Dodaj do ulubionych

CHAD? Czy nie CHAD?

06.12.18, 13:28
Dzień dobry smile
Chciałam zasięgnąć tutaj opinii osób, które na pewno są bardziej w temacie niż ja.
Od kilku lat moja siostra dziwnie się zachowuje. Albo jest w głębokim dole psychicznym, ciągle smutna, płacze, mówi o samobójstwie, nic jej się nie chce. Albo w drugą stronę - wyjątkowo pobudzona, czasem agresywna, wrogo nastawiona do innych, wesołość nieadekwatna do sytuacji, pomysły jak z kosmosu. My, jako jej rodzina (ja, jej mąż, nasi rodzice, dalsza rodzina) byliśmy ogromnie zmęczeni jej zachowaniem. Po kilku takich epizodach zaczęłam się zastanawiać nad Chadem, a kiedy jej euforia opadła i dopadł ją dół, poszła wreszcie do psychiatry, który po kilku wizytach potwierdził diagnozę. Moja siostra miała wtedy 46 lat.To było w zeszłym roku. Po diagnozie najpierw miała dość mocne stany depresyjne, poczucie winy i wstydu za to co wyprawiała latem. To trwało ok. 2 m-ce. Potem jej stan się trochę unormował, nawet znalazła kolejną pracę, ale utrzymała ją znów tylko 2 m-ce, bo popadła w konflikt z szefową i wylądowała na zwolnieniu. Po kilku miesiącach leczenia się na Chad, jej psychiatra przestała jej odpowiadać (standardowe zachowanie mojej siostry, wiecznie zmienia różnych lekarzy) i przyznała mi się, że nie bierze leków, bo po nich strasznie tyje, i że bez leków czuje się bardzo dobrze, jedynie jest znerwicowana i sama stwierdziła, że nie jest chora, a lekarz postawił jej taką diagnozę, bo ona mu to podpowiedziała. Tych leków nie bierze do maja tego roku, jedynie jakieś leki uspokajające. Mam wrażenie, że wrócił jej ten sam stan, co ubiegłego lata, tylko w trochę mniejszym nasileniu. Jest agresywna, nadpobudliwa, popada w konflikty z rodziną, nikogo nie słucha, liczy się tylko jej zdanie. Miesiąc temu w agresywny sposób zerwała ze mną kontakt z powodu zupełnie błahej sytuacji (normalnie jesteśmy ze sobą dość blisko). No i oczywiście zaprzecza chorobie, wszyscy jej to wmawiają, ona jest zdrowa, ma po prostu głęboką nerwicę, do której to mąż ją doprowadził, bo na nią krzyczy.
No i do czego zmierzam - dziś wysłała mi smsem zaświadczenie od nowego psychiatry, na którym jest napisane, że moja siostra jest DDA, bez zaburzeń wymagających leczenia psychiatrycznego. Jednocześnie ten sam lekarz na tej jednej wizycie stwierdził, że to mąż mojej siostry ma zaburzenia psychiczne (męża oczywiście na wizycie nie było) i że to on powinien się leczyć. No i jestem skołowana. Z jednej strony jakoś słabo wierzę w taką diagnozę, która jest wystawiona na podstawie JEDNEJ godzinnej wizyty (moja siostra była u tego lekarza pierwszy raz). Z drugiej strony, lekarz ma stopień doktora nauk medycznych i jest to osoba dość znana w środowisku psychiatrycznym.
Proszę, powiedzcie co myślicie o takim zaświadczeniu i w ogóle o całej sytuacji. Czy to jest Chad? Czy jednak nie?
Obserwuj wątek
      • asiek25 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 09.12.18, 21:28
        Jest DDA, ja też jestem. Nasz ojciec był alkoholikiem.
        Obniżenie nastroju i stany depresyjne pojawiają się zawsze po długim okresie (zwykle parę miesięcy) wyjątkowej nadpobudliwości, ruchliwości, odjechanych pomysłów, braku snu, wrogości, skłócenia się ze wszystkimi. Stan depresyjny trwa ok. 2 miesięcy. Jest wtedy wyjątkowo apatyczna, bez życia, załamana poczuciem winy i wstydu za swoje wcześniejsze zachowanie. Nic jej się wtedy nie chce, dużo śpi, nie chce wychodzić z domu, ma myśli samobójcze.
    • monte_we_mgle Re: CHAD? Czy nie CHAD? 09.12.18, 23:38
      Z opisu CHaD. Co do lekarza - psychiatra diagnozuje na podstawie wywiadu. Jeśli Twoja siostra neguje pierwotną diagnozę i ma własny pomysł na to, co jej dolega, mogła się do wizyty przygotować przeglądając net, mówiąc to, co pasuje i uzyskać to, na czym jej zależało. Wątpię, by psychiatra nie widząc jej męża stwierdził cokolwiek o jego ewentualnych zaburzeniach. Raczej to sobie dośpiewała. Dziwne jest oczywiście to, że po jednej wizycie wydał takie zaświadczenie, ale znów - nie dostałaś do ręki oryginalnego papierka, tylko sms. Przy użyciu skanera można to sobie spreparować biorąc pieczątki i podpis np. z recepty.
      • megan.k Re: CHAD? Czy nie CHAD? 10.12.18, 07:07
        Ale opis objawów sugerujących CHAD może podała też osoba, która poserfowała po internecie. smile Niestety w gabinecie psychiatry zdarza się, że można zostać chorym lub zdrowym w zależności od "potrzeb". Ciągle nie rozumiem, dlaczego tak jest, ponieważ wiele zawodów wymaga wiedzy z zakresu zachowań człowieka (np. wykrywanie kłamstwa), oraz wyciągania z "klienta" potrzebnej nam wiedzy do różnych analiz i dochodzeń (np. w przypadku audytora) i takie przedmioty są wykładane na studiach. Czyżby psychiatrzy nie mieli takich zajęć i można im wszystko wcisnąć? smile
        • monte_we_mgle Re: CHAD? Czy nie CHAD? 10.12.18, 13:36
          Opis objawów podała założycielka wątku. Wątek dotyczy zachowań jej siostry. Trzeba mieć sporą wyobraźnię, żeby wpaść na pomysł, że wzięła to z netu. BTW na jakich to studiach audytorzy mają takie zajęcia i w ramach jakiego przedmiotu?
          • megan.k Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 10:41
            Akademia Finansów w Warszawie. To jak wtedy nazywał się konkretnie ten przedmiot nie ma chyba większego znaczenia, bo ja miałam takie warsztaty już wcześniej w różnych projektach. Ale jeśli istnieje taka potrzeba, to sprawdzę w wolnej chwili. To są zajęcia prowadzone przez psychologa, a wierzcie mi, że taka wiedza jest przydatna w bardzo wielu sytuacjach zawodowych, a nawet życiowych.
            • monte_we_mgle Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 14:30
              megan.k napisała:

              > Akademia Finansów w Warszawie. To jak wtedy nazywał się konkretnie ten przedmio
              > t nie ma chyba większego znaczenia, bo ja miałam takie warsztaty już wcześniej
              > w różnych projektach. Ale jeśli istnieje taka potrzeba, to sprawdzę w wolnej ch
              > wili. To są zajęcia prowadzone przez psychologa, a wierzcie mi, że taka wiedza
              > jest przydatna w bardzo wielu sytuacjach zawodowych, a nawet życiowych.

              Taaa, z pewnością. Szczególnie audytorom. Biegły rewident nie da sobie przecież rady bez znajomości psychologii księgowej, a o aktuariuszu to już w ogóle szkoda gadać. Bez "zajęć prowadzonych przez psychologa" w ogóle nie powinien podejmować pracy. No i egzaminów dopuszczających do wykonywania tych zawodów też by nie pozdawali, bo tam przecież same pytania z psychologii. ROTFL.


              Cieszę się, że skończyłem studia na tradycyjnej AE już nie tylko dlatego, że nie musiałem za nie bulić, ale także dlatego, że nie musiałem słuchać bełkotu jakiegoś nawiedzonego psychologa. A w robocie, dziękuję, świetnie sobie radzę bez tej wiedzy niezbędnej big_grin
                  • megan.k Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 22:30
                    Tak podejrzewałam, że właśnie nie zmieniasz, bo wiedza z zakresu psychologii jest potrzebna chociażby na rozmowie kwalifikacyjnej, jeśli chcesz oczywiście wygrać z konkurencją.
                    • monte_we_mgle Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 22:47
                      megan.k napisała:

                      > Tak podejrzewałam, że właśnie nie zmieniasz, bo wiedza z zakresu psychologii je
                      > st potrzebna chociażby na rozmowie kwalifikacyjnej, jeśli chcesz oczywiście wyg
                      > rać z konkurencją.

                      Wiesz, w wykonywanym przeze mnie zawodzie liczą się kompetencje, doświadczenie, wyniki i rekomendacje. Wiedza z zakresu psychologii raczej nikomu by nie pomogła, bo i rozmowy kwalifikacyjne w tradycyjnym rozumieniu się nie odbywają. Nie ma nas za wiele, a większość i tak pracuje na własny rachunek.
          • megan.k Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 10:46
            Ja znam sytuacje z realu, kiedy rodzina przypisuje osobie objawy chorobowe i diagnozy, których w rzeczywistości nie ma. A przypadki ubezwłasnowolnienia osób chorych psychicznie przez rodzinę na podstawie fałszywej dokumentacji, bądź wywiadu. Ja zawsze sceptycznie podchodzę do objawów podawanych przez inne osoby niż pacjent.
            • asiek25 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 12:20
              Ja nie podałam objawów choroby, tylko konkretne zachowania mojej siostry w realnym życiu. Nie jestem lekarzem, aby stawiać diagnozy.
              3 lata temu poszłam z siostrą do psychiatry, który rozmawiał najpierw z nią, a potem ze mną. Prosił, aby opowiedzieć jak ona się zachowuje. Na podstawie tego wywiadu stwierdził, ze faktycznie coś jest na rzeczy, ale aby postawić diagnozę musi ją trochę poobserwować, zrobić badania, potrzeba co najmniej kilku wizyt, aby ta diagnoza była rzetelna. Nie doszło do tego, bo moja siostra zmieniła zdanie i stwierdziła, że z nią wszystko jest ok i nie musi do psychiatry chodzić.
              W zeszłym roku, kiedy jej organizm był już wyczerpany nadpobudliwością znalazła psychiatrę i zaczęła do niej chodzić w miarę systematycznie. Psychiatra zdiagnozowała Chad. Po kilku miesiącach moja siostra stwierdziła, że to ona przekonała lekarkę do tego, ze ma Chad, więc potrzebuje diagnozy od lekarza, któremu na dzień dobry takich sugestii robić nie będzie. Znalazła kolejnego lekarza, ten również stwierdził Chad. Siostra wróciła do poprzedniej lekarki i leczyła się dalej, ale dość szybko zaczęła mieć wątpliwości, że to jednak nie jest żaden Chad, mimo iż lekarka wtedy stwierdziła, że siostra weszła w stan hipomanii. To siostrę wkurzyło na maksa, stwierdziła że lekarka jej wmawia chorobę i zerwała leczenie. To było we wrześniu tego roku. Potem przekonała mnie i swojego męża, że ona nie jest chora. Przyznała się, że od maja nie bierze leków, które zapisała jej tamta lekarka, czuje się świetnie, dobrze funkcjonuje, zatem to jest dowód, że choroba została jej wmówiona. I kolejnym dowodem, że jest zdrowa jest to zaświadczenie, które uzyskała od kolejnego lekarza po jednej wizycie.
              Dlatego czuję się skołowana i już sama nie wiem jak jest naprawdę.
                • asiek25 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 13:56
                  W tym, że to jest jej odczucie. My jako jej rodzina mamy inne zdanie. Jest pobudzona, dosłownie najmniejsza bzdura wyprowadza ją z równowagi emocjonalnej. Nic nie można jej powiedzieć, bo na każdą wypowiedź, która nie jest zgodna z jej myśleniem, reaguje ogromną agresją i zrywaniem kontaktu. Wydaje pieniądze na bzdury, ale ich nie zarabia, bo nie jest w stanie utrzymać żadnej pracy. Wszyscy w rodzinie boją się jej cokolwiek powiedzieć i obchodzą się z nią jak z jajkiem, bo każdy boi się, że rozpęta awanturę jak jej się coś nie spodoba. Być może ona czuje się w tym świetnie, ale my czujemy się fatalnie i jesteśmy nią umęczeni.
              • adrianna67 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 04.01.19, 18:58
                Wiele lat żyłam z mężem chorym na chad,ja leczyłam się na depresję,aż w końcu orzeczono i u mnie Chad,
                Zachowania ,które opisujesz są typowymi zachowaniami ,,Chadowca",znam je z autopsjii,wszystkie o których piszesz,włącznie z wypieraniem z psychiki tego,że nie jest się chorym.
                Polecam Ci obejrzeć świetny film dokument na youtub (fracuski z polskim tekstem)
                Nic lepszego nie wpadło mi w ręce do tej pory,a od 20 lat jestem w temacie chad.
                Mam wrażenie ,że gdy zobaczysz tam bohaterów opowiadających o swoim życiu z chad i relacje ich bliskich,przekonasz się naocznie ,że Twoja siostra jest jak ,,klon" tych osób.
                Bo choć ciężko bardzo jest się nam chorym do tego przyznać ,to wszyscy jesteśmy do siebie niesamowicie podobni w zachoe. zarówno w stanach manii hipomsnii czy głebokich depresjii
            • monte_we_mgle Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 14:39
              megan.k napisała:

              > Ja znam sytuacje z realu, kiedy rodzina przypisuje osobie objawy chorobowe i di
              > agnozy, których w rzeczywistości nie ma.

              I co z tego, że znasz, jeśli nawet to prawda?

              >A przypadki ubezwłasnowolnienia osób c
              > horych psychicznie przez rodzinę na podstawie fałszywej dokumentacji, bądź wywi
              > adu.

              A Podasz jakieś konkrety?

              > Ja zawsze sceptycznie podchodzę do objawów podawanych przez inne osoby niż
              > pacjent.

              Bardzo słusznie. Nie ma przecież bardziej wiarygodnej osoby niż pacjent negujący diagnozę. Rodziny takich pacjentów natomiast to samo zło.
      • asiek25 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 11:55
        monte_we_mgle napisał:

        > Wątpię, by psychiatra nie widząc jej męża stwierdził cokolwiek o jego ewentualnych
        > zaburzeniach. Raczej to sobie dośpiewała.

        No właśnie, dla mnie to też było niewiarygodne. Ale jednak to prawda. Szwagier skontaktował się z tym lekarzem i chciał się z nim spotkać. Lekarz spotkania odmówił, kazał mu najpierw zrobić sobie testy psychologiczne. Na pytanie, z jakiej racji stawia jakieś diagnozy człowiekowi, którego jeszcze na oczy nie widział, lekarz zrobił się lekko nerwowy. Powiedział, że dopiero jak szwagier te testy będzie miał, to może się do niego zgłosić, ale dopiero w przyszłym roku, bo teraz pan doktor nie ma czasu, ponieważ jest zajęty pisaniem książki.
        Jak mi to szwagier opowiedział, to mnie zatkało.

        > Dziwne jest oczywiście to, że po jednej wizycie wydał takie zaświadczenie, ale zn
        > ów - nie dostałaś do ręki oryginalnego papierka, tylko sms. Przy użyciu skanera
        > można to sobie spreparować biorąc pieczątki i podpis np. z recepty.

        Nie sądzę, aby siostra posunęła się do takiego oszustwa. Prędzej do manipulacji i ukrywania wcześniejszych diagnoz. I fakt, ja papierka nie widziałam. Ale jej mąż tak. I nie podważał oryginalności tego zaświadczenia.
        • megan.k Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 12:20
          Zrozum, psychiatra to też człowiek, jak każdy inny, może mieć przecież gorszy dzień, a poza tym jak każdy Chadowiec jest bardzo zajęty, robi wiele rzeczy na raz i tylko to, na co ma w danej chwili ochotę. smile Czy wiecie ilu psychiatrów to osoby z podobnymi zaburzeniami jak ich pacjenci?
        • monte_we_mgle Re: CHAD? Czy nie CHAD? 11.12.18, 14:14
          asiek25 napisała:
          >
          > No właśnie, dla mnie to też było niewiarygodne. Ale jednak to prawda. Szwagier
          > skontaktował się z tym lekarzem i chciał się z nim spotkać. Lekarz spotkania od
          > mówił, kazał mu najpierw zrobić sobie testy psychologiczne. Na pytanie, z jakie
          > j racji stawia jakieś diagnozy człowiekowi, którego jeszcze na oczy nie widział
          > , lekarz zrobił się lekko nerwowy.

          Hmm… Naprawdę nie wiem jak to skomentować. Nigdy nie spotkałem się z czymś takim, bo i voś takiego nie powinno mieć miejsca.

          >Powiedział, że dopiero jak szwagier te testy
          > będzie miał, to może się do niego zgłosić, ale dopiero w przyszłym roku, bo te
          > raz pan doktor nie ma czasu>

          Na miejscu szwagra dałbym sobie spokój z testami i tym konowałem.

          >
          > Nie sądzę, aby siostra posunęła się do takiego oszustwa. Prędzej do manipulacji
          > i ukrywania wcześniejszych diagnoz. I fakt, ja papierka nie widziałam. Ale jej
          > mąż tak. I nie podważał oryginalności tego zaświadczenia.


          Cóż, tak jak wyżej. Dajcie sobie spokój z tym psychiatrą.
          • spontan68 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 17.12.18, 12:51
            Witam serdecznie,
            przeczytalem Wasze wszystkie posty (gleboki wydech) smile ,Kochani zdiagnozowano u mnie Chad 17 lat temu,niestety ciezko bylol w moim przypadku dostosowac leki .Jednak po kilku probach -Lamortygina okazala sie zbawienna.Wtedy jeszcze w Polsce wypisywano ja glownie na epilepsje....niewazne, w kazdym razie ustabilizowala mnie i faktycznie jak Megan piszesz zaczalem funkcjonowac dobrze moze nie pelnych obrotach ale minal slowotok,podejmowanie beznadziejnie glupich decyzji nie tylko w kwestiach fianasowych ale generalnie zyciowych.Trafilem na terapie ,ktora trwala 3 lata.Skonczylem studia,nota bene ( nie wiem czy tak sie pisze) dostalem swoja wymarzona prace (firma farmaceutyczna).Nie bede opisywal calego swego zycia .Chce powiedziec,iz nidgy nie odstawilem lamotryginy ,ale od kilku lat jestem w nieprzerwanej depresji,miewam chwile zadowolenia przyklad-budze sie pelen energii ale trwa to chwile i za wracam do stanu ponurej egzystencji.Nauczelm sie doskonale kamuflowac swoja chorobe ale dwa tygodnie temu postanowilem to przerwac i udac sie do specjalisty.Poniewaz lamotrygina w dawkach 100mg rano i 200 na noc dziala juz bardzo slabo mam wrazenie ,ze nie stabilizuje.
            Czytalem te posty i lzy same cisnely sie do oczu i znow milion mysli a w nich jedna najwazniejsza czy kiedykolwiek bede normalnie zyc.Cieszyc sie z tego,ze swieci slonce poprostu miec dobry humor.Powiem wam to straszne , czuc ,ze dogorywasz a nie zyjesz.W kazdym razie ma nadzieje ,ze kiedys bedzie normalnie,spokojnie,ze obudze sie z usmiechem na ustach.
            Megan z calym szacunkiem ale niestety brzmisz jak typowy ChadOwiec i przyznanie sie przed soba ,iz jest sie chorym jest wyjatkowo trudne i pamietam jak dzis ilez razy podwarzalem fakt swojej choroby .Jask trudno bylo mi sie z tym pogodzic.Nie zrozum mnmie zle ,nie neguje Twojego stanu i Twoich przemyslen,Twoich decyzji .Natomiast ja wiem jedno....CHAD to straszna choroba i duszy i umyslu.Z calym szacunkiem podziwiam i zazdroszcze decyzji i dobrego samopoczucia.Pozdrawiam Was
            Spontan
            • asiek25 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 18.12.18, 11:39
              A możesz powiedzieć, dlaczego przez długi okres czasu nie przyjmowałeś do wiadomości, że jesteś chory? I co się takiego zadziało w Twoim życiu, że zaakceptowałeś chorobę?
              • spontan68 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 05.01.19, 20:31
                hej,przepraszam,ze dopiero teraz odpisuje ale niestety cos sie wydarzylo z powiadomieniami.Nie dostaje ich ...sad
                w kazdym razie ,przepraszam

                dlaczego przez długi okres czasu nie przyjmowałeś do wiadomości, że jesteś chory?- no coz ciezko jest zaakceptowac fakt choroby, niestety nie jest to angina ,ktora da sie wyleczyc .Mysl goni mysl - a moze nie jestem chory a moze to kwestia schiz pokokainowych etc...wiesz Asiu szukanie wytlumaczenia podstawa egzystencji.Odstawianie lekow ,kombinowanie z dawkami itd i za kazdym razem w czarnej dupie.
                Czy to wlasnie sklonilo mnie do akceptacji faktu mojej choroby?Nie chyba nie
                Po kilku miesiacach stalego zazywania lamotryginy zauwazaylem zmiany w swoim zyciu.
                Realizacja pasji, zmiana pracy,studia i duzo innych kwestii ,ktore daly mi mozliwosc realizacji calego siebie.Wtedy zrozumialem ,ze skoro top tak sie dzieje i wcale nie jest mi zle a wprost przeciwnie , no to coz.
                Jednak po chyba 2 latach znowu ta sama spiewka- a moze juz jestem zdrowy i odstawienie lekow i znowu czarna dupa ....
                To prosze sama powiedz jak nie zaakceptowac faktu choroby, jak nie nauczyc sie z nia zyc?
                pozdrawiam spotnacznie smile
                ps jak cos to pytaj
        • martyna2525 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 18.12.18, 22:13
          Wiele razy by nie napisac stale zastanawiam sie czy to Chad czy nie. Z oficjalna dg zyje 2lata. Jak leki nie dzialaja to rosne w nadziei "to jednak nie chad" jak dzialaja to placze ze to pewnie prawda. Bardzo chce czuc sie dobrze ale nie miec tej choroby ale tak sie nie da, przez pierwsze poltora roku wypieralam dg, czytalam wszystko co bylo dostepne na rynku wydawniczym, myslalam tylko o chorobie, zapetlalam sie pozbawiajac tlenu. Troche zrozumialam ze nie wazne jaka mam diagnoze wazne bym czula sie dobrze i funkcjonowala.
          P. S. Megan moje zdanie juz od dawna znasz, od dluzszego czasu masz hipomanie.
          • asiek25 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 19.12.18, 19:46
            martyna2525 napisała:

            > Jak leki nie dzialaja to rosne w nadziei "to jednak nie chad" jak dzialaja to placze ze to pewnie > prawda.

            Przyznam, że nie bardzo rozumiem to zdanie. Przecież jak leki działają, to powinnaś czuć się dobrze, a jak nie działają, to źle. A tymczasem piszesz, że u Ciebie jest odwrotnie. Dlaczego tak się dzieje?
            • martyna2525 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 19.12.18, 20:49
              W mojej glowie pojawil sie taki tok myslenia :leki dzialaja wiec czuje sie dobrze ale jednoczesnie wiem ze diagnoza wtedy jest trafna a ze jej nie akceptuje to placze. Analogicznie leki nie dzialaja czuje aie zle ale za razem jest ok bo to nie chad...
              Takie troche sabotowanie leczenia. Juz mi na szczęście przeszlo.
          • spontan68 Re: CHAD? Czy nie CHAD? 04.01.19, 17:41
            Martyno,
            nie wiem czy to co napisze bedzie pocieszajace, ale rzecz pierwsza akceptacja! wiem,wiem ....to wymaga czasu ale im szybciej tym lepiej.Rozumiem co czujesz i jak sie czujesz ,zyje w tym od lat i miewam takie miesiace ,ze oddalbym wszystko aby chociaz przez tydzien czuc sie lepiej.Kiedys szukalem ukojenia w roznych srodkach ,kokaina,alkohol etc ale zdecydowanie nie polecam!!!!
            Stabilizacja czyli linia prosta jest trudna do osiagniecia ale mozliwa. W momentach kryzysowych zwiekszam lamotrygine o 100mg i egzystuje.Nie powiem ,ze czuje sie super ale doly sa mniejsze i nie podchodze do roznych kwestii emocjonalnie,az tak emocjonalnie.Druga kwestia po akceptacji to rozmowa z kims kto jest zaufany i zna temat(moze to byc tez forum )ale z tego co widze w Polsce to nie dziala tak preznie jak w UK., tak tez bardziej polecam kogos zaufanego aby moc mowic i rozmawiac o tym jak sie czujesz i co czujesz to pomaga - bynajmniej dla mnie
            Martynko nie chce ani Cie pocieszac ani dolowac jednak im szybciej zdasz sobie sprawe z tego,ze jestes chora i niestety do konca zycia tym lepiej dla Ciebie .W tej chorobie nie mam nic zlego,nic strasznego jesli bierzez sie leki i nie kombinuje. Z calego serca zycze abys byla dzielna i nie walczyla tylko akceptowala fakt choroby. Jesli bedziesz potrzebowala odpowiedzi na dreczace Cie pytania to smialo pisz o ile bede potrafil to odpowiem.
            Z wyrazami Wielkiego Szacunku
            Spontan

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka