35.a
27.09.08, 00:06
Byłam dziś w swojej Świrowni.
- Jak jest?
- Faaajnie.
- No widzę.
- A po czym?
- Moje arkana.
- Pani warsztat, no wiem, nie powie Pani. Ale po czym.
- Napęd, po oczach...
Tu wszedł ktoś z wielką palmą. Zaczęłyśmy szeptać.
- Adekwatna do specjalności.
- Aha, no Małpi Gaj.
Obcięto połowę wenlafaksyny z tendencją do zostawienia tylko ćwiarteczki,
dorzucono węgle (karbamazepina), zmieniono na lepszą
lamotryginę. I wio, Koniku.
Dopóki recepcjonistka będzie wchodzić dla Dr z herbatą w filiżance,
a dr będzie przy mnie się rozluźniać, dopóty wiem - jest dobrze.
Następnym razem już diabełek z ust wyskoczy i powie:
- Dla mnie też herbata raz. Może być bez ciasteczka.