CHAD a odnawianie przyjazni

21.01.05, 13:06

Witam wszystkich smile

od pewnego czasu poczytuje sobie wypowiedzi na forum, a wczorajszy temat:
CHAD a milosc, 'zainspirowal'mnie do moze bardziej przyziemnego pytania.

jak radzicie sobie mowieniem o chorobie osobom, z ktorymi sie przyjaznicie?
np. jesli w wyniku roznego ulozenia wydarzen nie mialy z Wami kontaktu w
trakcie tzw.epizodow i wlasciwie nie dokonca zdaja sobie sprawe z waszych
zawirowan?

nicka

PS. jesli chodzi o informacje o mnie, to od 6 lat walcze z chad ( z dwoma
epizodami maniakalnymi,bez polsrodkow,i dluzszymi depresyjnymi). teraz akurat
jestem w trakcie remisji, z dobrym lekarzem prowadzacym, i od pewnego czasu
zaczelo do mnie docierac, ze CHAD to nie musi byc koniecznie ...wyrok ( nie
moglam znalezc lepszego slowa)

    • awanturka Re: CHAD a odnawianie przyjazni 21.01.05, 14:45
      Witaj!

      Ja przyjęłam taką taktykę:

      Jak z kimś żyję blisko (niewiele jest takich osób) to mówię otwarcie, natomiast jak z kims żyję dalej i spotykam się sporadycznie - nie mówię. No, ale ostatnio własnie mam dylemat - prawie nieuniknione będzie w najblizszym czasie spotkanie z przyjaciółką z okresu szkoły średniej, kontak jakiś tam mamy do tej pory, ale bardzo sporadyczny, więc mogłabym poprostu nie mówić. Problem w tym, że ona wie, że w moim życiu "coś jest nie tak" (mam przerwę w pracy zawodowej), wie tez , że w pracy nie funkcjonowałam ostatnio dobrze - więc będzie pytać.

      No i nie wiem. Jest mi na pewno osobą zyczliwą, niestety dyskrecja nie należy do jej zalet... awanturka

      P.S. No i nie wiem jak dalece tłumaczyc ludziom na czym w moim przypadku wyglada CHAD bo tak naprawdę to co można przeczytać w pierwszym lepszym poradniku medycznym nie oddaje emocjonalnych problemów z jakimi się zmagam -bardzo trywializuje sprawę.

      Jak mówię, że mam CHAD to spotykam się na z kompletnym powatpiewaniem (nikt znawet blizszych znajomych, poza rodziną, w hipomanii mnie nie widział).
    • planasana Re: CHAD a odnawianie przyjazni 21.01.05, 18:06
      czesc nicka8

      Najblizsi przyjaciele - WIEDZA. Mowie o tym otwarcie (szczegolnie w hipo).
      W pracy - wiedza ze 3 osoby.

      Przyjaciele przyzwyczaili sie do tych przerw w kontakcie ze mna. Wciaz nie moge
      sie nadziwic, ze nie traca cierpliwosci. Teraz jest moj kolejny powrot smile

      Dodalas mi nadziei piszac, ze to jednak nie wyrok. Nie musi byc.
      Zycze Ci jak najdluzszej remisji.

      pozdrawiam

      • jagoda16 Re: CHAD a odnawianie przyjazni 21.01.05, 21:29
        u mnie tez najblizsi przyjaciele wiedza, i z tymi utrzymuje kontakt ciagly,
        nawet w dluzszych depresjach.
        Ale zaluje tez, ze z wieloma fajnymi osobami stracilam kontakt, bo nie
        podtrzymywalam relacji. I trudno i dziwnie potem nagle np. po 2 latach
        odnawiac te relacje. Ciezko mi tez utrzymywac kontakt z tymi , ktorzy maja sie
        dobrze, wszystko im sie uklada, sa szczesliwi i nie dotknely ich jakis wieksze
        problemy. Czasem mam wrazenie ze ja zyje w jakims innym swiecie.
        • nena72 Re: CHAD a odnawianie przyjazni 21.01.05, 21:35
          Ciezko mi tez utrzymywac kontakt z tymi , ktorzy maja sie
          > dobrze, wszystko im sie uklada, sa szczesliwi i nie dotknely ich jakis
          wieksze
          > problemy. Czasem mam wrazenie ze ja zyje w jakims innym swiecie.

          Mi też ciężko, wszystkie (lub prawie wszystkie) problemy zdrowych wydają mi się
          banalne dość. Ale ja nikomu nie mówię, że obecnie choruję wiedzą trzy, diagnozę
          znają dwie osoby. Różne smutne stany udaje mi się tłumaczyć aktualnymi
          kłopotami.
        • nicka8 Re: CHAD a odnawianie przyjazni 27.01.05, 22:52
          > Ale zaluje tez, ze z wieloma fajnymi osobami stracilam kontakt, bo nie
          > podtrzymywalam relacji. I trudno i dziwnie potem nagle np. po 2 latach
          > odnawiac te relacje. Ciezko mi tez utrzymywac kontakt z tymi , ktorzy maja
          sie
          > dobrze, wszystko im sie uklada, sa szczesliwi i nie dotknely ich jakis
          wieksze
          > problemy. Czasem mam wrazenie ze ja zyje w jakims innym swiecie.

          dla mnie tez te spotkania byly trudne , np. z ludzmi z liceum, z ktorymi w
          pewnym momencie bylismy na tym samym etapie, mielismy podobne marzenia. ale gdy
          oni je realizowali, konczyli studia, ukladali sobie zycie osobiste, moje zycie
          toczylo sie glownie w sferze zawirowanych mysli i zupelnie zdezorganizowalo w
          sferze realnej. trudno potem wytlumaczyc sie z potkniec nie wnikajac w
          prawdziwe powody. jednoczesnie brak szczerosci buduje bariere, ktora mimo, iz
          spelnia funkcje ochronne, nie pozwala na prawdziwy kontakt. Dla mnie, po bardzo
          dlugim okresie 'nie pozwalania sobie na bliskie kontakty" przelomem bylo
          spotkanie z, dawniej bliska, kolezanka, ktorej w trakcie szczerej rozmowy
          powiedzialam najwazniejsze rzeczy. powiedzialam i nie bylo reakcji negatywnej,
          odtracajacej.
          nasze historie, bardzo sie roznily/roznia.pozniej w trakcie kolejnych spotkan,
          nie tylko z nia, ale innymi osobami , z ktorymi odnawialam kontakt, ta
          swiadomosc bardzo czesto powracala, rowniez w postaci pewnej formy zazdrosci
          czy ...zalu,ze 'takie poukladane zycie', w ktorym generalnie realizuje sie to
          co sie zaplanuje, bo mozna na sobie
          polegac, jest poza moim zasiegiem. ale po serii tendencji ucieczkowych i
          wycofywania z takich kontaktow z tymi,ktorym sie 'uklada', zaczelam sie
          przelamywac, tlumaczac sobie, ze to po prostu troche potrwa zanim wszystko
          wroci do 'normalnosci'-smile.
          a kontakty z innymi moga bardzo motywowac do powrotu...
          i faktycznie, choc moze sie tego nie dostrzega na codzien, ale patrzac wstecz
          mozna zobaczyc jak dluga droge juz sie przeszlo..

          ( przepraszam, za dluzszy wpis. chcialam jakos przekazac pozytywne momenty w
          tych 'zmaganiach z chad'. mam nadzieje , ze nie przynudzialm za bardzo-smile



          • planasana Re: CHAD a odnawianie przyjazni 28.01.05, 09:19
            (...) z ludzmi z liceum (....) konczyli studia, ukladali sobie zycie osobiste,
            (...) zazdrosci czy ...zalu,ze 'takie poukladane zycie' (..)

            Znam to.

            (...) trudno potem wytlumaczyc sie z potkniec nie wnikajac w prawdziwe powody

            Tez to znam.

            nicka8 - nie przynudzalas. Mysle, ze wielu z nas ma podobne doswiadczenia.

            pozdrawiam najcieplej jak potrafie smile

            planasana
    • igepa Re: CHAD a odnawianie przyjazni 23.01.05, 00:31

      Zastanawiam sie bardzo czesto czy mowic, czy nie mowic o swojej chorobie. W
      moim przypadku wiele osob jest zorientowanych (poza rodzina). Wynika to pewnie
      z faktu obcowania z wieloma ludzmi i mojej wrodzonej towarzyskosci i
      ekstrawersji. Jakkolwiek zastanawiam sie, czy jest sens informowania. Wszak
      ludzie, ktorzy bezposrednio nie zetkneli sie z przypadkami CHAD w swym
      najblizszym otoczeniu, moga miec zupelnie mylne pojecie. Szcegolnie jesli
      poszukaja sobie czegos w internecie. Pierwsze informacje na ten temat, ktore
      wyskakuja w wyszukiwarkach odnosza CZAD do schizofrenii. Jesli delikwent
      zobaczy tylko "schizofrenia" jest duze prawdopodobienstwo, ze wrzuci nas do
      worka ksiazkowych wariatow. Majac swiadomosc (pseudo-), ze jestesmy wariatami
      chyba zmienia sie ich perspektywa postrzegania nas. Na wariatach nie winno sie
      polegac, jesli nie omijac szerokim lukiem.

      Mowic, czy nie mowic??? Nie wiem. Stad czasem mowie, czasem nie (pewnie zalezy
      to od mojego nastroju wink ).

      pozdrawiam

      p.s. Moj jeden kumpel, orientujacy sie i nazywajacy mnie wariatka uwaza, ze
      woli obcowac z wariatami niz z nie-wariatami, a swiadkowal roznym etapom mojej
      przypadlosci
      • awanturka Re: CHAD a odnawianie przyjazni 26.01.05, 10:24
        igepa napisała:

        > Wszak
        > ludzie, ktorzy bezposrednio nie zetkneli sie z przypadkami CHAD w swym
        > najblizszym otoczeniu, moga miec zupelnie mylne pojecie. Szcegolnie jesli
        > poszukaja sobie czegos w internecie. Pierwsze informacje na ten temat, ktore
        > wyskakuja w wyszukiwarkach odnosza CZAD do schizofrenii. Jesli delikwent
        > zobaczy tylko "schizofrenia" jest duze prawdopodobienstwo, ze wrzuci nas do
        > worka ksiazkowych wariatow. Majac swiadomosc (pseudo-), ze jestesmy wariatami
        > chyba zmienia sie ich perspektywa postrzegania nas. Na wariatach nie winno sie
        > polegac, jesli nie omijac szerokim lukiem.

        To co piszesz jest prawdą na temat tego co znajduje przeciętny człowiek w necie lub literaturze na temat CHAD. I rzeczywiścoe jeżeli sie już mówi o tym, że się choruje na CHAD to należłoby zadbać aby otrzymujący taką informację równocześnie rzetelnie był poinformowany o tym jak przebiega u nas ta choroba i z jakimi problemami sie borykamy.

        Ale bardzo nie podoba mi się, że tak dystansujesz się od schizofreników. Nie są oni "większymi" wariatami od nas, może tylko częsciej (choć nie zawsze!) w przebiegu schizofrenii występują stany psychotyczne niż w przebiegu CHAD. Jeżeli dajemy komukolwiek prawo do myslenia o jakiej kimkolwiek chorujacym na chorobe psychiczną "jako o kimś na kim nie winno sie polegac i omijac szerokim łukiem" to dajemy też myślenia tak o nas...

        Dlatego należy przeciwstawiac się takiemu podejściu innych do siebie nie dlatego, ze chorująć na CHAD jesteśmy "mniejszymi wariatami" tylko dlatego, że jestesmy poprostu ludźmi.


        - awanturka





        • igepa Re: CHAD a odnawianie przyjazni 26.01.05, 14:27
          Poniekad, Awanturko, masz racje. Z tym ze nie jestem pewna, czy ChADowcow
          nazwac mozna wariatami - sa ludzmi wrazliwymi o czestych i silnych zmianach
          nastroju (faktycznie u niektorych zdarzaja sie stany psychotyczne). Jakkolwiek
          wydaje mi sie, z tego, co wiem z literatury i zycia (mialam do czynienia z
          paroma przypadkami schizofrenii) bywaja oni dosc niebezpieczni dla otoczenia,
          no i jest to rowniez swoiste rozdwojenie jazni, co w dwubiegunowce nie
          wystepuje (chyba, ze malo wiem).

          A o schizofrenie zahaczylam ze wzgledu na kontekst mowienia o ChAd - chodzilo
          mi o to, ze ludzie z reguly maja wieksze pojecie o schizofrenii niz o "naszej"
          chorobie. W zwiazku z tym, jesli spotkaja sie w literaturze, badz necie z
          porownaniem ChAD do schizofrenii, to wpedza sie w blad, poniewaz jakby nie
          patrzec sa to rozne choroby - zdaje sie - o roznym podlozu, objawach, etc.

          Jesli mowimy juz o porownaniach, to bardziej adekwatnym wydaje sie porownanie
          ChAd do padaczki, jesli chodzi o jej przebieg (z tym sie spotkalam i uwazam to
          za sluszniejsze).

          pozdrawiam

          jesli wypowiedz niejasna jest, to przepraszam.

    • twoinone Re: CHAD a odnawianie przyjazni 26.01.05, 10:36
      >jak radzicie sobie mowieniem o chorobie osobom, z ktorymi sie przyjaznicie?
      > np. jesli w wyniku roznego ulozenia wydarzen nie mialy z Wami kontaktu w
      > trakcie tzw.epizodow i wlasciwie nie dokonca zdaja sobie sprawe z waszych
      > zawirowan?

      A ja dodam jeszcze: jak radzicie sobie z "przechodzeniem do porządku dziennego" wobec tych,
      którym wolelibyście nie wyjaśniać prawdziwych przyczyn dziwnego zachowania?

      twoinone
    • agnas Re: CHAD a odnawianie przyjazni 27.02.05, 18:06
      Witam wszytstkich!
      Bardzo się cieszę, że trafiłam na to formu, aczkolwiek moja sytuacja jest
      podobna choć zupełnie odwrotna do waszej. Nie dawno spotkałam chłopaka którego
      zawsze bardzo lubiłam a z którym nie widziałam się kilka lat, no i okazało się,
      że ma on CHAD. Nie ukrywa tego, dlatego wcale mnie to nie przestraszyło.
      Właśnie dlatego, że wie o tym wiele osób z jego otocznia traktują to zupełnie
      na luzie. Ja oczywiście nie mogę mieć pojęcia jak wy się czujecie, dlatego
      chcialabym prosić, jeżeli kotokolwiek miałby jakieś uwagi na temat tego co
      można dla takiej osoby zrobić w sensie kontaktów międyludzkich, byłabym bardzo
      wdzięczna. Pozdrawiam serdecznie i życzę samych dobrych momentów.
      Agnas
      • awanturka Re: CHAD a odnawianie przyjazni 27.02.05, 19:45
        Agnas.

        Z tego co piszesz, choć nie piszesz tego wprost,ten chłopak ma obecnie remisję, czyli okres bez objawów choroby. W takim okresie chyba niczego specjalnego nie trzeba robić tylko to co robi jego otoczenie czyli traktować go normalnie, im bardziej "normalnie" tym lepiej.

        Nie widziałaś go przypuszczalnie nigdy w okresie nawrotu choroby, w tym okresie przewaznie potrzeba "specjalnego" traktowania.

        Bywaja też takie postacie tej choroby, ze objawy wystepują praktycznie nie przerwanie, ale z Twojego postu nie wynika, ze z takim przypadkiem mamy tu do czynienia. Gdybym się jednak myliła i problem objawów CHAD wystepuje u Twojego znajomego aktualnie (depresja,mania lub hipomania, stany mieszane) to napisz cos bliżej- spróbujemy cos poradzić.
        • agnas Re: CHAD a odnawianie przyjazni 28.02.05, 13:08
          Awanturko, sądzę, że nie umiem ocenić w jakim on jest stanie - niby wygląda to
          względnie normalnie, ale kilkakrotnie łapał prz mnie "doła" i to mocnego.
          Dlatego właśnie tu napisałam - być może niedługo leki przestaną działać a ja
          będę musiała nauczyć się na to reagować, bo nie zamierzam zrywać z nim
          kontaktów. Powiedzicie, jeśli możecie, co wiecie na temat "stanów mieszanych"?
          Czy jeżeli ktoś jest bardzo kreatywny i przedsiębiorczy (do orgaznizowania
          różnych przedsięwzięć włącznie) a poza tym zdradza niepokojąco depresyjne
          zachowania - czy to może być coś takiego? A jeżeli on znowu wpanie w depresję -
          czy jest coś czego powinnam nie robić lub mówić, tak na wszelki wypadek?
          Agnas
    • arahat1 CHAD a co to jest??? 27.02.05, 21:10
      zaproszono mnie na to forum i szczerze mowiac spotykam sie z ta nazwa pierwszy
      raz...
      • awanturka Re: CHAD a co to jest??? 27.02.05, 21:41
        arahat1 napisała:

        > zaproszono mnie na to forum i szczerze mowiac spotykam sie z ta nazwa pierwszy
        > raz...
        Widzaiałam Twoje pytaniwe na Depresji, to Abdon Cie tu zaprosił. Zaraz wszystko wyjasnię. Nie ma czegoś takiego jak depresja dwubuiegunowa - to berzsensowny zbitek słown,którym osoby nie obeznae z tematem okreslają chorobę afektywna dwubiegunową czyli CHAD. To forum doytyczy własnie tej choroby.

        Na Twoje pytanie zadane na depresji odpowiem krótko - wyleczyć tego nie mozna, ale miećdzieci i owszem, jak najbardziej.

        A z jakich pozycji pytasz?

        Myslę, ze jak zadasz sobie trochę wysiłku to przez wyszukiwarke znajdziesz tu mnóstwo materiału na interesujace Cię tematy.

        awanturka

        • mirra Re: CHAD a co to jest??? 09.03.05, 11:31
          Mogę się wypowiedzieć jedynie z założenia mojego mężczyzny; On mówi; Mówi
          otwarcie; Twierdzi, ze nie stać go na wymyślanie historii, tłumaczących to
          wszystko - nie ma siły kamuflować; Myślę, że wychodzi obecnie z założenie, że
          lepiej powiedzieć wcześniej, bo rozczarowanie ew. jest mniejsze...
          Ja dowiedziałam się już na pierwszym, może drugim spotkaniu o ChAD, choć
          wcześniej nie znaliśmy się wcale; Jestem Mu bardzo wdzięczna za tak duże
          zaufanie na wstępie znajomości;
          Mój mężczyzna nie utrzymuje kontaktów ze swoją rodziną; Moja natomiast
          (przyjazna jej część) rodzina wie; I dobrze, bo inaczej ciężko by było im
          zrozumieć, czemu skoro zapraszali, nie przychodzi... Zbyt wiele okrężnych dróg -
          zbyt często...

          Pozdrawiam ciepło
          mirra

          PS. nie wiem tak naprawdę, czy powinnam była się włączać do dyskusji, skoro
          jestem jedynie "obserwatorem" (teraz ja nie mogłam znaleźć innego słowa);
          • awanturka Re: CHAD a co to jest??? 09.03.05, 12:34
            mirra napisała:

            >
            > PS. nie wiem tak naprawdę, czy powinnam była się włączać do dyskusji, skoro
            > jestem jedynie "obserwatorem" (teraz ja nie mogłam znaleźć innego słowa);

            Powinnaś jak najbardziej!

            Czytałam wjakiejś książce o tym jak w Stanach Zjednoczonych prowadzi sie pacjentów z CHAD i ich najbliższe otoczenie. Tam specjaliści pracują z chorym i jego najblizsymi aby ułatwic im wzajemne zrozumienie, zminimalizować napięcia jakie powstają w związku z chorobą, nauczyć się z nią żyć. Istnieją tez grupy wsparcia dla chorych i ich rodzin. Niestety w Polsce wyglada to tak jak wygląda... Więc musimy przynajmniej za pośrednictwem internetu organizowac sobie namiastkę czegoś takiego.

            Twoja obecność tu jest bardzo cenna!

            awanturka
            • mirra Re: CHAD a co to jest??? 09.03.05, 12:42
              awanturko - dziękuję Ci bardzo; Wiele to dla mnie znaczy; Naprawdę;
              To, że nie "wyrzucacie" ze względu na to, że to nie ja choruję;
              Myślę że masz rację - tutaj mamy choć namiastkę - by nawzajem lepiej się
              rozumieć;

              Pozdrawiam cieplutko
              m.

              PS. W Polsce niestety nikt Cię nie pyta, czy jest Ci ciężko; Ani słowem;
Pełna wersja