Uwierzyć w miłość?

17.02.07, 15:40
To takie trudne. Nurzam się obecnie w swojej samotności i trudno mi uwierzyć,
że kiedyś, że znów, że się zakocham, że ktoś mnie również. Że nie ucieknie,
gdy w hypomanii będę podważać jego miłość, obrażać się, reagować agresywnie
(raczej gniewnie).

uncertain
    • miriam11 Re: Uwierzyć w miłość? 17.02.07, 16:03
      Ja sama nie wiem, w co mi trudniej uwierzyć: że ja się, czy że mnie ktoś. Ale i
      tak już odpuściłam, więc są to rozważania teoretyczno-naukowe.
      Ale powiem Ci, że może być tak, że kiedyś nagle, właśnie wtedy, kiedy najmniej
      się będziesz tego spodziewać, to przyjdzie samo. I tego Ci życzę.
    • aurelia_aurita Re: Uwierzyć w miłość? 17.02.07, 18:03
      życie lubi robić niespodzianki. może jednak trafisz na kogoś kochającego i wyrozumiałego, kto wie..
      ja w każdym razie wolę już się nie zakochiwać. bo zawsze zakochuję się obsesyjnie, a przy tym platonicznie uncertain
      i zawsze kończy się strasznym dołem.
      • efam1 Re: Uwierzyć w miłość? 17.02.07, 20:10
        ciżko jest kochać i byc kochanym w Chad bo małe nieporozumienie..nie taki jak
        wyobrażamy sobie objaw miłości i już jestem w stanie wszytko zerwać..odejśc i
        oczywiście cierpieć katusze...mam jakieś swoej dziwne wyobrażenie o związku i
        milości
        • comsui Re: Uwierzyć w miłość? 17.02.07, 21:34
          zerwać i cierpieć - tak samo...
    • mskaiq Re: Uwierzyć w miłość? 18.02.07, 03:38
      Milosci trzeba sie nauczyc, ludzie ktorzy wcale nie maja czad maja z miloscia
      nie mniej problemow. Podwazasz milosc innej osoby kiedy sie boisz. To samo robi
      wiekszosc ludzi. Mozna kontrolowac ten strach, kiedy o zwiazku decyduje strach
      wtedy zwiazek nie przetrwa, kiedy jest strach wtedy nie zakochasz sie bo
      decyduje o tym strach.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lolinka2 Re: Uwierzyć w miłość? 18.02.07, 13:30
        ty masz na punkcie strachu jakąś obsesję??????
        weź już przestać truć, człowieczku
        a poza tym to nie czad (bo czadem to się zatruć możesz) tylko ChAD.
        • aurelia_aurita Re: Uwierzyć w miłość? 18.02.07, 13:41
          on się czadem nie zatruje! on wybierze dobre myśli i zignoruje opary CO2. pokonując Swój Strach, pokona objawy zatrucia wink
          • lolinka2 Re: Uwierzyć w miłość? 18.02.07, 19:35
            czad to CO tongue_out
            • aurelia_aurita Re: Uwierzyć w miłość? 18.02.07, 19:47
              no fakt, za dużo tego tlenu dałam wink
    • comsui Re: Uwierzyć w miłość? 23.02.07, 10:19
      wraca ostatnie rozstanie. tak bardzo potrzebuję przytulenia. bycia przytulonym.
      chcę przytulić kogoś. w snach ciepło, zaufanie, miłość. rano łzy.
      • miriam11 Re: Uwierzyć w miłość? 23.02.07, 10:22
        To będzie wracało, przecież jesteś człowiekiem nie cyborgiem. Będzie wracało tym
        bardziej im bardziej kochałeś. Z czasem minie poczucie straty, a zostanie dobre,
        miłe, ciepłe wspomnienie.
        A może jeszcze można odbudować tamten związek? Nie myślałeś o tym?
        • comsui Re: Uwierzyć w miłość? 23.02.07, 10:26
          myślę o tym. codziennie. nie robię zbyt dużo, bo nie chcę wystraszyć.

          jak można odbudować? nadzieja poszła dziś do diabła
          • miriam11 Re: Uwierzyć w miłość? 23.02.07, 10:45
            To dzisiaj nie myśl o tym. A jak będzie lepszy dzień, to zadzwoń i zaproś Ją na
            kawę.
            Zmykam do pracy. Pa pa.
    • mskaiq Re: Uwierzyć w miłość? 23.02.07, 12:02
      Comsui napisala
      >wraca ostatnie rozstanie. tak bardzo potrzebuję przytulenia. bycia przytulonym.
      >chcę przytulić kogoś. w snach ciepło, zaufanie, miłość. rano łzy.

      Milosc nigdy nie boli, to co przynosi lzy to zal. Czesto jest to zal nad soba,
      czasem żal przeszłych chwil, niespełnionych pragnień i nie doczekanych chwil,
      na które się czekało.
      Ja kocham od osmiu lat, nie jestem z ta Osoba ale nie cierpie, po prostu
      kocham. Nie ma cierpienia, zalu i lez kiedy kochasz. Przetrwalem dzieki tej
      milosci, zawsze w najtrudniejszych momentach przytulalem sie do niej. Tylko
      dzieki niej moglem zasnac, tylko dzieki niej moglem przetrwac.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • comsui Re: Uwierzyć w miłość? 23.02.07, 22:19
        W jaki sposób "przytulasz miłość"?
        Jak nie czuć żalu, gdy nie masz kontaktu z kochaną osobą? Jak nie tęsknić?
        "Kochanie" to działanie. Jak je realizujesz? Jak i czy zaspokajasz swoje
        potrzeby seksualne? Nie zaspokajasz? Kochasz kogoś, z kim nie jesteś, a
        "sypiasz" z kimkolwiek?
        • mskaiq Re: Uwierzyć w miłość? 24.02.07, 00:04
          Nie sypiam z nikim, rozwiodlem sie. Nie mozna byc z druga osoba kiedy kocha sie
          inna osobe. Moja byla Zona ma obecnie kogos innego, jestesmy nadal
          przyjaciolmi.
          Dla mnie seks nie ma sensu kiedy nie ma milosci. Kiedys patrzylem na to
          inaczej, utozsamialem seks z miloscia.
          Osoba ktora kocham jest rowniez sama, odeszla od Swojego Chlopaka, wierze ze
          czas polaczy nas.
          Nie tesknie, po prostu kocham Ja, zasypiam myslac o Niej, budzac sie wracam
          myslami do Niej. Ona jest ze mna wszedzie.
          Jesli chodzi o zal to nie mysle o Sobie tylko o Niej, jestem skupiony na Niej,
          nie skupiam sie na sobie.
          Serdeczne pozdrowienia.

        • miriam11 Re: Uwierzyć w miłość? 24.02.07, 07:31
          Comsui,czasem kochanie jest działaniem w tym sensie, że przez jakiś czas z kimś
          nie jesteś. Wtedy czekasz albo tęsknisz. Ale to tylko na chwilę, potem masz
          rację - zaczynasz działać - do tego Cię namawiam - choćby do tego zaproszenia
          byłej dziewczyny na kawę.
          Pitolenia Maska nie słuchaj, wmówił sobie 8 lat temu, że ktoś go kocha, zbudował
          z tego całą siatkę złudzeń i tak tym sobie żyje, mamlając o "przytulaniu do
          dobrych myśli", o tym, że "ona musi pokonać strach" itd. Nie zdradzam tu żadnej
          tajemnicy - pisał o tym kiedyś na forum psychologia i na forum depresja.
          • miriam11 Re: Uwierzyć w miłość? 24.02.07, 07:34
            Miało być: czasem kochanie nie jest działaniem
            Jeszcze jestem zaspana smile
            • miriam11 Re: Uwierzyć w miłość? 24.02.07, 08:05
              No faktycznie jeszcze śpię. Bo jeszcze zapomniałam napisać o takiej sprawie.
              Jeśli zdecydujesz się zadzwonić i zaprosić swoją Byłą na kawę, a ona się zgodzi,
              to nie wykładaj od razu wszystkich kart na stół, typu "kocham chcę wrócić". Na
              początek miłe popołudnie nad kawką, to pozwoli Ci się zorientować, co u niej,
              jakie są z jej strony odczucia. A ją z kolei zaintryguje smile
              I oczywiście przepraszam, jeśli piszę rzeczy trywialne, ale wiesz, chciałabym,
              żeby Ci się ułożyło! Mój ukochany nie wytrzymał moich jazd i zwiał gdzie pieprz
              rośnie, więc tym bardziej życzę innym ChAD-owcom, żeby im się układało
              szczęśliwie. Trzymam kciuki.
              • comsui Napij się kawy ;-) 24.02.07, 08:12
                Ja piję. Za chwilę więcej, najpierw trzeba zrobić pieprzone zakupy (nie znoszę).
                O, i jeszcze "cukierki" wziąć. Ale po śniadaniu. Próbowałem raz na czczo. Brrr.
                • miriam11 Re: Napij się kawy ;-) 24.02.07, 08:43
                  comsui napisał:

                  > Ja piję. Za chwilę więcej, najpierw trzeba zrobić pieprzone zakupy (nie znoszę)
                  > .
                  > O, i jeszcze "cukierki" wziąć. Ale po śniadaniu. Próbowałem raz na czczo. Brrr.

                  Też jadę dzisiaj do marketu, co za koszmar. No ale raz na tydzień trzeba to
                  odwalić i mieć z głowy.
                  Ja już po kawce i po spacerku z psem, zmarzłam, we Wro mróz smile
                  • comsui Tu też. Wieje jak diabli 24.02.07, 13:43
                    Podoba mi się Twoje "ptaki dziś źle latają". Moje też...
                    Trzymajmy się...
                    • miriam11 Re: Tu też. Wieje jak diabli 24.02.07, 14:01
                      Nie wymyśliłam tego sama, ale tak mi się spodobało, że sobie wzięłam i używam.
                      Bo one naprawdę dzisiaj nie w tę stronę wink
                      Trzymajmy się...
    • wietrznica Re: Uwierzyć w miłość? 20.03.07, 21:28
      "Milosci trzeba sie nauczyc, ludzie ktorzy wcale nie maja czad maja z miloscia
      nie mniej problemow. Podwazasz milosc innej osoby kiedy sie boisz. To samo robi
      wiekszosc ludzi."-tak napisal mskaiq, czy jak mu tam i wyjatkowo sie z nim
      zgadzamsmileja podobno jestem zdrowa i czesto sie boje. jestem zwiazana z ChADowcem
      i bardzo go kocham, czasdem traca cierpliwosc, ale potem nastaje nowy dzien,
      swieci slonce i mam nowe sily. a czasem T. ma ich wiecej ode mniesmilenie trac
      wiary! na pewno jestes wrazliwym facetem i trafisz kiedys na kogos, kto bedzie
      Cie kochal prawdziwie i znajdzie w sobie sile. zreszta nie czynmy z choroby
      afektywnej az tak wielkiej tragedii- przy wspolpracy wszystko mozna zdzialac! a
      bez niej i zwiazek dwojga wzglednie zdrowych (bo kto jest zdrowy w 100%?) ludzi
      do niczego dobrego nie doprowadzismile
      pozdrawiam!
      • mskaiq Re: Uwierzyć w miłość? 21.03.07, 07:44
        Nie mozna bac sie milosci. Nie mozna sie bac czegos co jest piekne, co przynosi
        radosc i sens.
        Bardzo czesto wybieramy strach i zal zamiast milosci. Dlaczego ? Milosc to
        jedyne uczucie ktore nie boli.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • martaewa29 Re: Uwierzyć w miłość? 21.03.07, 10:16
          >Nie sypiam z nikim, rozwiodlem sie. Nie mozna byc z druga osoba kiedy kocha sie
          >inna osobe. Moja byla Zona ma obecnie kogos innego, jestesmy nadal
          >przyjaciolmi.
          >Dla mnie seks nie ma sensu kiedy nie ma milosci. Kiedys patrzylem na to
          >inaczej, utozsamialem seks z miloscia.
          >Osoba ktora kocham jest rowniez sama, odeszla od Swojego Chlopaka, wierze ze
          >czas polaczy nas.
          >Nie tesknie, po prostu kocham Ja, zasypiam myslac o Niej, budzac sie wracam
          >myslami do Niej. Ona jest ze mna wszedzie.
          >Jesli chodzi o zal to nie mysle o Sobie tylko o Niej, jestem skupiony na Niej,
          >nie skupiam sie na sobie.
          >Serdeczne pozdrowienia.

          Mskaiq Twoje teorie na temat miłości można spokojnie poważyć. Po pierwsze
          rozeszłeś się z żoną, gdzie x lat temu obiecywałeś jej miłość, wierność i
          uczciwość małżeńską, czyli Twoje słowa poszły na wiatr. Twierdzisz że kochasz
          kogoś innego, gdzieś czytałam od 8 lat, czyli zostawiłeś żonę dla innej, gdzie
          od 8 lat kochasz kogoś innego i z tą osobą nie jesteś, bo ta osoba jest sama i
          Ty jesteś sam i czekacie na siebie.
          To nazywa się propaganda miłości.

          • mskaiq Re: Uwierzyć w miłość? 21.03.07, 12:00
            Rozwiodlismy sie z Zona wlasnie dlatego ze nie bylo pomiedzy nami milosci.
            Oboje ja znalezlismy. Mysle ze dla Ciebie akt malzenski i milosc oznacza to
            samo. Milosc to uczucie, najpiekniejsze i najwazniejsza energia zycia a akt
            malzenski to tylko papier.
            Serdeczne pozdrowienia.

            • martaewa29 Re: Uwierzyć w miłość? 21.03.07, 12:30
              To po co słowa przysięgi małżeńskiej wypowiadałeś ?
              Rzucasz swoje słowa na wiatr.
              W postach to samo robisz.
              • mskaiq Re: Uwierzyć w miłość? 21.03.07, 13:04
                Oboje zwrocilismy sobie przysiege. Nie mozna byc ze soba z powodu przysiegi, to
                nie jest wystarczajacy powod. Liczy sie milosc i czlowiek a nie przysiega. Z
                przysiega nie bierze sie slubu.
                Serdeczne pozdrowienia.
                • martaewa29 Re: Uwierzyć w miłość? 21.03.07, 13:17
                  Mskaiq Ty majaczysz !!! Kiedyś zone kochałeś i powiedziałeś jej w przypadku
                  ślubu kościelnego przysięgę również przed Bogiem.
                  Chyba że brałeś cywilny i powiedziałeś ot tak sobie i OK. Dla Ciebie słowa nie
                  mają znaczenia.
                  Następna rzecz kiedyś żonę kochałeś, teraz piszesz że kogoś innego kochasz.
                  Za rok będzie ktoś następny...

                  • martaewa29 Re: Uwierzyć w miłość? 21.03.07, 13:18
                    Miłości się trzeba nauczyć- Twoje słowa !!!

                    Jak Ty sam nie bardzo wiesz co to jest miłość.
                    • miriam11 Re: Uwierzyć w miłość? 21.03.07, 14:15
                      Marta, bardzo Cię proszę, daj spokój. Dla Twojego dobra. Nie ma sensu dyskutować
                      z Mskaiq, nieważne, czy na temat miłości,czy na jakikolwiek inny. Poczytaj wątek
                      "Przyczyny" - Mskaiq potrafi w przypadku ataków na niego zachować się podle,
                      doprowadzić do doła, powyciągać prywatne sprawy z przeszłości. Więc proszę Cię -
                      Twój spokój jest bardzo ważny, dla siebie samej - odpuść, zostaw go. Widziałaś,
                      jak zachował się w stosunku do mnie, w jakiego doła mnie wpędził. Chcesz, żeby
                      to samo zrobił Tobie?
                      Doskonale obie wiemy i każdy,kto go dłużej czyta, że jego się nie przekona. Ja
                      nie wnikam tutaj w meritum Waszego sporu, po prostu nie chcę, żebyś się
                      niepotrzebnie denerwowała, bo szkoda twoich nerwów. Proszę Cię, słonko, odpuść.
                      Uściski.
                      • comsui Re: Uwierzyć w miłość? 21.03.07, 19:26
                        I jeszcze "serdeczne pozdrowienia" - zapomniałaś, Miriam *

                        smile

                        Kurczę, on jest na pewno automatem. Jest zielony i ma czułki.

                        (pomijam, że u mnie rozszalała się hypomania wink
    • mskaiq Re: Uwierzyć w miłość? 22.03.07, 12:02
      Miriam11 napisala
      >Mskaiq potrafi w przypadku ataków na niego zachować się podle,
      >doprowadzić do doła, powyciągać prywatne sprawy z przeszłości.

      Czy mozesz mi napisac dlaczego mnie atakujesz bo atakujesz personalnie. Moge
      rozumiec ze sie nie zgadzasz ze mna ale Ty nie atakujesz tego co pisze ale a
      atakujesz mnie, to jest nienawisc.
      Kiedy pojawia sie nienawisc wtedy kazdy jej atak przynosi dola. Stad sie biora
      doly zwiazane ze mna. Im wiekszy wybuch nienawisci tym wieksze masz problemy ze
      Soba.
      Piszesz ze zachowalem sie podle, tzn co zrobilem. Czy mozesz konkretnie
      napisac.
      Jesli chodzi o prywatne sprawy to wszystkie rzeczy o ktorych wpomialem
      napisalas na forum Sama. Pisalas i o alkoholu i o lekarzach. Pisalas rowniez o
      tym ze biegalas i ze nie mialas depresji a takze pisalas o Swojej
      nieszczesliwej milosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • comsui Czy możesz powtórzyć głosniej? 22.03.07, 13:11
        Głuchym smile
        • betina75 uwerzyć w mskaiq 22.03.07, 13:56
          Trudno uwierzyć w to co wypisujesz, również uważam że Twoje historie są
          wymyślone i grubo przesadzone, dlatego Miriam uważa że kłamiesz i oszukujesz ludzi.
          • miriam11 Re: uwerzyć w mskaiq 22.03.07, 15:32
            Betina, będę nudna i się powtórzę, ale uważam, że z Msk nie warto wchodzić w
            dyskusje. Najlepiej ignorować.
            Po tym jak ostatnio się wobec mnie zachował, posłuchałam dobrej rady Aurelii i
            tak skonfigurowałam forum, że nie widzę jego wpisów. Przynajmniej się nie
            denerwuję smile
            Wczoraj zorientowałam się po wpisach Marty, że znowu przylazł i coś bleblał, ale
            naprawdę uważam, że próby dyskusji z nim są bez sensu. Szkoda nerwów.
            A czytanie forum jak nie widać tego bleblania jest super - wreszcie mogę napisać
            że się np. źle czuję, nie bojąc się, że zostanę "uraczona" jego poradami smile Bo
            i tak ich nie zobaczę, ha ha.
      • miriam11 Re: Uwierzyć w miłość? 22.03.07, 22:48
        Dostałam właśnie maila od pewnej osoby z forum z informacją, że mnie wywołałeś
        "do tablicy". Wyświetliłam sobie więc wszystkie posty i odpowiadam.
        1. Przyczyny, dla których uważam, że kłamiesz, wyjaśniłam w wątku "kochani,
        uważajcie". Nie będę się powtarzać.
        2. W tym samym wątku Looserka poprosiła Cię o przedstawienie Twoich argumentów.
        Dowód tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15184&w=57545878&wv.x=2&a=57670098
        Nie zrobiłeś tego. Wniosek: argumentów nie masz.
        3. Nigdy na żadnym forum nie pisałam, że nie mam depresji. Pisałam coś dokładnie
        odwrotnego! Dowód np. tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15184&w=58922911&wv.x=2&a=58942882
        Ty twierdzisz, ze pisałam, że nie mam depresji. Poproszę o link do mojej
        wypowiedzi, gdzie tak piszę.
        4. O moim nieudanym związku, zarówno tutaj, jak i na forum Depresja, pisałam
        ogólnikowo, ponieważ nie chcę do sprawy wracać. Pracuję nad tym z psychologiem i
        tylko tam jest miejsce na szczegóły.
        Szczegóły dotyczące tej sprawy poznałeś z prywatnej korespondencji, a następnie
        powyciągałeś je tutaj na forum. Jest to wyjątkowe chamstwo i podłość.

        Wnioski.
        1. Uważam, że kłamiesz - kłamiesz - wtedy kiedy mówisz, że chorowałeś na różne
        choroby psychiczne - wątek "kochani uważajcie", kłamiesz, kiedy twierdzisz, że
        nie wypowiadasz się na temat leków - ten sam watek, kłamiesz, kiedy twierdzisz,
        że pisałam, że nie mam depresji.
        2. Jesteś podły, bo wyciągasz na forum sprawy znane z korespondencji prywatnej.

        Podkreślam - jest to mój ostatni post do Ciebie na jakimkolwiek forum. Jesteś
        złym, podłym człowiekiem. Próbujesz rozwiązać swoje problemy kosztem ludzi
        naprawdę chorych. Zapewne teraz spróbujesz skierować dyskusję na moją osobę, ale
        to Ci się uda, bo ja po prostu nie dam się sprowokować. Jesteś biednym, żałosnym
        manipulatorkiem, który kosztem innych próbuje ratować swoje złudzenia.
        Żegnam. I ponownie wyłączam wyświetlanie Twoich postów. Rozumiesz, co to znaczy?
        To znaczy, że możesz napisać cokolwiek, a ja tego NIE ZOBACZĘ.
        • comsui Miriam, kocham Cię :-) 22.03.07, 23:53
          Szkoda, że jestem kobietą...

          Rewelacyjnie wypunkcikowane smile
          • miriam11 Re: Miriam, kocham Cię :-) 23.03.07, 07:24
            Sama się dziwię, że mi się tak chciało, bo i tak nie dotrze smile
            Ale co tam,ja już tego nie zobaczę.
            Miłego dzionka!
            • nikusia85 Re: Miriam, kocham Cię :-) 13.04.07, 18:13
              byłam dzisiaj u psychiatry, wcześniej u psychologa... moje ,,problemy" zaczęły
              się w momencie porzucenia przez faceta (byłam z nim długo i do tej pory nie
              rozumiem powodów rozstania),ale chyba już wcześniej miałam epizody złego
              samopoczucia psychicznego...jak już gdzieś wspomniałam,mimo empatycznego
              podejścia do życia,nie rozumiem ,,dlaczego?" on nie chce,żebyśmy byli razem
              (znalazł już sobie kogoś, początkowo twierdził, że mnie kocha,ale nie możemy
              być razem,bo - i tu następowała lista naprawdę beznadziejnych powodów,a teraz
              nawet nie wiem,jak jest)...
              psychiatra stwierdził zaburzenia depresyjne,dała skierowanie do szpitala
              (chwilowo nie skorzystam),ale nie wiem,jakiego typu jest to depresja...
              a tak w ogóle-fajnie,że jesteście i mam nadzieję,że przyjmiecie mnie do swego
              grona smile
              • miriam11 Re: Miriam, kocham Cię :-) 13.04.07, 18:18
                Witaj, "widziałam" Cię dzisiaj na FD.
                Ja tam się nie odzywam, ale tutaj Ci napiszę - nie analizuj tego, co mówi były.
                To bez sensu, tylko się zdołujesz, bo to są dywagacje z serii "co poeta chciał
                powiedzieć wtedy, kiedy milczał" (cytat z mojego kumpla-psychologa). Mam
                nadzieję, że Twoje doły to tylko ból po rozstaniu, a nie depresja, a tym
                bardziej ChAD. Nie zrozum mnie źle - ja absolutnie nie umniejszam Twojego
                problemu, życzę Ci tylko, żeby to minęło, a nie okazało się chorobą.
                • nikusia85 Re: Miriam, kocham Cię :-) 13.04.07, 18:45
                  też tak bym chciała...ale nie wiem,czy dam sobie radę sama ze sobą-m.in.dlatego
                  zrezygnowałam z pobytu w szpitalu (bałam się,że nie ogarnę po powrocie
                  studiów,stracę pracę,a problemy i tak powrócą)...
                  a skłonności do analizy niestety mam-przyznaję...
                  • miriam11 Re: Miriam, kocham Cię :-) 13.04.07, 18:50
                    Daj se spokój ze szpitalem. Przynajmniej na razie. Wg mnie to jest ostateczność.
                    Mnie też psychiatra proponował kilkakrotnie, zawsze w większej depresji, ale ja
                    się boję.
                    Daj sobie czas na przeżycie straty po rozstaniu i zobacz, co potem będzie.
                    Zawsze do tego szpital zdążysz. A wydaje mi się, że praca i studia mogą pomóc Ci
                    otrząsnąć się po stracie. Po prostu mniej czasu na myślenie....
                    • nikusia85 Re: Miriam, kocham Cię :-) 13.04.07, 19:00
                      no,właśnie-to trwa prawie 2 miesiące-ile jeszcze?na studiach mam coraz większe
                      zaległości,bo nic mi się nie chce,a na wykładach przysypiam-jedynie praca jako-
                      tako trzyma mnie przy życiu (,,chodzę,bo muszę")...
                      • miriam11 Re: Miriam, kocham Cię :-) 13.04.07, 19:05
                        nie ma reguły, ja Ci nie powiem ile. Życzę, żeby jak najkrócej.
                        • nikusia85 Re: Miriam, kocham Cię :-) 13.04.07, 19:16
                          i za to dziękuję kiss
                          • miriam11 Zmiana tematu postu 13.04.07, 19:23
                            Ekhm, a w ogóle to proponuję zmienić temat postów, bo nam tu zaraz się zrobi
                            kółko les wink
                            • nikusia85 Re: Zmiana tematu postu 13.04.07, 19:29
                              no,dobra-zgadzam się na zmianę...tematu,oczywiście,a nie orientacji wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja