Dodaj do ulubionych

małymi kroczkami...

23.04.11, 12:18
Tak się składa, że w ten weekend siedzę zupełnie sama.
Żeby się kompletnie nie pogrążyć postanowiłam pisać na forum co będę robić od teraz, tak aby wyjść z tego marazmu. Proszę wspierajcie w moich działaniach, jeśli możecie. Potrzebuję Waszej pomocy.

A oto moje pomysły, zadanie po zadaniu, żeby jakoś stanąć na nogi.
Nie wiem czy dam radę, ale jeśli zostanę w takim stanie dłużej doprowadzę się do ruiny.
1) Ogarnę mieszkanie. Mam tu naprawdę straszny syf. Głównie chodzi o to by odkurzyć podłogi, wszędzie jest pełno kociej sierści.
2) Wykąpię się. Nie myłam się od wczoraj. Czuję się i wyglądam jak w mega depresji.

Więcej nie dam rady zrobić. Może po tym wymyślę coś jeszcze. Może poczuję się w tym czasie troszkę lepiej. Bądźcie blisko proszę. Nie chcę zaczepiać znajomych, nie chcę się żalić nikomu, tym bardziej, że nie umiem nazwać tego co się ze mną dzieje.
Obserwuj wątek
      • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 12:55
        Dziękuję. Na razie robię porządek w szufladach z ciuchami. To o zgrozo syzyfowa praca. Robię w nich porządek co chwila, ale niestety z marnym efektem.

        Mam komodę, w której popsuły się prowadnice do szuflad. To znaczy są drewniane. Scianki komody porozlazily sie w przeciwne strony i szuflady wypadaja z prowadnic. Cięzako je się wsuwa i wysuwa i stad wiekszosc moich ciuchow jest porozrzucana po pokoju, gdzies na kanapie , rozlozonej desce do prasowania, lub krzeslach.

        Byłam w ikei i widzialam fajna komode ale za 700 pln, nie stac mnie teraz. Pomecze sie jeszcze z tym co mam.


        Ok, do dziela! smile
          • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 13:42
            smile, po pierwsze dziękuję, że piszesz. Bo nie ma to jak drugi człowiek.
            W szufladach już porządek. Włączyłam "100 kawałków wszechczasów". Fantstycznie nastrajają.
            Momentami chce mi się płakać, momentami skaczę po mieszkaniu i śpiewamsmile

            Zmieniłam pościel, umyłam garnek gnijący od dwóch dni w zlewie. I mam już kolejny pomysł. Pomaluję sobie włosy. Kupiłam kilka dni temu farbę z innym jaśniejszym odcieniem. Ciekawe czy to coś da, czy włosy się rozjaśnią.

            Ale wiecie, co? Ta muzyka jest super smile Ach... ileż to wspomnień...
            • best_bej Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 14:09
              nooo, to jest cośsmile
              jeszcze kilka postów a odrzucę chipsy, lody i śledzie i może odkurzę. marzę o motywacji do umycia okiensmile
              też zamarzyłam o jaśniejszym kolorze- taki jasny brąz bardziej niż ciemny blond, jakbym po wakacjach właśnie była...
              i wiesz- masz rację też włączę sobie muzykę. na czwórce będzie "dace hall masakra" takie pozytywne rytmy
              • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 14:42
                Dzięki dziewczyny.
                Best Bej... ja z rana zjadlam prawie cala mega paczkę platkow sniadaniowych frutiny czy czegos takiego. Na poczatek jadlam jeden maly jogurcik z platkami, po pol godzinie drugi maly naturalny jogurcik z platkami, az wreszcie wzielam cala paczke platkow do luzka i zarlam na sucho.

                No i wtedy zaczelam sie dolowac i pograzac. Pomyslam, dosyc! Basta! Dopiero co wylazlam z bulimii no i przestarszylam sie takze mojego terapeuty, jak mu wyjasnie to, ze tak przedolowalam sie, brudna w zasyfionym mieszkaniu. objedzie mnie na stowe.

                • best_bej Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 15:00
                  ok. nie będę bagatelizowała ze to tylko jedna paczka.nie będę tez licytowała, ze..ehhh
                  dobrze że masz takiego bata nad sobą.
                  u mnie pogoda się popsuła (chyba, czuje że słońce nie świeci) więc okien już nie umyje. zresztą mój brzuch jest tak przepełniony ze mogłoby mnie przechylić nie w tę stronę co trzebasmile
                  sprzątanie w trakcie czy już finiszujesz?
                  • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 15:21
                    Mieszkanko już lśni. Pranie się robi, wyjęłam farbę. Będę malować włosy.

                    Od kilkunastu dni jestem tez w kontakcie z moim bylym chlopakiem. Rozstalismy sie 7 lat temu.
                    bylismy ze soba piec lat, z przerwami, bo go non stop zostawialam. Wiem ze nie bylo to mile. teraz wiem. W kazdym razie on jakos od listopada jest sam. I jakos zaczelismy pisac ze soba na skype. On nie mieszka w Polsce. Dzisiaj tez z nim pisze od rana, ale nawet nie waze sie go zameczac moimi stanami, wystaraczajaco dalam mu juz kiedys popalic. Chwilami sie zastanawiam, czy moglibysmy wrocic do siebie. Wciaz wiele nas laczy. On pisze ze mna jak z kolezanka. Ma bardzo zdrowy stosunek do mnie, ale ja juz nie tak.

                    Przygladam sie temu. Myślę, że on nigdy by się nie odważył nie zaryzykował kolejengo zranienia przeze mnie. Pytanie tylko czy ja jestem ta sama. Chyba nie. Chcialabym nie...
                  • atypowa Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 15:23
                    Witajcie, jestem nowa , wczoraj zdiagnozowana, czytam te watki i jakbyście były mną.
                    Też miałam dzisiaj plan, posprzątałam mieszkanie, to się udało , miałam pobiegać ale utkwiłam tutaj i jem , brzuch mi pęka, raz już to zrobiłam , dalej mi się chce, mam doła, już chyba nie pójdę do parku, walczę ze sobą by nie pójść po żarcie do sklepu.....w weku 39 lat dowiedzieć się ,że to co działo się w moim życiu to nie moja wina ale zburzeń osobowości to wcale nie pocieszające. Czy na licie się tyje ? Cy terapia mi pomoże?
                    • best_bej Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 15:40
                      perfekcyjna- trzymam kciuki. niech się układa po Twojej myśli. mi tez ostatnio się snil byly. dobrze ze tylko snił. jestem typem który odgrzewa kotlety, ale nic dobrego mi z tego nie wyszło.
                        • best_bej Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 16:06
                          pomógł, ale nie samsmile ale ja chad nie jestem.
                          nie martw się dobrze będzie. jest diagnoza, jest pomysł. to ważne.
                          i wiecie co dziewczyny, mnie często pomaga myśl-że dziś jest beznadziejnie, za to juro mogę być królową życiasmile
                          i tak się kręci.
                      • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 15:59
                        miałam znów przez chwilę ten stan. te poczucie wszechogarniającej beznadzoejności.
                        Trzymałam pojemnik z farbą i poczułam, ze to wszystko bez sensu. Chciałam zapłakać, zawyć ale pomyślałam, że jeszcze troche wytrzymam. Rozprowadziłam szybko, niechlujnie farbę na włosach, odczekuję 15 minut.

                        Spacer mówicie? Nie wiem czy bym dała radę. Wolę dzisiaj nie mijać ludzi. Czułabym się zbyt anonimowo, zbyt samotnie.

                        Tu jesteście Wy, tu są moje koty i moja muzyka, która tuli i kołysze.

                        Witaj Atypowa smile Rozgość się w wątku smile Nie wiem czy od litu się tyje, nie brałam. Biorę karbamazepine - stabilizator, fluoksetyne- andydepreant i perazyne - przeciwpsychotyczny.

                        Best Bej, i jak Ci idzie? Udało sie coś zrobić?
                    • atypowa Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 15:54
                      perfekcjonizm
                      to nie dobrze , ze jesteś sama w święta, mnie się nie chce ale jadę jutro do rodziców, bo inaczej będę sie dołowała pijąc albo jedząc, wyjdź do kogoś lepiej......
                      • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 16:03
                        atypowa napisała:

                        > perfekcjonizm
                        > to nie dobrze , ze jesteś sama w święta, mnie się nie chce ale jadę jutro do ro
                        > dziców, bo inaczej będę sie dołowała pijąc albo jedząc, wyjdź do kogoś lepiej..
                        > ....

                        Nie jest tak tragicznie. NIe jestem katoliczka, wiec w sumie nie mam rodzinnych skojarzen.
                        Ale za to w przyszly weekend jade do rodziny. Nie chcialo mi sie do nich jezdzic dwa razy pod rzad.

                        Ale rzeczywiscie jakos nie zadbalam o siebie i jestem zupelnie sama do wtorku.
                        • best_bej Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 16:09
                          dalej gniję...
                          a może spójrz na to z tej strony-
                          jesteś sama, rozkoszujesz się świętym spokojem, nikt nie zawraca Ci dupy. normalnie chce się żyć... a jeszcze do tego będziesz miała zajebisty kolor włosów!
                          wink
                          • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 16:17
                            best_bej napisała:

                            > dalej gniję...
                            > a może spójrz na to z tej strony-
                            > jesteś sama, rozkoszujesz się świętym spokojem, nikt nie zawraca Ci dupy. norma
                            > lnie chce się żyć... a jeszcze do tego będziesz miała zajebisty kolor włosów!
                            > wink

                            heheheh, i to jest myśl!
                            No ten spokój jest fajny, tylko jakoś strasznie trudno się przestawić po tygodniach pełnych wrażeń. Przyzwyczailam się już do mojej współlokatorki, ze jest, ze cos zagada, opierniczy kota jednego z drugim, ze laza po szafkach w kuchni. Przez ostatnie lata mieszkalam zupelnie sama, a jak sie teraz przyzwyczailam do tego, ze ktos jest. Dobrze ze ten internet wynaleziono.

                            Kurcze wiecie co? ale mam celulit, o fuj smile tak wlasnie chodze w majtkach po domu i patrze na siebie smile no i nogi muszę ogolić. Jak szaleć to szaleć. Idę spłukiwać farbę smile
                            • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 17:43
                              Włosy super. Podobaja mi się. Zrobiłam ze sobą porządek. Może jeszcze pokuszę się o przypiłowanie i pomalowanie paznokci smile

                              Byłam też w sklepie po drobne zakupy. Kupiłam dwa piwa bezalkoholowe smile Odkąd Pani doktor pokiwała na mnie palcem pilnuję się z alkoholem.

                              Troszkę mnie przeraża, że kończą mi się zadania na dzisiaj. Ale w sumie jestem gotowa zasiąść przed telewizorem. Najpierw jednak kolacja. Mam dużo warzyw. zrobię sobie dip czosnkowy i będę w nim maczać co tam mam. Wieczory lepiej znoszę, najgorsze są te nieznośne dni, kiedy człowiek podświadomie czuje, że powinien coś ze sobą zrobić.

                              A Wy co robicie?
                              • skwr2 Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 17:50
                                perfekcjonizm napisała:

                                > A Wy co robicie?
                                Zainspirowałaś mnie swoim wątkiem do umycia podłógsmile)) Nawet humor mi się poprawił. Za chwilę zalegnę pzred telewizorem i będę raczej bezmyślnie gapić się w ekran, byle utrzymać w ryzach przykre myśli.
                                • best_bej Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 18:47
                                  perfekcyjna- fajnie ze znajdujesz sobie sile na aktywność. wiem że takie (w moim przypadku) trzymanie się krótko za twarz łatwe nie jest, ale zobacz ile efektówsmile
                                  skwr- życzę ci odpowiedniego dla Twoich potrzeb repertuarusmile żadnych dróg krzyżowych, choć w sumie kończą się happy endemwink
                                  a ja przespałam się (nienawidzę spać w dzieńwink ale co najważniejsze- odechciało mi się jeść- więc może będzie już tylko lepiejsmile
                                  oł jeeeee!
                                  • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 20:40

                                    No i nie jest dobrze. Ale co tu dużo mówić. Mam ochotę bluzgać, krzyczeć, kopać.
                                    To wszystko moja wina. Jestem bezmyślna. Jestem beznadziejna.

                                    W przerwach między pogrążaniem siię oglądam Must Be The Music, ale takie sobie to.

                                    Wiecie co? Dzisiaj w nocy śniło mi się jak myłam wielki sedes. Ja byłam przy nim jak chlopaki z Kingsajzu.

                                    Myślę sobie, że ja jestem takim wielkim brudnym sedesm, który próbuje wyczyścić ale z moimi ograniczonymi umiejętnościami nie mam zbyt wielkich szans.

                                    Czuję w sobie złość.
    • 36.a Re: małymi kroczkami... 23.04.11, 20:25
      Mogę przycupnąć?

      Łzy już były, teraz ulga, ukojenie, spokój.
      Zostało mi umycie mopem podłogi "u siebie", umycie łazienki (mam manicurek, mam też dużo cieniutkich rękawiczek do sprzątania, w aptece nabyłam, a jakże).
      smuciłam się, zwinięta w kłębek kontemplowałam żółte tulipany, wrzosowy kolor ścian, patrzyłam na zieloną z żółtym łepkiem i niebieską z białym papugę.
      robiłam zakupy. dwa jednak alkoholowe Warka Strong, na smutek, chyba już nie będą potrzebne. 4 batony muesli, prawie 9-latka (siostrzenica) zapewnila mnie, że od nich nie schudnę. Szlam z dwoma ciężkimi siatami i patrzyłam jak podskakuję. I tak strasznie chciało mi się wyć. Że jest beztroska. Co jeszcze kupiłam: wodę niegazowaną i soki.
      wyniosłam swój dywan na śmietnik, zero dywanów, już nigdy więcej, chyba że maleńki chodniczek. czekał zrolowany na wyniesienie tydzień.
      raz w nocy się wywalił, a je niemal razem z nim big_grin
      podjadałam mazurek.
      zabiegi upiększające były przez cały tydzień.
      mam jednak uczucie, że robilam nic.
      patrzyłam, tylko patrzylam.
      teraz podczytuję Wysokie Obcasy.
      mieszkanie wygląda ślicznie, jak nigdy
      ale to nie moja zasługa.
      wreszcie jednak nie będę mieć bałaganu w pokoju, nadmiar książek i płyt z filmami w 2 kartony big_grin
      kontempluję pusty niebieski blat biurka.


      I co ważne: jestem podszyta jakaś rozpaczą. Proszę Boga aby ocalił kogoś....
      płaczę............

      umyje zaraz zieloną klatkę papug, włożę gałązki bzu czarnego, będę patrzeć jak je okorowują. zrobilam spacer po te gałązki. tak bardzo chciałabym miec psa. domownicy od zawsze na nie. moze znów spróbuję? beagle są piękne. i codzinne spacery, kilka razy, wymuszone, to byłoby dobre.

      * piszę o kolorach, bo leczę się ostatnio w taki sposób... intuicyjnie.

      podobają mi się tu wasze mimo wszystko optymistyczne wpisy

      spokojnych, całusek dla każdego Wpisowicza
    • 36.a Re: małymi kroczkami... 24.04.11, 13:04
      dzwonię do osoby z rodziny, składam życzenia, ale pytam też z jakiej strony ściągnę program do wysłania zeznania podatkowego. nie chciała podać. "DZIŚ?TO GRZECH" big_grin
        • 36.a Re: małymi kroczkami... 24.04.11, 13:57
          rozdziewiczyłam się <wstyd> w ubiegłym roku, ale tuz przed godz. zero serwer odmówił posłuszeństwa, stres duży później, wysłałam "ręcznie" 3 maja, nic się nie stało, nie potrącili nawet nic ze zwrotu podatku, pewnie liczyły się chęci i logowania na serwerze.

          z innych rzeczy. nie dałam rady obudzić się na świąteczne śniadanie o 9. sad
          ale na rezurekcyjne dzwony o 5:30-5:40 i owszem...
          śpię po tym nowym leku strasznie.

          no i włączyłam w końcu swój mikry telewizorek, niech sobie coś stymulującego gada.
          na spacer wypędzę się później.
            • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 24.04.11, 17:49

              A ja zdrzemnełam się o drugiej aż do teraz. Przy uchylonychn drzwiach balkonu spało mi się rewelacyjnie. Za oknem widzę ludzi z parasolami. Hm.. pada. Ale przyznam, ze jak na moj dzisiejszy nastroj taka pogoda jest całkiem ok.

              Ide poszukać czegoś do jedzenia w lodówce.
              • best_bej Re: małymi kroczkami... 24.04.11, 18:29
                to istnieją jacyś ludzie na zewnątrz? od 2 dni nikogo nie widziałamsmile
                u mnie na kolację omlet, choć powoli mi się przejada, nadal stanowi żelazny punkt mego menu. nooo chyba że są dni takie jak wczoraj- wtedy jem tylko śmieci. nooo ale... to było wczorajsmile)
                a dziś
                po tej całej akcji 0-1 chyba zacznę zawracać uwagę na to jakie jajka jadam. wstyd mi że finansuję fermy.
                perfekcyjna powiedz bo mnie ciekawi- wiem że kolor wyszedł fajny - ale robiłaś z ciemnego na jaśniejszy i wyszedł rzeczywiście jaśniejszy?
                • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 24.04.11, 20:26
                  wlosy umalowalam na nieco jasniejsze, mam teraz taki jasniejszy odcien. farba loreara malowalam.

                  Obejrzalam film polecam: www.filmweb.pl/film/Elegia-2008-411063 poplakalam sie troche.
                  A teraz na tvn leci x factor, troche to bolesna dla mnei sprawa, poniewaz wystepuje w nim ktos z kim mam pewne doswiadczenia, ktorych zaluje. Chcialabym cofnac czas.
                  • 36.a Re: małymi kroczkami... 24.04.11, 21:54
                    Wstyd mi. Tak, ale normalnieję w głupi sposób (smiech), bo nabieram się na emocje serwowane przez TVN, ich sprytne granie na emocjach, też oglądałam X-Factor, jestem zaciekawiona, ale pewnie nie powiesz, o kogo chodziwink
                    Niech sobie to głupawe pudełko gra (nie grało ojj może i 8 lat)
                    Czytałam, też cieszyłam się, ze jest taka "stalowa" pogoda. Wiosna w pełni i zimno, mniam, kocham tak. Mam na sobie koronkową czarną bieliznę, jestem ubrana, łącznie ze skarpetkami (rzadkie...) Mam nadzieję, że to etap: normalność...
                    • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 24.04.11, 22:07
                      Nie, nie chcę mówić. To już tylko przeszłość. Nie widzieliśmy się od pewnego feralnego dnia.
                      Jedna z wielu relacji, które zniszczyłam, czego konsekwencje poniosły i ponoszą do dziś inne osoby, które niczym nie zawiniły.

                      Poznałam kilka dni temu chłopaka z bostonu. jakos tak przypadkowo na facebooku. pisze z nim troche, ale najdziwniejsze w tym jest to, ze nie znam angielskiego, pisze z nim przez translatora google. I tak sie bawie. Ale to nie to. Chcialabym poznac kogos nietuzinkowego.

                      Co do Twojej normalnosci. Nie wiem czy u nas to mozliwe. Ale zawsze mozna do tego dazyc.
                      • 36.a Re: małymi kroczkami... 24.04.11, 22:17
                        Trzymam się myśli, że możliwe. Moja "równia pochyła" trwała długo. Skoro weszłam (choćby dziś) na jakiś tam mały schodek, niełatwo będzie z niego spaść.

                        Ale co kurde Maja Ostaszewska robi w serialu...? (już właściwie do dawna grywa w serialach).
                        Kino, teatr, książki i czasopisma. Chcę normalności.
                        • best_bej Re: małymi kroczkami... 24.04.11, 22:35
                          niegrzecznie się wtrącę- maja zarabia na wacikismile
                          36- ja całe życie pragnęłam być normalną. normalnością w moim przekonaniu byli wszyscy inni. potem dopiero się okazało, ze oni nie bardzo są normalni. więc przyjęłam, ze skoro oni mogą to ja teżsmile
                          nie wiem czy to ten sam tok myślenia co Twój, ale może wymiana coś pomoże
    • perfekcjonizm Re: małymi kroczkami... 25.04.11, 10:51
      Och, ale pospałam. Spałam do 10tej. Już drugi dzień ktoś rano puszcza mi sygnały z zastrzeżonego numeru. Nie mam pojęcia o co chodzi.

      Na podłodze znów mnóstwo kociej sierści. Wypiję kawę, odpiszę na maile i odkurzę.
      Nastrój jak tak patrzę po sobie ok. Sobota tylko była koszmarna. Cieszę się, że już jutro do pracy.
      Wyjście do pracy i bycie w niej jakoś organizuje mój dzień.

      Muszę dzisiaj przygotować pewien punkt, jaki dostałam jako zadanie w szkole teokratycznej w mojej społeczności religijnej. Punkt będę przedstawiać 4 maja. Ale już panikuję.

      Najlepszy jest temat smile: "Korzyści z łagodnego usposobienia i cierpliwości". Hehhe.
      Materiał w sam raz dla mnie jak w mordę strzelił.

      Niestety żywię ogromną niechęć do jakiegokolwiek przygotowywania się i uczenia. No nie chce mi się jak nie wiem co sad
      • best_bej Re: małymi kroczkami... 25.04.11, 11:44
        no w końcu coś optymistycznego! a nie próby atomowewink
        fajna piosenka- miałam kiedyś czas kiedy było naprawdę źle, wtedy słuchałam tego na okrągło.
        co do pracy- też tak mam- mimo że nie jest to praca moich marzeń- to wolę ją niż siedzenie w czterech ścianachsmile
        a od kiedy jeżdżę rowerem to jakoś tak przyjemniej się tam jedziesmile
    • 36.a Re: małymi kroczkami... 25.04.11, 13:18
      wstalam o 12 (!) - tak działa ketrel + mirzaten.
      słońce. no ta kawa, obiad i pójdę na długi spacer.
      nastrój minorowy (Boże, ocal Go)
      Przepraszam, że jestem smutna.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka