Dodaj do ulubionych

wracać do leków...

18.04.12, 19:04
Straciłam Maleństwo...W ciąży byłam bez leków, teraz lecę w dół...Tak bardzo bym chciała zostać bez leków. 3majcie proszę kciuki
--
Tu i Tam..., ---><--- W książkach najbardziej lubię ciekawe czcionki i ładnie poukładane literki wink
Obserwuj wątek
      • stardusts Re: wracać do leków... 19.04.12, 09:58
        Dzięki, wizytę mam dopiero 7 maja, bo teraz mojego lekarza nie ma... Gin powiedział, że lepiej by było bez leków jeśli planuję ciążę za jakieś 2-3 miesiące zwłaszcza, że leki jak wiadomo też schodzą z organizmu, ale decyzję pozostawił mi, a ja nie wiem czy wytrzymam. Dziś już w nocy nie spałam, a melisa średnio działa nawet 3 torebki, ale może wytrwam. Jeszcze tydzień L4 i zobaczę. Staram się jakoś być. Pracy biurowej może nie zawalę, ale szkołę gdzie uczę już raczej tak, bo na 2óch zjazdach nie byłam...
        --
        Tu i Tam..., ---><--- W książkach najbardziej lubię ciekawe czcionki i ładnie poukładane literki wink
        • avi_co Re: wracać do leków... 19.04.12, 10:40
          Nie wiem, jak Cię wesprzeć pocieszyć sad((
          Może spróbuj skontaktować się już teraz z innym psychiatrą?. Gdybyś nawet nie skorzystała z jego rad, poczujesz się bezpieczniej.
          • stardusts Re: wracać do leków... 19.04.12, 13:46
            jakoś się trzymam. prawda jest taka, że gdy straciłam Maleństwo, to poczułam, a właściwie poczuliśmy z moim Ł, że chcemy mieć dziecko. Mam już 30 lat i 4 miesiące, więc wiekowo też już czas. Ale się chyba przejdę wcześniej do lekarza nawet innego psychiatry, jak tylko ciało pozwoli mi iść dalej niż do łazienki i łóżka. Zabieg dopiero co był i fizycznie też do końca się nie zagoiłam. Gdyby nie mój Ł i nadzieja od gina nie wiem jakbym teraz dała radę...Są jeszcze ludzcy lekarze. Dzięki za wsparcie smile
            --
            Tu i Tam..., ---><--- W książkach najbardziej lubię ciekawe czcionki i ładnie poukładane literki wink
    • majagor Re: wracać do leków... 19.04.12, 15:47
      Trzymam mocno kciuki i życzę, aby się udało.

      Moja siostra wiele razy przez to przechodziła. Była troszkę starsza od Ciebie, gdy polscy lekarze [sztuk kilka] - po kolejnym poronieniu - nie dawali jej żadnych szans, iż kiedykolwiek może się udać.

      A teraz... mamy ponad 5 letniego łobuza w rodzinie... Zdrowego łobuza!
      Udało się z pomocą lekarzy w De.


      "Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko.
      Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie.
      Kiedy poznałam upokorzenie, całkowitą uległość, stałam się wolna."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka