A u mnie...

02.05.11, 15:25
Wszystko się chrzani. Nie chodzi o żaden dół, po prostu naprawdę jestem do niczego. Tak najzwyczajniej do niczego. Nie potrafię załatwić prostych spraw. Ludzie się ode mnie odwracają. Nie robię im żadnej krzywdy, bez przyczyny. Na trzeźwo myśląc przyczyną jestem ja - panie są zazdrosne o panów. Nie daję żadnych sygnałów, ot bardzo zazdrosne o wszystko, co żyje. A ja to biorę personalnie, bo wprost nikt nic nie mówi. Jestem sama. Nie mam nikogo. Uśmiecham się sztucznie, a tak w środku jest mi źle. Źle. Odwołałam coś na czym mi zależało, ale...skoro jestem do niczego to po co się skompromitować. Tyle zachodu na nic. Chciałabym się schować, wypłakać się. Daję ciała na każdej linii. Staram się, ale nie wychodzi. Jest mi źle. Wiem, że wy macie większe problemy, martwicie się o kogoś, o coś. Moje to pryszcz. Nikt nie umiera, nie choruje, nie traci pracy. Wstyd mi, że taka jestem, że tak wyglądam, że tak czuję.
    • kamyczek_02 Re: A u mnie... 02.05.11, 15:51
      Źle się wyraziłam. Po prostu dzisiaj się przelało. Dwie fajne znajomości, bardzo dobre i stare urwały się z dnia na dzień. Do tego jeszcze tekst od bliskiej osoby: :"nie potrafisz załatwić najprostszej rzeczy". uncertain
    • kamyczek_02 Re: A u mnie... 02.05.11, 16:07
      Siedzę i myślę. Wiem, o co mi chodzi: znowu czuję się odrzucona. Wiele osób traktuje mnie "jesteś mi potrzebna - jest ok, nie jesteś mi potrzebna - do widzenia". Mam pecha? Nie wierzę.
      • 36.a Re: A u mnie... 02.05.11, 19:59
        jakoś mało mnie dziwi fakt, że ludzie są wtedy, gdy czegoś potrzebują smile
        tak już jest i nie ma sensu drzeć szat.
        • ergo_pl Re: A u mnie... 03.05.11, 01:11
          > jakoś mało mnie dziwi fakt, że ludzie są wtedy, gdy czegoś potrzebują smile

          to te wybrakowane egzemplarze takie są wink
    • panna.m.igotka Re: A u mnie... 02.05.11, 16:15
      Może to zbyt banalnie zabrzmi, ale nie ma się czym przejmować i co najważniejsze "myśl o sobie". U mnie jest podobnie. Pytania jak ci się chce. U ciebie było inaczej. Jesteś taka uśmiechnięta. I moje ulubione, bo ty jesteś silniejsza psychicznie. Każdy ma w koło doła i jak twierdzi "deprechę", tylko niech się zamieni na jeden dzień, to zobaczy co ten zwrot oznacza. Nikt nie widzi tego jak się wszystko we mnie rozkleja pod byle pretekstem, jak ciężko jest z rana zrobić pierwszy krok do toalety. Jak przez trzy dni robię podchody do poczty, aby odebrać przesyłkę. Jak cieszy choćby wyrzucenie śmieci. Wszyscy tylko mnie obserwują z przyklejonym uśmiechem od ucha do ucha i właśnie taką widzą ... i nic więcej.

      Moja rada to wyrycz się porządnie. Mi jakoś pomaga i stawia na nogi. I nigdy więcej nie rezygnuj z rzeczy na których ci zależy najbardziej. Bo tylko ich robienie nada ci prawdziwego sensu w życiu i da satysfakcję. Choćby było ci strasznie ciężko, po prostu je rób i nie patrz na innych docinki, podteksty czy też opinie. Nie zmienisz ludzi, ale możesz nauczyć się panować nad sobą w takich sytuacjach.
Pełna wersja