Dodaj do ulubionych

motywacja pozytywna czy negatywna

28.03.12, 11:46
To co mi najbardziej utrudnia walkę nie tylko z chorobą ale z życiem w ogóle jest brak motywacji pozytywnej.

Jem - by nie umrzeć z głodu. Nawet lubię jeść i pewnie bym sama coś upichciła, ale prowadzenie jednoosobowej kuchni... jakoś mi się nie chce. Na szczęście mam wałówkę od rodziny, więc coś tam tylko odgrzewam i z głowy.

Pracuję - bo trzeba opłacić mieszkanie, przeżyć itp. No, pracę to może akurat lubię i dzięki niej w najgorszych okresach w ogóle wstaję z łóżka

Sprzątam - żeby rodzina mnie od flejtuchów nie wyzywała

itd itp

Motywacja pozytywna? Mógłby być kot, ale ten egzemplarz potrafi motywować prawie wyłącznie negatywnie. Nie przytuli się, nie poprosi tylko... połasi się do mebli, po czym zaczyna wszystko z nich zrzucać jak czegoś chce. Albo bije kwiatki. Albo przeszkadza w pracy. Jedyny jego plus, to że jak wychodzę "na chwilę", to on wychodzi ze mną a potem wraca przy nodze jak piesek. Tyle mam radości z niego.

I to by było na tyle. Trochę mało. Trudno się żyje samej. Tak Ann, przyznaję, nie lubię mieszkać sama, choć taki jest mój wybór. Mieszkanie z depresyjną szantażystką emocjonalną wykończyłoby mnie na dłuższą metę, choć bardzo ją kocham.

No, w tych lepszych okresach zmieniam coś w domu, dekoruję, urządzam - ale to tylko rzeczy. W gorszym czasie i tak ich nie widzę.

Brakuje mi bliskich ludzi, życia. Bliskich emocjonalnie i "geograficznie". Nie wiem, czy to skutek choroby czy przyczyna (jedna z).

Zaczyna mi chodzić po głowie, że może powinnam jeszcze bardziej kochać siebie i nauczyć się, że dla siebie też warto coś robić...

Ja bym nawet adoptowała dziecko, tylko, że nikt nie da dziecka samotnej wariatce...

Tak mi jakoś ucieka to życie, najpierw dzieciństwo w wykańczającym emocjonalnie domu, potem pęd, żeby się utrzymać, mieć gdzie mieszkać. Ostatnie 10 lat zabrała choroba - czuję jakbym te ostatnie lata przespała, jak zahibernowana. Nic ważnego dla mnie się w tym czasie nie wydarzyło, trochę dlatego, że do niczego nie dążyłam. A teraz mam poczucie, że już na wszystko jest za późno. Wiem, że nie na wszystko, ale na wszystko co dla mnie najważniejsze za chwilę naprawdę będzie za późno.
Obserwuj wątek
    • dzedlajga Re: motywacja pozytywna czy negatywna 28.03.12, 11:48
      A co dla Was jest motywacją pozytywną? Nie tylko w depresji, ale w ogóle. Może ktoś mi podsunie jakiś dobry pomysł, bo póki co żyję, bo nie mam innego wyjścia. Nie zawsze o tym myślę (na szczęście) ale jakoś mi celu brak. Lub kompletnie nie wiem jak go osiągnąć
    • lolinka2 Re: motywacja pozytywna czy negatywna 28.03.12, 18:53
      U mnie działa "jeśli zrobię....., to wtedy...." - i od lat to na sobie stosuję.

      np Jeśli szybko skończę ten tekst, to wieczorem pojadę na karaoke. ALBO Jeśli zrobię w terminie to zlecenie (to przy dużych i męczących), to pójdę do ciuchlandu w książkach angielskich pogrzebać (tudzież kupię sobie ładną włóczkę do szydełkowania). ALBO Jeśli szybko przetłumaczę teraz jedną stronę tekstu, to mogę przez 10 minut gapić się w Allegro (albo: forum, albo: facebooka, albo: nagrać piosenkę) i to będzie moja przerwa.

      Bliscy ludzie - a co to?? Nie no, mam rodzinę. Aczkolwiek poza chłopem i dziećmi, jak ostatnio zauważyłam, na czele moich "bliskich znajomości" jest znajomość z osobą, która mi uświadomiła, że się widziałyśmy 5 x w życiu big_grin big_grin big_grin Chyba coś zatem w tej dziedzinie szwankuje... I masa osób, które znam na "dzień dobry" + small talk. I mój terapeuta (który się nie liczy, bo jest terapeutą i jest za kasę, i jest tylko do pewnego momentu).


      Dżedlajga, dziecko to nie pies, ani nie lekarstwo na samotność. To takie słowo trzeźwej przestrogi. Psa adoptuj smile Pies się ucieszy, ty się ucieszysz smile
      • dzedlajga Re: motywacja pozytywna czy negatywna 28.03.12, 20:34
        Wiem, że dziecko to nie lekarstwo, ale też wiem, że wtedy wiedziałabym po co coś robię. Bo dziecko daje mi siłę - nawet takie czyjeś, od czasu do czasu. Pewnie trochę idealizuję, bo dzieci to nie sam miód ale jakoś mnie to nie przeraża.

        No i miałabym z kim wychodzić z domu przynajmniej przez parę lat. A co potem? Nie wiem, nie myślę o potem. Może potem by coś się udało zmienić. Potem coś wymyślę.

        Wiem, że to wszystko nie tak. Całe życie byłam samotnikiem. Niekoniecznie z wyboru, ale aż tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Ale jest coraz trudniej. I coraz mniej powodów, żeby rano wstać - szczególnie w depresji. Potrafię się zmobilizować kiedy naprawdę MUSZĘ. I jak już wstanę, to na ogół nie jest tak tragicznie. Ale samo wstanie... wszystko można odłożyć na jutro, na później, na kiedyś. Dziecka nie można...

        Wiem, że to co powyżej, wygląda jakbym próbowała znaleźć jakiś sposób na życie i że wymyśliłam sobie, że dziecko mi w tym pomoże. Ale jest dokładnie odwrotnie. Od kiedy pamiętam, zawsze chciałam być mamą. A to co wyżej, to tylko znajdowanie dodatkowych powodów, żeby tą potrzebę zracjonalizować i wytłumaczyć innym (np rodzinie)
        • avi_co Re: motywacja pozytywna czy negatywna 28.03.12, 20:42
          Mieszkam z dorosłym synem. Nie wyobrażasz sobie, ile mnie kosztuje, żeby go nie zatruwać miazmatami depresji. Panowanie nad objawami choroby to istny koszmar. Łatwiej byłoby mi znosić deprechę w samotności. Często spinam się ostatkiem sił, żeby przygotować coś na kształt obiadu. Czasem i tego nie potrafię, a wtedy mam moralniaka. Wierz mi, nieraz wolałabym być sama.
        • lolinka2 Re: motywacja pozytywna czy negatywna 28.03.12, 23:20
          P.S. Mówiłam o psie rasy niebiegającej i łatwo podporządkowującej się, bo wówczas jeśli nie będziesz w formie co najwyżej przybędzie ci całe mieszkanie zasikane i zakupione do wysprzątania smile ale pies nie będzie nieszczęśliwy że nie zrobił swoich powszednich 20 km.
          • dzedlajga Re: motywacja pozytywna czy negatywna 28.03.12, 23:42
            Racjonalnie?
            Nigdy nie byłam fanką psów - zawsze wolałam koty. Przyznaję, że mają niezaprzeczalną zaletę w porównaniu z kotami - cieszą się na powrót właściciela, ale jednak pies to nie to. Kot pozwala mi tu mieszkać, bo sam nie umie otworzyć saszetki ani zamknąć balkonu, żeby nie wiało.
            Zasikane mieszkanie nie wchodzi w grę - na pewno wstałabym, żeby go wyprowadzić. MUSIAŁABYM. To by była akurat przewaga nad kotem. I jakby na to nie patrzeć, pies nie nada sensu mojemu życiu...

            Emocjonalnie?
            Nie, nie i jeszcze raz nie. Bo nie. Bo nie chcę psa i już!
      • dzedlajga Re: motywacja pozytywna czy negatywna 29.03.12, 00:26
        jeśli zrobię..., to nagroda - to jest dobry patent. Czasem nagradzałam się tak na studiach. Problem polega na tym, że ja niewiele chcę. A jeśli już coś chcę, to natychmiast to sobie daję... Może powinnam wymyślić, że kupię to jeśli cośtam. Tyle, że całe życie mam poczucie, że jak do tej pory bilans obowiązków i przyjemności nie wychodzi na zero (z przewagą obowiązków)

        Bardzo dużo z siebie zawsze dawałam - i innym (głównie rodzinie, choć nie tylko) i żeby się samodzielnie utrzymać. Teraz to się zmieniło i .... została pustka. Może nie tyle, że nie daję nic z siebie, ale nie robię tego, żeby zbawić świat i poprawić sobie samopoczucie. Przestało to być głównym celem mojego życia. Znów wszystko sprowadza się do tego, co już wiem, tylko nadal nie wiem co z tym zrobić.

        Jak przywrócić radość życia? Albo inaczej - jak się jej nauczyć???
    • dzedlajga Re: motywacja pozytywna czy negatywna 20.07.12, 23:28
      Odświeżam swój stary wątek.

      Od kiedy mam w domu cztery łapy i ogon sporo zrozumiałam. Dlaczego teraz mi się chce - a wcześniej mi się nie chciało. Wcale nie dlatego, że muszę, zanim wzięłam psa wiedziałam, że będzie mi się chciało. Otóż po raz pierwszy w życiu robię coś dla kogoś i ten ktoś nie warczy na mnie. Rozumiem, że jak rozrabia, to znaczy, że chce mi coś powiedzieć i im lepiej udaje mi się zaspokoić jego potrzeby, tym jest grzeczniejszy. A jego potrzeby nie są znów jakieś wygórowane - jedzenie, głaskanko, las i inne psiaki. No i na szczęście spanie też. Wtedy sama albo też śpię albo mam czas, żeby coś zrobić. Okazuje się, że nawet tysiąca zabawek nie potrzebuje. Na początku jeszcze czymś tam się bawił - teraz tylko podgryza różne rzeczy, jak czegoś chce (coraz rzadziej). Z czasem po prostu uczę się odczytywać w lot jego potrzeby. Jeszcze muszę go nauczyć słowa później - tylko wiem, że nie mogę nigdy go okłamać, bo wtedy to słowo zacznie znaczyć "mam cię w d...". Dobrym sposobem np. na odłożenie spaceru o parę minut jest założenie szelek. Wtedy mogę szybko coś tam skończyć czy ubrać się, a on czeka cierpliwie przy drzwiach.

      Że nie wspomnę już o tym, że sama uwielbiam spacery i te 2-3 godziny dziennie spędzone w lesie to dla mnie sama radość. A jeśli jeszcze gdzieś obok kręci się merdający ogon - to czegóż chcieć więcej?

      Jednak jest jeszcze coś, czego by dusza chciała.

      Tylko naprawdę łatwiej mi zrozumieć psy niż ludzi. Bo u zwierząt wszytko jest jasne i proste. A ludzie... tak jak napisała Kajka w innym wątku. Mącą, kombinują, ukrywają, maskują. Byle tylko nie ujawnić swoich prawdziwych potrzeb. A może ktoś, kiedyś ich nauczył, że potrzeba bliskości i radości to słabość. I dlatego tak teraz się miotają. Czy naprawdę trzeba zwariować, żeby zrozumieć najprostsze rzeczy na świecie?

      Co najdziwniejsze, coraz lepiej udaje mi się zorganizować czas, także chałupa w miarę ogarnięta jest. Uprane, pozamiatane, odkurzone, ugotowane. Trzeba jeszcze jakoś znaleźć czas na okna, bo brudne straszecznie, ale po blisko dziesięciu latach spania - powoli odzyskuję kondycję. Ale przyjdzie czas i na okna - nie wszystko na raz.
      • dzedlajga Re: motywacja pozytywna czy negatywna 20.07.12, 23:45
        Odnośnie słowa "ugotowane". Żeby mi nikt nie pomyślał, że sobie trzydaniowy obiad codziennie szykuję, tym bardziej, że stopka nadal jest aktualna. Raz na kilka dni gotuję kocioł zupy (mrożonka + kawałek mięsa, ew. ryż lub kasza), którą potem odgrzewam w mikrofali.
          • dzedlajga Re: motywacja pozytywna czy negatywna 21.07.12, 22:30
            Tylko pamiętaj, że w psiaka trzeba bardzo się wsłuchiwać. O niektórych potrzebach powie wprost, a niektóre trzeba wydedukować. Pół godziny temu zaczął rozrabiać. Głodny? Raczej nie, dziś zjadł tyle, że już prędzej przejedzony niż głodny. Siusiu? Dopiero wróciliśmy z długiego spaceru. Zresztą i na wyjście i na jedzenie inaczej się zachowuje.
            Więc poszłam na podłogę, ugłaskałam, utuliłam gada. Śpi teraz jak niemowlę - chyba właśnie tego mu było trzeba.
      • dzedlajga Re: motywacja pozytywna czy negatywna 26.07.12, 20:59
        Dziś mamy kolejne kroki milowe za sobą.
        Rano, gdy już wracaliśmy do domu, spytałam, czy idziemy do domu, czy na spacer. Odpowiedział dość jednoznacznie a potem dosłownie oszalał z radości, że udało mu się przekazać swoją wolę i że w dodatku ją spełniłam smile

        Po kolejnym spacerze, na którym zaliczył wszystkie kałuże, i te błotniste i wodniste niestety musieliśmy się opłukać. Nie przepada za kąpielami, ale jak go wprowadziłam do łazienki SAM wszedł do wanny.

        Nie wiem, jak ja mogłam mówić, że nie chcę psa wink
    • za_mszowe Re: motywacja pozytywna czy negatywna 02.02.16, 11:04
      Hopla, odkopuję czteroletni wątek.

      Od kilku lat usiłuję wyjść (słowo WYJŚĆ brzmi w moim kontekście jak zlowieszczy zart) z tzw strefy komfortu(ha ha ha, chyba dyskomfortu;niemniej jednak czeka mnie mnóstwo wysilku). Niestety ciężko mi przeformulować motywację negatywna na pozytywną. Trochę za mało pozytywów. I depresja, ktora trzyma po 7-8miesiecy w roku. Zmuszanie się do wszystkiego z nastawieniem "jeżeli nie zrobie tego i tego,nie doprowadzę spraw do końca, to będę zdychala w ciężkich meczarniach" (problemy somatyczne) jest zniechęcające.
      • za_mszowe Re: motywacja pozytywna czy negatywna 02.02.16, 11:07
        Dzedlajdze oczywiście gratuluję przyjaciela. U mnie rady z przygarnieciem psa albo założeniem trampek i pobieganiem odpadają z oczywistych względów (historia widnieje w kilku sąsiednich wątkach, nie mam sily pisać wszystkiego od nowa na padającym biedatelefonie).
      • za_mszowe Re: motywacja pozytywna czy negatywna 03.02.16, 20:47
        No to sama sobie odpowiem, nie widzę innego wyjścia jak po prostu brnać dalej, pomimo. Dobre samopoczucie pojawi się z czasem (trudno, ze na moment - czasem są godzinne przebłyski, czasem to trwa do paru dni). W zeszłym roku miałam aż 2 pojedyncze dni,gdy jedno z hobby (mam tego troche) autentycznie mnie cieszylo.
        • 39.a Re: motywacja pozytywna czy negatywna 03.02.16, 23:12
          (Czekałam, aż inni coś napiszą, aby wpleść się niepostrzeżenie wink

          Jestem teraz, przed 23:00, w dość dobrym nastroju. Były dziś zakupy, niezły obiad,
          patrzę na swoje pomalowane paznokcie i się podziwiam smile, sama ich nie malowałam,
          wyższa matematyka. Niby pierdoła, pomalowane paznokcie, ale łatwiej mi iść wtedy
          do ludzi. "Zobaczcie, jaka jestem ładna" (umieram ze śmiechu smile

          Nawiązując do motywacji. Muszę schudnąć, bo źle się ze sobą czuję. I jednocześnie
          patrzę na Adele, znacznie szczuplejsza niż na początku kariery, ale wciąż nie jest chucherkiem.
          Na YT jej karaoke z jakimś gościem ma kilkadziesiąt milionów wyświetleń. Genialnie,
          gardłowo się śmieje. Trochę męska w wyrazie, zdecydowana. Krde, chciałabym taka
          być. Ma charakter. A przy okazji fajnie umalowana. Nie wiem, co mi tak strzeliło z tym
          makijażem. Rzęs jak ona sobie nie nakleję, o nie.
          Muszę schudnąć dla zdrowia. Od razu poprawią się istotne parametry (na których się
          nie znam). Muszę czy chcę? A może motywacja negatywno->pozytywna ma największy
          sens w tym wszystkim?
          Praca. Tylko jedno zdanie przychodzi mi do głowy: zadbać o niewielkie "etaty", aby nie było
          strachu przed utratą pracy (motywacja negatywna) i czerpać przyjemność z pracy, z otrzymywanych pieniędzy. I mieć rodzaj psychicznego luzu. Być wolnym strzelcem?
          Pewnie tak.
          Kurde, tu się mądrzyć nie będę.

          Zrobiłam bałagan treściowo-znaczeniowy, ale mam nadzieję, że można choć trochę
          zrozumieć smile

          To dobranoc i poproszę następnego dyskutanta o głos wink





        • caray Re: motywacja pozytywna czy negatywna 04.02.16, 13:44
          Ja jako kolejny dyskutant powiem, że ja już powoli nie mam motywacji i siły, żeby dalej brnąć. Chcę się położyć, zasnąć i się nie obudzić. Czasami bym chciał mieć taką drugą osobowość, która mi wszystko ponaprawia w życiu i wtedy mnie dopuści, na gotowe. Szczerze mówiąc, przy tym, jak teraz jest, to ja się podziwiam, że jeszcze żyję. Jaki człowiek to jest jednak wytrzymały.
          • za_mszowe Re: motywacja pozytywna czy negatywna 04.02.16, 14:11
            Mnie serio, obiektywnie grozi somatyczne wieloletnie zdychanie w bardzo ciezkich meczarniach. Tak samo np zbieranie 1%podatku na leczenie i szczególnie rehabilitację uważam za ucywilizowana formę żebrania na kleczkach pod katedra, to totalnie odziera z godności. Wiec do roboty i nauki, na miarę moich możliwości, żeby nie było jeszcze gorzej.
            • 39.a Re: motywacja pozytywna czy negatywna 04.02.16, 14:28
              Jeśli mogę wpłacić 1% podatku akurat dla Ciebie - chętnie to uczynię. Raz mi przebiegła myśl o funduszu dla chadowców (nie znam się na prawie, więc terminologia koślawa), z którego mogliby korzystać czasowo ci, ktorzy akurat tego potrzebują, powiedzmy jednorazowe zapomogi. Nie rybki, a wędka, ale rodzaj posilnego zastrzyku. Ale tu możliwe byłyby nadużycia. Tobie akurat wierzę.

              Ja też staram się "pazurami" trzymać powierzchni tak długo, jak to będzie możliwe. Oby zawsze. Bierzemy się za naukę, ja też smile Będzie raźniej.

              Caray, przepraszam za wchodzenie z butami, te złe myśli to z powodu jakiegoś konkretnego
              zdarzenia?
              • za_mszowe Re: motywacja pozytywna czy negatywna 04.02.16, 14:50
                Nie zakładam nigdzie subkonta i nie zamierzam (są duże organizacje dla niepełnosprawnych ogolem) smile
                Nie ma fundacji sensu stricte dla limfatycznych i crps/algodystrofii (chyba ze założę ale nie mam na to sily) -z psychiką, odpukać jestem mniej więcej na stałym poziomie i wcześniej było dużo gorzej.
                • za_mszowe Re: motywacja pozytywna czy negatywna 05.02.16, 18:37
                  Ad. 1% -znam 2 osoby z algodystrofia (bardziej zaawansowana niz u mnie; mój "przypadek psychiatryczny"nauczył mnie do dociekliwości,nieodpuszczania i walki o swoje) które zbierają 1%. Same tej zawrotnej kasy (licząc w ujęciu polskiego "ubogiego pracujacego" podatnika takiego jak ja i jego rozliczenia rocznego) nie dostaną do ręki ani nie zobaczą na oczy-z subkont w fundacji/ach (każda z nich zbiera gdzie indziej) idą przelewy do sanatorium czy rehabilitantów. I nie, 39a, oddawanie 1%nie jest nadużyciem, te kasę juz raz ktoś nam zabrał. Jedni wolą w ten sposób pomóc potrzebującym, pozostali mają wyfajdane na to ze finansują ministrowi carpaccio z żubra, po prostu.
              • caray Re: motywacja pozytywna czy negatywna 05.02.16, 01:02
                Tak, nie mam pracy jeszcze ani pieniędzy, zaczynam się zapożyczać już oraz zostałem niespodziewanie rzucony przez faceta, na którym mi bardzo zależało. Jedyne pocieszenie, że może być gorzej. Dobrze chociaż, że mam dobrych ludzi dookoła. smile Alleluja i do przodu, cholera.
                • za_mszowe Re: motywacja pozytywna czy negatywna 05.02.16, 10:28
                  Wiem, że jak się wali, to prawie wszystko naraz. Prace zmieniałam z ostrą algo (zniekształcona, obrzydliwie bolesna i unieruchomiona kostka i stopa) i będąc w spirali długow (nie chad, koszty diagnozowania rzadkiego medycznie przypadku i rehabilitacji mnie przerosly). Inna sprawa, że pewnie 95% aktywnej zawodowo części forum by w ogóle nie wstało z łóżka za moją obecna pensję big_grin Dlatego tez muszę zmienić pracę i branżę, a kiepski ze mnie samouk w tej depresji.
          • rainbow_73 Re: motywacja pozytywna czy negatywna 04.02.16, 16:35
            Wygląda na to, że jesteś na dnie. Teraz naturalną koleją rzeczy się od niego odbijesz. Trudno powiedzieć, kiedy to nastąpi, ale będzie tak na pewno. Chad ma to do siebie, że jest dynamiczny. Może wiosna doda Ci sił. Życzę, żeby tak się zdarzyło.
      • za_mszowe Re: motywacja pozytywna czy negatywna 07.02.16, 09:34
        Trzeba dostać prawidłową diagnozę od razu, trafić na mądrych lekarzy i mieć "książkowo reagujace" neuroprzekazniki oraz przeeeeemnóstwo szczęścia w innych życiowych - niezaleznych od Ciebie, niezwykle madra i nad wyraz refleksyjna Marsylko, sprawach. Chętnie się z tobą zamienię na mentalność i bezproblemowy zywotbig_grin

        Widac, ze wyznajesz zasadę "leki są dobre tylko ludzie do dupy (do pieca z nimi, skoro ich mózgi nie reagują ksiazkowo)". I za to pewnie większość Ciebie tu polubi, ale juz nie trolluj tu przenigdy więcej.
        • maarsylka Re: motywacja pozytywna czy negatywna 07.02.16, 09:58
          Zamszowe nie zrozumiałaś mnie od a do z. Nie twierdzę, że leki są dobre dla ludzi " do d" , ale, że to absolutna podstawa. Ani motywacja, ani nastawienie, ani najżarliwsza chęć zmiany same w sobie, w tej chorobie nie mają szans na powodzenie. Na F7, skąd wracam (po raz kolejny) regularnie odbywają się zajęcia z psychoedukacji, z prof. Święcickim. Taki temat też się przewijał, w pytaniach. Czy sama motywacja wystarczy do utrzymania remisji.
          • za_mszowe Re: motywacja pozytywna czy negatywna 07.02.16, 10:12
            A to przepraszam, dyskutujemy tu o motywacji do życia w ogole. Twoje jedno zdawkowe zdanie zabrzmiało tak trywialnie, że myślałam że serio trollujesz. I takiego lakonicznego przekazu nikt nigdy nie zrozumie od A do Z. Tak z 99%osob stałe piszących na forum jest w ogromnym stopniu samoświadoma. A Ty wyskakujesz z tekstem ze pewnie leków nie bierzemy. Litoscibig_grin

            My tu piszemy o kotywacji do zycia ogolnie. Do zmian, do wyjścia z impasu. Tez praktycznie nie mam remisji od depresji a od pójścia do szpitala stricte psychiatrycznego skutecznie powstrzymuje mnie inna dolegliwość, wymagająca rehabilitacji.
      • caray Re: OFF 08.02.16, 19:43
        Ja zacząłem pracować nad swoimi, odłożonymi na świętego nigdy, projektami. To mnie jakoś trzyma w normalności, bo jestem bliski walenia głową w ścianę...
      • 39.a Re: OFF 08.02.16, 23:16
        Dostałam czekoladowy młotek, żeby pie*dolnąć się w głowę, jak będę mieć niedobre (głupie) myśli.
        Szkoda Twojej głowy, a projekty to dobra rzecz.
        • za_mszowe Re: OFF 09.02.16, 11:29
          Mnie bawi nazywanie wszystkiego "projektem" wink gdy kilka lat temu miałam przerwę w zatrudnieniu, tez zajęłam się kilkoma fajnymi rzeczami. Odnalazłam w tych wszystkich hobby wtedy jakiś sens zyciasmile

          Szparagi (youtube) uwielbiam jako zabawny kolektyw. Lindt robi młotki? Pierwsze słyszę, widziałam serca i jadlam czekoladowe kjujiczki od nich.

          Na razie żyję na kredyt energii i wczoraj odsypialam bardziej intensywny miniony tydzień. Zycie jak na złość nie dostosuje się do moich epizodow.
          • 39.a Re: OFF 09.02.16, 13:10
            Lindt to moja ulubiona czekolada, ale nie. garaaz.pl/
            Czasem mam Cię ochotę trzepnąć (lekko big_grin za złośliwości.
            Niech sobie będzie i projekt, byle szło do przodu.
            • za_mszowe Re: OFF 09.02.16, 13:26
              Nie no, z tymi projektami i przerostem formy nad treścią to akurat wspominam jakaś stara prace i dokumentowanie robienia czegoś ponad obowiązki z listy. I dlatego mnie bawi.

              Nie krytykuje Caray, broń boże. Najważniejsze to zrealizować to, co się rozpoczęło.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka