35.a
24.05.08, 12:45
Tak mi przyszło do mojego klaczego (od rz. klacz) łba, a może jednak
głowy, że może osoby, które teraz mają więcej energii, podpowiedziałyby,
jak wydobyć się z tego dołu.
Nieśmiało proszę o niedobijanie zdaniami typu "mam dzieci, dziecko,
osiem kotów i sobie radzę, jestem świetna, a Ty, sieroto po Hitlerze..."

)
Usprawiedliwiam się: wstałam, chociaż za chwilę rozpłakałam się,
pokiwałam się w łóżku jak sierotka (poważnie, kołyszę się, gdy
leżę w łóżku), wykąpałam się później, zero makijażu

i sobie
poszłam na zakupy. Przytargałam duuużo zakupów z osiedlowych
sklepików i myślę, co dalej. Pogoda za oknem doskonale koresponduje
z moim stanem ducha. Brakuje jeno grzmotów. Zaraz wychodzę na
spacer, ale co dalej? Jestem raczej samotnikiem, więc wysyłanie
mnie do ludzi w takim chmurnym stanie ducha doskonale pozbawione
jest sensu...
Podpowiedzcie, proszę