Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse?

29.06.05, 14:40
Witam Was serdecznie! Chciałabym Was poznać... Zniszczyłam i straciłam
wszystko co mogłam... Najgorsze jest, to że kiedy jestem tego świadoma nie mam
siły wskrzesić w sobie nadziei na lepsze jutro. Mam 31 lat a czuję jakby mój
czas dobiegł końca. Rozwaliłam małżeństwo, straciłam przyjaciół, rodzina też
się odwróciła, tonę w długach i nie mam siły już walczyć. Proszę podpowiedzcie
jak odbić się od dna, mam dziecko i muszę je wychować.
    • tristezza Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 29.06.05, 15:47
      Witaj Ivette,
      napisz o sobie cos wiecej.Czy w tej chwili jestes pod opieka lekarza lub
      terapeuty, czy bierzesz leki i w jakiej jestes fazie?
      My tu wszyscy z mozolem usilujemy odbijac sie od dna,a recept uniwersalnych
      chyba nie ma.
      Zostan z nami, moze bedzie Ci choc troche lzej
      pozdrawiam
      t.
      • libra9 Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 01.07.05, 23:21
        Witaj Ivette
        Mnie zdarzyło się bardzo podobnie.Kiedy zniszczyłam swoje małżeństwo, nie byłam
        świadoma że choruję na CHAD,wtedy jeszcze żaden lekaż tego u mnie nie
        zdiagnozował.Mogę ci mapisać tylko tyle-ciesz się kobieto że nie straciłaś
        najważniejszego -MASZ DZIECKO !!!
        Ja straciłam dwoje.Jednego syna udało mi się odzyskać ,a drugi mimo że wygrałam
        sprawę w sądzie, i tak wołał zostać z ojcem.Dużo by opowiadać ,ale uwierz że to
        było najgorsze co mogło mi się przytraić. Wiem że jest ci ciężko ,i że pewnie
        nie wiesz od czego zacząć.Kiedy moje zasoby energii już się wyczerpały
        "spuściłam pokornie głowę " i poprosiłam rodziców o pomoc w sęsie psychicznym(w
        stosunku do nich też nieżle narozrabiałam.)Przyjaciół do dziś nie odzyskałam
        -ale nie mam na to ochoty,bo to chyba nie byli ci prawdziwi...
        Finansowo była tragedia ,musiałam spłacić kredyt ,dać synowi na bilet do szkoły
        ,a za pracę " podziękowałam "kiedy zaczęła się górka.
        Reasumując moją wypowiedż ,mogę ci napisać że było strasznie ,alę dałam jakoś
        radę.Trzymam za ciębie kciuki i myślę ,że jakoś pomalutku wyjdziesz z tego cało.
        Mam nadzieje że mój post doda ci otuchy ,i głównie siły do walki o przyszłość
        twoja ,i twojego dziecka.POZDRAWIAM CIEPLUTKO
        • ivette.m Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 02.07.05, 13:46


          Dziękuję Tristezzo i Libro!
          Libro u mnie było dokładnie tak samo. Nie byłam świadoma tego, co robie
          rozwodząc się. Teraz wiem, że była to bardzo długa mania. Zrobiłam wtedy tyle
          nieowracalnych głupstw... Skończyło się megadepresją z próbami samobójczymi.
          Wtedy trafiłam do psychiatry, właściwie to rodzina mnie zawiozła ponieważ sama
          nie byłam w stanie funkcjonować... Długie eksperymenty z lekami po kilku
          miesiącach przyniosły efekt. Aurorix i psychoterapia grupowa stawiały mnie na
          nogi. Efekt był taki, że natychmiast poszło w drugą stronę, nakręciłam się,
          znalazłam pracę, mogłam wszystko... Wtedy postawiono diagnozę ale ja oczywiście
          byłam najzdrowszą, najszczęśliwszą i najatrakcyjniejszą kobietą na świecie. Lit
          lądował w koszu na śmieci. Miałam idealną pracę, samodzielne stanowisko,
          samochód służbowy, wyjazdy. Łatwo było oszukać lekarza, parę dni wcześniej
          połknąć więcej litu, zrobić badanie krwi... Stan normatywny w papierach był mi
          potrzebny bo zdawałam sobie sprawę, że mogą mi zabrać dziecko jeśli nie będę się
          leczyła. Gdy czułam, że zaczyna się dołek szybciutko nakręcałam się
          antydepresantami... Wmawiałam sobie, że jestem zdrowa i nie muszę brać leków.
          Generalnie nie akceptowałam choroby, bo tak naprawdę miałam do czynienia tylko z
          teorią... do momentu, gdy poczytałam Was na tym forum...
          Mam chyba depresję, od kilku miesięcy jestem na zwolnieniu lekarskim, po
          poważnych wypadkach sam. zaczynam analizować swoje wyczyny i nie mogę uwierzyć,
          że byłam zdolna do takich akcji...
          Pozdrawiam Was serdecznie
        • ivette.m Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 02.07.05, 15:56
          Libro sprawdź proszę pocztę.
    • missingmind Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 08.08.05, 01:04
      Hej Dziewczyny !
      Bardzo mnie poruszyły wasze posty.Choruję i leczę się na chad od około 3-4 lat.
      Wcześniej rodzina była przyzwyczajona do moich "humorów". Dużo bywam w
      internecie, zwykle jest o depresji i lękach...mało o manii. Gdy czytam wasze
      słowa, zrozumiałam jak płynna jest granica pomiedzy zwykłą małzeńską kłótnią a
      rozmową normalnego z chorym z napadem manii. W zasadzie dla nas nie ma tej
      granicy, nie wiemy kiedy ją przekraczamy. Najgorsze jest to, że niesposób jest
      nie tylko to zahamować (manię), ale i wogóle zdać sobie sprawę ze swojego
      stanu. Moznaby było się wtedy zamknąć w komórce, a klucz wyrzucic przez okno i
      moze nie narobiłybysmy sobie tyle wstydu....
      Mam męża i dwójke dzieci. Może nie narozrabiałam jeszcze smile tak jak wy, ale
      pewnie to przede mną niebawem. Wiadomo: jestem pokłócona z cała rodzina,
      rozwodzę się co 2 miesiące, nieoczekiwanie kupuję meble itp.
      Ostatnia deprecha trwała prawie 10 miesięcy, gdy spałam po 16 godzin,
      zapusciłam cały dom, dzieci wychowywały sie samopas a mąż robił co chciał. W
      zasadzie bez remisji wpadłam w manie, gdzie w ciagu paru dni wywróciłam cały
      dom i życie najblizszych góry nogami. Zarzucałam mężowi, że wykorzystuje moją
      chorobę, aby wydawać pieniadze na swoje widzimisie i knuje żeby mnie
      ubezwłasnowolnić. Córki (11 i 6) naprawde tego wszyskiego nie są w stanie
      zrozumiec i nie wiedzą jak się w tym wszystkim znaleźć.
      Najgorsze są jednak "stany mieszane", które mnie często nachodzą - to juz jest
      zupełna katastrofa.
      Wiem, że musze wychować dzieci, bo bardzo mnie potrzebują. Leczę się
      systematycznie i biorę leki. Pracuję. Ale i tak widzę, że z roku na rok jest
      coraz gorzej. Najchętniej rzuciłabym to wszystko, te moje zmagania i daremne
      wysiłki, poszła na rentę i dała się na zawsze zamknać w psychiatryku. To byłoby
      bardzo wygodne. Ale obiecuje sobie, ze musze sie jeszcze troche postarać,
      przynajmniej z 10 lat wytrzymać, aby córki podrosły.
      Myślę, że dopóki żyjemy - mamy szansę. Że musimy o siebie walczyć, by istnieć,
      wbrew całemu swiatu, czasem nawet wbrew sobie. Myślę, że mozemy innym dać
      jeszcze wiele miłości, wiedzy, uczuć, moze więcej niż zdrowi ludzie....

      Pozdrawiam was badzo cieplutko !!!
      • gerry1 Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 18.08.05, 19:25
        mialem taka akcje, ze wydawalo mi sie wszytsko co robie zle - dobrym
        rozwiazaniem. ja takze stracilem wiele ale kiedy stopniowo zjawiska te odpadaly
        ode mnie czulem sie lepiej. skoro robilem zle a czulem sie lepiej? znalazlem a
        wlasciwie lekarz znalazl. teraz wiem, lepiej mi troche choc sie nie tlumacze.
        pozdrawiam. co do "sprawy" wrzucilem sobie na glowe sporo i jest niexle
        az..pewnego dnia zapewne nie wyjde do projektu i bede radosnie wyjezdzal na
        nurkowanie albo gdzies uciekal. i tak musze wrocic i tak musze zyc.
        • igepa Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 19.08.05, 00:29
          hmmmm, jakos malo spojna ta wypowiedz, gerry. troche niepokojace to.

          pozdrawiam
          ja
          • gerry1 Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 19.08.05, 16:10
            spójna niespójna nie ma znaczenia. sporo piszę stąd styl taki nie inny. sporo
            pracuję i myśli raczej wkładam niż układam. ale rozumiem Igepo, co chciałaś
            przekazać.
            • libra9 Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 19.08.05, 19:01
              Witaj Gerry !
              Odezwij się!
              • gerry1 Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 21.08.05, 13:09
                Odezwałem się mailem, na Twój adres.
            • depakine_rispolept Re: Z ChAD wszysto zrujnowałam. Czy mam szanse? 22.08.05, 15:13
              Czesc Gerry1!
              To czy cos jest spojne czy niespojne, jak to okreslasz, dla odbiorcow ma
              znaczenie. Ja, ktory nie czytalem wczesniej Twoich ew. postow chyba wcale (na
              grupie jestem od niedawna), nie znam Cie z reala itp. - w zasadzie 'po omacku'
              probuje sie domyslac, co chciales przekazac w swojej wypowiedzi, wlasnie ze
              wzgledu na ten brak "spojnosci". Oczywiscie Twoj post nie byl skierowany
              glownie do mnie, ale ukazal sie na grupie - i dlatego pozwalam sobie wtracic
              swoje 3 grosze. Dodam jeszcze, ze w wiekszosci prac wazne jest chyba zarowno
              wkladanie, jak i ukladanie mysli (w okresie maniakalnym to glownie wkladamy,
              prawda?). Nawet jesli jestes geniuszem reklamy rzucajacym bombowymi pomyslami,
              niuanse pomyslow przekazujesz zapewne w sposob ulozony (jesli tego nie zrobisz -
              ktos moze zrobic z bomb - malenkie fajerwerki). Mam nadzieje, ze rozumiesz
              Gerry1 co chce przekazac... i ze inni tez to rozumieja wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja