nie mam sił, ani motywacji do podjęcia walki

19.10.06, 18:17
nie wiem juz, co mam ze sobą robić... od ponad pól roku siedzę w domu,
pielęgnuję myśli samobójcze... codziennie budzę się z myślą, że dzisiaj to
zrobię, staram sie nie myśleć o przyszłości, po prostu się boję (choć podobno
strach ma wielkie oczy...), nie potrafię się pogodzić z myślą o rozpoznaniu
mojej "dolegliwości", nienawidzę siebie za to, kim jestem, nienawidzę ludzi,
którzy starają się mi pomóc...
    • bridget777 Re: nie mam sił, ani motywacji do podjęcia walki 19.10.06, 23:49
      Jak nie masz siły to nie walcz. Co nie znaczy "poddaj się". Spróbuj zastosować
      bierny opór. Przeczekaj. Wiem, że to trudne. Nie katuj się myślami, że jesteś
      beznadziejna, bo nie masz siły aby podjąć walkę. Nie masz siły, to nie
      podejmuj. Na to przyjdzie czas, gdy te siły odzyskasz, choć pewnie teraz w to
      nie wierzysz. Teraz rób tylko bezwzględne minimum: bierz leki. Bez tego ani
      rusz. Do tego prawie wcale nie potrzeba siły. To doprawdy znikomy wysiłek.
      Wiem, że masz na mysli inną siłę i być może pomyslisz, że trywializuję, ale
      usiłuje tylko przekonać Cię, że Twój obecny stan psychiczny i rzekoma nienawiść
      do samej siebie oraz osób, które usiłują Ci pomagac, to wynik choroby. Ona
      spacza Twoje spojrzenie. To, na co patrzysz, nie jest takie jakim Ty to
      widzisz. Ani Ty ani Twoi bliscy nie zasługują na nienawiśc a ta choroba nie
      jest wszechwaładna. To nie wyrok. Sądzę nawet,że zamiast z nia WALCZYĆ, lepiej
      jest sie jej NIE DAWAĆ. Skoro już jest, to szkoda marnowac energię
      na "nieakceptowanie" jej, bo to do niczego nie prowadzi. Odzyskiwanie sił
      następuje bardzo powoli, ale następuje. Zapewniam Cię. Zacznij od minimalnego
      wysiłku. Nawet od tak małego, jaki podjęłaś aby napisać te kilka słów na forum.
      Pozdrawiam. B
      • blue_a Re: nie mam sił, ani motywacji do podjęcia walki 21.10.06, 15:45
        Mądre słowa, bridget. Dziękuję.
    • bozena855 Re: nie mam sił, ani motywacji do podjęcia walki 20.10.06, 15:00
      wierzę głęboko że będzie dobrze że zaakceptujesz swoją chorobę że nie będziesz
      odrzucać pomocy twoich bliskich.przyjdzie czas ze będziesz im wdzięczna za
      pomoc.znam taka osobę i uwierz mi zaakceptował swoją chorobę raz jest lepiej
      raz gorzej ale jest pewien ze nie jest sam ze zawsze jest przy nim ktoś kto
      poda mu rękę wysłucha.radzę ci zrobić to samo bo nie jesteś sama jest wielu
      ludzi z takim rozpoznaniem i mają się świetnie.z całego serca ci tego życzę!
      • polla9 Re: nie mam sił, ani motywacji do podjęcia walki 20.10.06, 22:53
        Moja koleżanka od lat cierpi na tę chorobę. Jednak od jakiegoś czasu, przyjmuje
        leki(musiałabym się zapytać o nazwę)które przepisał jej psychiatra i czuje się
        naprawdę świetnie, czyli-normalnie. Potrafi samodzielnie żyć, działać, ma w
        sobie dużo energii i siły. Okazuje się, że przed tą kuracją, w ogóle jej nie
        znałam. Jestem teraz w lekkim szoku!Jednak wcześniej, miała kontakt z
        lekarzami, którzy chyba nie powinni wykonywać tego zawodu. Nikt nie był w
        stanie zdiagnozować jej depresji i dawali jej tylko ogłupiające psychotropy.No
        cóż!.....Ważne, że wreszcie się udało. Pozdrawiam
    • winston771 male kroczki 20.10.06, 16:46
      zgadzam sie z bridget, zastosuj przynajmniej bierny opor. walka z depresja jest
      bardzo trudna, dla mnie to byla najtrudniejsza sytuacja w zyciu, bo walczysz,
      robisz wysilek a ciagle masz poczucie ze przegrywasz. wazne jednak zeby
      sprobowac aktywizowac organizm, nawet czyms trywialnym, jak spacer, kawa ze
      znajomym, zmusic sie do tego... po jakims czasie na pewno pomaga...
      • zagubiona78 Re: male kroczki 21.10.06, 12:34
        dziękuję za wszelkie słowa pocieszenia... mozesz sie dowiedziec, jakie leki
        bierze?
        • suchyxxx2 Re: male kroczki 21.10.06, 15:59
          ja tylko na sobie wiem że depkina chrono brana na noc 2x300mg mi bardzo pomogła
          tylko trzeba dać czasu aby lek zadziałał ale jest to bardzo znany i skutewczny
          lek.Pierwsze miesiące mogą być z samymi objawami ubocznymi ale następne jak się
          poeczeka to poprostu raj.Dzięki tym lekom żyję i mam zapał.Pamiętam jak ostatnie
          pół roku nagle przestało mi się wszystkiego chcieć-było okropnie i nawet
          zrezygnowałem z takich przyjemności jak komputer i tv na rzecz snu.Poprostu pół
          roku temu choroba już była w stanie zaawansowanym i nic mi się nie
          chciało-czułem się jak stary dziadek obojętny na wszystko i wiecznie senny i
          leniwy.Od jakiś kilkunastu dni nagle po 2 miesiącach brania leku zacząłem się
          interesować wszystkim.Nagle wróciły dawne pasje i energia.Poprostu nie ma
          porównania przed tym jak zacząłem brać leki.Nastrój też mam normalny i od kilku
          dni nie ma śladu bo manii czy dołkach.
Pełna wersja