miriam11
27.08.07, 18:23
... jesteśmy sami, możemy iść....
tak śpiewały Elektryczne Gitary w czasach mojej młodości.
Małe podsumowanie:
nadaję się tylko na oddział (wg doktorka)
jestem wariatką, ergo:
nie mam szans na faceta
czyli: z szatynem mogę sobie dać spokój (czytaj: skończyło się zanim się
zaczęło, ja nie wiem czy on cokolwiek, wolę nie sprawdzać. Zresztą, kto by
chciał być z wariatką)
Dzieci mieć nie będę, bo nie jestem dżdżownicą (one są obojnakami), a problem
faceta - patrz wyżej (ogólnie, to nie chodzi o szatyna, tylko żaden facet nie
będzie chciał być z wariatką, która do końca życia musi żreć psychotropy, a w
ciąży zeświruje z powodu niebrania psychotropów. I urodzi psychiczne dziecko
(40% szans)
A zatem, skoro możemy iść - vide Elektryczne Gitary - no to idę. Na drugą
stronę słońca. Nie zniosę dłużej ani choroby, co do której doktorek mnie dziś
zapewnił, że nieuleczalna, ani samotności, ani braku przytulenia.
Uściski.
Mi.