matrioszka42
05.06.08, 08:55
Wczoraj byłam u świrologa. Siedziałam u niej godzinę. Dużo rozmów, chyba pomału udaje mi się mówić o tych najczarniejszych momentach mojego życia. Rozmowa o śmierci, ewentualności skończenia ze sobą. Kazała mi wyobrazić sobie jak syn mnie znajduje. A ponieważ wyobraźnię mam bujną, to myśli samobójcze poszły się paść (przynajmniej narazie). Dawka lamo podniesiona do 200, nadal seronil + doraźnie Tranxene (w razie nadmiernego pobudzenia i stanów lękowych). Trochę się boję jej uzależniania (poddatna raczej jestem na wszelkie uzależnienia), ale skoro to nie na stałe to chyba mi to nie grozi. Poza tym mam zrobić eeg, bo może wyjdzie choć mała nieprawidłowość to będzie mi mogła dawać lamo na przewlekłe

Czy mi lepiej? Jeszcze nie, ale przynajmniej teraz jestem dobrej myśli.