skazani na życie

12.02.12, 11:55
Mam właśnie doła, dlatego moje przemyślenia są dramatycznie smętne. A jedna z myśli pojawia sie ciągle i ciągle: "dlaczego mnie to spotkało?". I bez tego miałam dość popierdolone życie. Wiem, wiem że jest to choroba o podłożu biologicznym i nie przyczyniłam się do jej wystąpienia. Tak bym chciała nic nie czuć. A najgorsze jest to, że do końca życia, mimo brania leków, będę miotała się pomiędzy depresją i manią. Boże daj mi remisję.
    • avi_co Re: skazani na życie 12.02.12, 15:21
      Chad jest jednym z nieszczęść spadających na ludzi. Dlaczego mnie nie miałoby spotkać, skoro dotyka wielu innych? Nie czuje się wybrańcem Boga.
      Boże, daj jej remisjęsmile
    • avi_co Nikt z nas nie ma wyroku 12.02.12, 15:33
      Narodziny to decyzja podjęta za nas, ale uczestnictwo w życiu już nie. Możemy podziękować w każdej chwili. Nie ma o co rozdzierać szatwink
      • kasborawska Re: Nikt z nas nie ma wyroku 12.02.12, 21:02
        Już próbowałam i wcale fajnie nie było. I nadal tu jestem...
        • avi_co Re: Nikt z nas nie ma wyroku 13.02.12, 09:12
          Widać jest w tym senssmile
    • waters123456 Re: skazani na życie 12.02.12, 15:53
      kasborawska napisała:

      > Mam właśnie doła, dlatego moje przemyślenia są dramatycznie smętne. A jedna z m
      > yśli pojawia sie ciągle i ciągle: "dlaczego mnie to spotkało?". I bez tego miał
      > am dość popierdolone życie. Wiem, wiem że jest to choroba o podłożu biologiczny
      > m i nie przyczyniłam się do jej wystąpienia. Tak bym chciała nic nie czuć. A na
      > jgorsze jest to, że do końca życia, mimo brania leków, będę miotała się pomiędz
      > y depresją i manią. Boże daj mi remisję.



      Witaj,
      Widzę, że jesteś tu nowa, podobnie tak jak ja. Ja też nie mogę pogodzić się z diagnozą CHAD. Przeczytałam, już prawie wszystko co było dostepne w internecie na temat naszej choroby. Plus książki, poradniki psychologiczne na temat nerwic, zaburzeń emocjonalnych itp. Wiem,że nie jestem do końca "normalna" tak jak wiekszość ludzi z mojego otoczenia. Wiem, że nie mozna tego zmienić tak łatwo. Jesteśmy, tym, co czujemy.
      Ja dostałam diagnozę, jakieś 4 lata temu, nie pogodziłam się z tym oczywiście. Od jakiś 8 lat leczyłam się tylko na depresję - bo ona najbardziej przeszkadzała mi w życiu. Wiem co to depresja. Hipomanie, których miałam w swoim życiu chyba z 10 - uważałam, ża stan normalny.
      Jedno wiem, że depresja nawet nieleczona w CHAD przechodzi sama po jakimś czsie, potem przychodzi czas jako takiej normalności. Musimy sie leczyć, zażywać te paskudne psychotropy, które maja całą masę ubocznych działań. Niestety to jedyne wyjście. Czuję, że zaczynam sie pętlić w tym co myslę, czuję i co chciałabym napisać. Mi też jes ciężko, żyję w swoim własnym świecie, często iluzji i abstrakcji.

      Chcę powiedzieć, że jestem z TOBĄ. Zobaczysz, że dół mine - to jest wpisane w naszą chorobę.
      Oczywiście, żeby nie przekręcił się w niszczącą manię.
      Przeczekaj, rób co musisz, żebyś nie zwątpiła w siebie. Naprawdę wiosna blisko. Zaświeci słońce, depresja odpuści.
      Chyba jednak musimy pogodzić się z CHAD-em. Wejrzeć tak głeboko w siebie, swoje emocje, nawet tzw."duszę". Najważniejsz, zeby nie krzywcić najbliższych i siebie - wiem - łatwo powiedzieć - ale trzeba się zmusić. Leki naprawdę pomagają. Trzeba jakoś właściwie je dobrać.
      W remisji da się żyć.
      trzymaj się,
      naprawdę jest nas wielu, którym ciężko w życiu i tak napraw nie wiadomo dlaczego smile
      • kasborawska Re: skazani na życie 12.02.12, 21:10
        Dziękuję za słowa otuchy. Wieczorami nawet jestem skłonna wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Ranki są najgorsze i wtedy chcę przestać istnieć, nie czuć, nie oddychać. Biorę leki, chodzę do lekarza, jako pacjent spisuję się bardzo dobrze. Przytłacza mnie jednak nieuleczalność tej choroby i jestem już zmęczona depresją. Leczę się od ośmiu lat. Początkowo też na depresję. Antydepresanty pomagały wejść w manię i wtedy było dobrze (przynajmniej tak mi się wydawało. Od trzech lat mam bardzo częste fazy. Estem tym zmęczona. Przepraszam znowu wylewam żale. Jeszcze raz dziękuję.
        • avi_co Re: skazani na życie 13.02.12, 09:20
          Dopóki żyjesz jest nadzieja. Chad daje długie okresy remisji. Nie możesz wykluczyć, że i Ty nie wejdziesz w lepszy okres. Doskonale pamiętam kilkuletnie zmagania z potworem depresji i sama nie wiem czego jeszcze. Traciłam już nadzieję, że może być lepiej, a jednak. Doskonale rozumiem, że jesteś nie tylko zmęczona, ale wręcz wyczerpana chorobą. Może załóż sobie, że trzeba jeszcze przeczekać? Czas biegnie, często niesie ukojenie, choć czasem trzeba na to czekać nieznośnie długo.
          • kasborawska Re: skazani na życie 13.02.12, 14:58
            Czekam smile Dzisiaj jest dobrze. Męczące jest takie miotanie się między d i m. Dam radę.
            • avi_co Re: skazani na życie 13.02.12, 17:13
              Dzień do dnia, dzień do dnia - dasz radęsmile
    • ka_an2 Re: skazani na życie 12.02.12, 17:21
      Dlaczego?
      Bo tak, bo na Ciebie padło w wielkiej loterii. Ja sobie tak tłumaczę, że KTOŚ ma takie wielkie koło fortuny, na którym są dobre i złe rzeczy, że przyszliśmy na ten świat o chcemy czy nie bierzemy udział w w tej wielkiej grze, zwanej życiem. Raz trafi się na czarne pole raz czerwone innym razem żółte itd.
      Diagnozę dostałam dopiero w styczniu zeszłego roku, po pobycie w szpitalu. Często zmieniałam lekarza, odstawiałam leki i nadal nie jestem pewna czy faktycznie jestem chora. Nie wiem ile w tym przekory ile choroby, jej akceptacja jest dla mnie w tej chwili nieosiągalna, choć staram się. Może warto spróbować skupić się na innych kategoriach życia, takich poza sobą, poza chorobą.Sama nie wiem, co Ci napisać...
      • waters123456 Re: skazani na życie 12.02.12, 18:16
        Ja też nie wiem co myśleć i czuć na temat CHAD.
        Ja też ciągle nie pogodziłam się z ta chorobą! Dlaczego ja? Dlaczego w tej chorobie nie jestem niezwykła? Dlaczego nie jestem taką W. Woolf, albo V. van Gogh, albo najlepiej M. Monrow (kurcze, nie wiem jak pisze się te nazwiska smile ) Ale wiem, że muszę żyć i cierpieć. Z obserwacji, wiem, że większość ludzi - tych "normalnych" też cierpi, tylko, oni nie przeżywają tak mocno swojego życia. Po prostu idą przed siebie i walczą. My też musimy to robić!
        Nie zawsze mamy depresję. Zażywamy przecież leki, one pomagają wcześniej czy późnie, ale pomagają.
        Ostatni trafiłam gdzieś na artykuł, gdzie przeczytałam cytuję : " W wielu badaniach stwierdzono związek miedzy różnorodnymi wydarzeniami losowymi a wystąpieniem objawów fazy psychozy afektywnej. Zwraca sie uwagę jednak na brak powiązań między rodzajem stresu a treścią doznań psychotycznych w depresji endogennej, co może świadczyć o przypadkowej zbieżności obu zjawisk, a nie o powiazaniu przyczynowym".
        Więc nie tylko nasz choroba ma podłoże biologiczne, genetyczne, ale chyba też związana jest ze stresem, z tym, co i jak przezywamy. U mne stres i presja przwie zwsze indukowała hipomanię. Mój lekarz, wyjaśnił mi, że to jest moja odpowiedź. Koniec marazmu depresyjnego - zabieram się do walki - tylko, że ta walka kończyła sie prawie zawsze moja przegraną. Ludzie nie rozumieją "innych".
        Pieprzę gupoty,
        trzymajcie sie i niech depresja odpuści,
        wiosna tuz tuż
        • kasborawska Re: skazani na życie 12.02.12, 21:24
          Przez większość życia myślałam, że życie polegana cierpieniu. Paradoksalnie dopiero teraz, po diagnozie, uświadomiłam sobie, że wcale tak nie jest. Niestety wiem to jedynie od osób trzecich. Dlatero jestm rozżalona.
      • kasborawska Re: skazani na życie 12.02.12, 21:17
        Masz rację powinnam się czymś zająć. Problem w tym, że nie mogę, nie mam siły. Przez większość życia, żyłam bardzo aktywnie. Miałam hobby (konie, squash, biegi długodystansowe, literatura fantazy), znajomych i przyjaciół. Miałam pasję a teraz ją straciłam. Czuję się gorsza, tak jakbym nagle stała się nieudacznikiem. Poza tym bardzo cierpię szczególnie rankami. Boję się że tak będzie wyglądało moje życie. Jeszcze nikt na forum nie napisał, że miał taką prawdziwą remisję.
        • ka_an2 Re: skazani na życie 13.02.12, 08:34
          Ostatnio koleżanka zza biurka zapytała mnie dlaczego ciągle jestem w przeszłości? No własnie dlatego, że było lepiej. Wiem, że nie można cofnąć czasu, wrócić do przeszłości. Staram się skupić na tym co jest tu i teraz. Może spróbuj każda czynność rozłożyć na małe części i skupić się na wykonaniu tylko tej jednej, którą właśnie wykonujesz. Oglądałaś może film "Był sobie chłopiec", tak główny bohater opowiada, że żyje w systemie godzinnym, czyli cały dzień składa się z godzinnych bloków. Mi to pomaga, czuję się bezpiecznie i nie gubię się, gdy miesza mi się w głowie. Żyję wśród kalendarzy i żółtych karteczek wink nudna rutyna stała się dla mnie zbawieniem.
          • kasborawska Re: skazani na życie 13.02.12, 15:05
            Wydaje mi się, że ja tak żyłam wcześniej. Codziennie rano plan na cały dzień. W połowie roku wiedziałam gdzie będę na sylwestrze. Fajnie było mieć życie pod kontrolą. Teraz mi sie pomieszało.
            Tak jak napisałaś ja też pozostaję w przeszłości. Moja fryzjerka jest niezadowolona bo zawsze kiedy poczuję sie lepiej to proszę ją o taką samą fryzurę jak przed kolejnym epizodem choroby. Fajnie jest wspominać, jednak w międzyczasie coś nam ucieka. Boję się że tego nie dogonię.

            ka_an2 napisała:

            > Ostatnio koleżanka zza biurka zapytała mnie dlaczego ciągle jestem w przeszłośc
            > i? No własnie dlatego, że było lepiej. Wiem, że nie można cofnąć czasu, wrócić
            > do przeszłości. Staram się skupić na tym co jest tu i teraz. Może spróbuj każda
            > czynność rozłożyć na małe części i skupić się na wykonaniu tylko tej jednej, k
            > tórą właśnie wykonujesz. Oglądałaś może film "Był sobie chłopiec", tak główny b
            > ohater opowiada, że żyje w systemie godzinnym, czyli cały dzień składa się z go
            > dzinnych bloków. Mi to pomaga, czuję się bezpiecznie i nie gubię się, gdy miesz
            > a mi się w głowie. Żyję wśród kalendarzy i żółtych karteczek wink nudna rutyna st
            > ała się dla mnie zbawieniem.
            • ka_an2 Re: skazani na życie 13.02.12, 18:37
              Pisząc o planowaniu miałam na myśli bardzo krótką przyszłość, w sensie danego dnia. Ciężko jest snuć dalekosiężne palny jeśli tu i teraz staje się niemożliwe. A z tym fryzjerem też tak miałam smile
              • czubata spojrzeć inaczej 20.02.12, 13:49
                "Mówi się, że niektórzy ludzie są inni. Oni po prostu są sobą w czasie, gdy normalni udają kogoś zupełnie innego niż są."

                (Anna Rokita)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja