Oni nic nie rozumieją....

15.09.11, 19:14
Nie mam siły..., mam dość !!!
Kiedy poszłam do lekarza i usłyszałam diagnozę CHAD pomyślałam: będzie ciężko ale jakoś powoli dam radę...
A tu? Jest coraz gorzej. Mój mąż - niby ze mną ale przeciwko mnie - czasami mam wrażenie, że za cel obrał sobie gnębienie i dręczenie mnie. Nie chcę się nad sobą użalać!
Najchętniej bym całe dnie spała albo leżała na kanapie, ale walczę ze sobą wstaję staram się coś robić , cokolwiek - czasem nie wychodzi przegrywam sama ze sobą i wtedy sie zaczyna. Dzienna dawka "moralizów": nic nie robisz, nie jesteś małym dzieckiem, nie użalaj się nad sobą, może weź sobie te swoję lekarstewka i tak dalej cała masa. Jedno co potrafię to wszystko zepsuć...! I to nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że zaczynam w to wierzyć. Czasem mam siłę, żeby walczyć z tymi myślami ale niestety już coraz rzadziej....!
    • sensi42 Re: Oni nic nie rozumieją.... 15.09.11, 20:25
      Doskonale Cię rozumiem. Przerabiałam(czasem nadal)to wszystko. Może zacznij podsuwać mu jakies artykuły na temt choroby? Mnie w wytłumaczeniu co przeżywam pomógł post jednej z forumowiczek(dzięki Cikiss) i podrzucanie linków z informacjami o CHADzie.
      Nie jest kolorowo, ale lepiej niż na początku. U Ciebie też tak będzie-zobaczysz.
      Tulę mocnokiss
      PS: Ironiczny tekst "Leki brałaś?" potrafi wkurzyć wink
      • ignulia Re: Oni nic nie rozumieją.... 15.09.11, 20:38
        wkurzające to jest!
        Myślę, że trzeba nauczyć się ignorować takie zaczepki - jeszcze tego nie potrafię może się nauczę.
        POZDRAWIAM smile
        • dr.zabba Re: Oni nic nie rozumieją.... 15.09.11, 21:18
          Od dwóch godzin, kiedy przeczytałam Twój post, gryzę się w klawiaturę, żeby tego nie pisać. Ale już napiszę, tylko nie bierz dosłownie.
          TO MOŻE MANIĘ ZADEMONSTRUJ, ŻEBY PRZEKONAĆ DO PRAWDZIWOŚCI CHOROBY?
          Ja "zaczęłam" od manii. Mąż nie miał żadnych wątpliwości, że to poważna choroba.
          • czubata Re: Oni nic nie rozumieją.... 15.09.11, 22:19
            Choroba jest poważna a życie jest życiem,lepiej niczego celowo nie demonstrować wink
            Tak się składa że u mnie chłop marudzi gdy mam depresję, reszta mu jakby odpowiada tongue_out Także nie ma reguły.
            • sensi42 Re: Oni nic nie rozumieją.... 15.09.11, 22:32
              czubata napisała:
              > Tak się składa że u mnie chłop marudzi gdy mam depresję, reszta mu jakby odpowi
              > ada tongue_out

              No patrz! A u mnie jakby odwrotnie- dołki(nie miewam potężnych depresji) go rozczulają,bom taka spokojna i biednawink
              • kebli Re: Oni nic nie rozumieją.... 16.09.11, 14:19
                A ja ciągle czekam i nie wiem jak to będzie.
                Ale, ale... Ja miałam podobny problem tylko z kimś innym. Rozwiązałam go spokojną rozmową i wytłumaczeniem swoich racji. Rozmowę zakończyłam stwierdzeniem, że proszę nie o pomoc, bo na to już nie liczę, ale na akceptację i święty spokój. Pomogło. Czasem stoicki spokój potrafi skuteczniej zadziałać niż wybuchowe reakcje.
                Może powinnaś męża zabrać ze sobą do lekarza? Niech z nim pogada i mu wytłumaczy (lekarz smile). Może pomoże.
                • czubata Re: Oni nic nie rozumieją.... 23.09.11, 20:57
                  Powiem szczerze że teraz okres taki jest kiedy to chłop mój obowiązkowo pyta o to czy biorę leki. I wygląda na to że w sumie lepiej było gdy się tym nie interesował bo zatruwa mi życie tym rutynowym pytaniem. Ja wolę żeby mi nie ingerował, i nie za specjalnie lubiłam gdy jeździł ze mną do lekarza. To moja,że tak powiem prywatna sprawa. Ja wychodzę z założenia że lepiej niczego nie oczekiwać bo to i tak o kant d...py potłuc,wcale nie zaczął mnie bardziej rozumieć,za to zaczął o tych lekach truć,i jak mi jest gorzej,to zaraz się tych leków czepia że pewnie nie biorę tak jak trzeba,albo biorę jak mi pasuje,co się mija z prawdą. Facetowi najlepiej gębę zapchać żarciem,wtedy nie gada,a najedzony zaraz się kładzie spać tongue_out Jak jest najedzony to jest spokojniejszy,i to jest mój sposób na.
                  • kebli Re: Oni nic nie rozumieją.... 23.09.11, 22:03
                    Ciekawy sposób, tylko że jak przychodzi deprecha to se facet sam musi żarło zrobić wink
                    • czubata Re: Oni nic nie rozumieją.... 23.09.11, 22:31
                      To już lepiej się chwilowo stoczyć z łóżka i rzucić mrożonę na patelnie. Tak wywnioskowałam,lepiej się stoczyć,niż słuchać tego bla,bla,bla,bo to bardziej dobija.
                    • sensi42 Re: Oni nic nie rozumieją.... 25.09.11, 02:02
                      kebli napisała:
                      >... tylko że jak przychodzi deprecha to se facet sam musi żarło zrobić wink

                      Chyba Twój wink
    • eydur8791 Re: Oni nic nie rozumieją.... 23.09.11, 22:38
      mądre Panie a jakieś sposoby na kobietę?wink
      • czubata Re: Oni nic nie rozumieją.... 23.09.11, 22:45
        Za babą nie nadążysz-powiada chłop big_grin
        • eydur8791 Re: Oni nic nie rozumieją.... 23.09.11, 22:47
          tyle to ja wiembig_grin
          • sapiencja Re: Oni nic nie rozumieją.... 24.09.11, 09:05
            "Do kobiety należy mówić według jej kobiecości, a to jest tak, jakby do szaleńca mówić według jego obłędu."
            George Bernard Shaw














            • czubata Re: Oni nic nie rozumieją.... 24.09.11, 12:03
              oj tam smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja