ile miałyście/mieliście lat ...

30.08.08, 02:21
kiedy zaczęliście zauważać, ze coś jest nie tak, że
jesteście "inni"? Ile kiedy Was zdiagnozowano? Ile czasu minęło od
diagnozy czyli jak długo się leczycie i nie-leczycie?
Ja miałam myśli samobójcze w wieku lat 5. Dokładnie to pamiętam.
Chciałam wyskoczyć z okna. A miałam "normalne" dzieciństwo. Potem w
wieku 15 lat zaczęłam chodzić do psychologa. Wcześniej rodzice nie
kazali. Pewnie się wstydzili więc zaczęłam chodzić bez ich wiedzy.
Chodziłam przez 6 lat. Zaczęłam się leczyć po nieudanej próbie -
miałam 21 lat i stałam się osobą częściowo niepełnosprawną ruchowo.
Teraz mam 34 lata. Choruję od zawsze.
    • madau Re: ile miałyście/mieliście lat ... 30.08.08, 02:30
      hej

      ja mam 32 lata. Od dwoch lat moja choroba jest zdiagnozowana jako
      schizofrenia paranoidalna chocoaz wczesniej wmawiano mi ze jestem
      chadowcem lub borderline. W dziecinstwie problemow nie mialam,
      chociaz zauwazonao manie przymusowego pisania ale bylam dobra
      uczennica wiec to zignorowano. W wieku lat 12 przebylam ostre
      zapalenie mozgu ze spiaczka itp - mowiono ze nie wyjde z
      tego "normalna". Moi rodzice sa lekarzami o swietnej specjalizacji.
      Nikt nie wierzyl w to ze jestem chora. Z zapalenia mozgu wyszlam bez
      szwanku a proby samobojstwa traktowano jako kaprysy nastolatki. A ja
      wiem ze juz wtedy cierpialam. Ale wytlumacz to neurologowi ( mamie)
      do ktorej psychiatria nie dociarala????
      Do tej popry moi rodzice nie akceptuja mojej choroby. jestem sama, i
      gdyby nie przyjaciel, chyba strzelilabym sobie w leb.
      Ale zyje i coraz razniej mi tutaj, na forum, gdy moge sie wygadac
      pozdrawiam serdecznie
      mada
      • ditta12 Re: ile miałyście/mieliście lat ... 30.08.08, 09:44
        Będac malym dzieckiem nie chcialam nic jeść poza domem w obawie ze
        ktoś mnie otruje.W wieku 18let złapalam depresję i bylam w
        szpitalu.Potem dlugo nic a mając 31 lat w osrej manii znow
        wyladowałam w szpitalu.Po dziesiąciu latach remisji mania wróciła i
        pojawia się jesienią i wiosną ale nauczyłam się juz nad tym panowac
        i nie trafiam do szpitala.Często pojawia się tez depresja tylko nie
        jest az tak głęboka.
        • bosa_mysz Re: ile miałyście/mieliście lat ... 30.08.08, 12:08
          19 - pierwsza hospitalizacja, po próbie samobójczej. do psychologa
          zaczęłam chodzić ok 17 roku życia, bez wiedzy rodziców - temat tabu.
          pierwszą, zignorowaną próbę samobójczą miałam w wieku 14 lat - jak
          moge to ocenić z perspektywy czasu wtedy właśnie pojawiła się
          pierwsza długa i męcząca depresja.
    • cassis Re: ile miałyście/mieliście lat ... 30.08.08, 22:23
      laguma, a jak zniosłaś ciążę?
      pytam jako osoba "tylko" z depresją od 10 lat
      ja tez mam córkę 6-letnią i w ciąży było mi cholernie ciężko,
      musiłam przez jakiś czas brać leki, zaraz po porodzie do nich
      wróciłam
      zastanawia mnie jak ten stan znoszą osoby z "waszą" chorobą, gdzie
      praktycznie leki trzeba przyjmować non-stop... czy zaciskacie zęby
      na te 8-9 miesięcy...?
      • zuzka.a1 Re: ile miałyście/mieliście lat ... 30.08.08, 22:34
        ja mam to szczęście, ze nie muszę brać leków non stop. Na wyciszenie
        nie brałam leków nigdy, przechodzę to bardzo łagodnie, wręcz
        pozytywnie. Gorzej z depresją. Leczyłam się latami, ale na szczęście
        na okres ciąży udało mi się odstawić.
    • beatrix-kiddo Re: ile miałyście/mieliście lat ... 31.08.08, 12:26
      coś ze mną nie tak było od dziecka (np. nadwrażliwość na jakiekolwiek zmiany).
      Próbę samobójczą zaliczyłam w wieku lat 17. Jak mówi mój obecny psychiatra, chad
      ujawnił mi się w okresie dojrzewania, ale nikt wtedy mnie nie leczył, wszystko
      rodzice zwalali na hormony.
      Mając 24 lata trafiłam do psychiatry z depresją i leczyli mi te nawracające
      depresje bardzo długo. Dopiero chyba 3 lata temu (nie pamiętam dokładnie)
      zdiagnozowano mi najpierw cyklotymię, a potem pełnoobjawowy chad (teraz mam 37 lat).
      • laguma do cassis 31.08.08, 22:52
        w ciąży leków nie brałam, nie było takiej potrzeby.
      • laguma Re: ile miałyście/mieliście lat ... 31.08.08, 22:53
        beatrix-kiddo napisała:

        > coś ze mną nie tak było od dziecka (np. nadwrażliwość na
        jakiekolwiek zmiany).
        > Próbę samobójczą zaliczyłam w wieku lat 17.

        i po próbie tez nic nie zdiagnozowali???
    • lolinka2 Re: ile miałyście/mieliście lat ... 01.09.08, 00:22
      laguma, napisz coś więcej o dzieciństwie, może być na priva.. moja córka miała
      próbę samobójczą mając ledwo skończone 6 lat, pod koniec lutego b.r. - lekarze
      zignorowali...

      Jakie miałaś objawy, oprócz tych myśli...?
      • laguma Re: ile miałyście/mieliście lat ... 01.09.08, 02:33
        lolinka2 napisała:

        moja córka miała
        > próbę samobójczą mając ledwo skończone 6 lat

        Boże, przeraziłaś mnie, ja mam córkę w podobnym wieku. Wybacz może
        nie powinnam pytać, ale jak ona to zrobiła? Widziałaś wcześniej
        jakieś znaki, coś co mogłoby wskazywać na takie myśli, mówiła coś o
        tym, nic nie zauważyłaś? Jakim jest dzieckiem? Ma problemy ze
        zdrowiem psychicznym? Jestem zszokowana! Strasznie boje sie o swoją
        córkę. Czuję, ze ma coś po mnie.

        Pytasz o moje dzieciństwo. Byłam smutna i samotna. Tak to pamiętam.
        Ciągle z babcią, bo rodzice pracowali i studiowali zaocznie, ciągle
        się uczyli. Nawet zdjęć z dziecinstwa nie mam prawie wcale, bo nikt
        nie pomyślał, żeby je zrobć. Nie miałam żadnych koleżanek, bo nie
        było w sąsiedztwie żadnych dzieci. Żyłam w świecie zmyślonych
        postaci. Byłam strasznie samotna. Pisałam, ze miałam normalne
        dzieciństwo, bo miałam "normalną" rodzinę. Żednej patologii, byłam
        kochana, nikt mnie nie krzywdził. Jednak moi rodzice nie umieli
        okazywać uczuć. Nigdy nikt mnie nie przytulił. Czasem ojciec
        pogłaskał po głowie, poklepał po ramieniu. W wieku kilku lat
        zaczęłam mieć poważne natręctwa myślowe. Trwało to wiele miesięcy,
        może lat. Dręczyły mnie strasznie, często nie spałam w nocy.
        Musiałam komuś powiedzieć i przechodziło. Rodzice nie rozumieli, co
        to jest, ale mama zawsze mnie wysłuchała i powiedziała, zebym się
        nie martwiła. Pamiętam też takie dni, kiedy płakałam i nie
        wiedziałam z jakiego powodu, łzy leciały mi z oczu i nie mogłam ich
        opanować. Albo wymyślałam sobie jakiś powód, urastał do ogromnych
        rozmiarów i rozpaczałam potem przez kilka dni. Myśli samobójcze
        pojawiały się już wcześniej. Powiedziałam o tym babci. Kazała mi nie
        mówić rodzicom, żeby ich nie martwić. Pierwszą próbę miałam dopiero
        w wieku 21 lat. Od urodzenia dzieci te myśli nie wracają, a jeśli
        cos tam nawet zaświtało w głowie, to zaraz stawały mi przed oczami
        buzie moich dzieciątek.
        Piszę o tym wszystkim tutaj, nie na priva dlatego, że wydaje mi się,
        że dobrze jest pisać o swoich przeżyciach, doświadczeniach na takim
        forum. Może komuś to pomoże, może jakaś mama to przeczyta i uchroni
        w ten sposób swoje dziecko przed nieszczęściem.
        • lolinka2 Re: ile miałyście/mieliście lat ... 02.09.08, 09:47
          no więc z Dużą jest/było tak:
          ma zdiagnozowane F.91.3 czyli zaburzenia opozycyjno-buntownicze, ale IMHO nijak
          się to ma do rzeczywistości, bo od równo 3 lat okresowo nie śpi, albo śpi za
          dużo, rano jest nieprzytomna na maxa, albo odmawia powstania z wyrka totalnie...
          "odlatuje", okresowo się wyłącza, albo zapitala jak wiercik na kofeinie (bez tej
          kofeiny oczywiście), gada o umieraniu, albo o swojej wyjątkowości. I bezczelna,
          bezczelna, bezczelna... na maxa... zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy "no
          bo przecież ci kurna normalnym tonem mówię!!!!", agresja słowna, fizyczną
          wytępiliśmy szczęśliwie już... ona tego okresowo nie czuje, albo słyszy się
          dopiero poniewczasie... potrafi płakać sobie "bo tak mi się płacze" przez
          dłuższy czas, albo się chichać i błaznować po całości aż do granicy obrzydzenia
          otoczenia... tudzież wrażenie widzenia świata zza szyby... a ponieważ ja to znam
          z dziecińśtwa (bo normalnie lustrzanka się dzieje, ona na tych samych etapach ma
          to samo co ja), więc nasze zdanie na temat tego, co jej jest jest stosunkowo
          jednoznaczne... rozważamy wizytę u prof. Rajewskiego, który ma dość znaczną
          orientację w temacie dwubiegunowych dzieci. A z samobójem było tak, że ona
          klasyczną manię miała: demolka, wrzask, groźby, wycia,że ją wszyscy zlewają i
          nikt nie chce pomóc, więc coś sobie zrobi, zabije się bo już nie może tak
          żyć.... to było ok 15-16 w pociągu, a ok 17.30 zgarnęła mój zapas leczniczy
          Tisercinu i zaczęła w kiblu łykać. Małżon zawczasu poczuł, że coś klimat w domu
          nieteges i poszedł za nią. Zjadła max 2 tabletki - resztę wyrwał z garści i z
          gardła (butalne acz prawdziwe). Efekt taki, że się... wyciszyła po prostu.
    • matrioszka42 Re: ile miałyście/mieliście lat ... 02.09.08, 12:46
      Chyba zawsze było coś ze mną nie za bardzo. Albo nadmiernie pobudzona, towarzyska, albo zamknięta w sobie i nieszczęśliwa. Masa pomysłów (często całkiem głupich), różne towarzystwo, słowotoki. Do szkoły poszłam rok wcześniej, wtedy już było widać wyraźnie braki emocjonalne. Jednak uważam, że to zaczęło się jeszcze wcześniej.
    • awanturka Re: ile miałyście/mieliście lat ... 03.09.08, 15:37
      No to parę słów o mojej historii. Choruję od zawsze (tak uważam, lekarze mówią, że to niemożliwe). Od kiedy pamiętam miałam silne dość głębokie stany depresyjne. I bardzo wcześnie (w wieku przedszkolnym)doszłam so wniosku, że jest to rzecz, którą należy ukrywać przed otoczeniem (nawet przed rodzicami!) i jeszcze jako dziecko opracowałam cały system maskowania swoich depresji. Dość wcześnie zaczęłam myśleć o sobie jako o osobie chorej psychicznie. W wieku 8-10 lat pojawiły się pierwsze hipomanie i stany mieszane. rodzice niczego nie zauważali (jeżeli chodzi o ten "drugi biegun", to do dzisiaj mam objawy słabe, niemal niezauważalne). Pierwszą depresję, która na dobre wyłączyłam mnie z życia miałam w 15 roku życia, przestałam wtedy chodzić do szkoły (przez 5 miesięcy). Rodzicom nie przyszło wtedy do głowy, że mam depresję, mimo, że problem depresji był im dobrze znany (ojciec leczył się na nawracające stany depresyjne u psychiatry). Szukali przyczyny somatycznej mojego stanu. Po trzech miesiącach pobytu w sanatorium depresja przeszła nieleczona.

      O dalszych moich dziejach kto nie chce niech nie czyta, to już trochę nie na temat - bo o późniejszych moich dziejach.


      Do psychiatry pierwszy raz poszłam z ciężką depresją jak byłam pełnoletnia. Psychiatra zlekceważył dość poważne, jak to dzisiaj oceniam, objawy, zdiagnozował nerwicę, wysłał na psychoterapię, która nie pomogła ani trochę.

      Potem mialam diagnozę CHAJ (depresje nawracające). Był jeden lekarz, który już wtedy sugerował CHAD, ale z oficjalną diagnozą CHAJ żyłam do 36 roku życia. I sama wypatrzyłam u siebie hipomanie i stany mieszane (lekarz tylko potwierdził, że "to jest to").

      No i w 42 roku życia niespodzianka! W czasie pobytu w szpitalu z powodu koszmarnie głębokiej depresji lekarz stażysta i psycholog zakwestionowały diagnozę profesorskę i zaczęły upierać się przy depresji na tle nerwicy. Trochę w to uwierzyłam (lepiej jest mieć nerwicę niż CHAD prawda?)No i wysłały mnie na psychoterapię dla "nerwicowców". To było totalne nieporozumienie, właściwie do mnie nie docierało to co się tam działo, nie mówiąc już o jakimkolwiek aktywnym uczesnictwie w psychoterapii. Potem znowu diagnoza CHAJ, pobyt w szpitalu (z powodu depresji) w czasie którego "odstrzeliła mi" widoczna tym razem "gołym okiem" hipomania.

      No i teraz nie ma wątpliwości co mi jest. Zresztą ja nie miałam wątpliwości co do tego, że mam CHAD od kiedy zdobyłam jakąś trochę pogłębioną wiedzę na temat tej choroby.

      To tyle. awanturka
      • cassandrax Re: ile miałyście/mieliście lat ... 03.09.08, 16:00
        W czasie liceum (ok 17-19 lat) przestałam jeśc,bałam się jeśc,bałam
        się wyjśc z domu z obawy,że coś mi się stanie złego. Lakarz
        laryngolog przeprowadził serię badań i wykluczył jakobym coś miała w
        przełyku (jak mi się wydawało),stwierdził,że to na tle nerwowym. A
        więc była to nerwica (podawano mi Xanax i Hydroxyzyne),obawiano sie
        o chorą tarczyce,ale to wykluczono. Po pierwszej próbie samobójczej
        trafiłam do psychiatry (ok 4 lata temu. Ostatnio jak już wspominałam
        lekarz stweirdził,że mam urojenia...najgorsze jest to,że nie wierzę
        w te urojenia...jestem pewna,że to co jest w mojej głowie istnieje
        na prawdę.
Pełna wersja