Dodaj do ulubionych

Niedobrze mi gdy na siebie patrzę

01.06.20, 06:42
Uwaga. Będzie żal, będzie jęk. Mam zaburzenia schizoafektywne ( krzyżowka Chadu ze schizofrenia) plus bulimia. Nie umiem schudnąć bo cyklicznie nawiedza mnie depresja i wówczas wilczy apetyt. Próbowałam wszystkiego. Moj mąż przestal mnie akceptować w sensie wygląd. Wspiera mnie w chorobie ale unika jako facet kobietę. Czuje sie jak śmieć. Tłusty.
Podczas epizodu depresji klasycznie wszystko traci sens. Wszystko co wypracowałam podczas normalnego samopoczucia. Wtedy gdy czuje sie lepiej robię normalne plany chce isc do pracy, ćwiczyć i zdrowo jeść. I tak dalej życiowo sie rozwijam. Nagle po max miesiącu przychodzi depra... I niszczy wszystko. Całą mnie.
Biorę m inn. Fluoksetyne 20mg na depre i ten zasrany abilify który akurat na mnie działa nie specyficznie i zamula plus tuczy. Mam na szczęście dobrego lekarza ale wizyta dopiero za 10 dni. Jeśli nie odstawi mi abilifaja sama to zrobię. Mam dość moje własne myśli niekontrolowane bo nie dają się kontrolować zabijają mnie od środka. Jestem jak ptak że złamanym skrzydłem. Podlatuje do góry na paręnaście metrów a potem spadam i jeb o ziemię. Po co wiec cokolwiek planować? Po co w dobrych momentach do czegokolwiek aspirowac skoro za chwilę depresja wszystko spieprzy? Chodzę od niedawna na terapię z psych. Też jest jakaś nadzieja ale ona już umiera bo żadna technika psychologiczna na samą depresję nie umie pomóc. Tak się ciężko żyje na takiej huśtawce. Już nie wspomne o tym że czasem czuje jakby żyły we mnie dwie osoby. W depresji ponizona cicha pokorna a podczas normy pewniejsza siebie bardziej czuje sie soba. W deprze mam inne poglądy a w stanie lepszym inne nastawienie myśli i osądy.
No to ponarzekałam, dzięki że mogłam. Zdrowy mnie nie zrozumie pomimo nawet prób. Może ktoś z Was też to przeżywa może coś w tym stylu...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka