Prawdziwość uczuć

20.12.07, 01:46
Jak oddzielić od siebie negatywne, zamazane, zniekształcone chorobą uczucia od
tych prawdziwych?
Czy Wy nadal kochacie swoich partnerów życiowych po latach wspólnego zmagania
się z chorobą? Ja jestem prawie dziesięć lat po ślubie, a szczerze
powiedziawszy nie potrafię powiedzieć mężowi: kocham cię.. Bez obaw, on wie
wszystko. Jestem z nim szczera. Zna mnie na wylot. Czyta forum- choć nie
zawsze, bloga. Jeszcze do niedawna wydawało mi się, ze moje uczucie do niego
jest silne. Teraz czuję przede wszystkim litość. Wiem, że to paskudne, ale
nawet kłótnie z samą sobą nie pomagają...Czy to niezdecydowanie może wynikać z
mojego obecnego stanu spowodowanego ChAD? Może to się zmienić?
Też tak macie? Jak sobie z tym radzicie?
    • asiuniaa36 Re: Prawdziwość uczuć 20.12.07, 10:08
      Tez tak mam i wcale sobie nie radze...raczej jestem przerazona sad((
    • vinci28 Re: Prawdziwość uczuć 20.12.07, 15:02
      wiesz co mialem ze swym ojcem magda i nie potrafilem nie byc szczery nigdy nie powiedzielm mu ze go kocham i nie zdazylem ale nie potrafie oszukiwac lepiej mowic prawde i to co sie czuej niz nie byc soba i uadawac nie wiem jak bedzie za kilka lat jak chad zmieni moje zycie i swiat wewnetrzny dopiero mam za soba kilka miesiecy wiem ze kocham moja milosc i ona mnie i to czujemy calym sercem w depresji nie mialem odwagi ukazywac swoich prawdziwych uczuc i to mnie bolalo ale chad otworzyl mnie i to piekne czlowiek musi kochac ale tez musi nienawidzic bo ma dusze i uczucia ale najwazniejsze jest szczerosc uczuc nawet jezeli druga osoba moze sie przez to oddalic od nas to lepiej powiedziec prawde niz oszukac siebie bo tlumienie prawdziwych uczuc i zaklejeanie ich falszywymi zabija nas w srodku
    • singapurkaa Re: Prawdziwość uczuć 21.12.07, 21:48
      To co napisze jest banalne ale miłośc nalezy pielegnowac i musza to czynic dwie
      strony. Nie wystarczy pwoiedziec sobie, ze bedzie sie kogos kochac i koniec.
      Miłośc z czasem zmienia się - nie można byc ciagle w wiecznym zachwycie drugą
      osobą, po latach nie fruwa już się z miłości co nie oznacza, że taka miłośc jest
      gorsza. Jest może lepsza, dojrzalsza; dwie strony dbają o siebie, szanują, są
      najlepszymi przyjaciółmi, doskonale się rozumieja, wspierają i kibicują sobie
      nawzajem w codziennych zmaganiach z życiem, chorobą, problemami.
      Po latach widok ukochanego nie przyprawia już o zawrót głowy ale nie jest to
      wcale gorsze kiedy wiemy, że mamy przy sobie prawdziwie oddaną osobę. To dla
      mnie jest miłośc.
      • poetkam Re: Prawdziwość uczuć 22.12.07, 02:15
        Singapurko. Nie będę słodzić, o nie,już nie, obiecałam komuś smile

        Ja już wyrosłam z tej pierwszej szalonej miłości, choć przyznam się
        szczerze, wciąż za nią tęsknię i o niej marzę...Zgadzam się ze
        wszystkim co napisałaś, dodam jeszcze jednak cytując ulubiony-
        znienawidzony fragment S.: "...Liczy się tylko miłość...".

        Ja chcę "fruwać", to coś złego?
        Całusy
        • matrioszka42 Re: Prawdziwość uczuć 22.12.07, 09:49
          To nie jest złe... tylko czasem tracimy coś wspaniałego, kogoś
          cudownego tylko dla kilku chwil motyli w brzuchu... Wiem że borykasz
          się z inną sytuacją; chory Mąż i pytanie: czy to jeszcze miłość czy
          już tylko poczucie obowiązku. Każda sytuacja jest inna, ale wierz mi
          nie zawsze warto. Ale jeśli będziesz pewna, że warto to daj się
          porwać chwili i fruwaj wysokosmile
          • cassandrax Re: Prawdziwość uczuć 23.12.07, 12:21
            ...Nie wiem czy kocham tak na prawdę, raz kocham, a raz odpycham i
            ranię moich najbliższych...być może uzależniłam się od ukochanego,
            być może po prostu boję się być całkiem sama...a może po prostu
            wciąż potrzebuję fizycznego zaspokojenia i wydaje mi się,że szalenie
            kocham....sama nie wiem...(na pewno kocham mojego złośliwego kota,
            który tak jak ja ma zmienne nastoje).
            • dawaj-lama Re: Prawdziwość uczuć 27.12.07, 19:57
              Ten złośliwy sk.syn ugryzł mnie w rękę .Przemyłam wodą utlenioną i ch..j.
              • asiuniaa36 Re: Prawdziwość uczuć 27.12.07, 20:48
                Ojej o kim piszesz???!!!
                Mnie wczoraj moja trzylatka ugryzla w reke bardzo bolesnie...bedzie slad na
                sylwka jak nic...Swoja droga nie radze sobie z jej agresja...ech..
                • dawaj-lama Re: Prawdziwość uczuć 27.12.07, 20:55
                  Piszę o swoim kocie Aleksandrze.Zdrobniale Oleczek.
    • dawaj-lama Re: Prawdziwość uczuć 27.12.07, 23:56
      "jestem z nim szczera, zna mnie na wylot".Kobieto, tak się nie robi.Moja świętej
      pamięci babcia mówiła chłopu całej dupy się nie pokazuje.A babcia umiała
      utrzymać przy sobie 12 lat młodszego od siebie męża i to bardzo przystojnego.Nie
      oto chodzi by złapać króliczka-ale by gonić go.
Pełna wersja