Dodaj do ulubionych

JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE....

06.07.11, 22:14
Witam.
Będę jęczał. Nie oczekuję żadnych recept, porad itd., gdyz doskonale wiem , że takowe nie istnieją.
Może kilka mądrych postów, od ludzi, którzy jak ja , tracą już nadzieję..lub ją odzyskali..
Mam 40 lat.Przystojny, zbudowany, wysportowany. Kiedyś, przed chorobą ,pewny siebie, zarobiony, bez kompleksów. Żona o 7 lat młodsza, szprycha, oraz Synek 7 lat.
4 lata temu nagle zachorowałem.Od pełni zdrowia do pełni objawów CHAD typu mieszanego minął zaledwie tydzień.
Świat runął w otchłań nieznanego i niewyobrażalnego wcześniej cierpienia.
Po kilku miesiącach decyzja o samobójstwie i szpital psychiatryczny.
Do dzisiaj, pomimo 3 hospitalizacji ( które,może niepotrzebnie ,powstrzymały mnie od samobójstwa ) i wypróbowania chyba wszystkich leków z każdej grupy nie ma najmniejszej poprawy.
Nie licząc oczywiście okresów czystej hipo, lecz to tez raczej do normalnych stanów nie należy .
Finansowe dno.Straciłem pracę , a oszczędności życia już się skonsumowały na leczenie, lekarzy, życie…..
Żałosna rencina.
Budżet domowy utrzymuje Żona harując na 3 zmiany w fabryce.
Małżeństwo w rozpadzie.Ja zdycham, żon obraca się wśród zdrowych….zarabia kasę, ja straciłem szacunek do samego siebie.
2 lata temu w trakcie rozpaczliwej beznadziei i zapewne hipomanii dałem się namówić koledze na udział w kradzieżach z włamaniem, których było kilkanaście w okresie 3 miesięcy…..Potem wpadłem w jeszcze gorszy stan, więc definitywnie odpuściłem.
8 miesięcy temu kolega, który jak się okazało dokonywał przestępstw w grupie przestępczej od 13 lat wpadł. Został świadkiem koronnym i za cenę wolności wszystkich swoich wspólników łącznie ze mną sprzedał.
Powiedział , że jestem psychicznie chory i mogę być niebezpieczny…..aresztowali mnie antyterroryści, którzy mnie prewencyjnie zmasakrowali w drzwiach mieszkania gdy je otworzyłem -wstrząs mózgu, szyta głowa, wybite butem zęby,uszkodzone kręgi szyjne.
6 miesięcy aresztu śledczego
Chyba nie muszę pisać jak blisko byłem samobójstwa –CHAD rozwinęła pełne skrzydła.Zacząłem tracić zmysły do reszty.
Od wyznaczonego terminu powieszenia się 5 dni wcześniej wybawiło mnie zwolnienie do domu
Prokurator żąda dla mnie minimum 6 lat więzienia….
Chyba nie musze na tym forum tłumaczyć , że nie ma takiej możliwości , abym w takim stanie zdrowia mógł wytrzymać pobyt w więzieniu.............
W dniu wyroku , zapewne skazującego na więzienie ( za niecały rok ) popełnię spektakularne samobójstwo.
Biegli sądowi (niby niezależni, ale z prywatnej przychodni stale współpracującej z prokuraturą ) orzekli nie tylko, że jestem i byłem całkowicie poczytalny, ale również ŻE JESTEM, KURWA ,CAŁKOWICIE ZDROWY !!!!!
Podważyli opinie wszystkich lekarzy dotychczasowo mnie leczących, ordynatora szpitala psychiatrycznego gdzie leżałem 3 razy, orzecznika ZUS ( też ordynator psychiatryka ).
Zdrowy po dosłownie 5 minutach badania/wywiadu !!!!
Widząc dokąd to zmierza śmiem twierdzić , że pozostał mi rok życia.
Nie potrafię jednak sprawić, żeby był przyjemny
Żona popadła w depresję………..szpital neurologiczny, zamulacze i SSRI…
Przypomina zombie.I nie wiem czemu mnie wku.rwia…..podobnie jak wszyscy wokół.
Jestem na dnie finansowym,prawnym ,mentalnym,emocjonalnym, umysłowym ,inteligenckim, sprawczym,RODZINNYM,ojcowskim i oczywiście ZDROWOTNYM…….
Jak więc mam nie nienawidzić wszystkiego i wszystkich ,skoro nie zasłużyłem na taki los?
Najbardziej nienawidzę siebie
I nie wiem czy chce mi się czekać do wyroku,niszcząc i zatruwając życie sobie i innym….
Czy może zakończyć to już teraz.
Jestem zmęczony.tak bardzo tym wszystkim zmęczony….
Każdego ranka zastanawiam się jak dotrwać do wieczora, a wieczorem jestem zdziwiony jakim cudem mi się to udalo…
Ojciec , też prawdopodobnie chory na CHAD zdecydował się zakończyć to w wieku 41 lat…..
Teraz moja kolej? Fatum?
Obserwuj wątek
      • eydur8791 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 06.07.11, 22:36
        Czubata ma rację. Nie chcę się wymądrzać, ale w procesie jeszcze nie wszystko stracone. Możesz przedstawić wniosek dowodowy o powołanie innych biegłych do tego przedstawić dokumentację lekarską. Jeśli biegli nadal będą orzekać o tym, że w chwili czynu byłeś poczytalny, to sąd i tak może Ci nadzwyczajnie złagodzić karę biorąc pod uwagę stan Twojego zdrowia. Wszystko w rękach Twojego adwokata. Ty masz prawo nie mieć siły się z tym zmagać, ale Twój adwokat ma obowiązek wziąć się porządnie za Twoją sprawę.
        A co do reszty: nie ma takiego bagna, z którego nie można się wygrzebać. Masz syna, masz dla kogo żyć. Wiem wiem to banał ale podstawa to mieć dla kogo żyć, jeśli nie ma się już siły żyć dla siebie...
        • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 06.07.11, 22:40
          "Możesz przedstawić wniosek dowodowy o powołanie innych biegłych do tego przedstawić dokumentację lekarską. Jeśli biegli nadal będą orzekać o tym, że w chwili czynu byłeś poczytalny, to sąd i tak może Ci nadzwyczajnie złagodzić karę biorąc pod uwagę stan Twojego zdrowia. Wszystko w rękach Twojego adwokata. Ty masz prawo nie mieć siły się z tym zmagać, ale Twój adwokat ma obowiązek wziąć się porządnie za Twoją sprawę. "

          Adwokat jest, walczy. Gdyby nie minimalna nadzieja na pozytywne zakończenia akurat tego aspektu mojego życia, to nie pisałbym juz zapewne tych słów...

          Dziękuje za odzew
        • skwr2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 08:09
          eydur8791 napisał:

          > Masz s
          > yna, masz dla kogo żyć. Wiem wiem to banał ale podstawa to mieć dla kogo żyć, j
          > eśli nie ma się już siły żyć dla siebie...
          A żona? Każdy z chadowców zna depresję. Nie możesz jej tak po prostu zostawić, bo brakuje Ci sił. Jestem samotną osobą. Wiele bym dała, żeby mieć przy sobie przyjaciela, który okryje kocem, gdy zaistnieje taka potrzeba. Wydaje mi się także, że jesteś jej coś winien. Jeśli przyjmowałeś pomoc, zrewanżuj się. Myślę, że zaciągnąłeś dług, nie zbieraj więc zabawek.
      • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 06.07.11, 22:37
        Myślisz , że o tym nie wiem i nie bylo to/nie jest,tematem moich niekończących się rozmyślań i rozterek ??
        Chyba forma mojego pierwszego posta dobrze świadczy o fakcie, że pozostały mi resztki logicznego myślenia....
        Lecz niestety niezbyt przekonywujący jest Twój -dla zdrowych zapewne niepodważalny argument- o celowości dalszej wegetacji...
          • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 06.07.11, 22:43
            "Możesz przedstawić wniosek dowodowy o powołanie innych biegłych do tego przedstawić dokumentację lekarską. Jeśli biegli nadal będą orzekać o tym, że w chwili czynu byłeś poczytalny, to sąd i tak może Ci nadzwyczajnie złagodzić karę biorąc pod uwagę stan Twojego zdrowia. Wszystko w rękach Twojego adwokata. Ty masz prawo nie mieć siły się z tym zmagać, ale Twój adwokat ma obowiązek wziąć się porządnie za Twoją sprawę. "

            Adwokat jest, walczy. Gdyby nie minimalna nadzieja na pozytywne zakończenia akurat tego aspektu mojego życia, to nie pisałbym juz zapewne tych słów...
        • czubata Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 06.07.11, 22:45
          > Chyba forma mojego pierwszego posta dobrze świadczy o fakcie, że pozostały mi r
          > esztki logicznego myślenia....

          Forma twojego posta nie świadczy o logicznym myśleniu,ale o myśleniu pod wpływem wielkiej desperacji, której się nie dziwie,ale wiem jedno.Decyzje podejmowane pod wpływem emocji bywają nietrafne, żeby nie powiedzieć iż głupie.Samobójstwo może być rozwiązaniem dla ciebie,ale zważywszy na to że masz syna, będzie to wielki spektakl twojego egoizmu.
          • rober6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 06.07.11, 23:02
            Ha, święta racja, zważ jednak proszę , że dotychczas jest to wielki spektakl mojego heroizmu.
            Zrozum, po pół roku aresztu śledczego byłem praktycznie od razu 2 miesiące w psychiatryku.Właśnie wróciłem 2 tyg. temu.
            Więc możesz sobie wyobrazic co by sie stało po 6 latach w więzieniu??
            Przy tej chorobie i jej objawach nie ma szans na przeżycie...Wiem to, przeżyłem namiastkę.
            Dzięki za odzew
            • eydur8791 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 06.07.11, 23:09
              To, że napisałeś tego posta, to, że dziękujesz za odzew jest dowodem tego, że tak naprawdę nie chcesz umierać, albo inaczej: szukasz pomocy, a jeśli jej nie znajdziesz to dopiero wtedy będziesz chciał ze sobą skończyć. Nie jesteś prawdziwym samobójcą. Prawdziwi samobójcy wcielają swoje plany w życie nie dzieląc się nimi z nikim. Więc na tym forum w miarę możliwości możesz uzyskać pomoc, której szukasz...
              • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 06.07.11, 23:38
                Oczywiście.Przecież ja kocham ŻYCIE !!!
                I dlatego tak bardzo nie potrafię pogodzić się z faktem, że tego ŻYCIA nie ma, jest tylko wegetacja.
                Na szczęście na tyle znam siebie, że jestem pewien wystarczających pokładów odwagi ( śmieszą mnie teksty laików o rzekomym tchórzostwie ) aby w każdej chwili ze sobą skończyć. I to daje mi paradoksalnie siłę i spokój do walki o odzyskanie ŻYCIA.
                Lecz gdy nie da się już ŻYĆ godnie to przynajmniej godnie umrę w momencie którym JA a nie okoliczności ,uznam za stosowny.
                • czubata Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 00:27
                  że dotychczas jest to wielki spektakl mojego heroizmu.
                  Zrozum, po pół roku aresztu śledczego byłem praktycznie od razu 2 miesiące w psychiatryku.Właśnie wróciłem 2 tyg. temu.
                  Więc możesz sobie wyobrazic co by sie stało po 6 latach w więzieniu??

                  Mogę sobie wyobrazić wiele rzeczy. Niejedna osoba na tym forum zmaga się z beznadzieją życia, nie jedna osoba ma/miała problemy wydawałoby się z których nijak wybrnąć. Stan umysłu w jakim jesteś teraz powoduje że nie widzisz dla siebie szans. Ja byłam dwa miesiące w psychiatryku, potem jeszcze raz,i jeszcze raz. Cztery lata w przytułku, rok w pogotowiu opiekuńczym(to też ograniczenie wolności),rok w domu dziecka. Mam chad, marzyłam o śmierci, a żyję. Bo pora zatrzymać toczące się błędne koło. Jeżeli pozbawisz siebie życia,pozbawisz swego syna czegoś bardzo ważnego,a co najważniejsze,narazisz go na to że powieli twój wzorzec. A tego dla niego zapewne nie chcesz. Jeżeli nie możesz żyć dla siebie,żyj dla kogoś kogo zapewne bardzo kochasz.
                  • ergo_pl Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 01:05
                    TO zrobić można zawsze...
                    Więc nie spiesz się...
                    Jak wielu tutaj, mniej więcej wiem, co możesz przeżywać...
                    Mniej więcej, bo każdy przecież czuje inaczej.
                    Gdybyś wiedział, dla kogo żyję, uśmiałbyś się pewnie...
                    Ale jednak jestem.
                    Ty MASZ dziecko. Ja nie...
                    Ustaw sobie dobrze leki.
                    To podstawa.
                    Trzymam za Ciebie kciuki, naprawdę, to nie slogan...
              • skwr2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 08:21
                eydur8791 napisał:

                > Prawdziwi samobójcy wcielają swoje plany w życie nie dzieląc się
                > nimi z nikim.
                Trochę się mylisz. Większość samobójców w najróżniejszy sposób zapowiada swój czyn. Najczęściej te zapowiedzi bywają zlekceważone.
              • 36.a Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 16:13
                To nieprawda. Potencjalny samobójca często WYSYŁA SYGNAŁY, że jest źle.
                Otoczenie zbagatelizuje albo przytrzyma przy życiu. Osobiście jestem za tym,
                aby żadnego wołania o pomoc nie lekceważyć.
                Ja też jestem bardzo zmęczona. I nie wiem, co będzie dalej. Moja sytuacja nie jest
                może az tak dramatyczna, ale nie mam celu, zagubiona owca. Jeszcze wytrzymuję
                (beczę teraz...)
                • skwr2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 17:12
                  Wmawiam sobie, że jest dobrze. Kosztuje mnie to wiele wysiłku. Rozumiem Twoje zmęczenie, mogę jeszcze dopisać - znużenie. Balansuję, powtarzając sobie w myślach: oby się tylko nie osunąć, oby się tylko nie obsunąć... Nie wiem , jak długo tak można, pewnie ile trzeba. Co czułyby moje dzieci, gdybym odeszła z dnia na dzień? Jakie poczucie winy stałoby się ich udzialem? Czego bym ich pozbawiła? Niekoniecznie mam prawo sobie zrobić dobrzewink))
            • skwr2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 08:17
              rober6666 napisał:

              > zważ jednak proszę , że dotychczas jest to wielki spektakl m
              > ojego heroizmu.
              > Zrozum, po pół roku aresztu śledczego byłem praktycznie od razu 2 miesiące w ps
              > ychiatryku.Właśnie wróciłem 2 tyg. temu.
              A to mnie rozbawiłeśbig_grinDD Pobyt w psychiatryku to czyn heroicznybig_grinDD

              > Więc możesz sobie wyobrazic co by sie stało po 6 latach w więzieniu??
              W więzieniu także można się leczyć, być nawet w szpitalu.

              > Przy tej chorobie i jej objawach nie ma szans na przeżycie...Wiem to, przeżyłem
              > namiastkę.
              Mówisz o psychiatryku???
              • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 13:40
                skwr2 napisała:

                > rober6666 napisał:
                >
                > > zważ jednak proszę , że dotychczas jest to wielki spektakl m
                > > ojego heroizmu.
                > > Zrozum, po pół roku aresztu śledczego byłem praktycznie od razu 2 miesiąc
                > e w ps
                > > ychiatryku.Właśnie wróciłem 2 tyg. temu.
                > A to mnie rozbawiłeśbig_grinDD Pobyt w psychiatryku to czyn heroicznybig_grinDD
                >
                > > Więc możesz sobie wyobrazic co by sie stało po 6 latach w więzieniu??
                > W więzieniu także można się leczyć, być nawet w szpitalu.
                >
                > > Przy tej chorobie i jej objawach nie ma szans na przeżycie...Wiem to, prz
                > eżyłem
                > > namiastkę.
                > Mówisz o psychiatryku???

                Nie , nie , to nie tak
                Wielki spektakl mojego heroizmu to fakt, że pomimo nie tylko choroby , ale równiez kolejnych przeciwności losu jeszcze żyję.
                Psychiatryk to.....sanatorium. Zwłaszcza mając w pamięci pobyt w Areszcie Śledczym...
                Nie ma szans na przeżycie z tą chorobą w więzieniu...
                Tak , w więzieniu można się leczyć,hehehehe, 2 miesiące czekałem na kilkuminutowa wizytę u psychiatry, ktory powiedział że też ma fazę depresyjną jak musi u przychodzić...
                Do dentysty, mimo, że miałem połamane z przodu przez psy 4 zęby ( wszystkie trzeba było usunąć teraz ) nie dostałem się w ogóle przez pół roku...
                O jakim leczeniu więc mówimy???

        • skwr2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 08:13
          rober-6666 napisał:

          > Lecz niestety niezbyt przekonywujący jest Twój -dla zdrowych zapewne niepodważa
          > lny argument- o celowości dalszej wegetacji...
          Przenieś punkt ciężkości z siebie na bliskich. Przecież Ty masz obowiązek żyć; czy Ci się to podoba, czy nie. Nie wolno nikomu paskudzić w życiorys. Rozumiem Cię, bo był czas, że przymus życia odczuwałam bardzo boleśnie, czasami i dziś go tak czuję. Chadowcy też znają, czym jest odpowiedzialność. Pomimo.
    • ergo_pl Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 01:31
      > Najbardziej nienawidzę siebie
      > ja straciłem szacunek do samego siebie

      rozumiem. tylko czy np. cukrzyk nienawidzi siebie? czy stracił szacunek?
      tak sobie rozważam.
      przechodziłam i przechodzę to, co napisałeś.
      myślę, że tu każdy, kto pod wpływem choroby zrobił różne cuda niewidy ma okresy
      mniejszego lub większego kaca moralnego.

      > Budżet domowy utrzymuje Żona harując na 3 zmiany w fabryce.
      > Żałosna rencina.

      Ok, cierpi Twoja duma, honor, zrozumiałe.
      Ale powiedz, czy gdyby było odwrotnie, czy gdyby to żona zachorowała, nie dbałbyś sam jeden o Wasz dom i rodzinę, czy w ogóle wyobrażasz sobie, że ona miałaby takie myśli jak Ty teraz...


    • jasminka28 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 11:27
      Rozumiem Cię...bo złość ktorą czułam setki razy że to akurat mnie Chad musi wywracać życie do góry kołami nie była mała. Masz problemy ..ja też miałam, nie napisze gdzie byłam przez to chorubsko,kim byłam, ale napisze jak się po tym czułam.FATALNIE. Obrzydzenie to za delikatne słowo żeby to w pełni opisać. Więc zbieraj się do kupy i nie marudź, dla dzieciaka i siebie!!!!!!!Bo ja w przeciwieństwie do Ciebie przez Chad nie mam ani męża ani dzieci.Doceń to!!
    • cannelle85 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 13:44
      Samobojstwo jest dla mnie oznaka tchorzostwa i tyle. Co jest Twoim zdaniem bohaterskiego w pozostawieniu synka bez ojca a zony z depresja po stracie meza i narobionym przez Ciebie balaganem? Doroslosc ma to do siebie, ze musimy ponosic konswekwencje swoich czynow.
      Mowienie o fatum, ciazacym na Twojej rodzinie nic Ci nie pomoze. Kazda choroba jest proba dla czlowieka nia dotknietego i od nas samych zalezy jak ja wykorzystamy. Wyeliminuj samobojstwo jako sposob na rozwiazanie Twoich problemow i skup sie na tym co mozesz zrobic w swojej sytuacjii.

      Z Twojego postu wynika, ze Twoje ego, a wraz z nim poczucie wlasnej wartosci zostaly mocno zranione (kulturowo od mezczyzn wymaga sie zapewnienia stabilizacji materialnej rodzinie), ale zrozum, ze nie stalo sie to z Twojej winy. Choroba jest czynnikiem niezaleznym od nas samych, przy odpowiednim doborze lekow i swiadomosci, na co musimy uwazac, da sie jednak z nia zyc...

      Sama pol roku temu, gdy po okresie hipo wpadlam w depresje, chcialam po prostu wypisac sie na wlasne zyczenie z mojego zycia. Z dnia na dzien opuscila mnie chec zycia, rozczarowana swiatem wokol nie chcialam dalej w tym wszytkim uczestniczyc. Czysty egoizm niedojrzalej, rozkapryszonej dziewczynki, ktora nagle odkryla, ze zycie bywa ciezkie i nudne...Pomogly antydepresanty, skupienie sie na chwili obecnej (nie rozpamietywanie bledow przeszlosci i czarne wizje przyszlosci) i przyslowiowe danie sobie kopa w d***.

      Moze sie na mnie wkurzysz, ale uwazam, ze z kazdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji jest jakies wyjscie i a ze swoim losem (lub jak piszesz 'fatum') musimy sie pogodzic i w miare mozliwosci polubic za lekcje, ktorych nam udziela (jednym slowem 'Amor faci'wink. Wiem, ze w chwili obecnej brzmi to jak pseudofilozoficzne wywody zarozumialej panny, ale musisz wziac sie po prostu w garscwink
      • czubata Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 13:55
        cannelle85 napisała:

        > Samobojstwo jest dla mnie oznaka tchorzostwa i tyle

        No nie do końca. Rozpacz i wypaczone myślenie z powodu choroby.

        Co jest Twoim zdaniem boha
        > terskiego w pozostawieniu synka bez ojca a zony z depresja

        Tu się zgodzę. Nie rozumiem czemu autor uważa to za czyn bohaterski, raczej samolubny. Bo chociaż samobójstwo jest czynem rozpaczy,to tak czy owak jest egoizmem.

        > Moze sie na mnie wkurzysz, ale uwazam, ze z kazdej, nawet najbardziej beznadzie
        > jnej sytuacji jest jakies wyjscie

        Życie pokazuje że tak jest.

        ale musisz wziac sie po prostu w garscwink

        Wrrrrrrrrrrrrr.
    • lolinka2 do użytkownika rober-6666 07.07.11, 14:53
      Do użytkownika rober-6666:
      Informuję, że na tym forum (oraz na innych forach gazety) używanie słów uznanych powszechnie za obraźliwe pod adresem innych użytkowników jest zabronione. W przypadku uporczywego łamania tej zasady, dostęp do forum Choroba Afektywna Dwubiegunowa zostanie Ci odebrany. Proszę potraktować ten wpis jako pierwsze ostrzeżenie.

      Lolinka2, administrator forum.
    • 36.a Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 17:15
      Czubata, piszesz gdzieś (nie przeczytalam całości) "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni",
      trudno zaprzeczyć. Z kolei ja z podziwem przyglądam się mądrym oczom starszych ludzi, doświadczonych. Tylko kurde, skąd wziąć siłę, aby dotrzeć do tej Starości? Kurde, SKĄD?




      (błagam Boga, aby pomógł. jak nie, to się wykorpytnę, o)
      • czubata Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 17:22
        Nie umiem ci odpowiedzieć na to pytanie. Mus jest żyć, po prostu mus. No i jeszcze ta praktyka dzięki której wiadomo że gorsze chwile mijają a jeden problem nie ciągnie się w nieskończoność,zawsze jest jakiś finał. Puki co zdążyłam dostrzec że nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło. Co będzie dalej,się okaże.
        • czubata Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 17:34
          A i ja z chęcią przysłuchuję się opowieściom osób starszych,oj przeżyli swoje,oj przeżyli,ale PRZEŻYLI,i mało tego powtarzają jak bardzo chcieliby znowu młodzi być. Więc coś takiego jest w tym życiu, że warto je przeżyć. Mądrość starca bywa bardzo cenna.
          • 36.a Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 18:11
            Wiesz czemu? Bo zapomina się BÓL, CIERPIENIE.
            Też uwielbiam starszych, mądrych ludzi.

            Rober, witaj, tak w ogóle. Tak z ciekawości: co robiłeś w areszcie śledczym (kiepska koncentracja, nie wiem czy dobrze zrozumiałam)? W znaczeniu: co robiłeś, by przetrwać.
            Sport? Czytanie? Ludzie mówią np. o jodze...
            To takie ogólne pytanie, co robić, "by przetrwać do rana"
            Mnie ogromnie pomaga czytanie. Sęk w tym, że rzadko ostatnio po książkę mam siłę siegnąć.
      • skwr2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 19:28
        36.a napisała:

        > skąd wziąć siłę, aby dotrzeć do tej Starośc
        > i? Kurde, SKĄD?
        Dzień do dnia, dzień do dnia....

        > (błagam Boga, aby pomógł. jak nie, to się wykorpytnę, o)
        Oprzyj się na samej sobie. Bóg wydaje mi się mało zainteresowany. Ewentualnie przejdź na privsmile Dla mnie jesrteś ważna.
    • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 18:31
      Sapiencja- cóż za przenikliwość !! Jestem pod wrażeniem.
      I co w związku z tym? Czy twój iloraz uniemożliwia ci skorelowanie faktów , że można mieć OBIE CHOROBY NARAZ ??
      Czy ja tam piszę jakieś fantazje? Jasno pytam w tamtym temacie-czy choroba psychiczna , czy może borelioza? Tak?
      Skoro dotychczasowe 4 letnie leczenie CHAD jest bezskuteczne ( mam wypisy ze szpitali, orzeczenie ZUS,wypisy z sanatorium, kartoteki lekarskie-więc chyba sobie choroby nie wymyślam ? )to może powodem jest współistniejąca druga choroba uniemożliwiająca remisję w CHAD?
      I okazuje się , że tak. W wyniku badań okazało się , że jestem zarażony pewną bakterią ( nie borelią, lecz podobną )która potęguje lub może powodować objawy choroby psychicznej.
      I co detektywie munk? Jeszcze jakies rewelacje?
      A tak nota bene to co robisz na forum borelioza hipokryto?
      Do pozostałych
      Odnoszę wrażenie , że jakaś część piszących to domorośli pseudopsychoterapeuci,a nie osoby naprawdę chore na depresję czy też CHAD. Macie zapewne "internetową CHAD" tak jak " internetową boreliozę" mają często forumowicze z forum wspaniałomyślnie wskazanego nam przez naszego superdetektywa...
      Osoba chora na prawdziwą CHAD czy tez depresję NIGDY nie napisze ani nie powie osobie chorej na to świństwo idiotyzmu typu "weź się w garść"
      36.a
      Co robiłem, żeby przetrwać?
      Sam nie wiem.
      Czytać nie dalo rady. Odkąd choruję nie przeczytałem ani jednej ksiązki ( wcześniej przeczytałem zapewne kilkaset lub kilka tysięcy )...nie potrafię się skupić, nie rozumiem tego co czytam...
      Leżałem , a mój umysł był pomiędzy życiem a śmiercią.
      Derealizacja, lęk,panika,klaustrofobia.
      Ataki agresji czasami z finalną bijatyką......nie kontrolowałem tego.
      Dobrze , że clonazepam dostawałem chociaż
      Dużo spałem, niespokojnym chemicznym psudosnem....
      Pompki do upadłego.....boks.
      Ale ileż można , kiedy w celi tak duszno, że nawet w mrozy okienko cały czas otwarte?
      Różaniec nad głową, widoczny jak leżałem.
      Listy od żony, które dzięki chorobie ( po kilku dniach zapominałem co czytałem,hehehehe )czytałem w kółko.
      I oswajanie się z samobójstwem jako jedyna opcją ratunku.....skutecznie sie oswoiłem. Już sie tego nie boję
      Boję sie tylko o moich Bliskich
      • kamyczek_02 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 20:35
        Mylisz się, niektóre z tych osób mają naprawdę ogromną wiedzę nt. chad i dzielą się z nią, czasem stawiają do pionu, zawsze pomogą chociażby z racji zawodu niektórych z nich (prawnik, lekarz). Wiele forumowiczów ma za sobą długoletnią psychoterapię i nie od dziś zmagają się z chadem. Różne rzeczy robili, wiele przeszli. Uwierz wszyscy potrafią pomóc kiedy trzeba, wesprzeć kiedy się tego potrzebuje. Nie uderzaj w nich, raczej proponowałabym wziąć rady do siebie, przemyśleć i zastanowić się nad w/w odpowiedziami odnoszących się do twoich wpisów. Mówię to bez ironii, nie w złości. Przemyśl to, dobrze?

        P.S. Jest tutaj prawnik na sali, odniósł się do twoich kilku wpisów fachowo.
        • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 21:16
          Tak.Domyślam się nawet kto Nim jest.
          Ale teksty laikow o " braniu sie w garść".....sorrry, ale trącają mi babą z targu.
          Gdyby moje i Wasze zdrowie zależało od brania się w garśc , to po 5 minutach objawów towarzyszących CHAD WSZYSCY bylibyśmy zapewne zdrowi....
          • kamyczek_02 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 21:40
            Myślę, że "w garść" to próbować walczyć, coś robić. Ciśnij prawnika, masz dla kogo żyć. Kilka razy zdarzyło mi się mieć myśli na "S". Mam córkę. Wiem, że dla niej MUSZĘ żyć czy mi się to podoba czy nie. Mój mąż postawił mnie do pionu tekstem "nie musisz żyć dla mnie, dla matki, dla siostry, dlatego że życie jest wartością samą w sobie. Musisz żyć dla naszej córki, dla niej MUSISZ żyć". Nie miałam wyboru. Dziecko nie zasługuje na takie świństwo! Nie wiem dlaczego i nie wiem jak, ale TO do mnie dotarło.
      • cannelle85 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 08.07.11, 18:19
        Dzieki serdecznie za mile slowa...Jako pseudopsychoterapeuta pytam sie, czego oczekujesz? Wspolczucia dla niesprawiedliwosci Twojego losu, badz jak sie wyraziles 'fatum'?Potwierdzenia beznadziejnosci Twojej sytuacjj, a co za tym idzie przyzwolenia dla samobojstwa? Sorry, ale ode mnie tego nie otrzymasz...Czas dorosnac, wziac odpowiedzialnosc za zycie, ktore stworzyles (mam oczywiscie na mysli Twojego synka...). Naprawde chcesz, zeby przechodzil to co Ty, po samobojczej smierci ojca?

        Jako samiec alpha (co wnioskuje po stwierdzeniach typu 'szprycha', 'tysiace ksiazek', 'boks' itp.) potrzebujesz kopa w tylek, a nie zrozumienia dla niesprawiedliwosci wlasnego losu...


    • maly.lew Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 07.07.11, 21:50
      jęczę, więc jestem! skoro tu jesteś, chcesz byc usłyszany - i jest w Tobie nadzieja i apetyt na życie (nawet jeśli na razie tyci!)
      jesteśmy wszyscy podobni tutaj, choć spektrum chad jest szerokie i nikt z nas nie choruje tak samo; niemniej jednak to forum dźwiga wiele ludzkich dramatów: rozbite małżeństwa, zdrady itd...
      masz juz tyle lat, że wiesz, że w życiu - mimo, cholera, wszystko - obowiązuje jednak jakiś algorytm: że po latach chudych, przychodzą lata tłustsze. zaciśnij zęby, zaciśnij pasa. i przetrwaj. i pięci zaciśnij - niech Twój pełnomocnik odwoła sie od decyzji biegłego!
    • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 08.07.11, 10:29
      Dziękuję za WSZYSTKIE wpisy.
      Za te z którymi się zgadzam , jak i za te , które mnie drażnią.
      Dzięki Wam i Waszym opiniom mogę na wszystko spojrzeć trochę z boku, oczami innych, a nie poprzez skołowany chorobą, emocjami i przerażeniem własny umysł.
      Pewnie , że chcę żyć. Jak już mówiłem kochałem życie. Nie chlałem, nie narkotyzowałem się, uprawiałem sporty, wszędzie jeździłem-po prostu smakowałem ŻYCIA.
      Lecz jestem pomimo zaburzeń w 100% pragmatykiem i wiem, że tak jak kocham życie , tak samo mogę być zmuszony pokochać ŚMIERĆ.
      i POGODZIŁEM SIĘ Z TYM, POMIMO ŻE TEGO NIE CHCĘ.
      Już teraz ledwo smakuję uroków życia, uroków bycia ojcem i mężem.
      I nie pozwolę aby te resztki mi zabrano.
      Uwierzcie mi-prawnie robię wszystko co możliwe.
      Ale jest w tej sprawie jakieś ciśnienie z góry, aby wszystkim łeb ukręcić za wszelką cenę.
      Nagle mają grupę przestępczą, która dopuściła się 1700 przestępstw ( tyle jest zarzutów dla nich wszystkich za okres 13 lat-moich jest kilkanaście w ciągu 2 miesięcy zaledwie )1700 nagle rozwikłanych, dawno umorzonych spraw.Awanse.Ale trzeba uwalić wszystkich na maksa. Jestem nic nie znaczącym pyłkiem w trybach tej machinerii, który znalazł się w niej niejako na własne życzenie....ale czy tak do końca??
      Jedni przegrywają majątki w kasynach, inni zostawiają je w agencjach, ja zrobiłem coś innego.....jeszcze głupszego.
      Uważam że karę już zaliczyłem-pół roku w areszcie w stanie największego zaostrzenia choroby jakie w życiu miałem ....jawi mi sie to jak kilka lat.
      Dało mi to w kośc wystarczająco mocno aby podjąc decyzję że nigdy tam nie wrócę-nawet za cenę samobójstwa.
      Oczywiście nigdy tam nie wrócę również dlatego , że nie dam już powodu dla którego tam trafić bym musiał.

      • eydur8791 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 08.07.11, 10:40
        Jeszcze jedno pytanie jakie masz zarzuty? Udział w grupie przestępczej? Czy Twój adwokat podnosił, że nie wiedziałeś że bierzesz udział w związku przestępczym? Bo z tego co zrozumiałem nie wiedziałeś. Czy złożył wniosek o wyłączenie Twojego postępowania z całej reszty, o ile masz proces wspólny z reszta tej grupy, ze względu na Twój stan zdrowia? I czy wiesz, że nawet w razie skazania możesz zostać skierowany do odbywania kary w specjalnym zakładzie karnym o złagodzonym rygorze zajmującym się właśnie ludźmi psychicznie chorymi, a nawet możesz być skierowany do zakładu zamkniętego czyli szpitala?
      • czubata Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 08.07.11, 12:06
        mogę na wszystko spojrzeć trochę z boku, oczami inn
        > ych, a nie poprzez skołowany chorobą, emocjami i przerażeniem własny umysł.

        Bardzo,bardzo się cieszę że to dostrzegłeś. To jeden krok do przodu.

        > Pewnie , że chcę żyć. Jak już mówiłem kochałem życie. Nie chlałem, nie narkotyz
        > owałem się, uprawiałem sporty, wszędzie jeździłem-po prostu smakowałem ŻYCIA.
        > Lecz jestem pomimo zaburzeń w 100% pragmatykiem i wiem, że tak jak kocham życi
        > e , tak samo mogę być zmuszony pokochać ŚMIERĆ.

        Każdy z nas w gruncie rzeczy pragnie żyć,a czasami czuję się zmuszony pokochać śmierć z różnych przyczyn. Ale nie wybiegaj tak daleko w przyszłość, bo w rzeczywistości nigdy nie wiadomo jak się ta sprawa rozwiąże. Jesteś dorosły,zapewne przekonałeś się jak zaskakujące bywają ścieżki życia. Gdy byłam tam gdzie byłam, a byłam lat kilka, nie wierzyłam,i ani cienia nadziej nie miałam że moje życie potoczy się tak jak się potoczyło. Przyglądam się temu z perspektywy czasu i zastanawiam się jakim cudem to się stało,że się tak dobrze ułożyło? A więc poczekaj, bo nie wiesz czy samobójstwo będzie głupim krokiem ku rzeczywistemu zmarnowaniu życia.

        > Już teraz ledwo smakuję uroków życia, uroków bycia ojcem i mężem.
        > I nie pozwolę aby te resztki mi zabrano.
        > Uwierzcie mi-prawnie robię wszystko co możliwe.

        Ja też tak mam,ja też tak mam,i dobrze cie rozumiem.

        W sprawie prawa. Zadziwiam się jak to możliwe że podważyli twoją diagnozę? A może uznali że w chwili czynu byłeś poczytalny? Nie znam się na prawie, ale ten temat warto by drążyć.Tak mi się wydaje ale w tych sprawach głupia jestem kompletnie.
        • eydur8791 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 08.07.11, 12:31
          czubata napisała:

          > W sprawie prawa. Zadziwiam się jak to możliwe że podważyli twoją diagnozę? A mo
          > że uznali że w chwili czynu byłeś poczytalny? Nie znam się na prawie, ale ten t
          > emat warto by drążyć.Tak mi się wydaje ale w tych sprawach głupia jestem komple
          > tnie.

          Kluczowe jest orzeczenie biegłego o tym czy sprawca był poczytalny w chwili popełniania czynu. Jeśli tak może odpowiadać karnie. Natomiast czym innym jest bycie chorym. Chodzi o to, że sąd nie jest związany dokumentacją lekarską czy orzeczeniem sądu cywilnego o ubezwłasnowolnieniu gdzie jedną z przesłanek jest choroba psychiczna lub niedorozwój umysłowy. Nawet opinią biegłego sąd nie jest związany. Dlatego to, że Rober jest chory nie ma znaczenia dla sądu. Kluczowym jest to czy znał znaczenie czynu w chwili jego popełnienia, czy był świadomy tego co robi i czy miał zamiar go popełnić czyli czy miał wolę. Sąd natomiast może wziąć pod uwagę to, że on jest chory i np może orzec karę w zawieszeniu, nadzwyczajnie karę złagodzić lub odstąpić od wymierzenia kary (dokładnie nie pamiętam przesłanek tych instytucji) pozdrawiam
          Nie miałem zamiaru się wymądrzaćsmile
                    • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 08.07.11, 21:18
                      tlenoterapia
                      Wybacz, ale Twoja wiedza w kwestiach prawnych ogranicza się chyba do Malanowskiego i W-11.
                      Jakie rozboje? Co Ty bredzisz?
                      Zaraz się okaże że banki napadałem a kasjerki żelazkiem przypalałem i moja częsciowa niepoczytalnośc powodowała że się przy tym podniecałem....
                      cannelle85 nie wiem czego oczekuję....sam nie wiem.
                      Może to spowiedź, gdzie w konfesjonale siedzą podobni do mnie?
                      Dzięki za szczere słowa.
                      • tlenoterapia Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 02:15
                        rober-6666 napisał:
                        > Jakie rozboje? Co Ty bredzisz?

                        >"2 lata temu w trakcie rozpaczliwej beznadziei i zapewne hipomanii dałem się namówić >koledze na udział w kradzieżach z włamaniem, których było kilkanaście"

                        To nie Twoja wina kolega niedobry cie namówił ?
                        Ma ktoś w to uwierzyć , ze powodem bandytyzmu była hipomania albo beznadzieja ,a nie chęć zysku?
                        Ps.Używasz agresywnych zwrotów - "co ty bredzisz" - chamuś jesteś.
                        • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 11:33
                          Tlenoterapia
                          Pomyliłes się z powołaniem.
                          Czemu nie zostałeś sędzią z ramienia PiS ?? Przecież masz już monopol na prawdę i na bezkompleksowe dzielenie ludzi na normalnych i bandytów....
                          Nie nazywaj mnie bandytą, chyba , że chcesz mi to powiedzieć face to face.
                          Wówczas zapewne dam ci powody do takiego określania mojej osoby.
                          Poza tym Sąd i tak i tak mnie skaże , więc masz gwarantowaną satysfakcję.
                          Boli cię zapewne to , że mam jaja i "ucieknę" od wyroku w zaświaty?
                          Nie zamierzam się przed tobą, chamusiu tłumaczyć.
                          Fakt jest taki, a nie chciałem tu się wcześniej zbytnio wybielać, że mój udział w procederze kolegi był taki, że zawoziłem go jego autem jako kierowca na wskazane przez niego miejsce kradzieży ,w której nigdy nie brałem bezpośrednio udziału i tam nie wychodząc z samochodu go ubezpieczałem.
                          Niestety nawet w takim przypadku mam zarzut taki jak on czyli kradzież z włamaniem wspólnie i w porozumieniu. Z tym , że on pomimo 1700 takich czynów do których się przyznał ma zagwarantowane zawiasy, a ja za kilkanaście współudziałów tak na prawdę ,mam odsiadkę .
                          Lecz zapewne zaraz znajdziesz kolejne "twarde" "sprawiedliwe" i "rozsądne " argumenty zeby mi dokopać.
                          Życzę manii, w ktorej dasz komuś na ulicy w dziób, a on głową walnie w krawężnik i zejdzie z tego świata....
                          Zapewne ze skrucha przyjmiesz sprawiedliwy wyrok, poparty opinią biegłych o twojej całkowitej poczytalności i 100% zdrowiu.
                          A tak nota bene to nie forum prawnicze ,tylko CHADerskie .
                          Oczekuję wypowiedzi które pomogą mi w dobrej formie przeżyć ostatnie miesiące i nabrać odpowiedniego dystansu.
                          Żałuję , że w ogóle napisałem o konflikcie z prawem.
                          Kolejna pożyteczna lekcja-kłam tak długo aż sam uwierzysz że to prawda.

                          • tlenoterapia Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 10.07.11, 01:38
                            ergo_pl napisała:

                            > Tlenoterapio, ja nie wiem, czy rober pisze prawdę czy nie.
                            >
                            > Natomiast wiem jedno: jeśli nie przeżyłaś manii, to się nie wypowiadaj, do chol
                            > ery.

                            My tu się nie licytujemy co kto przeżył, mowie tylko ,ze autor wątku osłania się swoja (rzekoma lub prawdziwa)choroba przed odpowiedzialnością za odział w przestępstwach.

                            I nie obchodzi mnie dylemat czy chorzy psychicznie maja w takim samym stopniu, jak "zdrowi"odpowiadać za popełnione przestępstwa czy nie i czy wymiar prawa jest sprawiedliwy.

                            Autor wątku nierozumnie, ze bycia przestępca nie dzieli się na bycie lepszym i gorszym przestępca - daleko mu do Robin Hood'a
                            Jego próby szydzenia i arogancki ton gdy spotyka się z krytyka to tez, jak jego kryminalne wyskoki nie wynik choroby , tylko wynik nieliczenia się z normami społecznymi i brak kultury.

                            "Na szczęście organizm ludzki jest tak wspaniały, że wytrzyma prawie każde leczenie."
                        • lolinka2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 14:26
                          tlenoterapio, parę lat temu byłam podejrzana z KK o popełnienie czynu trwającego ok roku....
                          I tak, po badaniach przeprowadzanych przez 2 biegłych oraz analizie dokumentów z PZP uznano, że w momencie popełniania czynu byłam nie w pełni zdolna do oceny konsekwencji/ skutków własnych działań, postępowanie ze względu na niską szkodliwość społeczną, moje naprawienie szkód (zanim policja & prokuratura zajęły się sprawą jeszcze - bo spłacałam należną kaskę od momentu "otrzeźwienia umysłowego") oraz brak ryzyka recydywy umorzono.
                            • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 16:21
                              A ja tym bardziej nie wiem o co chodzi Tobie?
                              Nie mam nic do ukrycia....
                              Mam UDOKUMENTOWANY CHAD, którego jakoś nikt od kilku lat nie potrafi nawet załagodzic....
                              malo tego-mój Ojciec i jego Siostra zapewne z tego samego powodu co ja , popełnili samobójstwo ( sznur, żyły)
                              Skoro moja choroba jest całkowicie lekooporna, to naturalne jest , że szukam pomocy również gdzie indziej, wśród ludzi, ktorzy chorują na coś innego ,lecz mają podobne, zbliżone objawy.
                              Stąd forum o boreliozie i chlamydiozie.
                              Szukam wszelkiej pomocy od kilku lat.
                              jak okaże się , że marsjanie maja podobne objawy do moich to też wejdę na forum mars.net
                              To chyba świadczy o mojej WOLI PRZEŻYCIA , a nie jakiejś spiskowej teorii dziejów, czy manipulacjach.
                              Chyba widzisz juz , że pomimo choroby nie jestem kompletnym debilem i raczej nie wypatruję j tutaj pomocy prawnej ( choć kto wie ) , a tym bardziej nie szukam tutaj świadków mogących potwierdzić moją chwilową niepoczytalnośc czy też niezdolnośc rozeznania konsekwencji czynów.
                              Sądy maja to w głębokim poważaniu.....
                              Zastanawiam się po prostu, czy to choroba mogła tak mnie zdegenerować , czy jestem od urodzenia sk...synem.
                              Lecz czemuż to dopiero teraz w wieku 39 lat mam konflikt z prawem, ktory zbiegł się z chorobą, a nie wcześniej ,jak to zazwyczaj bywa?



                            • skwr2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 11.07.11, 12:15
                              ergo_pl napisała:

                              > A tak w ogóle rober-6666 to poczytałam twoje wypowiedzi na kilku forach, i rzec
                              > zywiście nie pasuje mi tu coś, i to bardzo mocno...
                              ...
                              > Nie wiem, o co ci tak naprawdę chodzi.
                              Może o materiał dowodowy? Wypowiedzi w Internecie można w ten sposób wykorzystać.
                          • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 15:21
                            Właśnie o tym staram się niektórych uświadomić..
                            Nie uważam , że choroba mnie w pełni usprawiedliwia, jednak powinno się wziąć pod uwagę , że gdyby nie nie ona wraz z całym inwentarzem objawów w znaczny sposób degenerujących myślenie, postrzeganie rzeczywistości,jak i sam sposób życia ,to z pewnościa nie wdrożył bym w życie tak kretyńskich czynów.
                            Zanim zachorowałem byłem na tyle wykształcony, zaradny i energiczny aby w sposób legalny zapewniać sobie poczucie bezpieczeństwa finansowego
                            Na szczęście nikt w czasie moich czynów nie zaznał nigdy żadnych szkód cielesnych, czy nawet krzywd mentalnych-nie było żadnych świadków...
                            • lolinka2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 16:50
                              Co zrobiłeś celem naprawienia szkód wynikłych z twojego udziału w działalności przestępczej?

                              Jakie jest ryzyko, że popełnisz taki czyn ponownie?

                              Prokuratura/ sądy oceniając tego typu sprawy biorą 2 pow. pytania pod uwagę. Póki co jednakowoż wychodzi nam, że
                              a) nie zrobiłeś nic poza rozczulaniem się nad sobą
                              b) ryzyko oszacować ciężko, bo nigdzie nie piszesz konkretnie wprost, że otrzymałeś od lekarza konkretne zalecenia, których się konkretnie 3masz (a więc: regularnie zażywasz przepisane ci w danym momencie leki, nie spożywasz alkoholu, nie przyjmujesz - w celach rekreacyjnych - leków nieprzepisanych tobie w danym momencie)

                              Ażeby udowodnić swoją społeczną przydatność i "skruchę" (tak to sobie duchowo nazwijmy) należałoby podjąć starania w kierunku podjęcia pracy zawodowej (lub doprowadzenia leczenia psychiatrycznego porządnie do końca, choćby w szpitalu w trakcie długoterminowej hospitalizacji), zaopiekowania się żoną i dzieckiem, uczestniczenia w życiu rodzinnym, społecznym itp.

                              Na chwilę obecną tkwisz sobie jak ten młotek przed kompem, jojczysz nad sobą i pasjonujesz się wywieraniem na otoczenie wpływu swoimi bełkotami o śmierci, tym jaki z nią jesteś pogodzony i jak to planujesz.... --> normalnie jak niejaka zia86 swój ślub od 3 lat planowała

                              Żałosne, panie kolego, żałosne. Spadaj sprzed monitora i się ogarnij. Zacznij od wizyty w PZP.
                              • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 22:19
                                Lolinka heheheheh
                                Brak mi słów normalnie.
                                Cyt:
                                "Co zrobiłeś celem naprawienia szkód wynikłych z twojego udziału w działalności
                                > przestępczej? "
                                -a co miałem zrobić siedząc w areszcie?? Zmasturbować oddziałowego??
                                Cyt"
                                "Jakie jest ryzyko, że popełnisz taki czyn ponownie? "
                                - 3,14657483940595 % - co za durne pytanie . Gdy powiem że 0% zarzucisz mi kłamstwo, gdy 50 %- niezdecydowanie,a gdy 100 %- uwielbienie do molestowania Temidy...
                                Poza tym stosownie do Twoich rewelacji
                                -jak mam podjąc pracę zawodową skoro jestem na rencie przyznanej mi bez problemu przez ZUS ?
                                Czy mam się zrzec dobrowolnie renty i w stanie mieszanym CHAD sprawnie poruszać się po rynku pracy po to, żeby zwycięsko konkurować z młodymi , wykształconymi, dyspozycyjnymi a zwłaszcza ZDROWYMI wilczkami ?
                                Cyt:
                                "Żałosne, panie kolego, żałosne. Spadaj sprzed monitora i się ogarnij. Zacznij o
                                > d wizyty w PZP.
                                - Czy ja czasem nie pisalem juz , że dopiero co wyszedłem z półtoramiesięcznego pobytu w szpitalu psychiatrycznym?
                                Byłem tam dla zabawy i rozrywki polegającej na zaiście rozrywkowym przyjmowaniu kolejnych nietrafionych mixów lekowych, oraz obserwowaniu z nieukrywaną radością i satysfakcją śliniących się aż po linoleum gości naszpikowanych haloperidolem.
                                Że pierwsze kroki po areszcie skierowałem do psychiatry ( która mnie leczy od lat 4 , regularnie ), a następnie za pożyczone pieniądze rozpocząłem profesjonalną terapię w Instytucie Ericksonowskim w Katowicach?
                                Co mam jeszcze zrobić? Do doktora Housea się udać ?
                                Żałosne,proszę Panią żałosne.
                                To z Pani strony złośliwość, czy tylko amatorskie zmotywowanie mnie do czegoś na zasadzie terapii wstrząsowej?
                                Czy jestem nieszczęśliwie zakochaną nastolatką , żeby prowadzić ze mną dyskusję na takim poziomie?
                                • skwr2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 11.07.11, 12:21
                                  rober-6666 napisał:

                                  > Byłem tam [ w szpitalu ] dla zabawy i rozrywki polegającej na zaiście rozrywkowym przyjmowaniu
                                  > kolejnych nietrafionych mixów lekowych, oraz obserwowaniu z nieukrywaną radośc
                                  > ią i satysfakcją śliniących się aż po linoleum gości naszpikowanych haloperidol
                                  > em.
                                  Na jakim oddziale Cię umieszczono?
                          • tlenoterapia Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 10.07.11, 01:44
                            lolinka2 napisała:

                            > tlenoterapio, parę lat temu byłam podejrzana z KK o popełnienie czynu trwająceg
                            > o ok roku....
                            Tak lolinka wiem o tym ,nigdy nie wiadomo czy w życiu coś się takiego nie namota, ze sami przed wymiarem sprawiedliwości nie staniemy ..to czasem zbieg okoliczności.
    • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 16:22
      ergo
      A ja tym bardziej nie wiem o co chodzi Tobie?
      Nie mam nic do ukrycia....
      Mam UDOKUMENTOWANY CHAD, którego jakoś nikt od kilku lat nie potrafi nawet załagodzic....
      malo tego-mój Ojciec i jego Siostra zapewne z tego samego powodu co ja , popełnili samobójstwo ( sznur, żyły)
      Skoro moja choroba jest całkowicie lekooporna, to naturalne jest , że szukam pomocy również gdzie indziej, wśród ludzi, ktorzy chorują na coś innego ,lecz mają podobne, zbliżone objawy.
      Stąd forum o boreliozie i chlamydiozie.
      Szukam wszelkiej pomocy od kilku lat.
      jak okaże się , że marsjanie maja podobne objawy do moich to też wejdę na forum mars.net
      To chyba świadczy o mojej WOLI PRZEŻYCIA , a nie jakiejś spiskowej teorii dziejów, czy manipulacjach.
      Chyba widzisz juz , że pomimo choroby nie jestem kompletnym debilem i raczej nie wypatruję j tutaj pomocy prawnej ( choć kto wie ) , a tym bardziej nie szukam tutaj świadków mogących potwierdzić moją chwilową niepoczytalnośc czy też niezdolnośc rozeznania konsekwencji czynów.
      Sądy maja to w głębokim poważaniu.....
      Zastanawiam się po prostu, czy to choroba mogła tak mnie zdegenerować , czy jestem od urodzenia sk...synem.
      Lecz czemuż to dopiero teraz w wieku 39 lat mam konflikt z prawem, ktory zbiegł się z chorobą, a nie wcześniej ,jak to zazwyczaj bywa?
    • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 22:20
      Lolinka heheheheh
      Brak mi słów normalnie.
      Cyt:
      "Co zrobiłeś celem naprawienia szkód wynikłych z twojego udziału w działalności
      > przestępczej? "
      -a co miałem zrobić siedząc w areszcie?? Zmasturbować oddziałowego??
      Cyt"
      "Jakie jest ryzyko, że popełnisz taki czyn ponownie? "
      - 3,14657483940595 % - co za durne pytanie . Gdy powiem że 0% zarzucisz mi kłamstwo, gdy 50 %- niezdecydowanie,a gdy 100 %- uwielbienie do molestowania Temidy...
      Poza tym stosownie do Twoich rewelacji
      -jak mam podjąc pracę zawodową skoro jestem na rencie przyznanej mi bez problemu przez ZUS ?
      Czy mam się zrzec dobrowolnie renty i w stanie mieszanym CHAD sprawnie poruszać się po rynku pracy po to, żeby zwycięsko konkurować z młodymi , wykształconymi, dyspozycyjnymi a zwłaszcza ZDROWYMI wilczkami ?
      Cyt:
      "Żałosne, panie kolego, żałosne. Spadaj sprzed monitora i się ogarnij. Zacznij o
      > d wizyty w PZP.
      - Czy ja czasem nie pisalem juz , że dopiero co wyszedłem z półtoramiesięcznego pobytu w szpitalu psychiatrycznym?
      Byłem tam dla zabawy i rozrywki polegającej na zaiście rozrywkowym przyjmowaniu kolejnych nietrafionych mixów lekowych, oraz obserwowaniu z nieukrywaną radością i satysfakcją śliniących się aż po linoleum gości naszpikowanych haloperidolem.
      Że pierwsze kroki po areszcie skierowałem do psychiatry ( która mnie leczy od lat 4 , regularnie ), a następnie za pożyczone pieniądze rozpocząłem profesjonalną terapię w Instytucie Ericksonowskim w Katowicach?
      Co mam jeszcze zrobić? Do doktora Housea się udać ?
      Żałosne,proszę Panią żałosne.
      To z Pani strony złośliwość, czy tylko amatorskie zmotywowanie mnie do czegoś na zasadzie terapii wstrząsowej?
      Czy jestem nieszczęśliwie zakochaną nastolatką , żeby prowadzić ze mną dyskusję na takim poziomie?
      • lolinka2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 22:48
        półtora miesiąca w psychiatryku to NIC.
        to MAŁO.

        Ludzie - dla własnego dobra, dla ratowania zdrowia, czasem nawet ratowania życia - spędzają w takich miejscach długo więcej..... potem wracają i dalej się leczą.... i nigdzie nie wypisują, że są bohaterami narodowymi, bo oto byli w psychiatryku zmuszeni - esteci cholerni - patrzeć na TAAAAAAAAAKIEEEEEEEEE widoki. Nie jojcz jak baba.

        Skoro jesteś na rencie przyznanej przez ZUS, małżonka pracuje i macie małe dziecko - to rozumiem, że sprzątasz, pierzesz, gotujesz, zażywasz regularnie zalecone leki, przyprowadzasz dziecko ze szkoły/przedszkola, wychodzisz z nim na plac zabaw, czytasz książki na dobranoc itp. Mam rację?

        Co do terapii... w aktywnej fazie choroby, gdy chory jest niezdolny do pracy zaleca się terapię poznawczo-behawioralną - najlepiej uruchamia. Nie eksperymentuj z psychoterapiami za mocno, bo się rozsypiesz jeszcze bardziej.

        Nadal nie wiem, jak próbowałeś naprawić wyrządzone swoją działalnością szkody i nadal nie mam podstaw do oszacowania braku ryzyka recydywy (nie potwierdziłeś, że bierzesz leki jak psychiatra nakazał, jedynie to, że byłeś w gabinecie na wizycie - a to jak jedna jaskółka - wiosny nie czyni).

        I nie - z nieszczęśliwie zakochaną nastolatką pewnie rozmawiałabym ociupinę poważniej smile
    • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 23:09
      OK.
      Nabrałem przekonania , że warunkiem przystąpienia do tegoż forum powinno być wysłanie do administratora kopii dokumentacji medycznej potwierdzającej CHAD, lub kopii dokumentacji potwierdzającej wykształcenie/praktykę psychologiczną/psychiatryczną.
      Pozwoliłoby to uniknąc dyskusji z klinicznymi półgłówkami, ignorantami i zwykłymi chamami radującymi się z faktu, że przynajmniej nad osobami cierpiącymi z powodu chorób psychicznych mają iluzoryczną przewagę, bo w świecie zdrowych są zerami.
      Lecz w tym momencie zapewne mógłbym podyskutować zaledwie z kilkoma tylko osobami.
      Teraz już rzygać mi się chce od ciągłych , niestety tylko internetowych ataków na mnie.
      Nie moge odpowiedzieć w realnym świecie jak bandyta, ktorym mnie uczyniliście
      Przyszedłem tutaj jako osoba chora na CHAD, z konkretnym samobójczym zamiarem, a odchodze jako sfrustrowany bandyta którego ze mnie czynicie ,z takim samym zamiarem
      Dzięki
      Dziękuje za kilka budujących, KONKRETNYCH postów ( nie koniecznie mi przychylnych )
      Reszcie mówię -gońcie się frajerzy i frajerki.
      Oby was milicyjny i prokuratorski szlag trafił-w tym kraju o to na szczęscie nie trudno.
      Żegnam
      • lolinka2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 23:25
        wypomnę ci uprzejmie, że na tym forum kojarzę cię z nicka od mniej-więcej roku.... jeśli nie więcej. I ktoś tam ci doradzał, jak znaleźć dobrego specjalistę - rok temu poszukiwałeś, teraz twierdzisz, że od 4 lat leczysz się u tego samego, zaufanego lekarza.... ojjj, zmieniasz zeznania, obywatelu smile

        Nie, nie musisz nikomu wysyłać żadnych kwitów - w sumie szczerze w tyle mam, co ze sobą zrobisz i ze swoim życiem - ale pisząc na forum PUBLICZNYM, licz się z tym, że twoje wpisy zostaną skomentowane, niekoniecznie w sposób zgodny z twoją ideologią.

        Szlag prokuratorski i policyjny należy przeżyć - nawet jeśli trafia - bo naprawdę da się z niego działając racjonalnie wyjść obronną ręką - i akurat osobiście jestem tego żywym przykładem, a przyznam szczerze, że najchętniej nawiałabym do UK zostawiając wszystko i wszystkich, ale mnie moja ówczesna poznawczo-behawioralna terapeutka powstrzymała i nastawiła pozytywnie do kontaktów z wymiarem sprawiedliwości, które się zresztą okazały całkiem sensowne....

        A za jęczącymi energożercami nikt nie przepada - nie dziw się - my tu usiłujemy dodawać sobie wzajemnie otuchy, że następny dzień będzie OK albo bardzo OK, a jeśli będzie trudny - to i tak do przeżycia....

        Ty jojczysz i w sumie niby nic nie chcesz, a atmosferę zatruwasz... toksycznie mocno. Stąd reakcja - nie tylko moja, ale też paru innych osób. No i niespójny mocno jesteś, co wykazałam powyżej.

        My się zachęcamy do leczenia i życia, a nie narzekania i samobójstw. Jeśli oczekiwałeś tego drugiego, zmień forum. Jeśli pierwszego - dobrze trafiłeś. Wiadro wody (zimnej) wylane na łeb czyni nieraz cuda.
        • czubata Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 09.07.11, 23:38
          O rzesz w mordę,ja skutki swego rzem poniosła niekepske,ale żeby się tak pitolić nad sobą? Weźcie i mnie wytnijcie bo teraz to już się pastwię i wyżywam. Ale wnerwia mnie zabiję siem bom tak zawinił i kit w oko rodzinie mej. Wrrrrrrrr.Srrrrrrrr.Grrrrrrr.
        • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 11.07.11, 08:59
          lolinka2 napisała:

          > wypomnę ci uprzejmie, że na tym forum kojarzę cię z nicka od mniej-więcej roku.
          > ... jeśli nie więcej. I ktoś tam ci doradzał, jak znaleźć dobrego specjalistę -
          > rok temu poszukiwałeś, teraz twierdzisz, że od 4 lat leczysz się u tego samego
          > , zaufanego lekarza.... ojjj, zmieniasz zeznania, obywatelu smile

          Taaaaaaa?

          forum.gazeta.pl/forum/w,15184,110923620,110923620,Kompetentny_lekarz_ze_Slaska.html
          I o? jak tam śledztwo??

          ...ale mimo wszystko napisałaś konkretnego posta.
          Doceniam.
          Widzę że czubata i ergo zrobiły sobie z tego forum prywatny bazar targowych przekupek?
          Nie ma wątku , w ktorym nie znalazłyby sie ich zaiście inteligentne, pełne retoryki i godne podziwu popisy grafomańskie....
          Czemu z nimi ci po drodze?

          • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 11.07.11, 09:03
            P.S.
            Od 4 lat leczę się u tej samej specjalistki. ordynatorki.Nie wasza sprawa u kogo.
            Polecany przez Was lekarz okazał się faktycznie kompetentnym fachowcem.Niestety w trakcie 2 wizyt nie zdążył się wykazać, lub też był bezsilny.....nieważne. Dalsze leczenie uniemożiwiła mi skutecznie Prokuratura Okręgowa
            • czubata Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 11.07.11, 12:28
              Rober. Czy jak ci tam. Ja nie chciałam tobie dokuczyć. Serio serio. Po prostu źle się ze mną zrobiło, i takie występy mi się zdarzają. Bardzo pracuję nad sobą by takich zachowań unikać. Ale czasami się nie udaje. A admini, to już sama prosiłam,niech mnie tną jak ja się tak zachowuje, bo zdaje sobie sprawę że potrafię zrobić niezłe pobojowisko. Rozumiem że ci bardzo dokuczyłam. Przepraszam.
              • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 11.07.11, 13:18
                czubata napisała:

                > Rober. Czy jak ci tam. Ja nie chciałam tobie dokuczyć. Serio serio. Po prostu ź
                > le się ze mną zrobiło, i takie występy mi się zdarzają. Bardzo pracuję nad sobą
                > by takich zachowań unikać. Ale czasami się nie udaje. A admini, to już sama pr
                > osiłam,niech mnie tną jak ja się tak zachowuje, bo zdaje sobie sprawę że potraf
                > ię zrobić niezłe pobojowisko. Rozumiem że ci bardzo dokuczyłam. Przepraszam.

                Przeprosiny przyjęte smile
                Rozumiem. Sama widzisz jak łatwo wpadam w nieopanowany, przyjemny tylko dla mnie gniew, który to jest narzędziem w zemście na innych, niewinnych ludziach za to, że zachorowałem...
                Wiem ,absurd ,z którego zdaję sobie sprawę...ale jakże realny jakże trudny do okiełznania i prawdziwy
                Przepraszam również
                Trzymaj się
                  • maly.lew Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 11.07.11, 22:55
                    do czubatej: ożesz w mordę... wy sobie z dzióbków jecie czubata, podczas gdy ja sie wkurzam... smilesmile
                    do roberta: wyłaź z forum i układaj życie. i tu sie nie szamocz. co ci mieliśmy na teraz do powiedzenia, powiedzieliśmy! od 4 lat lekarze ci nie pomogli? albo nie umiesz znaleźć dobrego... albo jesteś z tych, co zjedli wszystkie rozumy, a żadnego sobie nie zostawili. bardzo interesujący gatunek ludzi z nieziemsko zadartymi noskami...

                    o! to by było na tyle. dobranoc.
                    lwiątko tongue_out
                    • czubata Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 11.07.11, 23:13
                      Nie,mały lwie,bo ja przeholowałam. I mi się czasem niesmak robi za te moje zachowania i głupkowate,emocjonalne,mało obiektywne komentarze często wynikające z własnych projekcji które przenoszę na innych,a tak się nie robi,prawda?. My tu jesteśmy na prawdę grupą wsparcia, i czasem różnie tu bywa.Robert piszę o samobójstwie,a ja kłapię jadaczką bez zastanowienia bo mnie akurat ponosi. Poczęłam bzdury pleść bo mi odwala,co nie tłumaczy wyżywania się na innych,a ja doszłam do wniosku że w pewnym momencie już się pastwiłam. Nie lubię tak.Lubię pisać będąc zrównoważona,,wtedy jest z tego jakaś korzyść, a pisać bo pisać, by dać upust emocjom i ładować agresje na innych...Ja tak nie chcę. To niesprawiedliwe.Krzywdzące, a ja nie chcę nikogo krzywdzić.
                      • rober6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 12.07.11, 06:49
                        ....a ja patologicznie uwielbiam kąsać, walczyć,plwać i żyć na krawędzi tak ostrej , że czuję na karku zimny pocałunek śmierci
                        Niestety ,tylko wtedy jeszcze czuję , że żyję.A żyć chciałbym.
                        Mały Lwie.
                        bezskutecznie brałem następujące leki ( w różnych kompilacjach )w ciągu tych lat
                        -wszystkie SSRI
                        -mianseryna
                        -mirtazapina
                        -moklobemid
                        -depkina
                        -lamotrygina
                        -solian
                        -abilify
                        -Lit-jeden z nielicznych , który daje jakąkolwiek ulgę.
                        -risperidon
                        -welbutrim
                        -edronax
                        -kwetiapina
                        - oczywiście stale różne benzo, ktorych na szczęście nie wzrozsła mi w ogóle tolerancja i 0,5 mg clona wystarcza w zupełności.
                        Więc chyba poważnie podchodzę do leczenia, cierpliwie przez te lata znosząc brak efektów, a zwłaszcza pogorszenia samopoczucia powyższymi lekami wywołane...
                        Co do lekarza.
                        Chyba nie można nazwać kiepskim lekarza, ktory jest ordynatorem oddziału w szpitalu w Lublińcu?
                        Ciekawostka
                        Od kilku dni biorę stary poczciwu Sulpiryd i jestem w bardzo pozytywnym szoku.
                        Coś , co raczej nie powinno działac po tylu próbach z innymi lekmi ( zwłaszcza leki podobne jak solian, rispolept,ketrel )nagle owocuje lepszym samopoczuciem !!
                        Lit+depakina+sulpiryd


                        • lolinka2 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 12.07.11, 07:01
                          czy aż taki kompetentny???
                          w krótkim okresie czasu w Lublińcu: 2 samobójstwa pacjentów (pacjentka wyszła i się utopiła, druga powiesiła się na oddziale), 1 morderstwo (pacjent nawiał z sądowej i powybijał rodzinę), do tego pożar spowodowany przez pacjenta....
                          drobnych ucieczek bez przestępstw i zgonów nie liczę....

                          kurde, co tam robi personel?????????!!!!!!!!!!!!
                          • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 12.07.11, 15:07
                            Lolinka.
                            Powinnaś dobrze wiedzieć , że jak ktoś zdecyduje się popełnić samobójstwo ( ale tak już na poważnie ) to nic i nikt go nie powstrzyma.
                            Można się nawet powiesić pod szpitalnym łóżkiem, na leżąco prawie. Gdy byłem bliski tego czynu to czytałem dużo medycyny sądowej i tam poznałem wszelkie metody wieszania.
                            Niektóre oddziały w Lublińcu są OTWARTYMI ( dzięki Bogu-na zamek bym nie poszedł za żadne skarby po ostatnich moich doświadczeniach ). Więc skoro kobieta poszła do pobliskiego parku z rzeczką, nad którą się powiesiła , to nie ma tu nic dziwnego, czy też karygodnego dla personelu
                            Drobne zgony wynikają często z powodu wieku i chorób towarzyszących.Za mojej bytności bardzo wiekowa Babcia zakrztusiła się przy jedzeniu i serce stanęło.....
                            Wiele osób w psychiatryku to osoby stare, chore, niedołężne, których to rodzina się pozbyła wmawiając im choroby psychiczne, a nie starość...
                            Poza tym w Lublińcu na stałe przebywa około 500 pacjentów i naturalna sprawą , że częściej niż gdzie indziej zdarzają się takie historie.
                            Co do sądówki.
                            Mnie też dziw bierze , że osadzonych tam więźniów pilnują pielęgniarze a nie "gady" z więzienia...wychodzi brak doświadczenia.
                            Lekarzy jest zapewne ze 30 w szpitalu.
                            Jedni są zapewne bardziej kompetentni od innych.
                            Ale ocenianie ich kompetencji po takich sporadycznych wypadkach jest nie fair.
                            Ile ludzi umiera na oddziałach chirurgicznych?
                        • maly.lew Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 12.07.11, 13:45
                          > Mały Lwie.
                          > bezskutecznie brałem następujące leki ( w różnych kompilacjach )w ciągu tych la
                          > t
                          > Ciekawostka
                          > Od kilku dni biorę stary poczciwu Sulpiryd i jestem w bardzo pozytywnym szoku.
                          no i dobrze, że pomaga! no to powoli będzie się układać, skoro kombinacja leków jest ok! nieprawdaż? smile a ja nie rozumiem bezowocnych prób z doborem leków, ponieważ u mnie pierwszy strzał w klinice był celny (po porażce z Seroxatem i hipomanii) i mówili, że świetnie sie adaptuje do leków.
                          hm hm... pozostaje życzyć Ci powodzenia!
                          p.s. a Czubata pokazała klasę - przyznaj! zreszta ty też okazałeś sie normalny wink
                            • czubata Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 12.07.11, 15:40
                              Właśnie sobie rozmyślam nad postaciami z filmu "noce i dnie" i tam ludzie "doskonali w swej niedoskonałości",zupełnie odmienne osobowości,inne charakterystyki,a jednak łączą się w jakąś przepiękną,fascynującą dla mnie całość. Będąc osobno nie byliby tak fascynujący jakimi byli będąc razem. Odmienności się przyciągają, niedoskonałość łączy się z niedoskonałością i wychodzi z tego fajny efekt,fajna proza życia. Jesteśmy tu tacy różni, bo różne problemy spotykamy na naszych ścieżkach,a jednak jesteśmy. I podobnie w realu.
                            • maly.lew Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 12.07.11, 16:40
                              > Tak czubata to -jak się okazało-kwitesencja człowieczeństwa.
                              oprócz sarkazmu wietrzę błąd: mówi się kwintesencja, panie meritum i esencjo człowieczeństwa.
                              miłego popołudnia zyczę juz bez sarkazmu.
                              p.s. a to nam wpadła cierpka śliwka w forumowy kompocik...
                              • rober-6666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 12.07.11, 20:56
                                Mały Lwie
                                Gdy mam życzenie komuś dowalić to robię to prosto w twarz, z otwartą przyłbicą. Ja mówię co myślę i robię co mówię
                                Gdy miałem , jak sie okazało nie do końca słuszne pretensje do czubatej ,to moje posty nie pozostawiały raczej co do tego żadnych wątpliwości.
                                Niektóre nawet pousuwali.
                                Dlaczego wszędzie wietrzysz podstęp?
                                Nie mów o tym broń Boże psychiatrze-to podstawowy objaw schizofrenii prostej.-TO WŁAŚNIE JEST SARKAZM
                                czujesz różnicę?
                                Pozdrawiam
                                Cierpka śliwka z zepsutego przez nią kompotu....
          • maly.lew Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 11.07.11, 22:40
            > Widzę że czubata i ergo zrobiły sobie z tego forum prywatny bazar targow
            > ych przekupek?

            Oooo, panie kolego... Wchodzisz do zwartej grupy ludzi, którzy sie wspierają. (Są jacy są, jak to wśród znajomych, ale akceptacja i zwykła ludzka życzliwość to podstawa!). A kim ty jesteś? Epatujesz śmiercia i samobójstwami. Co ty sobie cholera myślisz? Z ludźmi po samobójstwach to ja w jednym pokoju spałam, bohaterze!

            > Nie ma wątku , w ktorym nie znalazłyby sie ich zaiście inteligentne, pełne reto
            > ryki i godne podziwu popisy grafomańskie....
            myślę, że jak będziesz chciał sie tu nas kiedys poradzić, to odpiszemy ci cos w rodzaju: spier...




            > Czemu z nimi ci po drodze?

    • pogrzebowiec Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 13.07.11, 14:59
      Witaj Brachu. I ja zapadłem na depresję, która potem roziwnęła się w CHAD w wieku 40 lat, w roku 1997. Od tej pory wytrzymuję każdy dzień nie do wytrzymania. Czasem myślę, że to już rekord. I ja byłem menadżerem, luzackim, komunikatywnym i skutecznym. Choroba zamieniła mnie w zastraszone zwierzę. Biore jakieś tam prochy, ale g... dają. Wierz mi od 1997 roku każdy dzień jest nie do wytrzymania i każdego ranka pierwszą jest myśl o s. 6 hospitalizacji w róznych miejscach w depresji i w manii. Pasy, pampersy, zastrzyki, upokorzenie. Kiedyś zarabiałem 10 000 teraz mam rentę 1200. Można żyć nawet w tedy gdy życie jest nie do wytrzymania i bez sensu. Jestem sam. Jedyną moja towarzyszką i wsparciem jest moja (kapryśna) lekarka. Nie wiem czy przeżyję ten tydzień, ale zawsze sobie wtedy mówię: "stary 7 lat temu też nie mogłeś wytrzymać a wytrzymałeś siedem lat". Nie życzę Ci byś się "wziął w garść" bo to idiotyzm. Życzę Ci byś WYTRZYMAŁ. Pozdrawiam serdecznie w niedoli. Pogrzebowiec.

      P.s. I wiesz co jeszcze? Ja się trochę modlę.
    • thunafera666 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 08.05.19, 12:53
      Jestem tu zupełnym przypadkiem, sam nie mając z CHAD nic wspólnego (osobiście czy wśród bliskich).
      Nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie takiej sytuacji, ale wiem jedno.. samobójstwo = tchórzostwo.
      Jeżeli jest na tym świecie coś na czym Ci zależy (a ewidentnie widać, że na rodzinie tak), to walcz - jak nie o siebie, to o bliskich. Wybierając śmierć wybierzesz ucieczkę, najgorszy z możliwych rodzajów tchórzostwa. Pomyśl o synu, lada moment (jeżeli jeszcze nie) będzie w stanie zrozumieć sytuację.. Twoja dramatyczna sytuacja nie będzie na końcu dla syna najważniejsza, a to jak sobie z nią radzisz.. możesz być zerem.. możesz być gościem, który próbuje mimo że świat mu rzuca kłody (wielkie bale) pod nogi..

      PS. opinie biegłych da się podważyć, tym bardziej jeżeli masz bogatą teczkę.. to nie sąd kapturowy, a (jeszcze) Państwo prawa.
    • lady.anika Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 23.06.19, 20:26
      Musze ie zmartwic. Tej francowatej choroby nie umieja lekarze leczyc w Stanach tez nie! W Polsce to juz wogole dno. Lekarz stoi tylko z lapa. Nawet szkoda rozwijac tematy. W Stanach gdzie jest najlepsza farmakologia na Swiecie i lekarz nie stoi z lapa wyprobowali na mnie kilkadziesiat lekow na przestrzeni 26 lat i wszystko o d... potluc. Lecze sie juz 40 lat!!! i nigdy nie poczulam sie dobrze lub chocby lepiej niz zle. Mam za soba alkoholizm , wielu amantow no nie kradlam chociaz TO WPISUJE SIE TAKZE W TE CHOROBE!!! Coza balwani cie badali i jak mogli stwierdzic chorobe lub jej brak po krotkim badaniu. Mozna smialo powiedziec, ze to kurewska choroba bo zlek robi wszystko co zle jakby opetal go belzebub . Ja tez mialam mysli samobojcze bo mam szczerze dosyc tej szarpaniny, ciaglego niezadowolenia, podlego natroju, bezsennosci, napiecia itd Jdnak jakos nad tym udaje mi sie jeszcze panowac. Najpodlejsza z chorob a lekarze beznadziejni nie majay pojecia i checi jej leczenia. Maja tylko lit a w Stanach mi powiedzieli, ze lit rozwali mi nerki natomiast prywatny lekarz tez w Stanach powiedzial, ze musze o swinstwo brac do kona zycia. Tak nas Opatrznosc naznaczyla, za cos ukarala.Syf!
        • breaker03 Re: JAK CHAD ZNISZCZYŁA MOJE ŻYCIE.... 17.08.19, 18:29
          Czytając te wpisy mam dwojakie odczucia. Pierwsze oparte o stricte empiryczne doswiadczenie a drugie to czysto teoretyczne rozważania.
          Zarowno jedne jak i drugie czasami wzajemnie się
          wykluczają.
          Leczę się od 14-tu lat. Jedynym w miarę pewnym wnioskiem jest fakt iż alkohol nie jest dobrym dodatkiem do leczenia tej choroby. Jestem alkoholikiem trzeźwym od dwóch lat i amplituda mojego Chad uległa lekkiej obniżce. I to tyle. Ultra rapid/rapid cycling męczy nadal a poczucie tzw. remisji nie istnieje bo jest dla mnie tylko bolesnym spłaszczeniem emocji. Jakość percepcji na granicy świadomości lobotomicznego odrętwienia. Widzę to a nie mogę z tym nic zrobić. Bodźce emocjonalne opływają mój umysł nie wywołując żadnej reakcji. Obrzydliwe uczucie. To jest prawdziwy efekt dzialania leków. A jednak biorę te leki. Tak naprawdę bojąc się rzekomej manii z jej destruktywnymi następstwami ale brakuje mi jednocześnie tej kreatywności, lekkości i głowy wypełnionej abstrakcyjnymi obrazami... Jedyny minus- poziom czy etap, w którym zaczynam się ośmieszać choć odkąd nie piję, już nie wystąpił.
          A depresja? No cóż. Tyle już o niej napisano. Nawet stała się modna wśród gasnących karier celebrytów.
          Byłem inny od dziecka. Bardziej wrażliwy co nie znaczy że chory. Bo ktoś wyznaczył jakiś standard normalności dla wypłaszczonego intelektualno-emocjonalnego spoleczeństwa.
          Czuję się dumny z posiadania tego Chad-u choć czasem to bardzo boli...

          Czyń lub giń...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka