Czy mam CHAD?

31.10.08, 23:57
Witam!

Mam fobię społeczną. Leczę się na nią już ponad rok czasu. Przez pierwsze pół roku przyjmowałem dwa leki; paroksetyne - nie było poprawy. Później sertraline - po 1,5 miesiące bez rezultatów postanowiłem odstawić(sam). Nabawiłem się zespołu serotoninowego i musiałem wrócić. Pomału zmniejszałem dawkę i odstawiłem. I o dziwo po odstawieniu poczułem się super. Lęki się zmniejszyły. Przez miesiąc funkcjonowałem bardzo dobrze. Ale już miałem krótkie napady lęku. Później były one coraz dłuższe. Codzienny lęk się nasilał/wracał, ataki były coraz dłuższe a do tego doszła coraz większa depresja. Po 4 miesiącach byłem wrak. Myślałem tylko o samobójstwie. Zaznaczam, że przed rozpoczęciem leczenia nie miałem problemów z depresją.

Postanowiłem wrócić do leków, myślałem że bez nich nie dam sobie rady. Brałem przez 4 miesiące wenlafaksynę, którą teraz odstawiam. Na początku pomogła bardzo, ale na krótko. Większe dawki działały też tylko parę dni. Ale brałem. Mój stan przez 4 miesiące się poprawił. Chociaż nie łączę go z wenlafeksyną.

I tutaj pytanie do was. Dalej mam takie jakby epizody depresji i lęku, które wydaje mi się są coraz mniejsze. A może tylko mi się wydaje. Mam takie okresy 2-3 dniowe, kiedy jest lepiej, wydaje mi się że jestem normalny, normalnie funkcjonuje. A później przychodzi okres 1-2 dni kiedy czuje się fatalnie. Depresja wraca, wszystko jest bez sensu. Nic mi się nie chce. Po prostu staję się roślinką. Ale wydaje mi się, że te okresy depresyjne są coraz słabsze.

Nie wiem, czy może cierpię tak jak wy na CHAD, czy może mam to wiązać wyłącznie z lekami i czekać jeszcze parę miesięcy aż te epizody zmniejszą się albo znikną całkowicie. Strasznie mnie to irytuje. Bo bez względu na to co się dzieje, co robię, to wiem że jak się czuje dobrze, to zaraz przyjdzie okres depresji. A jak się czuje źle, to czekam aż będzie lepiej. Czy wy CHADowcy macie podobnie?

Sorki, że się tak rozpisałem. Mam nadzieje, że mi wybaczycie, jeśli ktoś to w ogóle przeczyta. Pozdrawiam!
    • 35.a DłUGO, O DEPRESJI I FOBII S. 01.11.08, 11:57
      Przeczytałam.
      Jako pacjentka bardzo sobie chwalę właśnie wenlafaksynę, bo działa
      antydepresyjnie, a także przeciwlękowo. To nie jest jednak tak, że działa
      ona zawsze każdego dnia, nie jesteśmy przecież automatami smile
      Gdybyś był kobietą (nie jesteś, ale ta wiedza może Ci się przydać)
      gorzej czułbyś się w różnych dniach cyklu, np. w środku albo pod koniec.
      I wtedy też same z siebie mogłyby pojawiać się odczucia depresyjne
      nie-wiadomo-skąd. Paroksetynę brałam krótko, wstrętnie się z niej schodzi.
      Aha, zapomniałam. Też jestem fobiczką i też społeczną. Chyba najgorszy rodzaj fobii.
      I to nie jest tak, że mogę sobie w kawiarni usiąść teraz na eksponowanym
      miejscu, najlepiej na podeście i wisi mi. Nie. Wybieram miejsca, gdzie dużo miejsca
      wolnego dookoła, czasem tyłem do wejścia, a czasem sobie chcę popatrzeć
      na ludzi, więc przodem. Dalej czuję się nieswojo, gdy ktoś się gapi.
      Ale gdy jestem głodna, nie męczę się już, tylko wyciągam coś tam
      i jem np. na ulicy, chociaż raczej jestem estetką i jeść na ulicy?!
      Głód na pierwszym miejscu. Nie fakt, że ktoś na mnie patrzy. Niech
      patrzy.
      Jak ryba w wodzie czuję się w hipomanii, wtedy zabieram głos nawet publicznie,
      napęd jest na tyle duży, że świat jest płynny, nie ma miejsca na
      lęk.
      W autobusie/tramwaju/pociągu to ja się teraz przyglądam ludziom.
      Kiedyś gubiło mnie, że drżałam (lęk). A wzrok ludzki podąża za ruchem... Dopiero
      niedawno mi się to wykoncypowało.
      Jeśli możesz, opowiedz jak u Ciebie wygląda funkcjonowanie społeczne,
      jestem ciekawa. Mnie teraz nie sprawiają problemów np. zwykłe zakupy,
      raczej przyjemność, bo robię kabaret i ludzie się śmieją, chyba mnie
      lubią. Gorzej jest w depresji, sklepy samoobsługowe, jeśli w ogóle.
      W depresji oglądam jezdnie, chodniki etc.
      Kiedyś wychodziłam głównie po zmroku i głównie do biblioteki.
      Cenne. Można stać się z powodu fobii cholernie oczytanym człowiekiem.
      Cierpiałam, gdy miałam przejść kawałek od wyjścia z klatki do
      śmietnika ze śmieciami, wydawało mi się, że wszyscy się gapią, a
      pewnie tak było, bo zahukany dziwak wzbudza zwykle sensację. Co
      tam, teraz sobie to odbijam. Nie maltretuję co prawda oprawców,
      ale myślę sobie złośliwie "oj kolesiu, posunąłeś się w latach",
      a ja nie wink
      Chodzisz na imprezy? Mnie ciągle trudno jest wyciągnąć, ale poszłam
      na wesele i było naprawdę świetnie. Mój kuzyn z uśmiechem później zauważył
      "ładnie bąblowałaś" (sporo wina).
      Jeśli nie obskakujesz wszystkich imprez, ludzie doceniają, że przyszedłeś smile
      Bardzo bałam się obejrzeć płyty z całego zajścia.
      Wiedziałam, że telewizja dodaje 5 kg, nieważne, chciałam zobaczyć
      siebie od drugiej strony. Poruszały się głównie moje oczy, lubię
      obserwować i się uśmiechać. Ileż myśli było widać w tych oczach smile
      Nie zawsze więc warto mówić. Nie umarłam, gdy zobaczyłam siebie
      bawiącą się w pociąg. Na weselach jest sporo głupawych zabaw.
      Uprawiasz jakieś sporty? Głupia przypadłość (f.s.), bo strasznie
      ogranicza człowieka. Teraz już jest lepiej, potrafię pływać w basenie,
      w morzu nie, bo nie wiem, jakie jest dno i może tam coś
      siedzi, co za nogę złapie. Leczę się 5 lat i ciągle dokonuję
      różnych odkryć, dla nie-fobika może śmiesznych.
      Ciągle nie lubię galerii handlowych, bo całe to vanity fair jest
      dla mnie nie do zniesienia. Chociaż...coraz częściej ubieram się
      tak, aby można było się schować i tam w środku sobie siedzieć i
      śmiać się do/ze świata. Chodzi mi o to, że gdy myślę, że
      jestem dobrze (subiektywnie) ubrana, to mogę zapomnieć o sobie
      i przyglądać się światu, co najmniej jak Marceli Szpak.
      Mam wrażenie, że do fobii mogły się przyczynić braki w zaopatrzeniu
      handlowym w latach 80. (moje dzieciństwo) Przykładów nie podaję,
      mogą śmieszyć.

      Jestem wdzięczna, jeśli dorbnąłeś aż tu.
      • sosen88 Re: DłUGO, O DEPRESJI I FOBII S. 01.11.08, 19:28
        Dzięki że odpisałaś smile

        U mnie sprawa jest chyba trochę trudniejsza. Od czerwca zeszłego roku się leczę.
        Ale dopiero od października wiedziałem, że to fobia. Brałem jak już pisałem
        różne świństwa, tylko sertralina mi pomogła ale już pisałem co było potem.
        Postanowiłem nie bawić się w leki, przeczekałem depresje, jest coraz lepiej, mam
        już lekkie nawroty, chociaż dalej męczące.

        Skupiam się głównie na terapii. Słyszałaś o terapii Richardsa? Jest bardzo dobra
        i kompletna. Trwa 20 tygodni. Jest nagrana w audio, więc możesz sobie ją
        odsłuchiwać na kompie, na mp3 ce czy gdziekolwiek chcesz. Jest po angielsku.
        Pomaga wielu ludziom. Ze mną jest już coraz lepiej, chociaż swojego fobicznego
        zachowania jeszcze nie zmieniam. Jestem na etapie terapii poznawczej, czyli
        zmieniania myśli.

        Jeśli chodzi o moje funkcjonowanie to hmm, można powiedzieć że wegetuje. Pracuje
        na stażu w szkole w moim mieście. Już się tam oswoiłem i radzą sobie coraz
        lepiej. Jeśli chodzi o moje życie towarzyskie to właściwie nie istnieje. Nigdzie
        nie chodzę, nie spotykam się z przyjaciółmi. Nie licząc dwóch starych kumpli
        jeszcze z gimnazjum. Wolny czas spędzam zazwyczaj przed kompem(wiem, przykre /).
        Ale liczę na to że dzięki terapii z tego wyjdę. Czuję się coraz pewniej w
        sytuacjach społecznych. Odczuwam coraz mniej lęku. Więc jest motywacja do
        dalszej pracy smile

        Zajrzyj na forum: www.phobiasocialis.fora.pl

        Znajdziesz tam setki ludzi podobnych do siebie. Poczytasz i dowiesz się wiele
        ciekawych rzeczy. Zapraszam smile
        • 35.a Re: DłUGO, O DEPRESJI I FOBII S. 01.11.08, 19:48
          Dzięki za konkretny post, zaraz będę czytać i słuchać, chociaż
          mój ang. audio nie jest na bardzo wysokim poziomie. Ale ambitnie
          będę go improve wink
          Psychoanaliza (jestem "po"), szczególnie lacanowska, świetna rzecz, chociaż mozolna
          jak wszyscy diabli, niewskazana jednak przy stanach depresyjnych - może je pogłębić.
          Najbardziej pomogły mi jednak leki. Nie bardzo przemawia do mnie, że w tej kawiarni to nikt
          mnie nie zje...
          • 35.a Re: DłUGO, O DEPRESJI I FOBII S. 01.11.08, 20:04
            Czy ja wegetuję? Nazwę to inaczej: nie wykorzystuję całego potencjału smile
            Też zbyt dużo czasu spędzam przy komputerze, obecna praca też
            jest wybrana pod kątem bycia samotnikiem. Nie wiem, jak jest z tym
            u Ciebie. Ja lubię po prostu zrobić swoją pracę i wyjść. Uskutecznianie rozwiniętych
            znajomości w pracy to dla mnie śmierć. Podobnie jak tkwienie przy biurku,
            co dzień tym samym. Przyszłe zajęcie (teraz będą dwa zajęcia) też raczej nie wymagająca kontaktów
            z żywymi ludźmi (telepraca).

            Staż w szkole? Wow, to już jest coś. Poza moim zasięgiem pojmowania,
            bo do mówienia do dużej liczby ludzi nie zmusi mnie nikt i nic.
            Fobia daje o sobie znać podczas depresji. Jeśli wtedy trafi się
            jakaś posiadówa w pracy i 30 osób dookoła, to jestem "ugotowana".
            Zawieszam wzrok 30 cm nad głowami, dobre jest patrzenie w okno,
            ostatnio obserwowałam pociągi jadące ładnie nad nasypem. Albo
            po nasypie. Już nie wiem.
            • sosen88 Re: DłUGO, O DEPRESJI I FOBII S. 02.11.08, 02:05
              Z tym stażem to pewnie źle mnie zrozumiałeś. Nie jestem nauczycielem smile Już
              jedna osoba tak pomyślała. Pracuje jako taki pracownik do wszystkiego, czyli
              trochę w sekretariacie, trochę pomagam konserwatorowi(głównie), a tak poza tym
              to siedzę na kompie w klitce u konserwatora(mojego ojca), więc mam łatwiej niż
              Ci się wydawało. Ale kontakty z ludźmi wychodzą mi coraz lepiej. Przynajmniej
              się tak nie dołuje, jak nie wychodzi mi rozmowa. Praca nad ANTsami i akceptacja
              to wielka rzecz. Pozdrawiam.
          • sosen88 Re: DłUGO, O DEPRESJI I FOBII S. 02.11.08, 02:02
            Mój też nie był na wysokim poziomie jak zaczynałem. Nauczyłem się na terapiach i
            teraz czytam, słucham bez problemu. Pewnie tak samo będzie u Ciebie. Co do leków
            to tak, u mnie też dały najbardziej namacalne efekty. Ale terapia mam na dzieje
            wyleczy, a nie wyeliminuje lęki w trakcie brania ;/
            • 35.a Re: DłUGO, O DEPRESJI I FOBII S. 02.11.08, 11:32
              Wiesz co? Mamy o tyle lepiej, paradoks jakiś, że ChAD to choroba przewlekła, ja
              się z tym w każdym razie pogodziłam i afer nie robię, a autorytetu lekarskiego
              nie podkopuję. Leki więc całe życie (tak mówi współczesna psychiatria). I
              cudnie, że leczą też przy okazji fobię socjalną. Leki ładnie leczą fobię, może
              nie trafiłeś na dobry
              specyfik dla siebie, może zbyt szybko zrezygnowałeś na początku z leczenia.
              Ale czytałam już o antsach smile ktoś tam ładnie tłumaczy, posłucham.
              Zawsze to dobry przyczynek do osłuchania.
              Jeśli Cię to pocieszy: fobia maleje z wiekiem...

              • 35.a Re: DłUGO, O DEPRESJI I FOBII S. 02.11.08, 12:17
                Gdyby chciało Ci się poczytać Kena Wilbera (psycholog transpersonalny)
                "Niepodzielone", jest tam taki ładny kawałek, co stoi za konkretnymi
                symptomami. Za lękiem kryje się stety albo niestety podniecenie...
                Mogę poszukać, teraz, naprędce, nie udało mi się. Biblioteka fobika
                jest bardzo bogata wink Z radością popatrzyłam przed chwilą na wielość tytułów.
                Jako zdrowy człowiek miałabym Pana Tadeusza ze
                złoconymi literami na grzbiecie. Przesadzam, oczywiście.

                I jeszcze ładna interpretacja mojego psychoanalityka (ponieważ analiza
                już za mną, są to bardziej fakty niż zwierzenia):

                - Boję się pociągu (ludzie mi się przyglądają etc).
                - O tak. Boi się Pani swojego (cudzego też - dopisek własny) pociągu.

                Ale to tak na marginesie smile

                Miłej niedzieli
              • sosen88 Re: DłUGO, O DEPRESJI I FOBII S. 02.11.08, 13:37
                Ja chyba jednak nie mam CHAD. Tak mi się wydaje. Nie występuje u mnie element
                manii/hipomanii. Mam po prostu okresy normalności(ale nie że wychodzę do ludzi),
                w której nie czuję depresji i okresy depresyjne.

                A z tym, że fobia maleje z wiekiem to nie wiem co mam myśleć, bo moja mama ma 54
                lata i dalej ma fobię ;/ No ale ona się nigdy nie leczyła i nawet nie chce o tym
                słyszeć. Może dlatego.

                Ja w każdym razie nie liczę na to, że z wiekiem mi się polepszy, tylko biorę się
                za terapie. Lekarstw nigdy już nie zamierzam brać, chociaż wiem, że mogłyby mi
                pomóc. Ale wolę naturalnie i na zawsze, a nie żyć na jakimś "podtrzymywaczu" wink
Pełna wersja