co za pochrzaniony dzień

24.02.07, 12:39
od rana mnie nakręca. Probuję pracować, ale nie rozumiem tekstu czytanego. A
niestety praca wymaga własnie rozumienia tekstu. Ogarnia mnie coraz większa
agresja. Jak znam życie to skończy się zakupem martini extra dry celem
spacyfikowania agresywnej i pobudzonej pacjentki.
Pewnie znowu trzeba będzie dawkę stabilizatora zwiększyć, ech życie.
    • aurelia_aurita Re: co za pochrzaniony dzień 24.02.07, 12:57
      a uspokajacze nic Ci nie pomagają?
      na mnie czasem działa zwykły diphergan.
      (ale martini jest dooobre. tylko drogie.)
      • miriam11 Re: co za pochrzaniony dzień 24.02.07, 13:00
        Rozważam możliwość łykniecia Sedamu. Tylkowtedy zasne i nie zrobie tego comam
        zrobic. A jaknie zrobie to sie obudze jeszcze bardziej wk...
        Nieno dzisiaj i tak źle i tak niedobrze i ptaki nie w te strone latają
        • miriam11 Re: co za pochrzaniony dzień 24.02.07, 13:20
          Faktycznie albo Sedam albo martini. I spać.
          • miriam11 Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 16:18
            Pochrzaniony dzień skończył się tak, że nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać.
            Wzięłam Sedam, ale nie pomógł, więc poszłam po Martini. Nie wzięłam komórki
            (miałam za 5 min. wrócić). Traf chciał, że spotkałam kumpla z klatki obok, i
            polazłam do niego i jego żony na domowej roboty wiśniówkę. Zasiedziałam się
            skandalicznie długo.
            Jak wróciłam do domu, to okazało się, że: a) pies wyje, bo dzwonią jak oszalałe
            oba telefony naraz, b) sąsiadka z pretensjami, że pies wyje, c) pod drzwiami
            kłębi mi się tłum znajomych z całego miasta, zaalarmowanych przez moich
            rodziców! (Rodzice nie mieszkają we Wrocławiu, dostali histerii że nie odbieram
            telefonów i uznali, że pewnie wpadłam w doła i popełniłam samobójstwo, ponieważ
            są mniej więcej uświadomieni, na czym polega cyklofrenia).
            Tak więc spędziłam uroczy wieczór, podejmując niespodziewanych gości, przy czym
            byłam a) bez makijażu b) z brudnymi włosami c) zalana i marząca o położeniu się
            spać.
            I wiecie co, dopiero teraz zaczyna mnie ta cała sytuacja śmieszyć.
            • insana Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 16:48
              smile cudnesmile)
              pieprzyć wszelkie planowanie i brać to co życie przynosi tu i teraz (się guuupia sama usprawiedliwiam, bo się zapewne nie wyrobię z tym wszystkim co se wzięłam na łebsmile)

              ech, dobrze ze mam zapas kawy
              • miriam11 Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 17:04
                Postaw się na moim miejscu: wracasz zalana, wyglądasz jak Fred postrach kotów,
                myślisz "jeszcze tylko wyprowadzę psa i idę spać" a tu okazuje się, że
                podejmujesz stado niespodziewanych gości płci odmiennej i walczysz z sąsiadką
                wywlekającą pretensje o wyjącego psa. No nie wiem czy takie cudne!
                Ale teraz już się z tego śmieję smilei nawet rozumiem rodziców, chociaż rano
                nawrzeszczałam na matkę w telefon, kazałam jej iść do psychiatry, bo jest
                nienormalna i nadopiekuńcza.
              • miriam11 Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 17:11
                insana napisała:

                > pieprzyć wszelkie planowanie i brać to co życie przynosi tu i teraz (się guuupi
                > a sama usprawiedliwiam, bo się zapewne nie wyrobię z tym wszystkim co se wzięła
                > m na łebsmile)

                Powtarzam to sobie regularnie. Pieprzyć to wszystko. Staram się pracować jak
                najlepiej, wykonywać swoje obowiązki, nie zawalać terminów. Jak się czuję dobrze
                (górka albo remisja) to wiadomo - nadganiam, jak gorzej - robota leży.
                Ale jak przychodzi dół to nie umiem racjonalnie popatrzeć na to wszystko i
                wydaje mi się, że pozawalam co się da.
                I nie rozumiem, jakim cudem w pracy mam opinię osoby obowiązkowej i terminowej.
                Żeby oni wiedzieli, ile mnie to nerwów kosztuje.... gdyby nie to, że na
                pieczątce ze szpitala jak wół stałoby "oddział psychiatryczny" czy jakoś tak, to
                już dawno zgodziłabym się na ponawianą regularnie propozycję mojego psychia. No
                ale nie odważę się dostarczyć do pracy wypisu ze szpitala z pieczątką psychiatry.



                >
                > ech, dobrze ze mam zapas kawy
                • insana Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 17:28
                  Dla mnie największą zmorą jest brak regularności( moze dlatego ze nie znoszę rutyny i powtarzalności, wiesz, kazdego dnia to samo- mozna zajoba dostać)
                  I albonic nie robię- wyłaczając rozna pierdoływink, gadanie godzinami przez telefon, zaciąganie ludzi do knajp albo -jak mam deadline na karku-wypruwam sobie zyły, zarywam noce i ogólnie nie ma mnie dla nikogo( a potem się wszyscy obrazają)

                  echhh...
                  • miriam11 Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 17:36
                    insana napisała:

                    > Dla mnie największą zmorą jest brak regularności

                    Ja "panuję" nad moją chorobą wtedy, kiedy mam do bólu regularny tryb życia.
                    Dochodzi do tego, że jak mi się pogarsza, to potrafię siedzieć w nocy z
                    kalendarzem i planować na pół roku naprzód,kiedy będę robić pranie! Ja po prostu
                    muszę mieć wszystko rozplanowane, każda zmiana wywołuje atak paniki.

                    Natomiast zawsze znakiem poprawy jest to, że mniej planuję i pojawiają się
                    jakieś działania nieprzewidziane (np. ktoś mnie wyciągnie do kina)
                    • insana Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 17:46
                      miriam11 napisała:

                      >
                      > Ja "panuję" nad moją chorobą wtedy, kiedy mam do bólu regularny tryb życia.
                      Ja po prost
                      > u
                      > muszę mieć wszystko rozplanowane, każda zmiana wywołuje atak paniki.
                      >
                      > Natomiast zawsze znakiem poprawy jest to, że mniej planuję i pojawiają się
                      > jakieś działania nieprzewidziane (np. ktoś mnie wyciągnie do kina)
                      >

                      heh, o tyle dobrze ze jednak masz sposób na "panowanie nad chorobą"
                      u mnie to wygląda tragicznie, nawet jak mam w miare sprawy poukladane, to nigdy nie mogę przewidzieć ze się obudzę i będzie cacy czy maxymalny wqrwuncertain
    • insana Re: co za pochrzaniony dzień 24.02.07, 22:58
      o, mnie tez nieeesie, nie mogę sie na robocie skupić, a w poniedz. muszę oddać 2 projekty, a jeszcze sie ze znajmymi poumawiałam ( ech, bedzie trzeba odwolać i przepraszać na kolanach przez miesiacuncertain albo zawalić dwie nocki)aaaaaa, dobrze ze jest piwkosmile
      • suchyxxx2 Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 12:53
        a mnie bardzo lekko niesie-tylko ze spaniem kłopoty małe ale takto jakoś panuję
        nad tymsmile
        • suchyxxx2 Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 17:25
          hahaha to faktycznie współczuję wyjącego psa,krzyczącej sąsiadki i nieproszonych
          gości w stanie upojenia;ddd a ja mam niestety manię dzisiaj i mnie nosi-rano
          było ok a teraz to poprostu pieprzę o wszystkim z moimi rodzicami-co mi ślina
          przyniesie na język;d trochę się dziwię bo 5 dni temu zmniejszyłem dawkę citalu
          do 5mg z 10mg i powinienem właśnie mieć doła,no i biorę aż 1000 depakiny a tu
          pstryk! niespodzianka-energia mnie rozpiera nadmiernie i spać nie mogę^^
    • aurelia_aurita Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 17:36
      to i ja się dołączę do narzekań smile
      chodzę sobie od rana pobudzona i rozdrażniona, myśli (o niczym!) kotłują mi się w głowie, aż mnie głowa od tego nap.ierdala. a ja muszę pisać pracę!!!
      no i zostało mi jeszcze coś z tej furii z powodu tej pindy-lekarki. jutro rano dzwonię i się umawiam do kogoś innego.

      ale jest w tym wsyzstkim jeden plus: przez CAŁY dzień czuję się tak samo! (tak, wiem, do końca dnia jeszcze trochę zostało. to ja poproszę większą koncentrację i mniejsze pobudzenie)
      • miriam11 Re: co za pochrzaniony dzień 25.02.07, 17:41
        aurelia_aurita napisała:

        > to i ja się dołączę do narzekań smile

        Klub nam się rozrasta smile Witamy! Herzlich wilkommen!

        > chodzę sobie od rana pobudzona i rozdrażniona, myśli (o niczym!) kotłują mi się
        > w głowie, aż mnie głowa od tego nap.ierdala.

        Polecam Solpadeine musującą. Posłuchaj starej migreniczki.

        a ja muszę pisać pracę!!!
        > no i zostało mi jeszcze coś z tej furii z powodu tej pindy-lekarki. jutro rano
        > dzwonię i się umawiam do kogoś innego.

        Połącz dwa w jednym: dzisiaj wyładuj furię pisząc pracę, na pewno pomoże (ja
        dzisiaj rano miałam totalny wkurw, dzięki czemu skończyłam książkę). A jutro
        rano dzwoń się umawiać do nowej świrolożki.
      • aurelia_aurita ps. Insana, masz maila! 25.02.07, 17:46

        • suchyxxx2 Re: ps. Insana, masz maila! 25.02.07, 17:47
          Aurelia a jak tam po ostatnim razie? wiesz o czym mówię--tak samo jak wtedy?
          • aurelia_aurita Re: ps. Insana, masz maila! 25.02.07, 17:54
            tak samo.
            eksperyment uważam za zakończony smile
            • suchyxxx2 Re: ps. Insana, masz maila! 25.02.07, 17:57
              i dobrze robiszsmile ja też uważam że to kicz z tym jest-przereklamowane
        • insana Re: ps. Insana, masz maila! 25.02.07, 18:00
          @ smile)
          • insana A_a, jeszcze raz @cd. (n/txt) 25.02.07, 19:54

    • poetkam Re: co za pochrzaniony dzień 26.02.07, 15:43
      Swietnie się Was czyta! Człowiekowi może się naprawdę humor poprawić.
      Bez Was byłoby na świecie nudno, serio!
      Może zacznę pisać jakieś optymistyczniejsze wiersze niż dotychczas, bo od tych
      starych wieje pesymizmem jak stąd do Alaski! A mój mąż mówi, że czytając je
      narasta ochota na chlastanie się nożem crying
      Pozdrowienia, Magda
Inne wątki na temat:
Pełna wersja