17.a
11.11.07, 07:59
Właściwie to mam problemy ze sformułowaniem tematu.
Chodzi mi o to, co czareg napisał w innym wątku -
o zdiagnozowanie się, leczenie też w dużym ośrodku
miejskim. Chodzi o anonimowość. No tak. Ja też. Nie
leczę się w swoim mieście, chodzę tam, gdzie jeszcze
nigdy nie udało mi się spotkać znajomej twarzy. Nie
chodzę do prywatnego gabinetu, nie stać mnie na to,
wtedy właściwie nie ma problemu z anonimowością.
Przyglądam się ludziom w poczekalni. Są mili, wyciszeni,
nikt się nie gorączkuje. Albo z rzadka. Czasem próbuję
zgadnąć diagnozę...Nietrudno jest, gdy ktoś ma nerwicę,
nietrudno jest poznać osoby z depresją. Podkrążone oczy
i bezgraniczny smutek. Nie umiem rozpoznawać chadowców