jakieś feministki?

09.05.07, 20:40
Tak sie zastanawiam, czy wśród nas są jakieś feministki.Może to przypadek,
ale wiele znanych kobiet, które miały chad, było feministkami(np.Virginia
Woolf, Sylvia Plath)Do feministek może nie należę, ale niektórzy mówią,że mam
zapędy feministyczne.Jak najbardziej jestem za równoprawnieniem, a faktycznej
równości jeszcze nie ma.Podziwiam wszystkie kobiety, które walczyły o nasze
prawa i podziwiam te, które świetnie sobie radzą, wiele osiagając na
światowej arenie, nierzadko przewyższając mężczyzn.Chwała im.
    • aurelia_aurita Re: jakieś feministki? 09.05.07, 21:31
      ja jestem feministką. zdecydowanie od lat. i spędziłam wiele bezsennych nocy, myśląc o słowach starożytnych filozofów, św. Pawła i in. nt. kobiet. i boli mnie niesamowicie, że kobiety są wciąż niedopuszczane do kapłaństwa. a za ewidentne przejawy męskiego szowinizmu jestem w stanie skreślić człowieka. podchodzę do tych spraw bardzo emocjonalnie, ale inaczej nie potrafię.
      • lookfor84 Re: jakieś feministki? 09.05.07, 22:42
        Aurelia: juz Cię lubię!!ja mam podobnie.Nie znoszę też kobiet, ktore za wszelką
        cenę chcą przypodobać się facetom, wkopując np. przed nimi swoje koleżanki.Mamy
        męską solidarność, a co z solidarnością kobiecą?Pare razy brałam udział w
        Manifie, też nie cierpię szowinistów,ale nie uwazam również, żeby panie były
        lepsze od panów.Wszyscy jesteśmy przecież równi wobec prawa,ale to już temat
        rzeka.
      • lookfor84 Re: jakieś feministki? 09.05.07, 22:50
        Tak, kobiety powinny mieć prawo do kapłaństwa.W końcu po równo, to po równo.Ale
        jako argument przeciwko mozna podać zasadę uświęconą tradycją.Był w końcu Jezus
        Chrystus i było 12 apostołów, choć istnieją źródła, które jako apostoła, a
        nawet "prawą rękę" Chrystusa podają Marię Magdalenę, z której ponoć później
        zrobiono ladacznicę.Jeden wielki chaos w tym naszym Kościele.
    • esowx1 Re: jakieś feministki? 09.05.07, 23:13
      Nigdy nie nazywałam siebie feministką, ale również jestem za równouprawnieniem,
      zresztą sama - choć nie wyglądam, haha - charakter mam bardziej męski niż
      kobiecy, a raczej taki "pośrodku"
      ale to fakt, że to temat rzeka, a ujęcie tego wszystkiego w dwóch zdaniach nadto
      upraszcza sprawę więc kończę.
      Jeszcze dodam tylko, że ja w ogóle jestem za wszelakim równouprawnieniem -
      homosexualistów itp. a także całym sercem popieram ruch wyzwolenia zwierząt
    • aurelia_aurita cytat 10.05.07, 01:11
      zaczęłam szukać informacji o Kępińskim i natknęłam się na tekst ks. Tischnera:

      "Kiedy z kolei dziecko pyta, kim jest Bóg, to musi ono wiedzieć, co to znaczy "ojciec". Bo jeżeli dziecko nie będzie wiedzieć, co to znaczy "ojciec", to nie zrozumie tego, co to znaczy, że jest synem Bożym. Trzeba najpierw rozumieć słowo "ojciec", żeby rozumieć, co to znaczy, że Bóg jest Ojcem.
      A skąd dziecko czerpie to rozumienie słowa "ojciec"? Czerpie z codziennych rozmów, ze spotkań ze swoim własnym ojcem(...)
      Moi drodzy, widzicie, jaka to jest ważna sprawa. Dziecko albo zrozumie, kim jest Bóg, albo nie zrozumie, w zależności od tego, z jakim styka się ojcem."

      a Biblii to ksiądz nie czytał? tam niejednokrotnie Bóg pokazuje swoje cechy macierzyńskie. ale ksiądz T. woli wierzyć, że to wyłącznie ojcowie są takim obrazem Boga na ziemi. (a do jakich wniosków takie rozumowanie może doprowadzić? że tylko mężczyzna jest stworzony na obraz i podobieństwo?...)
      normalnie ciśnienie mi skoczyło. jak ciasny umysł mógł mieć ksiądz uważany powszechnie za wielkiego humanistę.
      • esowx1 Re: cytat 10.05.07, 07:22
        niestety wielu wielkich myślicieli w jakiś poszczególnych, ale doniosłych
        kwestiach ma ciasny umysł. Podobnie rzecz ma się ponoć z Nietzschem przecież...
        przykłady można mnożyć.
        To mi każe podziwiać w nich talent, z którym się urodzili, np. filozoficzny czy
        jakiś tam inny, ale nie samego człowieka.
        Marną istotą człowiek jest.
        Bo i manipulować potrafi, i chce być manipulowanym.
      • agatorka Re: cytat 10.05.07, 15:50
        Rzadko udzielam się na forum (bardz rzadko), ale pozwole sobie dorzucic moje
        trzy grosze w tym wątku:
        Nie jestem zażartą feministką, choć popieram te zażarte, bo wiem, ze one mogą
        coś wywalczyć, nawet jeśli jest to tylko zwrócenie uwagi społeczeństwa na jakiś
        problem. Może wydają sie one skrajne, przesadne, "skrzywdzone", ale jesli wraz z
        tym idzie siła i determinacja to im ta przesadę wybaczam. Ja sama propaguję
        feminizm na moim małym poletku, ale z drugiej strony lubię być kurą domową, o
        ile nie jest to moje wyłączne zajęcie wink

        a do rzeczy: pisze, bo przypomniało mi się kazanie pewnego opata w kościele przy
        dominikańskim klasztorze - w odpowiedzi na cytat z Tishnera i oburzenie
        aurelii_aurity ;

        Otóż w dużym skrócie wink kazanie wychodziło z przypowieści o synie marnotrawnym,
        o synie ojca, o tym, ze życie na Ziemi jest życiem pod surowymi skrzydłami Boga
        Ojca, ojciec nie kocha bezwarunkowo,bo choć wybacza to ma wymagania, ale
        tymsamym daje nam wolość, wybór czy chcemy z nim być czy nie, a tego matka nie
        zawsze potrafi dać, jako że matka chce mieć dziecko zawsze jaknajbliżej i
        potrafi wszystko wybaczyć, zmienić się dla dziecka. Bóg teraz jest dla nas
        Ojcem. Ale przyszły Raj (i Bóg w Raju tym samym ) jest Matką, która kocha
        bezgranicznie, bezwarunkowo, do końca,
        tak więc Bog jest i Ojcem i Matką.

        Na pewno delikatnie przeinaczyłam słowa opata,ale ogólny sens pozostał.
        Pierwszy (i ostatni) raz spotkałam się wtedy z tak pełną interpretacja "płci"
        Boga. Oczywiście Boga nazywamy dziś ojcem, bo wynika to z historii kultury,
        która stawiała go wyżej w hierarchii rodziny, ale gdyby porzucic tą historię i
        na nowo szukać "płci" Boga to taka interpretacja jak powyżej bardzo do mnie
        przemawia smile


        pozdrawiam
        agata
    • kotomysza Re: jakieś feministki? 10.05.07, 09:22
      jestem feministką. na czym to polega? inwestuję w siebie, tj. uczę się, nie
      daję sobie wmówić, że z powodu płci będę coś robiła gorzej. to, że robię coś
      gorzej lub nie umiem w większości przypadków wynika z ograniczeń/ lenistwa nie
      związanego z płcią.
      walczę na swoim podwórku ze sterotypami.
      mój feminizm to nie palenie staników i łażenia na manify. to taka
      mozolna "praca u podstaw" i dążenie do samorealizacji. i zdrowy egoizm.

      i jestem mamą, jestem żoną... czasami muszę wychowywać mojego partnera
      życiowego, który zapomina, że za np. stan domu jesteśmy odpowiedzialni oboje
      (jak było widać w wątrku o hiperaktywności). ale mi jest łatwo mimo wszystko,
      bo mój mąż w jakimś stopniu jest feministą, nie uznaje podziału na rzeczy
      damskie i męskie (w przypadku prac domowych).

      swoją córkę, chcę wychować na zdrową egoistkę. a feminizm będzie integralną
      częścią owego wychowania.

      no to się pomądrzyłam.
    • insana Re: jakieś feministki? 10.05.07, 16:45
      Popieram feminizm jak najbardziej, ale raczej w formie ktorą opisała Kotomysza- zdrowy egoizm, praca, doskonalenie swoich umiejętności- i faceci mogą mi skoczyć wink
      Denerwują mnie feministki-krzykaczki, ktorych krzyk w dzisiejszym medialnym wrzasku zlewa się z krzykiem innych krzykaczy ( choćby "cudownej naszej" młodziezy wszechpolskiej) i przez to same sobie szkodzą.
      Poza tym rzeczywiście nie ma ( chyba ze w ilościach śladowych) takiej prawdziwej kobiecej solidarności i to jest bardzo przykre.
    • lookfor84 Re: jakieś feministki? 13.05.07, 12:47
      Właśnie dostałam "Czarną Księgę Kobiet" do rąk.Czytała któraś?Trudno udawać, że
      problemu nie ma.W Indiach dokonuje się aborcji, gdy wiadomo,że płód
      przekształci się w dziewczynkę.Wiele z tych, które się rodzą, głodzi się albo
      truje.W Chinach dziewczęta zmusza się do prostytucji.W krajach muzułmańskich
      samo wielożeństwo jest ograniczeniem praw kobiet.Jest o co walczyć, prawda?
    • com_sui Re: jakieś feministki? 15.05.07, 23:15
      Feministka smile
      Świadoma, dlaczego nią jest. Status kobiety i mężczyzny ciągle nie jest
      jednakowy, równy. Na manify nie chodzę, nie lubię. Nie krzyczę. Działam jako
      Grupa Jednoosobowa.
Pełna wersja