szukam kogos kto ma podobny problem co ja??

30.07.06, 22:11
Jestem niespelna trzy lata w zwiazku , jakies poltora roku po slubie, mamy 15
miesiecznego synka i jestem obecnie w 8 mies. ciazy, a tydzien temu maz moj
sie od nas wyprowadzil!!sadpodejrzewam ze cierpi na depresje maniakalna albo
schozofrenie...bo to co sie dzieje ostatnio to jakis chaos, absurd
...kompletnie nie potrafie tego ogarnac...maz moj choruje duzo i ostatnio
ponad miesiac przelezal w szpitalach i po ostatnim pobycie w szpitalu jego
stan sie zmienil, czy jest to mozliwe zeby pobyt w szpitalu tak dlugi, w
bolach mogl przywrocic te chorobe?nie jestem pewna co do tego ze on na to
choruje ale sam mi kiedys mowil ze leczyl sie na to..potwierdzila tez to jego
mama, ale pewnosci nie mam, zostawil nas w najgorszym czasie , prosilam go by
tego nie robil, blgalam, wilam sie jak waz , skomlalam jak pies ..i nic nie
wskuralam, on jest tak opanowany jakby byl na jakis srodkach i mowi ze decyzje
zapadly, mowi ze musi sam z tego wyjsc , ze do nas wroci , ze to dla naszego
dobra , sa chwile ze jest bardzo obojetny, wyluzowany gdy jak sie rozpadam na
czasteczki , a za pare godz. pisze jak to nas kocha jak teskni jak ginie bez
nas, prosi o pomoc gdy chce mu ja ofiarowac ..zmienia zdanie...nie mam juz
sily ..chcialam isc z nim do lekarzy ..na terapie ..nawet do poradni
rodzinnej...ale wtedy nie chcial sluchac...postepuje bardzo dziwinie..szasta
kasa..zadluza sie ..nie myslac o konsekwencjach..wynajal dla siebie bardzo
drogie mieszkanie , gdzie nasze wspolne dotad jest nieoplacone!prosze
powiedzcie mi jak postepowac z takimi ludzmi?moze moj placz, moje stany
lekowe, moj strach nie pomaga?moze powinnam inaczej?prosze!chcialabym mu pomoc
ale nie potrafie?nie mam juz sil!niebawem rodze a sama powoli staje sie
wrakiem czlowieka...mam wrazenie , ze on sie pogubil, z reszta sam w chwili
slabosci tak powiedzial , ze nie wie co robi ..po czym na drugi dzien sie
wyprowadzil...zmienia zdanie co drugi dzien...to jest jak koszmar...(tak
nawiasem mowiac tzw zyczliwi mowia mi ze najzwyczajniej kogos ma.
hmmm....uwazam ze raczej chyba nie...no chyba ze kiedys okaze sie naiwna
stulecia)..ja osobiscie uwazam obserwujac go ,z e jest tak wewnetrznie
rozregulowany, w rosypce , ze nie dalby rady ciagnac cos na boku...moze ktos
zyje z taka osoba, z takimi objawami, i moze mi poradzic co mam robic?
pozdrawiam!
    • miszko21 Re: szukam kogos kto ma podobny problem co ja?? 31.07.06, 08:38
      U mnie wydarzyło się to samo, z tym, że zachorowała moja dziewczyna. Objawy
      manii bardzo podobne, dodatkowo zespół paranoidalny.... Na szczęście trafiła do
      szpitala i zaczęła się leczyć. Zbyt wielkiej poprawy jednak nie ma, chociaż
      trwa to juz ponad 2 miesiące. Niestety nie jesteśmy razem - związała się w
      szpitalu z jakimś facetem (też pacjentem. Uroiła sobie, że jestem jej wrogiem i
      że to moja wina - w czym upewnia ją jej rodzina. Ogólnie koszmar... we wrześniu
      miałem wziąć ślub. Zyczę dużo siły. Postaraj się nakłonić jakoś męża, aby
      rozpoczął leczenie - to jedyne wyjście. Wiem, że nie będzie łatwo. Serdecznie
      Cię pozdrawiam.
      • franczeska22 Re: szukam kogos kto ma podobny problem co ja?? 31.07.06, 08:48
        Dziekuje ci za odpowiedz, wiesz to koszmar nad koszmary, wczoraj slal mi smsy
        jak to mnie blaga zebym mu pomogla i ze chce ze mna isc do psychologa
        rodzinnego.Sadze , ze on nie przyjmuje do wiadomosci , ze czekalaby nas jeszcze
        inna wizyta ale u psychiatry, napisalalam mu to , ale nie odezwal siesad..jeszcze
        wspomnial wczoraj ze chwilami ma chec skonczenia z soba...jestem sparalizowana
        tym wszystkim ..a moj brzuszek coraz wiekszy i w domu maly synek...rodzina moja
        i przyjaciele traktuja ten fakt tzn jego odejscie jak cos w stylu
        zezwierzecenia, ze jak on mogl i zalecaja pozew itd..ale wiesz ogolnie postronni
        ludzie ktorzy nie zetkneli sie z ta choroba uwazaja ze to jakis psychol, arogant
        i egoista i musze uciekac , bo i ja sie wykoncze, ale pytanie czy mam go z tym
        zostawic?jak go zapedzic do lekarza zeby ktos zdiagnozowal u niego te chorobe,
        on nie ma chyba tylu objawow co inni , tzn urojen itd ..ale sadze ze symptomy sa
        a pewnie to bardzo indywidualana tez sprawa...?
        • cocosss Re: szukam kogos kto ma podobny problem co ja?? 31.07.06, 08:55
          mysle,ze powinnas wezwac psychiatre do domu i jakos to ukartowac,zeby wtedy
          był,bo pewno nie uwaza ,ze jset chory.
          Tak wlasnie zrobilismy z naszym ojcem,lekarz przemowil mu do " rozsadku",choc
          trzeba nad tym dalej pracowac!
          Pozdro
          • franczeska22 Re: szukam kogos kto ma podobny problem co ja?? 31.07.06, 09:00
            dokladnie , odpiera to mowiac ze nie zrobie z niego "psychola"...nie moge
            patrzec na niego kiedy jest taki wyluzowany i wesoly ,myslacy tylko o sobie
            ..slowem to ta euforia ...a ja drze i rycze jak male dziecko...jest to bardzo
            inteligennty gosc , kurcze jak to zrobic , zeby sie udalo?bede dumala nad tym
            ..dzieki za odpowiedz
            • bozena855 Re: szukam kogos kto ma podobny problem co ja?? 31.07.06, 11:07
              witam!ja nie wiem czy to dobry pomysł zeby psychiatra przyszedł do was do
              domu.myslę ze bedzie wsciekły i nic nie wskóra.wydaje mi się ze jeśli choroba
              przejdzie w stan koncowy tzn nie bedzie jadł spał i duuuuuużo mówił wtedy sam
              poprosi o lekarza.bardzo ci współczuje bo sama potrzebujesz i opieki i ciepła a
              masz olbżymi kłopot.nie jest też łatwo doradzać ale wiem duzo na temat tej
              choroby i przeszłam przez całą gehenne z żoną naszego przyjaciela.jeszcze nie
              jest dobrze ale jest na etapia odchodzenia i wracania do domu.zyczę ci wiele
              cierpliwości.dbaj o siebie i dzieci!
Pełna wersja