba uważać. Ja akurat wielce się tam z nikim nie kolegowałam - bo albo czytałam, albo odwiedziny miałam - więc nawet czasu na to nie było. Po wyjściu ze szpitala z nikim stamtąd nie utrzymywałam kontaktu, ba nawet imion moich pań z sali nie pamiętam.

      Co najbardziej mi przeszkadzało. Niemożliwość zakluczenia się w łazience, wc. Brak intymności. Przymus dzielenia z kimś pokoju. Jedzenie średnio mi pasowało - ale ja niejadek więc nie jestem reprezentacyjna.
      Nie podobało mi się też to, iż musiałam codziennie się ubierać. Nie pozwalano śmigać w piżamie. No i pilnowali, abym nie spała w dzień. Tylko zasnęłam, a już mnie budzili big_grin Akurat w moim szpitalu mocno tego przestrzegano. Śpimy w nocy, a nie w dzień, co strasznie mi się nie podobało.

      No i trzeba się przygotować na to, iż taki pobyt może troszkę potrwać. Ja byłam około 20 dni, ale z tego co się orientuję, to mało. Przeważnie ludzie dłużej tam przebywają... Nastaw się na to, że wyjdziesz wtedy, gdy będzie Tobie lepiej. A ile to potrwa, to okaże się w praniu.

      Powodzenia!
      • slodka_gorycz A jak nie mam skierowania na konkretny oddział??? 15.04.11, 19:54
        A jak nie mam skierowania na konkretny oddział???

        (W ogóle nie mam skierowania... sad Moja pani doktor wyjechała.)

        To mogę trafić wtedy na oddział ogólnopsychiatryczny?

        Czy mogę się starać o przyjęcie na oddział chorób afektywnych? Choć może jeszcze uda mi się zdobyć skierowanie.

        JAK MYŚLICIE???

        P.S. Dzięki ogomne za te wszystkie informacje i słowa otuchy. smile
        • slodka_gorycz A jak nie mam skierowania na konkretny oddział??? 15.04.11, 20:52
          Chodzi mi o to, czy Wasze pobyty w szpitalu odbyły się po skierowaniu tam przez lekarza prowadzącego?

          Czy np. w sytuacji kryzysowej - kiedy pobyt w szpitalu wydawał się jedynym i chyba najlepszym rozwiązaniem?
        • perfekcjonizm Re: A jak nie mam skierowania na konkretny oddzia 15.04.11, 20:53
          Jeżeli nie masz skierowania to nie wiem, nie wiem jak teraz się czujesz, co Ci chodzi po głowie, czy zagrażasz nadal swojemu życiu? czy poprostu jesteś już wszystkim bardzo zmeczona? Jakie emocje w Tobie przeważają? Od tego właściwie zależy czy przyjmą Cię na oddział. O tym zadecyduje w takim razie lekarz na izbie. Jaką masz diagnozę tak w ogóle? ChAD?

          Lekarz może uznać, że nie ma bezpośredniego zagrożenia i każe Ci przeczekać do powrotu Twojej lekarki.

          Ja raz byłam na afektywnych na sobieskiego, ale wypisalam sie na swoje zyczenie, bo jedna pielegniarka bezgranicznie mnie wkurzala.

          Raz przyjechalam na izbe prosto z pracy. Krzyczalam, ze jesli mi nie pomoga to coś sobie zrobię. Lekarz pogadał ze mną, dał zastrzyk w tyłek i dał mi na przeczekanie w takim przyizbowym hoteliku. Spałam tam nieprzytomna do wieczora, a wieczorem jak uzmyslowilam sobie co sie stalo, co zrobilam w pracy i takie tam... podkulilam ogon i wrocilam do domu tego samego dnia, przekonujac lekarza, ze juz wszystko dobrze i ze jakos sobie poradze i nie bede sobie nic robic.

          nastepnym razem przyjechalam na manii, na izbie przyjmowala mnie lekarka, zadawala wiele pytan, czasem debilnyhch na koniec mimo skierowania zadala mi pytanie czy chce do szpitala.

          trudno mi bylo odpowiedziec twierdzaco, bo ja tam sie czulam dobrze, ale polegalam tez na opinii mojego terapeuty i lekarki no i tej stad z forum, wszyscy radzili szpital.

          Wiec powiedzialam tamtej lekarce, ze chce zostac. Wtedy ona zaczela dzwonic po oddzialach i szukac miejsca dla mnie. No i było miesjce na ogolno psychiatrycznym F2. A ogólnopsychiatryczne to mydło i powidło. Generalnie jest tam hardcore. Przywoża cpunow z ulicy, bezdomnych, alkoholikow w delirce, choc alkoholicy maja na sobieskiego swoj oddzial.

          Trafiaja tam ludzie w starsznym stanie, w ostrych psychozach, agresywni, ale tez bywaja tacy, ktorzy maja depresje i sa bardzo spokojni albo tacy, ktorzy zachowuja sie normalnie a przychodza na ustawienie lekow lub obserwacje.

          Lepiej zebys miala skierowanie. No ale jesli czujesz ze ledwie dajesz sobie ze wszystkim rade, to jedz na izbe i rozmawiaj. Mow ze potrzebujesz pomocy.
          • slodka_gorycz A jak nie mam skierowania na konkretny oddział??? 15.04.11, 21:11
            Teraz jestem pod wpływem ketrelu -ok. 300 mg i po dziennej dawce litu. Jestem w miarę wyciszona.

            Diagnozę postawiono mi ponad rok temu - ChAD. Wcześniej myśleli, że to borderline.

            Tylko,że u mnie się zmienia to wszystko bardzo szybko... sad

            Nie wiem co będzie jutro, ale będę starała się pisać tutaj z Wami i nie załamywać się.

            W pon podejmę pewnie ostateczną decyzję.

            • perfekcjonizm Re: A jak nie mam skierowania na konkretny oddzia 15.04.11, 22:15
              ja mama od 2000 rozpoznanie BPD trzy lata temu podejrzewali ChAD, ale jednak zostalo BPD i inne jakies zaburzenia.

              U mnie tez zmienialo sie wszystko bardzo szybko. Miałam bardzo wiele prób samobojczych.
              Ja wrecz obsesyjnie myslalam o smierci i planowalam smierc.
              Byłam tym bardzo zmeczona. Biłam się, ciełam i no i planowalam roznych sposobow by sie targnac na zycie.

              Cudem jestem w pelni sprawna. O wlos mnie sparalizowalo, kiedy za ktoryms rzem sie trulam.
              to byla moja najpowazniejsza proba. Po tym jakis czas nie moglam chodzic i mowic.
              To chyba wtedy zrozumialam, ze proba nie zawsze musi skonczyc sie smiercia, ale i kalectwem...

              Pisz tutaj z nami. Ja poki jestem to bede smile Czasem pojawiam sie i znikam, ale wracam tu jak bumerang.
    • 36.a Re: Jak się przygotować do pobytu w szpitalu??? 16.04.11, 01:29
      dostałam skierowanie na F7 o których mówisz na Sobieskiego i po rozmowie na izbie przyjęć (piekny, wrzosowy kolor, wyciszajacy, idealny dla wariatów, nota bene, wczoraj strzeliłam sobie taki sam u siebie, cudo) wyszłam z adnotacją "brak miejsc", bo tam się jednak czeka, circa about 6 tyg. miałam iść "dla ustawienia leków", na izbie przyjęć byłam lekko przerażona "przypadkami" i wiem, że to jednak miejsce nie dla mnie.

      Ale jestes zdeteminowana, więc może przyjmą Cię od razu. Trzymam kciuki.

      Ja tam nie dotarlam, ale na pewno potrzebowałabym lapka z netem. Tak. I go w walizeczkę z szyfrowanym zamkiem... We cywilizowanych krajach pono są sejfy na takie rzeczy dla każdego pacjenta.

      Kciuki i zdrowia życzę.
      • slodka_gorycz Idę na wizytę do psychiatry w środę - co dalej??? 18.04.11, 10:04
        Witajcie!

        Postanowione - idę najpierw na wizytę do mojej poprzedniej psychiatry, która też ostatecznie - po kilku latach współpracy - postawiła mi diagnozę ChAD. To będzie w środę. Zobaczymy, czy da mi skierowanie.
        Ona kiedyś pracowała na Sobieskiego - tylko chyba na ogólnopsychiatrycznym.

        Teraz mam chyba hipomanię - bo prawie jestem w euforii i mam 1000 pomysłów jednocześnie. Życie wydaje mi się piękne i zaczynam się zastanawiać, po co ja właściwie chciałam iść do szpitala...
        Ale wiem też,że to myślenie może być zgubne...

        Biorę lit i ketrel.
        • slodka_gorycz Re: Idę na wizytę do psychiatry w środę - co dale 18.04.11, 10:08
          Napiszcie, proszę, jak Wy to widzicie...

          Jestem w zawieszeniu...

          Czy przed szpitalem??? Nie wiem.

          Pomiędzy fazami? Na pewno. Bliżej mi do hipomanii.
          • slodka_gorycz Skomentujcie, proszę. 18.04.11, 14:11
            Boję się,że jak rozkręci mi się mania - to nikt mnie siłą do tego szpitala nie zaciągnie... sad
            • 36.a Re: Skomentujcie, proszę. 19.04.11, 12:56
              Jak narozrabiasz to kaftan niemal pewny...
              Daj znać, co postanowiłaś i na jakim jesteś etapie.
              Skoro Tobą huśta - przynajmiej spróbuj tam dotrzeć.
              Co mnie przeraziło na Izbie Przyjęć. Kilka osób przywiezionych i powiązanych,
              kilka delirek, jeden bardzo smutny chłopak, nastolatek i tu sama sobie dopowiedziałam, że stany psychotyczne ewidentnie po narkotykach (został przyjęty, jego mama b.płakała, a dziecię oczywiście bunt).
              Na duży plus dla siebie poczytałam wtedy, że jestem całkowicie przytomna, po cichu rozmawiałam z mamą, obserwowałam sobie i czułam, że to nie to, ja tu nie chcę zostać minuty dłużej. Krótka rozmowa z kierownikiem Izby Przyjęć, parę hasełek w karcie "lekki stan euforyczny, brak myśli S, brak miejsc na F7" i szczęśliwa wracałam do domu. Powtarzam się, ale powtórzone kilkakrotnie przez paru lekarzy "pacjenci kradną" podziałało odpychająco.

              Do rzeczy: skoro czujesz, ze musisz IDŹ TAM.
              • sapiencja Re: Skomentujcie, proszę. 19.04.11, 17:32
                Zastanów się, co przeraża Cię bardziej: pójście do szpitala, czy, pozostanie pod opieką lekarza w przychodni, i branie leków pod jego kontrolą, i Twoja wiara, że dasz radę sama.
    • perfekcjonizm Re: Jak się przygotować do pobytu w szpitalu??? 20.04.11, 10:12
      a i wiecie co mi się jeszcze wczoraj przypomniało w autobusie?

      Papier toaletowy smile W szpitalu jest na wagę złota. Trzeba trzymać w szafeczce i lukać czy nikt nie podbiera.

      No i pacjenci grzebią wszędzie. Chodzą po pokojach i grzebią po szafkach i przywłaszczają co się da. Zdarza się, że potem tym handlują.

      Jednemu chłopakowi skradziono telefon, no i znalazła się dobra duszyczka, która za parę złotych obiecała odzyskać sprzęt.

      Najczęściej to są gówniarze, agresywne cwaniaczki takie, które mają haluny od ćpania (ćpają też na oddziale, bo znajomi przemycają im prochy) i cwaniakują na oddziale, zastarszają itd.

      Ale nie ma co się ich bać tylko donosić pielęgniarkom a najlepiej sanitariuszom. Oni najczęściej z takim delikwentem robią szybciutko porządek.
Pełna wersja