Dodaj do ulubionych

Rozstanie z chadem, nasza historia

27.12.20, 14:02
Poznaliśmy się w lutym 2020, na 1 spotkaniu powiedziała mi że jest po odwyku i detoxie i nie pije alkoholu od 1-1.5 roku. Odrazu wiedziałem, że jest to dziewczyna z problemami i trudnym dzieciństwem, po przejściach. Miała regularne wizyty u psychologa. Wiedziałem, że może być ciężko ale zdecydowałem się zaangażować.
Dla mnie była to idealna dziewczyna, rozmowna, mądra, piękna, byliśmy mega dopasowani i mieliśmy mnóstwo wspólnych zajęć. Było cudownie.
Brała leki, nie pamiętam jakie, miały działanie uspokajające, pozwalały jej normalnie spać. Po nadejściu corony weszło nauczanie zdalne. Czas sesji okazał się szczególnie trudny, było 3x więcej pracy, spędzała większość czasu przed komputerem, zatraciła poczucie czasu. Bez kontaktu z kimkolwiek nagle odstawiła leki. Może miesiąc po odstawieniu pojechaliśmy na wakacje, ale jeszcze przed wyjazdem zacząłem odczuwać większe poirytowanie i reagowanie frustracją.
Na wakacjach było kilka zgrzytów, ale zawsze kończyło się spokojną rozmową o naszych zachowaniach i dochodziliśmy do tego kto co robi źle itd. Jednak przez większość czasu problemy wynikały z jej burzliwych reakcji, odruchów, głównie frustracja, opryskliwość, gwałtowność. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że to było nasze pierwsze tak długie i częste (24/7) spędzanie czasu, że po prostu się docieraliśmy. Po powrocie z wakacji problemy nie minęły i trwały około miesiąc, ale wtedy ujawniały się głównie stany depresyjne. Było jedne duże załamanie, ja nie dawałem sobie rady. Uznaliśmy wspólnie że chcemy walczyć i to przetrwać, że powodem było odstawienie tabletek i pójdzie do psychologa i psychiatry.
Została zdiagnozowana dwubiegunówka. Przepisano jej tabletki (nie pamiętam jakie) na padaczkę, które miały tłumić stany depresyjne. Stany depresyjne minęły praktycznie odrazu, zaczął się nowy etap. Spędzaliśmy czas, bawiliśmy się dobrze, jednak dalej pojawiały się pewne nieporozumienia (często także wynikające z jej nadreagowania i frustracji). Każde nieporozumienie rozwiązywaliśmy rozmową, bliskością, zrozumieniem i wyrozumiałością obustronną. Ustaliliśmy zasady, że jeżeli coś wyjdzie nie tak, mamy się spotkać i pogadać, a nie pisać, ponieważ w trakcie pisania wychodzi więcej nieporozumień. Zaczęliśmy się coraz lepiej dogadywać, ja też bardziej dawałem sobie radę, lepiej zaczynałem rozumieć jak ona funkcjonuje i jak mam czasem reagować.
Listopad był zajebisty, często się widywaliśmy, byliśmy 2 razy w górach. Było pięknie, wszystko szło po dobrej myśli.
Nastał grudzień, zaczął się czas przesiadywania nad zadaniami i projektami ze studiów. Wiedziałem już jak ona funkcjonuje i jaki ma tryb życia, za każdym razem starałem się do tego dostosować, wiedziałem, że spotkania będą rzadsze, będzie mniejszy kontakt. Zdarzyło się nieporozumienie że po całym tygodniu mieliśmy się spotkać w weekend, wypomniałem jej że 2 dni spędziła u koleżanki na jaraniu zielska, ale o mnie za bardzo nie pomyślała i nie odezwała się. Od niej wychodziły argumenty typu: wstałam dopiero o 14, nie powiedziałeś kiedy masz czas. Powiedziałem, udowodniłem jej screenami.
Nieporozumienie skończyło się tym, że ma nawał pracy (dosłownie siedziała non-stop przed kompem dnie i noce) i wszystko jej sie miesza, i mogła zapomnieć. Okazałem zrozumienie, tydzień później sama nalegała na spotkanie, gdy ja mówiłem, że na spokojnie, możemy poczekać, spotkamy się w święta, żeby porobiła sobie wszystkie ważne rzeczy do szkoły żeby mieć więcej czasu na później. Mimo to nalegała na spotkanie.
Gdy się spotkaliśmy dałem jej kwiaty, obgadaliśmy ostatnie nieporozumienie, było miło, spokojnie, powiedziałem co mi leży na sercu i tak jak pisałem wcześniej skończyło się na tym, że po prostu ma zawalony łeb studiami. Powiedziałem jej, że trochę odpuszczam, daj jej więcej przestrzeni, że nie będę tak wychodził z inicjatywą spotkania i poczekam na nią. Założyła mi ręce na szyję, całowaliśmy się, odwiozłem ją i ogólnie rozeszliśmy się w dobrych stosunkach, powiedziała że jak nie będziemy mieli czasu to chociaż zadzwoni za tydzień.
Następnego dnia pisaliśmy, zacząłem pisać, że coraz lepiej nam idzie, że się lepiej dogadujemy, że warto było walczyć i poczekać i że ją kocham. Odpisała, że ma nadzieję, bo ona mnie też.
Przez resztę dni w tygodniu nie odzywała się, ja też nie pisałem, bo wiedziałem, że nie ma czasu, chciałem żeby wyszło to z jej inicjatywy. W niedzielę napisałem, żeby zadzwoniła. Po odebraniu telefonu zacząłem pytać czemu się nie odzywała, czemu sama nie zadzwoniła, czy zapomniała i czy coś się nie stało.
Zapytała jak ty widzisz naszą przyszłość? (strasznie się jąkała i wahała) odpowiedziałem, że kilkukrotnie podejmowałem ten temat, ale ona ani razu nie podejmowała go dalej, zmieniała temat, a także sama nie rozmawiała ze mną o tym jeżeli czuła taką potrzebę. Zapytałem ją jak w takim razie ona to widzi, odpowiedziała, że lubi zaszaleć i zabalować. Odpowiedziałem, że okej i że wiem o tym. Ogólnie zdawałem sobie sprawę z tego, że lubi spędzać czas ze znajomymi, że czuje się w tedy lepiej, nie miałem nic do tego. Uważam, że dawałem jej sporo swobody i wolności. Opowiedziałem jej o tym, a ona następnie powiedziała, że ja to bym tylko w domu siedział i netflixa oglądał. Odpowiedziałem jej, że jak może tak mówić, skoro sama teraz 90% czasu spędza przed komputerem, w tym trudnym dla niej okresie sesji i zadań spotykamy się raz na tydzień, na dwa tygodnie. Wszystko jest pozamykane, za to jak był czas to się spotykaliśmy częściej i było wszystko okej, byliśmy 2 razy w górach w poprzednim miesiącu, a sama tez nie wychodzi z inicjatywą żeby chociaz porozmawiać, że chce porobić coś innego. Często proponowałem zrobienie wspólnie obiadu ale jej się często nie chciało. Mieliśmy w planach wypad do escape roomu albo na ściankę, ale z różnych powodów nie wypaliło, głównie przez pandemię.
O wszystkim jej opowiedziałem, po czym powiedziała, że to już się wypaliło, że ona już tego nie widzi, że już jej nie zależy. Rozstaliśmy się, byliśmy razem w sumie 10-11 miesięcy. Następnego dnia pojechałem jej oddać rzeczy z mieszkania (nie mieszkaliśmy razem) oraz dałem jej prezent świąteczny. Gdy wsiadła do samochodu zaczęła odrazu coś gadać nie na nasz temat, tak jakby nigdy nic, oddałem jej rzeczy i walnąłem przemowę życia podsumowującą nasz związek i bezsens tego rozstania.
Podkreślałem to, że tydzień temu powiedziała mi że kocha i że wszystko było okej nie dawała mi żadnych sygnałów że już jej nie zależy ani nic. Stwierdziła, że w tym grudniowym okresie nie odczuwała potrzeby spotkania się ze mną więc doszła do wniosku, że jej nie zależy. Ja to uznawałem za normalne, sam często miałem takie dni, że nie chciałem się z nią widzieć, czasem przekładałem spotkanie z tego powodu. Mówiłem jej, że złamała mi serce, te wszystkie słowa i zobowiązania które mieliśmy, co przeszliśmy przez jej chorobę, że mówiłem, że zawsze będę ją wspierał itd., że w związkach tak jest, że wkrada się rutyna, że ze mną nie pogadała, dużo tego było. Mówiła jeszcze, że nie chce zatruwać sobą mojego życia, że jestem wspaniałym facetem i znajde sobie kogoś lepszego, ale ja jej mówiłem, że godzę się z tym, że akceptuje jej charakter, że też mam wady.
Na koniec stwierdziła, że faktycznie coraz lepiej ją rozumiem, że jak ze mną porozmawiała to jest inaczej niż jak myśli o tym sama. Ogólnie po wejściu do samochodu widać było że zmiękła, podczas gdy mówiłem widać było jak kierują nią uczucia, zaczęła płakać i się przytulać. Powiedziała mi, że chce jeszcze zawalczyć i że mnie przeprasza, że odwaliła ale postara się to naprawić. Przyjąłem jej przeprosiny.
Kilka dni później zapytałem czy sobie to przemyślała. Powiedziała, że to mimo wszystko koniec, że już jej nie zależy, że zobowiązania nie są dla niej.
Obserwuj wątek
    • curandero Re: Rozstanie z chadem, nasza historia 27.12.20, 14:13
      c.d.

      Zerwałem kontakt, dla mnie to dobry sposób, żeby sobie poradzić z rozstaniem, jak się domyślacie jestem zdruzgotany jej decyzją. Zainstalowałem Tindera, pomyślałem, że znajdę kogoś nowego i jak najszybciej wypełnię tą pustke. Na Tinderze spotkałem ją, między innymi w opisie napisała, że szuka kogoś do spędzania czasu i oglądania netflixa. (hipokryzja). Czego ona się spodziewa? że znajdzie przyjaciela? tam ludzie tylko szukają seksu albo związków, a ona mówiła, że zobowiązania nie są dla niej.

      Ogólnie wszystko to było bez sensu, nagle, bez wcześniejszej rozmowy, że chce czegoś innego albo coś zmienić, dużo rzeczy które mówiła było oderwane od rzeczywistości i nie kleiło się kupy.
      Jeśli chodzi o zobowiązania to utrwaliła mnie w przekonaniu, że ona chce trwałego związku, nigdy nie dawała sygnałów, że jest inaczej. Gdy pojawiał się temat dzieci nigdy nie miała nic przeciwko, teraz dowiedziałem się od jej mamy, że ona nigdy nie chce mieć dzieci. Nigdy z żadnym z tych ważnych wyborów się nie spieszyłem w tym związku ani czesto o tym nie mówiłem. Nie planowaliśmy nawet razem zamieszkać. Mówiła, że to ją przytłacza...

      Jej mama napisała mi, że obawia się, że ona jest w okresie manii. I to jest coś co przegapiliśmy oboje, dało mi to do myślenia. Fazy manii nie były dla nas zbyt szkodliwe, czasem mało zauważalne, ale w okresie sesji i egzaminów faktycznie mogło tak być, że była w manii. Każde inne rozstanie przeszedłbym lepiej niż te, mając świadomość, że do rozstania przyczyniła się jej nieprzemyślana decyzja, nagła zmiana nastawienia i podejmowanie argumentów, które nie trzymają się kupy. Większośc objawów fazy manii pasuje do jej zachowania.
      Popadłem w obsesję, zamiast pisac pracę inżynierską powoli zawalam studia, bo nie potrafię się na niczym skupić, czytam artykuły i oglądam filmy na ten temat, pisze ten tekst... Wiem, że tak naprawdę dalej mnie kocha, ponieważ widziałem jak dała mi ostatni raz nadzieję, że kieruje się uczuciami, że działam na nią inaczej. Nie jestem w stanie się pogodzić z tym, że się rozstaliśmy, a ona przekreśliła prawie rok, parę dni przed świętami i miesiąc przed rocznicą. Rok ciepłej miłości, wspaniałej relacji, ale też walki i ogromnego starania się obojga.
      Mam też wrażenie, że ona po prostu boi się wrócić, nikt nie jest w stanie jej do tego przekonać, rozmawiała z psychologiem ale nawet psycholog nie wziął pod uwagę jakie leki bierze, czy może to mieć wpływ albo czy jest w okresie manii!!!! To jest straszne. Trafiła na faceta który, był w stanie jej pomóc, zaakceptować i być mimo wszystko, byłem gotów na każde poświęcenie....
      • tai-fun1 Re: Rozstanie z chadem, nasza historia 14.01.21, 09:03
        Jeśli masz ochotę mogę na Priv co nie co napisać o życiu z chadowcem. Pozdrawiam
    • lelum3 Re: Rozstanie z chadem, nasza historia 27.12.20, 16:33
      Niepomiernie ciekawa bym była relacji drugiej strony.
      • curandero Re: Rozstanie z chadem, nasza historia 27.12.20, 19:27
        co sugerujesz? jakie masz odczucia? bardzo mi zależy na niej i mam wrażenie, że decyzja była nieprzemyślana i podjęta pod wpływem manii i poczucia winy, co ty sądzisz?
        • lelum3 Re: Rozstanie z chadem, nasza historia 28.12.20, 12:39
          Niczego nie sugeruję i nie poważyłabym się wypowiadać jakichkolwiek sądów o problemie na podstawie internetowego wpisu.
          >Trafiła na faceta który, był w stanie jej pomóc, zaakceptować i być mimo wszystko, byłem gotów na każde poświęcenie<. To brzmi jak autolaurka.
          Jednego jestem pewna:" Wysłuchaj i drugiej strony". Drugiego też jestem pewna - głęboki sens ma szukanie zrozumienia, kompromisu, dopóki warto. Czy warto, wiesz tylko Ty i Ona. Każde z Was ma wybór.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka