czubata
09.06.11, 13:15
Gdy leżysz w depresji jak martwa łodyga,
i nie masz siły ani ręką ani nogą, a martwisz się że dziecko widzi,
to mam sposób na relaks i odkręcenie sytuacji.
Do tego są potrzebne kosmetyki wszystkie jakie posiadasz w domu i... córka.
Ty dalej leżysz i proponujesz zabawę w salon kosmetyczny.
Córka znosi wszystko co jej potrzeba i zaczynacie:
najpierw twarz, mleczkiem nawilżającym dokładnie młoda czyści.
Potem nanosi krem i delikatnie masuje;
nic tak nie relaksuje jak masaż twarzy robiony małymi rączkami.
W czasie gdy krem się wchłania w skórę twarzy, córka nanosi krem do rąk
i małymi łapkami wciera kremik w dłonie.
Między czasie mały biały pudelek leży u stóp i robi pedicure,
a zapewniam że czyści i złuszcza lepiej niż pumeks.
Gdy twarz jest gotowa do reszty zabiegu,
córka nanosi puder, rozprowadza dokładnie,
potem machnie tuszem rzęsy (uwaga by nie machnęła po gałce ocznej).
A gdy już stopy są dobrze wypielęgnowane przez pudla,
córka zabiera się do malowania paznokci,
kolor,zależy od upodobania klientki.
Przy tym jeszcze ciekawe pogawędki,
plotki,ploteczki, o szkole i kolegach
(się przy okazji wiele ciekawych rzeczy dowiesz).
I efekt taki że wstajesz jak młoda bogini,
a dzieciak zadowolony z zabawy.
Wilk syty i owca cała.
Polecam.