prosze o porade!!!

26.08.05, 16:10
witam.bardzo prosze odpowiedzcie!!!dopiero zalogowalem sie na forum.chcialbym
poradzic sie co myslicie o moich objawach czy to chad?od kiedy pamietam
zawsze bylem dosc wrazliwym dzieckiem.kolegow mialem malo, raczej najlepiej
czulem sie w domu.czulem ze cos jest nie tak ale myslalem od jutra zaczne
wreszcie dzialac.w kontaktach z ludzmi mialem problemy szczegolnie
utrzymywanie ich bylo dla mnie meczace.gdy mialem tak ok 8 lat wystapilo u
mnie I raz cos takiego jak depersonalizacja tzn przez chwile jakbym nie byl
soba.odtad czesto juz mi to towarzyszylo.pozatym czulem taki brak
aktywnosci,zniechecenie ale zdarzaly sie lepsze okresy.obecnie zauwazam ze
nastoje moje maja charakter okresowy tzn dół,zniechecenie,izolacja a potem
poprawa nastroju,nawet taka lekka "jazda"(nawet fajnie jest tzn wtedy jestem
naładowany tylko wiem ze to miniesad( ) fazy te u mnie trwaja srednio pare
tygodni. sam juz nie wiem jaki jestem naprawdesad(((mialem juz dwa duze doly
po pierwszym opowiedzialem jak jest rodzicom (dotychczas mowili ze jestem
nadwrazliwy i za duzo "mysle" a za malo robie).mialem nawet mysli
samobojcze.lekarz rozpoznal lekka depresje(przypisal stimulon i cos jeszcze
na padaczke).Boże a ja nie wiem co robic? czy jechac znow do psychiatry
(rodzice odradzaja mowia ze sobie cos wmawiam,zebym sie wzial w garsc) ale ja
juz sam nie wiem.nie moge juz tak dluzej.czuje ze mam naprawde wachania
nastrojow, ze nie panuje nad tym.nie chce zranic w przyszlosci mojej
dziewczyny (nie wie o tym).chce jeszcze powiedziec ze ojciec tez ma podobne
symptomy tzn. bardzo zmienny humor,czesto to bylo powodem kłotni,awantur.ale
on uwaza ze czasami po prostu nerwy mu puszczaja.boje sie ze mam to samo co
ojciec. sam nie wiem czy to sobie wmawiam,czy jestem po prostu wrazaliwy czy
to wszystko przez chad? prosze was powiedzcie co robic bo boje sie CHAD ale
tez psychiatrów tez(rodzice mowia ze jak zaczne brac leki to juz nie
przestane).mam jescze pytanie czy chad postepuje? czy leki uzalezniaja? czy
trzeba je brac w coraz wiekszych ilosciach? rozpisalem sie troche sorki ale
prosze poradzcie!!!
    • cocosss Re: prosze o porade!!! 02.09.05, 20:43
      Wiele wskazuje na to,ze moze to być CHAD...MOj ojciec na to cierpi.
      Od dwóch miesiecy ...miał tzw.zwyzke nastroju,niesłychana energi mimo dosć
      podeszłego wieku,doskonaly nastrój,zakupy,telefony ,rozgadanie itd.
      Teraz przyjmuje lit i tegretol.Nie bój sie psychiatry czy neurologa,bardzo Ci
      pomoga.
      Ja juz widze bardzo znaczną stabilizacje nastroju,lekarz mówi,ze za m-c
      obniżymy zaleconą dawke leku.
      Ta choroba jest okresowa,mija,ale w okresie nawrotu konieczna jest farmakologia.
      Na pewno Ci pomoze i nie słuchaj tych rad w stylu,ze jak raz zacznie sie brac
      leki,to do konca zycia,to brednie i stereotypy,prowadzace do nikąd.
      Powodzenia!
    • mskaiq Re: prosze o porade!!! 03.09.05, 05:39
      Mysle ze kazdy czlowiek ma podobne symptomy tzn ma dobre i zle dni. Mozesz to
      podciagnac pod CHAD a mozesz to ignorowac.
      Ignorowanie pozwala zyc normalnie, pracujesz, rozwiazujesz problemy, raz lepiej
      a raz gorzej tak jak to robi wiekszosc ludzi.
      Mozesz zaczac sie leczyc, bedziesz uwazal sie za chorego, bral leki ktore maja
      wiele ubocznych dzialan. Wiara ze jestes chory czyni wielu ludzi chorymi.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • looserka Re: prosze o porade!!! 05.09.05, 16:45
        Ignorowanie symptomów chorobowych wielu ludzi wyprowadziło już na tamten
        świat.To raz.
        Dwa - CHAD, to nie "dobre i złe dni",które zdarzają się wszystkim. Róznice są
        jakościowe i ilościowe. Diagnozę o chorobie lub jej braku stawia lekarz.
        Trzy - coraz bardziej poraża mnie u Ciebie, Mskaiq, kompletny brak
        odpowiedzialności za słowa. Człowiekowi w Twoim wieku to wręcz nie przystoi.
        • hasanet Re: prosze o porade!!! 05.09.05, 19:54
          Daj już spokój... na ogół trzyma sie wybranych forumów. Widzisz gdzie indziej
          Jego miejsce?
          asa
          • looserka Re: prosze o porade!!! 06.09.05, 13:59
            Tak, np.tam, gdzie zaczynał.
            Pierwsza myśl często bywa tą najlepszą.
            • euforyk Re: prosze o porade!!! 06.09.05, 22:14
              Złe myśli przychodzą same, o dobre trzeba walczyć. Serdeczne pozdrowienia.
      • depakine_rispolept Re: prosze o porade!!! 05.09.05, 18:14
        W tej chwili - odpowiem jedynie ogólnikowo:

        Przedpiśca napisał:

        > Wiara ze jestes chory czyni wielu ludzi chorymi.

        Zgoda, ale częściej ludzie zapadają na chorobę z innych powodów.
        A wówczas wiedza, że jesteś chory, i odpowiednie do tego podejście, może w
        znacznym stopniu przyczynić się do poprawy stanu zdrowia (często jest to
        ważniejsze, niż dawka leków). Ignorowanie tego - wręcz przeciwnie.

        Looserka zebrała imho więcej doświadczeń wink
        pozdro, d_r
        • mskaiq Re: prosze o porade!!! 06.09.05, 17:11
          Pisze dobrych i zlych dniach a nie o innych chorobach. Ignoruje i nie akceptuje
          strachu ktory wywoluje we mnie odczucia depresyjne.
          Mozna to leczyc ale czesto probujemy leczyc nierozwiazane problemy zyciowe i
          akceptujemy chorobe jako wymowke aby tych problemow nie rozwiazac.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • depakine_rispolept Re: prosze o porade!!! 07.09.05, 07:33
            A czy te dobre i złe dni o których piszesz korelują jakoś z wydarzeniami z
            bieżącego życia? Typu: sukcesy w pracy, załatwiłem dentystę -> czuję się
            lepiej, a np.: brat złamał nogę -> czuję się gorzej? Bo ja zrozumiałem Kubalsa
            tak, że bez względu na takowe wydarzenia (o których nie pisze) - ma fazy:
            góra / dół? Np. mogło by się to przejawiać podczas górki tak: brat złamał nogę -
            > super, wreszcie odwiedzę szpital i zobaczę jak wygląda opieka, a brat wyjdzie
            z tego i w dodatku nabierze doświadczeń, ale fajnie wyszło...

            Natomiast z tym, że choroba może być wymówką, zgadzam się. Czy często? Rzecz
            chyba dyskusyjna... Jak to widzicie?
            • mskaiq Re: prosze o porade!!! 08.09.05, 08:42
              Mysle ze zawsze jest powod do tego ze jest dol albo gorka. Czasem nie trzeba
              wiele, wystarczy katar aby pojawil sie dolek, maly sukces potrafi z kolei
              przyprawic o euforie.
              Wszystko zalezy jak umiesz radzic sobie z gorkami i dolkami. Zwykle emocje
              bardzo poglebiaja te gorki i dolki, dlatego cwiczenia fizyczne, zdrowa dieta
              powoduje ze gorki i dolki sa mniej strome lub mniej glebokie.
              Akceptacja tego co sie dzieje od strony psychicznej z nami jako choroby
              poglebia to, odbiera chec do pozbycia sie tego. Patrzymy na siebie jak na chora
              osobe ktora musi znosic to co sie z nia dzieje bo jest chora.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • depakine_rispolept Re: prosze o porade!!! 08.09.05, 18:55
                Nie mam pewnosci, czy mowimy o tych samych gorkach/dolkach (zakladam, ze jednak
                tak, to forum CHAD)

                Piszesz: "patrzymy na siebie jak na chora
                osobe ktora musi znosic to co sie z nia dzieje bo jest chora"

                Wiesz, nie zawsze tak patrzymy. Jestem krotkowidzem, nosze okulary i
                najczesciej nie mysle o tym, ze jestem krotkowidzem. Marzylbym, by tak samo
                traktowac mieszanke: leki+psychoterapia+przyjaciele, i by byla ona tak samo
                skuteczna. Troche dluzej czasu trwa dobieranie "szkla", ale z tego co slysze od
                weteranow/czytam na tym forum - gra jest warta swieczki...

                Spytam tak: czy dopuszczasz sytuację, w której podać lekarstwo? Mógłbyś jakoś
                określić Twoją granicę: wtedy podawać lek / wtedy ćwiczenia + dieta?

                (Poniższy przykład również dla Kubalsa)

                Hipotetycznie, jeśli byłbym Twoim ojcem; górka, właśnie kończy mi się dołek;
                dieta (czuwa nad nią specjalista) +ćwiczenia. Jeśli każdego ranka jeździłbym na
                rowerze (wg Twego uznania, ale najpierw męczyłbym się po 3 minutach, potem
                kwadransie, potem godzinie...), jeśli w pracy szłoby z dnia na dzień lepiej
                (pracuję w kiosku, powiedzmy - uśmiecham się coraz więcej do ludzi, doradzam
                jaką gazetę kupić bo przeglądam je coraz szybciej i dokładniej (mam takie
                poczucie), w ogóle we własnym mniemaniu staję się ekspertem począwszy od
                polityki na hodowli rybek kończąc, moja gadatliwość rośnie, a i sprzedaż gazet
                wzrasta obiektywnie patrząc), jeśli wieczorem dla sportu kopałbym rowy i na
                dobranoc każdego dnia mówiłbym Ci, że jutro będzie lepiej, a po miesiącu budził
                Cię o 4 nad ranem, z okrzykiem: wstawać! szkoda dnia! kto rano wstaje temu...
                chodźmy umyć kiosk, zobaczysz jak się super poczujesz jak to zrobisz) a potem
                mówił w taki sposób, że byś w ogóle nie czaił o co biega - 3 myśli w jednym
                zdaniu - zaproponowałbyś więcej ćwiczeń lub inną dietę? Pamiętaj, że mógłbym
                również stać się wyjątkowo drażliwy, kasę którą wcześniej dawałem Ci jako
                kieszonkowe przeznaczyć na kurs fińskiego dla Ciebie ("wyjątkowo nierozsądnie
                gospodarujesz pieniędzmi, spójrz na wyniki Nokii, czytałem dziś w gazecie"),
                sprzedać samochód by wspomóc PCK (PCK interesuję się od 10 lat, zresztą Ty też,
                bo Cię w to wciągnąłem na długo przed chorobą)... Powiesz: nie umiesz sobie
                radzić z górkami? Czy nie tłumaczyłbyś mi (na którym etapie?): to taka choroba,
                zaakceptujmy to, że mamy trochę inną chemię, wspomóżmy ją proszkiem i żyjmy na
                tyle rozsądnie na ile się da... może też bez jazdy na rowerze, a może sprzedać
                kiosk? Oczywiście, można się zastanawiać, czy nie poświęcać czasu w kiosku na
                słuchanie uspokajającej muzyki Bacha.. ale jeśli kupię do domu fortepian? Itd...

                Podałbym przykład z dołkiem, który potem nastąpi, ale to jest tak: w górce
                więcej cierpi otoczenie 'bohatera' i lepiej to widać, w dołku on sam...

                Trochę się zaangażowałem w tego posta, ciekawe czy uważasz go Mskaiq za jasnego
                i na temat.

                Pozdrowionka.
                • mskaiq Re: prosze o porade!!! 10.09.05, 04:35
                  Jesli chodzi o CHAD czy zaburzenia psychiczne to maja swoj okreslony powod, to
                  nie jest cos co mozna zmienic przy pomocy leku, takie jest moje zdanie.
                  Kiedy pojawia sie dobre samopoczucie to nalezy je kontrolowac, inaczej zmieni
                  sie we wsciekla radosc ktora juz nie jest radoscia a euforia. Do tego nie wolno
                  dopuszczac.
                  Z dolkiem jest podobnie, pojawia sie powod do zmartwienia albo zle
                  samopoczucie. Wtedy nalezy robic wszystko aby nie pozwolic aby ten dolek
                  zamienil sie w niekontrolowana depresje.
                  Jezdzenie na rowerze, zmienia emocjonalnosc, potrzebne sa cwiczenia aby cialo
                  bylo zdrowe, silne. Cialo przenosi wszystkie emocje dobre i zle, wzmacnia je
                  nasza emocjonalnosc. To nie znaczy wcale ze nalezy cwiczyc calymi godzinami. Ja
                  biegam codziennie (jesli moge) 5 km i robie pompki i inne cwiczenia fizyczne, w
                  sumie te inne cwiczenia pochlaniaja dziennie 30 min. Zwykle te inne cwiczenia
                  to przerywnik, kiedy czuje sie zmeczony, robie pompki zmeczenie znika, poprawia
                  sie krazenie.

                  Twoj optymizm i radosc bedzie przyciagal ludzi, do Twojego kiosku z gazetami
                  bedzie przychodzilo coraz wiecej ludzi, bo wiedza ze sie usmiechniesz, ze
                  zawsze masz dobre slowo.
                  Wiedza rowniez ze nie krytykujesz i nie oceniasz innych a to przyciaga,
                  przestaja sie bac Ciebie.
                  Warunek jest jeden, kontrolujesz to co robisz. Nie mozna sie budzic o 4 rano
                  aby czuc sie jeszcze lepiej i myc kiosk. Czujesz sie dobrze z tym co masz
                  dalsza poprawa moze byc pogorszeniem bo tracisz kontrole pojawia sie euforia.
                  Kiedy jest euforia zaczynasz dzialac przeciwko sobie. Nie mozna akceptowac
                  trzech mysli w jednym zdaniu. Trzeba sie zatrzymac, pozbyc sie wszystkich mysli
                  oprocz tej ktora wybierasz, musi byc tylko jedna mysl i Ty o tym decydujesz.
                  Mozesz nie umiec tego zrobic obecnie ale jest to mozliwe. Leki nie maja na to
                  wplywu, Ty decydujesz.
                  Tak dlugo jak kontrolujesz Swoja gorke wtedy wszystko jest dobrze.

                  Zycie zawsze przyniesie dolek i najwazniejsza sprawa jest aby nie stracic
                  kontrole nad tym dolkiem.
                  Jest jest to problem, trzeba go rozwiazac, najlepiej jak umiesz, jesli jest to
                  fatalne samopoczucie ktore bierze sie bez przyczyny, staraj sie zmienic to
                  samopoczucie, to mozna zrobic. Do mnie to zle samopczucie przychodzi rowniez,
                  umiem sie jego pozbyc, nie jest zadnym problemem, dzisiaj po paru minutach nie
                  ma go. Kiedys zajmowalo mnie to wiele czasu i bardzo wiele wysilku, byla to
                  prawdziwa walka o siebie.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • looserka Re: prosze o porade!!! 10.09.05, 16:45
                    Przecież, Mskaiq,nie masz CHAD,mało, nie rozumiesz w oóole specyfiki tej
                    choroby.
                    Dlatego też ta wymiana myśli tak wygląda, że Depakine-r. o zupie, a mskaiq o
                    d...
                    przepraszam.
                    • euforyk Re: prosze o porade!!! 10.09.05, 20:42
                      > Dlatego też ta wymiana myśli tak wygląda, że Depakine-r. o zupie, a mskaiq o
                      > d...

                      looserka na chadzie rymuje?
                      ze czesciej tu nie wpadam - zaluje

                      mask dorobil sie z chadu specjalizacji
                      dzieki metodzie ignorancji

                      uniwersalna to metoda
                      pytanie czy zdrowia doda?

                      no juz zmykam stad grzecznie
                      i pozdrawiam serdecznie
                      • looserka Re: prosze o porade!!! 10.09.05, 21:14
                        looserka nawet nie czuje
                        jak jej się niechcąco zrymuje

                        świadomie rymuje czasami
                        gdy właśnie jest w hipomanii

                        i nie pozdrawia serdecznie
                        choć może to i niegrzecznie

                        bo ma uraz nie do przełamiania
                        w przedmiocie serdecznego pozdrawiania
                        • depakine_rispolept Re: prosze o porade!!! 10.09.05, 23:05
                          z czego uraz ten się bierze
                          chciałbym spytać w dobrej wierze

                          czy go łamać próbowałaś
                          kiedy górkę jakąś miałaś

                          rymowane pozdrowienia
                          wszystkim Wam do zobaczenia
                          • abdon Re: prosze o porade!!! 11.09.05, 04:13
                            Mskaiq radzi mi z uporem
                            co mam zrobić ze stuporem.
                            Pompki, marchew i spacerek
                            dobry także jest rowerek.
                            Chociaż rady te do bani,
                            on je ciągle w kółko chrzani
                  • depakine_rispolept Re: prosze o porade!!! 16.09.05, 07:30
                    Cześć!

                    Próbowałem strawić Twoją wiadomość, nie wiem z jakim skutkiem, ale pewnie się
                    nie dowiem dopóki nie pogadamy. Zakładam, że gdy "jeden mówi o zupie, drugi
                    strona d..." - to może coś sensownego o kelnerce uda się im przynajmniej
                    powiedzieć wink

                    Teraz chciałbym, jeśli pozwolisz, skupić się na jednym (wyrwanym z kontekstu)
                    zdaniu:

                    > Czujesz sie dobrze z tym co masz dalsza poprawa
                    > moze byc pogorszeniem bo tracisz kontrole pojawia sie euforia.

                    W szczególności, na bliskim Ci przykładzie(*): jeśli robiłbym 5-10 serii
                    dziennie po 20 pompek, to nie dążyć do serii po 40? (jeśli wolisz: 1 pompka -
                    nie dążyć do 5?) Jeśli rano biegałbym po pobliskich pagórkach, to myślisz że
                    nie starałbym się wbiec wyżej i wyżej, z tygodnia na tydzień, powiedzmy w tym
                    samym czasie, by nie zapominać o innych rzeczach?

                    Jak to ma się do myśli: cel osiągnięty nie jest już celem?

                    (*) Przykład jest nienajlepszy, bo ciężej ulec złudzeniu typu: odniosłem sukces
                    w sporcie (robię więcej pompek), niż złudzeniu typu: jako kioskarz mam
                    najlepsze relacje z klientami w okolicy... może by tak zostać instruktorem
                    kioskarzy?! big_grin

                    Pozdrowienia, d_r
                    • mskaiq Re: prosze o porade!!! 18.09.05, 15:41
                      Mysle ze celem jest kontrolowanie siebie i dobre samopoczucie a nie pompki.
                      Pomki, czy bieg sa sprawa pomocnica, pozwalaja wyladowac emocje ktore maja
                      silny wplyw na uczucia lub mysli.
                      Emocje poglebiaja doly lub powiekszaja euforie dlatego najwazniejsza sprawa
                      jest opanowanie emocji.
                      Mam nadzieje ze odpowiedzialem i na pytanie.
                      Serdeczne pozdrowienia.
                      • depakine_rispolept bieganie jako sprawa pomocnicza c.d. 19.09.05, 11:29
                        Ok, co do celów - jesteśmy zgodni!! Opanowanie emocji, dobre samopoczucie,
                        kontakt z otoczeniem etc., a nie np. bieganie.
                        XXXXXXXXXXX

                        O tym, co się dzieje z emocjami np. przy bieganiu sporo napisano na forum
                        www.bieganie.pl (jak wszędzie, trafiają tam osobnicy bardziej i mniej związani
                        z bieganiem).

                        Pierwszy z brzegu cytat: "Nie musze chyba mówic jaką euforię wewnętrzną
                        poczułem po skończeniu treningu".

                        Dalej ze strony: "Jednym z fenomenów biegania są postępy jakich można dokonać.
                        Zdyszany po stu metrach truchtu osobnik pokonuje pierwszy kilometr, pięć,
                        dziesięć... biega coraz szybciej i coraz dalej. Nie dowiesz się jak wielką
                        satysfakcję daje łamanie własnych barier dopóki tego nie posmakujesz!"

                        Takie zdania moim zdaniem pokazują, że w pewnych okolicznościach nie jest to
                        wyładowanie emocji, lecz ich DOŁADOWANIE. Gdy jesteśmy w dołku, na tyle
                        niewielkim, że mamy siłę wyjść z łóżka, bieganie pewnie nie jest złym pomysłem
                        (hormon szczęścia etc.), ale jak namówić kogoś w dołku do tego?

                        / Przecież wtedy nie chce się wychodzić z domu, jeśli już to nocą do
                        całodobowego... pamiętaj proszę, iż w CHADZIE dołek przeważnie jest po górce, i
                        wtedy dołek "uwzględnia" naprawdę realne kłopoty odziedziczone po górce... /

                        Ale co dalej? Z moich doświadczeń: dla mózgu "chadowca w górce" bieganie,
                        pompki - to moim zdaniem taki katalizator o przedłużonym działaniu, górka
                        bynajmniej nie staje się przez to "mniej stroma". Gdzieś spotkałem się z
                        określeniem biegania: "czysta heroina".

                        Myślę, że u zdrowego człowieka emocje związane z bieganiem wygasają po pewnym
                        czasie (tak jakby odporność na tą czystą heroinę). Gdy masz chorobową górkę, to
                        tak jakbyś wbiegł na ruchome schody... zatrzymujesz się, ale one jadą dalej.
                        Nawet jak pobiegniesz w dół, schody wywindują Cię w górę.

                        Trafione lekarstwo zatrzymuje te ruchome schody (inaczej sufit trafi Cię w
                        głowę, a może spadniesz w przepaść, zależy dokąd te schody prowadzą).

                        Gdyby coś było niejasne to b. proszę o informację, jestem myślowo trochę
                        rozbiegany teraz (myślę, że np. nakręca mnie udział w forum).

                        Pozdrowienia, d_r.
                        ps. Jak inaczej rozładowywać emocje - odpowiedzi szukam nadal (medytacja to
                        również nie będzie w moim wypadku...)
                        • mskaiq Re: bieganie jako sprawa pomocnicza c.d. 19.09.05, 17:19
                          Przelamywanie siebie to decydujaca sprawa, bez przelamywania opozycji ktora
                          jest w nas trudno funkcjonowac. Wstajac z lozka przelamuje niechec do
                          wstawania. Idac pobiegac rowniez pkonuje wewnetrzna opozycje.
                          Wlasciwie kazde pozytywne dzialanie wymaga przelamywania siebie. Kiedy potrafie
                          przelamywac siebie wtedy dolek nie zmienia niczego, zyje tak jak wtedy kiedy go
                          nie bylo.
                          Jesli chodzi o bieganie to biegam 5 km i nie probuje tego powiekszac, po co?
                          Taki bieg pomaga przede wszystkim kontrolowac Siebie, pomaga dzialac przeciwko
                          opozycji ktora jest we mnie i ktora probuje dzialac przeciwko mnie.
                          Serdeczne pozdrowienia.
                          • 0gorek Re: bieganie jako sprawa pomocnicza c.d. 02.10.05, 20:45
                            Hej, to ja dawny d_r

                            > Wlasciwie kazde pozytywne dzialanie wymaga przelamywania siebie.

                            Hmm, lubie sprzatac klatke schodowa, mysle ze to pozytywne dzialanie, a wcale
                            nie musze sie przelamywac. Na tej samej zasadzie przez pare lat uczylem sie
                            matematyki dla przyjemnosci. Byc moze nie bylo to pozytywne w ostatecznym
                            rozrachunku (zaniedbanie relacji spolecznych) - ale nie wszystko jest dla nas
                            jasne, w momencie gdy podejmujemy decyzje, jak dzialac, prawda?

                            > Wstajac z lozka przelamuje niechec do wstawania.

                            Przez pol roku tak mam. Drugie pol - przelamuje sie, by nie wstawac za wczesnie.

                            Jak doszedles do dystansu akurat 5km? Tzn. czym sie kierowales, wzgledy
                            psychiczne jak rozumiem mialy tutaj znaczenie?

                            Pozdrowionka.
                            • mskaiq Re: bieganie jako sprawa pomocnicza c.d. 04.10.05, 17:33
                              Jest wiele dzialan ktore nie wymagaja przelamywania sie, to sprawa
                              indywidualna, przelamywanie jest zwiazane z lekiem. Tak gdzie jst lek tam jest
                              potrzeba przelamywania.
                              Uczac sie matematyki nie potrzebujesz sie przelamywac bo nie istnieje zaden lek
                              z tym zwiazany.
                              Ze wstawaniem jest zwiazany strach. Kiedy wstajesz za wczesnie to boisz sie ze
                              bedziesz zmeczony, kiedy nie chcesz wstawac to najczesciej wiaze sie z tym
                              strach przed zyciem.
                              Dlaczego piec kilometrow, to jest szesc dlugosci plazy na ktorej biegam i na
                              tyle mam czas.
                              Serdeczne pozdrowienia.
Pełna wersja