Żegnam się z wami.....

29.05.05, 22:34
stała się tragedia.... moja mama w głebokiej depresji pożegnała się z tym
światem, żegnam się z wami i ja jako że bywałam tu tylko ze względu na mamę.
    • tristezza Re: Żegnam się z wami..... 29.05.05, 23:50
      To straszne, Coro, jestem wstrzasnieta.
      Z calego serca Ci wspolczuje
      badz dzielna!
      t.
    • mirra Re: Żegnam się z wami..... 30.05.05, 15:44
      cora,
      Jest mi bardzo przykro; Niewysłowienie przykro...
      Trzymam za Ciebie kciuki...

      A Ty trzymaj się cieplutko...
      m.
    • colubra Re: Żegnam się z wami..... 30.05.05, 19:38
      cora, prosze cie, zostan tu. Nawet nie bede pierniczyc, ze wiem co przezywasz,
      bo nie wiem. Wszystko co wiem to to, ze gdyby przydarzylo sie to mojej mamie,
      to -----------------------------------------------------------------------
      • tristezza Re: Żegnam się z wami..... 30.05.05, 22:28
        Coro,
        nie sa Ci juz potrzebne nasze doswiadczenia, nie masz na tym forum nic do
        roboty. Zapomnij o chad.To jest choroba b.trudna dla bliskich, na pewno nie
        brakuje Ci wspomnien, ktore wolalabys wymazac z pamieci.
        Teraz kiedy Mama odeszla i nie musisz juz sie o nia martwic, stopniowo bedziesz
        mogla przestac patrzec na nia przez pryzmat choroby. Staraj sie myslec o
        okresach, kiedy byla Twoja zdrowa, kochana Mama i bylo Wam razem dobrze.
        Tez mam corke i bardzo bym chciala, zeby po mojej smierci nie utozsamiala mnie
        z ta wredna choroba, a najlepiej zeby w ogole o niej zapomniala, choc wiem ze
        tak sie nie da.Mysle, ze Twoja Mama tez by tak chciala. Przeciez nikt nie
        choruje(nie chorowal) na okraglo, a w czasie remisji jestesmy w pelni zdrowymi
        ludzmi.
        pozdrawiam Cie najcieplej jak umiem
        t.
    • colubra Re: Żegnam się z wami..... 30.05.05, 23:17
      Zostan na forum... Nie wchodz na forum.... Jak rozne sa nasze sugestie... Ale
      mysle, ze tak naprawde zupelnie nie o to chodzi. Nie o forum.
      Badz dzielna, raz jeszcze.
      M.
    • neo422 Re: Żegnam się z wami..... 30.05.05, 23:39
      Smiec to smutne doswiadczenie i caly czas wlasciwie jest obok Nas.
      Jest mi niezmiernie przykro ze dotknela Ciebie i lacze sie z Toba w bolu i
      smutku.Stane za Magdą(colubra) i prosze zostan z nami.
      Wszak zawsze wzajemnie mozemy sobie pomoc.To ze jestes zdrowa wcale nie oznacza
      ze Ciebie nie potrzebujemy.
      Jeszcze raz prosze zostan.
      Darek

      • jagoda16 Re: Żegnam się z wami..... 31.05.05, 10:58
        mnie to zatyka jak mam pisac cos o smierci kogos bliskiego. I boje sie pustych
        slow. Tez nie wiem co myslec i pisac z tego wzgledu , ze znam to od drugiej
        strony : sama mam dzieci, ktore kocham i czuje za nie cholerna
        odpowiedzialnosc, i JESTEM ODPOWIEDZIALNA. Ale wiem jak to jest gdy miesiacami
        po prostu nie chce sie juz zyc, gdy cierpienie przekracza mozliwosci
        wytrzymania, gdy smierc jawi sie jako wybawienie, gdy nie ma sie odrobiny
        nadziei gdy zycie jest naprawde HEROICZNYM WYSILKIEM. Wiec trudno wyrokowac,
        ktore cierpienie jest wieksze: rodziny czy osoby ktora ma z tym zyc.... cale
        pozostale zycie. Ja do tej pory nigdy nie posunelam sie do zadnych prob
        samobojczych, choc mysli takie bywaja ze mna calymi miesiacami. I
        najbolesniejsze z nich, gdy mysle w tym kontekscie o dzieciach, i takie gdy
        ukladam sobie w glowie listy pozegnalene do nich, by je przeprosic, wytlumaczyc
        dlaczego i by wiedzialy, ze one nic nie mogly zrobic by mnie zatrzymac... W
        jakims sensie to wlasnie dzieci trzymaja mnie przy zyciu, czasami myslalam ile
        lat jeszcze musze wytrzymac ze wzgledu na nie, wiec czasami te mysli
        przechodza w ...faze dlugoterminowego planowania strategicznego. Bo wiem z
        relacji wielu ludzi , z wlasnego doswiadczenie , takze z tego forum, ze z
        wiekiem depresje poglebiaja sie i bilans zyciowy zaczyna wygladac czasem
        nieciekawie i nadzieje gasna i wlasnie najwiecej jest samobojstw w wieku
        powiedzmy bardzo dojrzalym , gdy wydaje sie , ze juz jest sie mniej potrzebnym
        bliskim i ze nic dobrego w zyciu juz nie czeka i jest to dosc swiadomy, nie
        kierowany chwilowym impulsem wybor choc niewatpliwie tragiczny i chory; no i w
        wieku mlodzienczym - niedojrzalosci,gdy takie proby bywaja bardziej podyktowane
        chwilowym impulsem przyczyn ale to inna bajka.
        Ale to sa chore, gleboko depresyjne mysli i staram sie o tym pamietac, probuje
        sie dystansowac. I na razie jestem cholernie potrzebna: widze to i czuje mimo
        najglebszej depresji. I spoko, teraz bynajmniej tak nie mysle choc o tym
        napisalam, bo takie refleksje, wspomnienia to we mnie wzbudzilo.
        Mam wrazenie, ze Cora juz moze wcale tego nie czyta, nie chce jatrzyc bolu,
        choc kto wie..., wiec to co piszemy piszemy do siebie i do tych ktorzy kiedys
        moga stanac na krawedzi.
        • cora55 Dziekuje za wasze słowa... 02.06.05, 20:31
          Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i za wszystkie słowa dziękuję.
          Jutro pogrzeb, czyli chyba najtrudniejszy dla mnie dzień.
          Będę tu jeszcze zagladać bo coś mnie tutaj do was przyciąga.....

          Pamietajcie,że nie warto odchodzić! W każdym wieku jest się dla kogoś ważnym i
          w każdym wieku wiele jeszcze czeka nas radosnych chwil.
          Pamiętajcie też, że każdy nawet najwiekszy smutek mija ..... . Załuję, że nie
          mogę powiedzieć tego już mojej mamie...... Będę wspominała ją zdrową a i jej
          choroba wydaje mi się teraz nieważna i mało istotna w jej jakże pięknym życiu.
          • colubra Re: Dziekuje za wasze słowa... 02.06.05, 21:02
            Cora,
            Nie wstydze sie przyznac, ze plakalam czytajac twoje slowa. Jestes niesamowicie
            dzielna i madra kobieta. Na tym skoncze, bo kazde nastepne slowo bedzie
            niepotrzebne.
            Jestem z Toba.
Pełna wersja