Lęk przed wizytą

11.03.08, 08:49
Siedzę jak na szpilkach, na trzynastą wybieram się do psychologa na umówioną
wizytę. Kurczę, rano można powiedzieć nie bałam się jeszcze, za to teraz co
chwilę gna mnie do toalety. Boję się, że albo nic z siebie nie wykrztuszę,
albo powiem o sobie tak dużo, że będę cała odsłonięta i to będzie bolało. I
tak źle i tak niedobrze... A po wizycie z powrotem do pracy muszę...

Mogłam spać w nocy- zażyłam tranxenne, ale teraz to jestem jednym wielkim lękiem.
    • rumpa Re: Lęk przed wizytą 11.03.08, 10:20
      Mnie bolało,czasem unosiło gdy dochodziłam do czegoś, czasem zaraz
      po przyjściu z grupowej zasypiałam, podobne "objawy" miał mój mąż
      jak dla mnie - było warto
      a i jeszcze jedno - oni takie rzeczy już słyszeli smile)))
      kiedyś mi się wydawało że jestem oryginalna w moich przeżyciach,
      może nawet wstrętna - taki mały snobizm smile))
      teraz się zastanawiam jak oni nie zasypiają słuchając po raz kolejny
      tej samej historii smile)))
      może dlatego że historia ta sama ale narzędzia do jej otworzenia -
      to już sztuka
      wiesz, miałam kiedyś zgryz na terapii, grzeszki seksualne, chodziłam
      koło tematu jak osioł w kieracie, męczyłam sie strasznie i nie
      mogłam z siebie wydusic
      ni i ktoregos dnia wydusiłam
      po czym, po wyjściu z gabinetu, zorientowałam się, że mój psycholog,
      który normalnie nawet zegarka nie nosił i był do kwadratu
      nieokreslony - tym razem włożył kolczyk - w prawym uchu - po prostu
      geniusz i tyle - moja podświadomość to zarejestrowała, a on
      zdecydował się ujawnić mi kropeczkę prywatnosci żeby mi pomóc - nie
      wiem czy u niego było to świadome czy podświadome - ale zadziałało
      nigdy więcej tego kolczyka już nie włożył
      głowa do góry
    • 35.a Re: Lęk przed wizytą 11.03.08, 11:26
      Uszy do góry, naprawdę smile Primo: pierwsza wizyta to zwykle wywiad,
      opowiesz o sobie, o swojej rodzinie, o rodzicach. Ja byłam u swojej
      wczoraj, jestem bardzo zadowolona, pewnie dużą rolę gra też fakt,
      że pasuje mi jako człowiek. Zresztą, mamy wspólną psycholog z koleżanką
      z tego forum smile I wiesz? Ja żałuję, że następna wizyta dopiero w maju.

      P.S. Na drugą stronę potrafi wywrócić psychoanaliza, psychoterapia -
      nie. Psycholog Cię wspiera. A jeśli bardzo się boisz, wyznacz sobie
      nagrodę, np. idź na długi spacer po pracy. Jest pięknie, wiosna smile
      • poetkam Re: Lęk przed wizytą 11.03.08, 11:44
        Jesteście bardzo kochane, dziękuję!
        Co ja bym zrobiła bez mojego forum? smile
        Zdam pokrótce relację po wizycie- czy przeżyłam, he, he, he.
    • poetkam Re: Lęk przed wizytą 11.03.08, 18:26
      Relacja:
      Wizyta była krótka- 30 minut
      Nie było tak źle
      Poryczałam się, jak zwykle
      Będzie kolejna wizyta za dwa tygodnie.
    • drugikoniecswiata Re: Lęk przed wizytą 11.03.08, 23:29
      czyli nie taki diabeł straszny wink
      a odsłanianie się w ciemno zawsze niesie jakieś tam ryzyko zranienia, więc i
      ładunek strachu duży [sama odchorowywałam każdą "pierwszą wizytę", a trochę się
      ich nazbierało] - teraz, jak wiesz kogo i czego się spodziewać, będzie Ci
      łatwiej. Daj sobie czas na decyzję czy podjąć terapię czy nie - czasem
      perspektywa i odczucia zmieniają się ze spotkania na spotkanie. Jeśli za darmo,
      i da się przeżyć, to dużo nie tracisz, a zyskać zawsze możesz.
      • poetkam Re: Lęk przed wizytą 12.03.08, 08:33
        Daj sobie czas na decyzję czy podjąć terapię czy nie - czasem
        > perspektywa i odczucia zmieniają się ze spotkania na spotkanie.
        Jeśli za darmo,
        > i da się przeżyć, to dużo nie tracisz, a zyskać zawsze możesz.
        >


        Pani psycholog dokładnie tak powiedziała: proszę zastanowić się
        najpierw spokojnie, czy chce pani uczęszczać na terapię i dać mi
        znać. Terapia jest za darmo raz na dwa tygodnie. Pani psycholog
        poinformowała mnie, że przygotuwuje się do uzyskania certyfikatu
        psychoterapeuty i dlatego z każdego "przypadku" musi zdawać relacje
        i konsultować z (tu nie napiszę nazwy z kim, wszak zapomnało mi się)
        z jakimś organem nadzorującym jej poczynania i z moją panią doktor.
        • matrioszka42 Re: Lęk przed wizytą 12.03.08, 08:39
          Musi się konsultować z suprwajzoremsmile Część terapii może być prowadzona pod jego bezpośrednim nadzorem (siedzi za plecami psychologa). Też tak miałam kiedy zdobywałam uprawnienia psychoterapeuty, a chyba nic przez te lata się nie zmieniło. Uważaj na jedno: ona nie ma jeszcze doświadczenia, nadzór jest po to by nie namieszała Ci w głowie bardziej niż przed terapią. A niestety o to nie jest trudnosad
    • i_am_the_army Re: Lęk przed wizytą 13.03.08, 10:41
      Ja też się zapisałam do psychologa (chyba psychoterapeutypewna nie jestem, nie
      mogłam się dogadać z panią w rejestracji, hehe), w każdym razie za tydzień mam
      wizytę. Nareszcie. Przypiliło mnie. Zachorowałam chyba na jakąś hipochondrię -
      mam nadzieję, że to hipochondria... O dżizes, spraw, żeby ta wątroba, te
      powiększone węzły chłonne i cały zastęp innych dziwactw w moim ciele to była
      TYLKO hipochondria!
      Ja chcę być hipochondryczką! Aaaaa..........
      (sorry, przerażona jestem, poniosło mnie - komp moim przyjacielemtongue_out)
      • maciusiko Re: Lęk przed wizytą 13.03.08, 11:04
        Ślę przytulisie dla niespokojnej Gąsieniczki i trzymam kciuki smile))
        • i_am_the_army Re: Lęk przed wizytą 13.03.08, 12:03
          dziękujęsmile...
      • poetkam Re: Lęk przed wizytą 13.03.08, 13:46
        > Ja też się zapisałam do psychologa (), w każdym razie za tydzień
        mam
        > wizytę.

        To będziemy sobie chodzić na wizyty w mniej więcej tym samym
        czasie smile
        Będzie dobrze, zobaczysz.
        Ściskam Cię hipochondryczko mocno wink
Pełna wersja