38-a
10.02.09, 19:25
WitajCie!
Od paru dni jestem bez życia. Jem mało, albo wcale. Gdybym mogła, spałabym bez
przerwy.
Leczenie?
Tak, leczę się.
Pomaga?
Nie....
Wiem, czuję, że najlepszym dla mnie lekarstwem byłaby praca.
Ale nie mogę znaleźć. Kryzys mi w tym skutecznie przeszkadza.
Chciałam założyć własną firmę, przyznano mi dotację- wycofałam się.
Z czasem jest coraz gorzej. Bo problemów przy braku pieniędzy - cała masa.
Niedowartościowanie nasila chorobę, na prywatne leczenie mnie nie stać, a tam
gdzie szukam pomocy dostaję leczenie na to co widzę że nie stanowi problemu, a
jedynie skutek.
Problem ze mną polega na tym, że prócz CHAD /Alventa, Depakine chrono/leczę
się z uzależnienia od marihuany będącej pochodną alkoholizmu.
Może ktoś z Was miał taką kombinację?
W życiu to ja sobie wygodnie nie umiałam pościelić. Nonkonformizm powstały
znikąd (?)urazy z dzieciństwa (?)
Ale wytrwała byłam jak mało kto. Tak mi mówiono, ba - nawet teraz mówią,
przypominają.
A ja się czuję, jakby to było inne życie, tak odległa jest ta dzisiejsza
rzeczywistość.
Byłam niezniszczalna.
Do czasu.
Od roku jestem jakby inną osobą. Czuję się tak jakbym już miała kilka żyć za sobą.
Teraz pisząc- płaczę, chyba się użalam.
Miałam nadzieję na pomoc w podjętej terapii, a czuję się coraz bardziej
wyobcowana. Tracę wiarę.
Czuję, jak dzień mija za dniem, a ja stoję w miejscu.
To CHAD to jest jak kula łącząca obie nogi. Nie dość, że splątane, to każdy
krok jest nieznośnie ciężki.
Tak więc stoję, znieruchomiałam, rozglądam się /trochę tak z ukrycia/
Rozum podpowiada- rusz się!!!, zrób coś!!!, tylko ty masz moc to zmienić!!!
a ja dalej stoję, płaczę.
Mam wrażenie, że w ośrodku do którego trafiłam nie jestem rozumiana. Jak
mówię, że "zastygam", to słyszę; "tak, to jest właśnie głód substancji
uzależniającej..."
I na nic się zdaje, że w środku czuję coś zupełnie innego.
Z tygodnia na tydzień czuję jak narastające zniecierpliwienie przeradza się w
gniew.
Czuję się wyobcowana. Mało z kim się komunikuję. Przestałam prawie wychodzić z
domu.
Szukałam jakiegoś klubu książki, żeby choć w ten sposób spróbować wrócić do
ludzi. A znalazłam to forum.
Czy KTOŚ wie, kiedy wraca słońce dla tego kto na domiar złego ma historię
nałogowca w metryce???? Jak je zobaczyć? Może jakiś zestaw ćwiczeń, czy lektur?