Dodaj do ulubionych

O byciu w afekcie.

13.12.11, 09:26
O byciu w afekcie.

Choroba afektywna polega na byciu „w afekcie”. Od lekkiej chwiejności emocjonalnej po szaleńcze manie i nastepujace po nich depresje. Nie rozumiem narzekania „ale jestem plaska”. Plaska to normalna. Nie wyobrazam sobie jakos normalnego rodzica szlochającego bez powodu.
Dla mnie leki SA błogosławieństwem. Nie działam pod wpływem nastroju, nie wymyslam ani nie dorabiam samodzielnie niestworzonych historii. Nie porywam samolotu (co w manii przećwiczyłam). Zostala mi umiejestnosc dostrzegania absurdow czy dowcipow. A tu na forum moda na narzekanie na leki i płaskość jaka daja. Jak macie plasko to nie miałyście wczesniej pod gorke…. O co to halo????
Obserwuj wątek
    • 36.a Re: O byciu w afekcie. 13.12.11, 10:59
      Przeczytałaś jeden wątek czy osiemdziesiąt?

      Każdy napisze za siebie, dla mnie optymalne jest bycie ciut NAD kreską, przedsionek hipo, z dobrą energią, z trzema pomysłami na życie nie dwudziestoma. A płaskość afektu to nie jest to o czym piszesz. Być może nie doświadczyłaś. Bo to stan bliski anhedonii. Na serio by Ci to odpowiadało? Nie staram się atakować, ale myślę, że wkradło się tu nieporozumienie. W stanie "płaskiego" afektu nie ma miejsca na dostrzeganie żartu, poczucie humoru śpi. Czujesz sie wtedy jak nie Ty, bycie za grubą szybą i mała przepuszczalność bodźców i emocji.
      Afekt optymalny to jednak pogodne podejście do rzeczywistości, pozytywny stosunek do niej choćby. W "płaskim" afekcie tego nie odnotujesz.
        • lolinka2 Re: O byciu w afekcie. 13.12.11, 13:00
          36.a, dobra riposta! Podoba mi się!

          Jeśli płaski afekt to twoja norma, drogi autorze wątku, to leć w te pędy do psychiatry, bo to JEST poważny problem. Poważniejszy niż zaburzenia nastroju....
          • tlenoterapia Re: O byciu w afekcie. 14.12.11, 16:36
            Problemem jest tylko to co przeszkadza.
            Zawsze można znaleźć takich, którzy nie czuja się sobą gdy maja dobry humorek i takich co cierpią, ze są poważni oraz takich co są zadowoleni, ze są płascy bo to o opanowaniu świadczy.
              • kuzyn_cos Re: O byciu w afekcie. 15.12.11, 07:59
                Kolezanka nie pomylila pojec a jedynie odniosla sie do trendu modnego obecnie na forum narzekania na leki. Pojecie wymyslila na potrzeby maila, okazalo sie ze istnieje. Zostala rozpoznana i zdiagnozowana he he (rozpoznanie: plasko jest gorzej niz wahajaco, dodatkowo jak ma plasko to ma schizo).

                Normalnie, plasko, lub z mala sinusoida JEST lepiej niz wahajaco. Wahajaco jest cudownie ale niezdrowo, jak zwykle przy niezdrowych rzeczach. Uwielbiam stan manii, kiedy mozg dostaje kopa silniejszego niz po heroinie, jak mowil moj lekarz. Ale tak a nawet bardziej samo szkodzi jak alkohol, leki czy narkotyki brane w owej manii. Wiec nie robcie "pogadanek" ZE ZDROWO USTAWIONY stabilny CHADOWIEC ma sie leczyc z plasko albo z schizo.

                Od zawsze czytam wszystkie watki. Tak niskiego poziomu forum nie pamietam.......

                hd_vision
                • 36.a Re: O byciu w afekcie. 15.12.11, 14:49
                  jesteś uczestnikiem forum.
                  pomyśl, może to Ty zaniżasz poziom?

                  widzę to inaczej. w listopadzie-grudniu wiele osób może czuć się zwyczajnie gorzej.
                  a lekarz niech sobie doczyta tu i ówdzie, dokształci się, płasko to się pewnie leży po śmierci...

                  zdrowo ustawiony chadowiec cieszy się życiem. i nie mówi, że płaskie...
                  przypominam sobie, że o nijakości pisała Jamison. może podobni jak ona miałaś wyniszczające manie i później normalność nazywasz płaskością, ale to chyba zniekształcona optyka. nie bylam na haju manii (i dzięki Bogu), więc nie wiem
                  są lekarze utrzymujący pacjenta w subdepresji, nie mam pojęcia, czy maja tych pacjentów wielu.

                  I zapraszamy do pisania.
                  Podwyższ proszę poziom forum wink
                  • kamyczek_02 Re: O byciu w afekcie. 15.12.11, 15:40
                    płasko to się leży po śmierci big_grin big_grin

                    Zgadzam się z 36.a. Po okresie ostrej hipomanii okres spokoju i normalności, o której mowa był nie do zniesienia. Lekarka uprzedzała, że punkt zero niestety będzie dla mnie zderzeniem z rzeczywistością, z tym jak powinnam funkcjonować naprawdę. Nie odbierałam tego jako płaskość tylko stan, do którego powinnam dążyć czy mi się to podoba czy nie. Nie podobało na samym początku ponieważ fajnie było żyć ponad ziemią. Z drugiej strony widziałam, czułam, że taki stan normalności jest dobry bo funkcjonuję o wiele lepiej. Nie niszczę siebie i innych.
                • awanturka Re: O byciu w afekcie. 16.12.11, 12:43
                  kuzyn_cos napisała:

                  > Kolezanka nie pomylila pojec a jedynie odniosla sie do trendu modnego obecnie n
                  > a forum narzekania na leki. Pojecie wymyslila na potrzeby maila, okazalo sie ze
                  > istnieje. Zostala rozpoznana i zdiagnozowana he he (rozpoznanie: plasko jest g
                  > orzej niz wahajaco, dodatkowo jak ma plasko to ma schizo).
                  >
                  > Normalnie, plasko, lub z mala sinusoida JEST lepiej niz wahajaco. Wahajaco jest
                  > cudownie ale niezdrowo, jak zwykle przy niezdrowych rzeczach. Uwielbiam stan m
                  > anii, kiedy mozg dostaje kopa silniejszego niz po heroinie, jak mowil moj lekar
                  > z. Ale tak a nawet bardziej samo szkodzi jak alkohol, leki czy narkotyki brane
                  > w owej manii. Wiec nie robcie "pogadanek" ZE ZDROWO USTAWIONY stabilny CHADOWIE
                  > C ma sie leczyc z plasko albo z schizo.
                  >
                  > Od zawsze czytam wszystkie watki. Tak niskiego poziomu forum nie pamietam......
                  > .
                  >
                  > hd_vision


                  jest zasadnicza róznica między
                  stablilnością emocjonalną
                  a płaskością afektu

                  w pierwszej sytuacji emocje są adekwatne do sytuacji
                  w drugim nieadekwatnie - bo ich nie ma
                  (reakcji emocjonalne są normą)
                  inaczej człowiek staje się emocjonalnym kaleką

                  skąd pomysł, że się tu naduzywa pojęcia "płaskość afektu"?
                  masz podstawy, żeby komuś nadużywanie takiego pojęcia zarzucić?

                  mnie lekarz powiedział, że mam spłaszczony afekt po rispolepcie
                  (sama tego sobie nie wymysliłam)
                  i się tym bardzo zmartwił
                  (i na początku potraktował to jak mniejsze zło,
                  ale potem uznał, że jednak trzeba szukać innego leku)

                  To, że "wahająco jest cudownie" dotyczy Twojego przypadku (i pewno części innych też), ale na pewno nie każdego - więc nie uogólniaj

                  a są ludzie u których porządna mania/hipomania sprawia więcej cierpienia od depresji
                  ja wolę płaskość afektu (tą patologiczną!) od depresji i hipomanii (hipomanii również!)

                  nie mierz wszystkich swoją miarą

                  być może u Ciebie tak jest, że masz ochotę krzyczeć o płaskości afektu gdy nie ma ku temu podstaw (i musisz opierać się tej pokusie) - czemu myslisz, że inni też tak mają?

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka