e_mka1
30.05.07, 14:34
I znów ja, i znów sobie nie radze i potrzebuje Was. Moja mama jest w szpitalu
po próbie samobójczej, choroba afektywna dwubiegunowa. Po lekach
antydepresyjnych wpadła w hipomanie, moim zdaniem juz manie, chociaż lekarz
mówi o troche podwyższonej aktywności. Obniża leki antydepresyjne i wprowadza
depakine, obecnie tj. 500 popołudniu i 500 wieczorem. Tyle tylko ze juz 3 dni
i nic. Coraz gorzej. Moja mama kisi ogórki w szpiatlu, szyje zasłony, kupuje
kwiaty na szpitalny ogród, wychodzi na miasto na przepustki gdzie bez
opamietania traci kase, kupuje nową komórke na abonament, a dzisiaj chciała
zebym jej przywiozła dokumenty od kredytu, bo chce zmienić bank. Zbuntowałam
sie, mam dość bycia na jej zawołanie, kupowania jej czego chce, oddawania za
nia kasy. Powiedziałam jej to. Nie chce mnie znać, wyzwała mnie od
najgorszych. Bo musi byc jak ona chce. Mam jej dość, sama juz psychicznie nie
wyrabiam. Mam ochote uciec od niej jak najdalej, najgorsze ze nigdy taka nie
była. Tyle agresji nie było w niej nigdy. Nie zabiore jej na weekend na
przepustke, musze wyjechac bo wariuje. Czy jestem wredna? Wiem ze to choroba,
ale nie mam siły zeby ktos tak po mnie jeżdził. Pozatym chce zeby zeszła na
ziemie. Zeby sie opamietała.
Pozdrawiam, pomózcie mi ją zrozumieć