Nigdzie nie ma miłości...

21.03.08, 11:13
Mam problem. Jeśli ktoś podpowie słowem, dwoma - ucieszę się.
Od roku i 8 m-cy jestem sama. Jak palec. Było przez ten czas różnie,
lepiej, gorzej. Teraz jest to drugie. Moje pytanie jest króciutkie:

jak sobie radzić z codziennym niemal płaczem pod hasłem "nie ma
miłości"? w pracy jestem skoncentrowana na tym, co mam zrobić. źle
się zaczyna robić po wyjściu z niej. uczucia dochodzą do głosu.

uznać, że mam depresję i zwiększyć antydepresant?
uznać, że to smutek, ale aby zahamować łzy antydepresant?
wreszcie uznać, że ten smutek jest naturalny i dać mu przez siebie
przejść?

ale...jak długo jeszcze?
nie daję sobie z tym rady
    • poetkam Re: Nigdzie nie ma miłości... 21.03.08, 11:27
      35.a napisała:

      > Mam problem. Jeśli ktoś podpowie słowem, dwoma - ucieszę się.
      > Od roku i 8 m-cy jestem sama. Jak palec.
      > jak sobie radzić z codziennym niemal płaczem pod hasłem "nie ma
      > miłości"? uczucia dochodzą do głosu.

      A wiesz, że parę lat temu przeżywałam to samo bardzo podobnie? Nie dawałam sobie
      rady ze sobą samą. Płacz, samotność, TRAGEDIA.
      >

      smutek jest naturalny i dać mu przez siebie
      > przejść?

      Jasne, że jest naturalny. A sam od siebie Ci nie przejdzie, wiadomo. Trochę go
      uciszysz, przez pracę, zajęcie się czymś... Ale tylko uciszysz, wiem to po sobie.
      >
      > ale...jak długo jeszcze?

      Mam nadzieję, że prędko znajdziesz antidotum na brak miłości! Życzę Ci tego
      bardzo bardzo mocno!!!!


      > nie daję sobie z tym rady

      Póki co, nie pozostaje nic innego, jak znaleźć sobie jakieś zastępcze zajęcia,
      poza tym cierliość, cierpliwość, cierpliwość. Nic na siłę! Ja na siłę wyszłam za
      mąż, bo byłam sama jak palec i teraz żałuję!!!!

      Cierpliwości, droga, A. Posyłam Ci serdecznego całusa.
      • 35.a Re: Nigdzie nie ma miłości... 21.03.08, 11:31
        Buziak, kochana.

        Myślałam, że w odwecie zostana posłana na terapię wink Chodzę...
        ale tam dziwnym trafem nie jest mi smutno.

        Antidotum czyli Miłość? Chciałabym, bardzo...

        Wieczorem sobie medytuję, trochę pomaga...
        • poetkam Re: Nigdzie nie ma miłości... 21.03.08, 11:34
          > Myślałam, że w odwecie zostana posłana na terapię wink

          Terapia na brak miłości???? No co Ty?!?
          Ja wyszłam za mąż za pierwszego lepszego- już dłużej nie mogłam być
          sama, Ty grymaś dużo. jesteś warta prawdziwej, dobrej miłości.
          • 35.a Re: Nigdzie nie ma miłości... 21.03.08, 12:10
            A skąd wiesz? smile Ale Ty przecież też.
            Tak sobie wczoraj tuptałam z pracy i myślałam, że ten ktoś ma
            mnie dużo przytulać (bo lubię), ma być oparciem, bo tak potrzebuję,
            ma pachnieć tak, że będą miękły mi kolana smile) ma być dobry i mądry.
            niech się stanie...

            przed chwilą rozmawiałam z kuzynem przez telefon. rozmawiamy, śmiejemy się
            i na końcu mu mówię to samo, co Wam. a on: Jezus dziś
            za Ciebie umrze.

            zwariowałam ze śmiechu, choć to wcale nieśmieszne smile
            • drugikoniecswiata Re: Nigdzie nie ma miłości... 21.03.08, 17:16
              "Miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
              Nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek"
              tak twierdził x. Twardowski

              Kiedyś myślałam, że jeśli tylko nie będę sama, jeśli będzie ktoś kto mnie
              pokocha i przytuli, to już wszystko będzie dobrze. Dziś widzę jaka to była
              pomyłka. Dziś myślę, że związek nie jest od tego, żeby nam dać to, co kiedyś
              powinni dać / dawali rodzice, nie służy do zapełniania pustki - bo tej nikt poza
              nami nie zapełni. Że jest od tego, by komuś dawać miłość. I że jeśli nie ma
              związku, to trzeba / można dawać gdzie indziej, komu innemu. I skąd inąd brać.
              Może to brzmi idealistycznie, ale chodzi mi o odwrotną perspektywę: nie taką, że
              związek mnie zbawi od samotności. Bo to IMHO pułapka, lęk egzystencjalny i takaż
              samotność zawsze będą, nikt ich od nas nie zabierze. Wobec śmierci jesteśmy sami.

              Ale i rozumiem, jak trudno samej.
              Trzymaj się.
              • 35.a Re: Nigdzie nie ma miłości... 21.03.08, 18:59
                Nie wiem, kto to mówił, że miłość, Boga (tożsame lub nie) znajdujemy
                poprzez ludzi, człowieka. Nie będę też ukrywać, że nie zależy mi
                na `kimkolwiek`, więc trwam czekając.
          • i_am_the_army Re: Nigdzie nie ma miłości... 21.03.08, 12:12
            Lepiej żadna miłość niż nieprawdziwa.
            Ja też mam problem z nadmiernym odczuwaniem samotności (jestem wprawdzie z kimś,
            ale to tak jakbym nie była), ale swoje przez miłości różne przeszłam i już
            naprawdę wolę ich brak niż by miały tak wykańczać...
            Tzn. jeśli czegoś nie można pokonać trzeba to pokochać...
            • 35.a Re: Nigdzie nie ma miłości... 21.03.08, 13:08
              Puste miejsce, w którym Miłość (dla mnie to coś, dlatego
              wielka litera uzasadniona...) mogłaby zaistnieć? Ano jest.
              Tylko czasem brak wiary i bardzo ciężko. Samość boli.

              (cieszę się, że razem ze mną poruszacie ten temat)
              • poetkam Re: Nigdzie nie ma miłości... 21.03.08, 13:27
                Samość boli.

                Oj, boli jak cholera. Czasem tak, że umrzeć się chce li tylko!
                >
                > (cieszę się, że razem ze mną poruszacie ten temat)
                Temat jest wart poruszania, bo każdy zasługuje na miłość!!!
                A ja tam wolę kochać aż do bólu, byle by miłeść była odwzajemniona,
                niż w ogóle nie kochać.


                --
                • iso1 Re: Nigdzie nie ma miłości... 21.03.08, 14:16
                  Ja jestem sam od 2,5 roku. Nie mogę się przyzwyczaić do samotności.
                  Myślę że jak ktoś był wcześniej w związku to już nigdy nie przyzwyczai się do
                  życia samemu. Co innego single. Jestem przeciwny związkowi z kimkolwiek byleby
                  tylko ktoś był obok. Można jednak być z kimś bez zobowiązań. Z kimś kto w miarę
                  pasuje charakterem i wspólnymi zainteresowaniami i też cierpi z powodu
                  samotności. Innym rozwiązaniem to przyjaciele/przyjaciółki. Ich brak jest tak
                  sam ciężki jak samotność. Też o tym coś wiem niestety
                  • obecna57 Do diabła... 21.03.08, 14:43
                    Czemu nie spróbujecie na portalach randkowych??? Tylko cierpliwie.
                    • 35.a Re: Do diabła... 21.03.08, 15:10
                      Nie chcę.
                      A "bycie bez zobowiązań" też mnie nie pociąga... Nie chcę wiązać
                      nikogo zbyt silnie smile ale fucking frendship...
                      A na portalach randkowych, hm... Bardziej odpowiadałyby mi fora
                      tematyczne, na filmowym kiedyś znalazłam kogoś, ale...

                      • poetkam Re: Do diabła... 21.03.08, 16:55
                        na filmowym kiedyś znalazłam kogoś, ale...

                        A., proszę Cię, nic na siłę. Miłość Cię znajdzie, a Ty ją w
                        najmniej oczekiwanym momencie. Wiem to po sobie!
                        • 35.a Re: Do diabła... 21.03.08, 17:16
                          Było i się zmyło. Potem znalazłam jeszcze raz. Trzeci raz już
                          szukać/być znajdowaną nie chcę (to drugie znaczy się wchodzi
                          w grę smile

                          Nic na siłę, masz świętą rację. Doszłam do wniosku, że sobie
                          poczytam nie czekając. Popracuję, zarobię, wyjadę. Mam żyć,
                          prawda?
                          • audrey2 Re: Do diabła... 21.03.08, 21:36
                            A., od kilku dni nosiłam się z zamiarem zapytania na forum, co u
                            Ciebie? Myślałam, że już Cię wywiało do krainy miodem i mlekiem
                            płynacejwink
                            Wiesz co, to wszystko, o czym piszesz nie brzmi jak depresja. No
                            chyba, że ja sama i dokładnie wszystkie moje niegdysiejsze koleżanki
                            miałyśmy depęwinkDo mnie miłość też przyszłą relatywnie późno.
                            Pierwsza, bardzo burzliwa i jednak niezapomniana, poszła sobie
                            równie nagle jak się pojawiła. Potem ileś lat kompletniej samotności
                            (żadnych randek, 0, nada, zero) i w końcu mój mąż. Przychodzi,
                            naprawdę w końcu przychodzi i rzeczywiście jest lepiej, ale tak jak
                            ktoś juz bardzo słusznie napisał, nie leczy wszystkich ran.
                            Nie znam Cię, ale na podstawie strzępków informacji zaczerpiętych z
                            forum wydaje się, ze naprawdę fajna z Ciebie dziewczyna. Musi być
                            więc po platońsku - masz swojego połówka gdzieś ( kiedyś wyobrażenie
                            Platona, że tak naprawdę rodzimy się z kimś całością wydawała mi się
                            niezwykla...wink
                            pozdrawiam i spokojnych Świąt
                            • 35.a Re: Do diabła... 21.03.08, 22:09
                              Do Krainy Funtem Stojącej miałam wybyć? Wstępnie już sobie Ją obejrzałam. Miłość od drugiego wejrzenia.
                              Audrey, dzięki za komplementy. Nie działam na nagany, tylko na pochwały. Do Anglii drugi raz pojadę około lata, tym razem już
                              na dłużej. Jęz. angielski muszę tylko ulepszyć.

                              Mówisz, że miłość przyjdzie? Trzymam za słowo, Alleluja smile
                              • audrey2 Re: Do diabła... 21.03.08, 22:31
                                Bo mnie się cały czas zdaje, że Ty do UK jedziesz...Bardzo oszczędna
                                jesteś w opisach swojej sytuacji (przyznam, że budzi to we mnie
                                dwojakie uczucia- z jednej strony absoutnie się zgadzam z taką
                                postawą; uważam, że mimo wszystko na forum nie należy się za bardzo
                                odkrywać, ale z drugiej strony fajnie byłoby wiedzieć więcejwink)))
                                Mam nadzieję, że rozumiesz, o czym piszęwink
                                pozdrawiam
                                • 35.a Nie bardzo... 21.03.08, 23:00
                                  Do mnie trzeba prosto smile

                                  Audrey, na forum ostatnio jestem dość często, przepisałam pracowicie
                                  nawet co, tam jadłam ("kącik kulinarny"), sporo zachwytów o Anglii
                                  też możesz przeczytać. To Ciebie raczej tu nie było (zauważyłam
                                  ten brak smile

                                  Już mówię. W Anglii byłam krótko, nie zostałam, bo uznałam, że bariera
                                  językowa naówczas za duża. Pracy właściwie też nie miałam,
                                  a nie mam w sobie tyle przebojowości, by przyjść z ulicy i tam
                                  szukać pukając do miejsc, które mnie interesowały (to taka instytucja
                                  i tu będę tajemnicza, i co ciekawe, tam było tego ile chcieć...
                                  ale ja nie miałam odwagi)

                                  Miłość od drugiego wejrzenia, bo Liverpool po przylocie jakoś nie
                                  zachwycił - lotnisko jest brzydkie smile A potem rozsmakowanie w krajobrazach,
                                  głupie, ale szczególnie zakochałam się w wydmach, pokrytych jakąś ususzoną
                                  trawą smile Pasuje mi tradycyjna Anglia, dostojna i pełna lokalnego patriotyzmu.
                                  Kuchnia angielska jest pyszna, wołowina i gravy, słodkie bataty, Yorkshire pudding,
                                  wszystko smile Ciemne piwo, oat meal smile
                                  Czy już przeczytałaś, że rozpłakałam się, gdy miałam wracać? Moje losy ostatnio:
                                  znalazłam pracę na 3 miesiące z kawałkiem i później znów spadam do UK.

                                  Chcę tu przejść rekrutację i tam spokojnie lecieć, mając przy okazji
                                  opłacony przelot.
                                  Dodam, że tragicznie idzie mi rozumienie Brytoli smile i za cholerę nie
                                  wiem, jak to zmienić. Podobno osłuchanie przychodzi po miesiącu. Się
                                  zobaczy.
                                  Bycie pasażerem na miejscu kierowcy, ale bez kierownicy też jest
                                  słodkie smile I nie zdziwię się, jeśli coś niedługo mnie przejedzie
                                  na zebrze, bo przyswoiłam sobie tam, że kierowcy przed przejściem
                                  dla pieszych nie są zagrożeniem. Tu...są. Dobra, będę na siebie
                                  uważać.

                                  To o miłości. Nnno...jej nie ma, ale czuję się dziś znacznie lepiej,
                                  bo czuję wsparcie w tym wątku. Cenna rzecz.
                                  • audrey2 Re: Nie bardzo... 22.03.08, 00:43
                                    A, dzięki za wtajemiczeniewink Faktycznie, chwilę nie zaglądałam na
                                    forum, ponieważ byliśmy z małżonem w podóży, cały tydzień...hehe.
                                    Po powrocie do UK znowu odczułam to, co kiedy pierwszy raz, kiedy
                                    tutaj przyjechałam-że lubię ten kraj za uśmiech (nawet jeśli trochę
                                    sztuczny) kobiety za poczcie, żarty kierowcy w autobusie i to, że
                                    jak musisz coś załatwić, to nie trzeba brać ze sobą łapówki. I
                                    jeszcze lubię za to, że mam dosyć jasną ścieżkę rozwoju zawodowego i
                                    fajny samochód z kierownicą po stronie pasażerawink
                                    Anyway, jakbyś chciała jakiś wskazówek co do szukania pracy w UK
                                    albo po prostu pocieszenia od osoby, która średnio 10 razy dziennie
                                    wstydzi się swojego angielskiego (choć uczy się przez większosć
                                    swojego życia, podobno mówi nieźle i mieszka na Wyspach juz jakiś
                                    czas), pisz śmiało choćby maila.
    • 35.a kilka dni temu 26.04.08, 19:10
      idę sobie do swojego mieszkania i myślę, że rozśmieszę matkę,
      gdy jej powiem: - Wiesz? Dziś też mnie nikt nie kocha.
      Chyba się nie uśmiechnęła, ale to nie szkodzi smile
      • poetkam Re: kilka dni temu 26.04.08, 20:37
        Dziś też mnie nikt nie kocha.
        > Chyba się nie uśmiechnęła, ale to nie szkodzi smile


        Ale to się zmieni!!!!!! My Cię tu kochamy smile
      • ka_an Re: kilka dni temu 26.04.08, 22:10
        Czytałaś może książkę "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu" (Eric - Emmanuel
        Schmitt)? Jeśli nie to proszę zrób to. Cieniutka opowieść o
        znaczeniu miłości i jej odkrywaniu, dla mnie przewodnik po życiu.
        Nie wiem o jakim rodzaju miłości piszesz.
        Mnie miesiąc temu zostawił facet, za którym tęsknię strasznie i nie
        ma chwili, żebym o nim nie myślała.
        Więc dzisiaj mnie też nikt nie kocha ...
        Ale ja uczę się na nowo kochać świat i może tym razem się uda smile
        • 35.a Re: kilka dni temu 26.04.08, 22:50
          Myślałam o miłości erotycznej...choć to za wąskie jej określenie.
          Dobra, nie myślałam w każdym razie o miłości platonicznej. Postaram
          się do książki dotrzeć, chociaż obawiam się łatwych recept w rodzaju:
          kochaj, a świat Cię pokocha. Czasami nie ma skąd brać radości, nie
          zawsze jestem w stanie samą ją wygenerować. Co to tęsknota i żal -
          wiem...
          • ka_an Re: kilka dni temu 26.04.08, 23:23
            Pisząc o tym, że uczę się kochać świat mam na myśli to, że dotąd go
            nienawidziałam. Ludzi, słońca, zieleni nawet uśmiechu. Dopiero
            powoli to wszytsko dostrzegam a do miłości jeszcze daleko.
            Nie ma prostych receptur na szczęście, nie ma chyba ich w ogóle.
            Żeby Ciebie do niej zachęcić zacytuję Tobie fragment. Niedawno
            pisałaś o pracy, ja zresztą też.
            "Widzisz Momo ja całe życie dużo pracowałem, ale pracowałem powoli,
            nie spiesząc się. Nie chciałem zbijać pieniędzy ani przyciągać tłumu
            klientów, nie. Żyć powoli, na tym polega tajemnica szczęścia." smile
            • 35.a Re: kilka dni temu 26.04.08, 23:46
              Nijak nie pasuje do mojego obecnego miejsca zarobkowania.
              Nastawionego na wyzysk, szybkość, efektywność, produktywność.
              Mogę zwolnić, ale wtedy dostanę po łbie smile Nie, nie pracuję przy
              taśmie. Umiem zwalniać tempo życia, ostatnio na trasie moich
              spacerów cudnie pachniały jakieś krzewy, ja czuję, zwolnić tempa
              w obecnej pracy nie sposób. Rozglądam się za następną. Obecna
              była trochę kaprysem - spróbować, jak to jest. A wracając do miłości...
              cóż smile jedna z obecnych na tym forum pań, gdy umieściłam na chwilę
              i ot tak swoje własnoręcznie zrobione foto orzekła na swoim skądinąd
              ciekawym blogu o mojej wielkiej nieurodziwości. uśmiecham się, pewnie
              dlatego "dziś też nikt mnie nie kocha"

              • ka_an Re: kilka dni temu 26.04.08, 23:58
                35.a napisała:

                A wracając do miłości...
                > cóż smile jedna z obecnych na tym forum pań, gdy umieściłam na chwilę
                > i ot tak swoje własnoręcznie zrobione foto orzekła na swoim
                skądinąd
                > ciekawym blogu o mojej wielkiej nieurodziwości. uśmiecham się,
                pewnie
                > dlatego "dziś też nikt mnie nie kocha"
                >
                Dziewczyno mi facet, którego kochałam (kocham?) powiedział, że
                wyglądam i zachowuję się jak 80- letnia staruszka.
                Daj spokój, kto ma prawo do oceniania nas!!!
                (taka jestem przemądrzała a swojego zdjęcia w wizytówce za skarby
                świata bym nie mumieściła).

                Idę się uśpić jak to ktoś fajnie napisał "cukiereczkami". Miłej
                nocy smileDo następnego razu.
                • 35.a Re: kilka dni temu 27.04.08, 00:01
                  właściwie to pieprzyć tę panią smile ja tam swoją facjatę dość lubię,
                  do następnego, klepię po plecach smile tamtego też pieprzyć smile
              • aurelia_aurita Re: kilka dni temu 27.04.08, 09:53
                nie no, miałam nic nie pisać na ten temat, ale nie mogę się powstrzymać smile))))
                jak to się stało, że ja nie zdążyłam zobaczyć Twojego zdjęcia, a ta pani je
                widziała??? czyżby miała jakąś obsesję na Twoim punkcie?
                a przy okazji - jest takie powiedzenie: "przyganiał kocioł..."
                nie wierzę, żebyś była od niej brzydsza smile))))
                • i_am_the_army Re: kilka dni temu 27.04.08, 11:13
                  A ja też widziałam zdjęcie pani 35.a i był to całkiem przyjemny widok smile
                  • lolinka2 Re: kilka dni temu 27.04.08, 12:33
                    ja też widziałam
                    fryzura mi się podobała
                    twarzy wyjątkowo zacięta i ponura
                    w temacie urody się nie wypowiem, bo nie czuję się autorytetem...
                    zresztą prawdę w tym temacie mówią wg jednej wersji lustra i
                    mężczyźnie a wg innej - głupcy i dzieci smile
              • poetkam Re: kilka dni temu 27.04.08, 10:01
                mojej wielkiej nieurodziwości. uśmiecham się, pewnie
                > dlatego "dziś też nikt mnie nie kocha"

                Dziewczyno! Ty chciałabyś, aby ktoś pokochał Cię za to, jaka jesteś piękna? Za
                Twoją powierzchowność? To świadczy o płytkim stanie umysłu jegomościa. Nie ma z
                takim o czym pogadać, znudzisz się nim za chwil kilka. Poza tym blask Twoich
                oczu świadczy o wielkim pięknie i głębi Twego wnętrza. Kiedy się na Ciebie
                patrzy widzi się piękno 35.a. Tylko to. Aż to. Widać w Twoich oczach ciepło i
                dobroć.
                ...Ja zakochałam się w kimś takim właśnie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja