franczeska22
30.07.06, 22:11
Jestem niespelna trzy lata w zwiazku , jakies poltora roku po slubie, mamy 15
miesiecznego synka i jestem obecnie w 8 mies. ciazy, a tydzien temu maz moj
sie od nas wyprowadzil!!

podejrzewam ze cierpi na depresje maniakalna albo
schozofrenie...bo to co sie dzieje ostatnio to jakis chaos, absurd
...kompletnie nie potrafie tego ogarnac...maz moj choruje duzo i ostatnio
ponad miesiac przelezal w szpitalach i po ostatnim pobycie w szpitalu jego
stan sie zmienil, czy jest to mozliwe zeby pobyt w szpitalu tak dlugi, w
bolach mogl przywrocic te chorobe?nie jestem pewna co do tego ze on na to
choruje ale sam mi kiedys mowil ze leczyl sie na to..potwierdzila tez to jego
mama, ale pewnosci nie mam, zostawil nas w najgorszym czasie , prosilam go by
tego nie robil, blgalam, wilam sie jak waz , skomlalam jak pies ..i nic nie
wskuralam, on jest tak opanowany jakby byl na jakis srodkach i mowi ze decyzje
zapadly, mowi ze musi sam z tego wyjsc , ze do nas wroci , ze to dla naszego
dobra , sa chwile ze jest bardzo obojetny, wyluzowany gdy jak sie rozpadam na
czasteczki , a za pare godz. pisze jak to nas kocha jak teskni jak ginie bez
nas, prosi o pomoc gdy chce mu ja ofiarowac ..zmienia zdanie...nie mam juz
sily ..chcialam isc z nim do lekarzy ..na terapie ..nawet do poradni
rodzinnej...ale wtedy nie chcial sluchac...postepuje bardzo dziwinie..szasta
kasa..zadluza sie ..nie myslac o konsekwencjach..wynajal dla siebie bardzo
drogie mieszkanie , gdzie nasze wspolne dotad jest nieoplacone!prosze
powiedzcie mi jak postepowac z takimi ludzmi?moze moj placz, moje stany
lekowe, moj strach nie pomaga?moze powinnam inaczej?prosze!chcialabym mu pomoc
ale nie potrafie?nie mam juz sil!niebawem rodze a sama powoli staje sie
wrakiem czlowieka...mam wrazenie , ze on sie pogubil, z reszta sam w chwili
slabosci tak powiedzial , ze nie wie co robi ..po czym na drugi dzien sie
wyprowadzil...zmienia zdanie co drugi dzien...to jest jak koszmar...(tak
nawiasem mowiac tzw zyczliwi mowia mi ze najzwyczajniej kogos ma.
hmmm....uwazam ze raczej chyba nie...no chyba ze kiedys okaze sie naiwna
stulecia)..ja osobiscie uwazam obserwujac go ,z e jest tak wewnetrznie
rozregulowany, w rosypce , ze nie dalby rady ciagnac cos na boku...moze ktos
zyje z taka osoba, z takimi objawami, i moze mi poradzic co mam robic?
pozdrawiam!