słońce zaszlo, kiedy wróci? PomóżCie!

10.02.09, 19:25
WitajCie!
Od paru dni jestem bez życia. Jem mało, albo wcale. Gdybym mogła, spałabym bez
przerwy.
Leczenie?
Tak, leczę się.
Pomaga?
Nie....


Wiem, czuję, że najlepszym dla mnie lekarstwem byłaby praca.
Ale nie mogę znaleźć. Kryzys mi w tym skutecznie przeszkadza.
Chciałam założyć własną firmę, przyznano mi dotację- wycofałam się.

Z czasem jest coraz gorzej. Bo problemów przy braku pieniędzy - cała masa.
Niedowartościowanie nasila chorobę, na prywatne leczenie mnie nie stać, a tam
gdzie szukam pomocy dostaję leczenie na to co widzę że nie stanowi problemu, a
jedynie skutek.

Problem ze mną polega na tym, że prócz CHAD /Alventa, Depakine chrono/leczę
się z uzależnienia od marihuany będącej pochodną alkoholizmu.

Może ktoś z Was miał taką kombinację?

W życiu to ja sobie wygodnie nie umiałam pościelić. Nonkonformizm powstały
znikąd (?)urazy z dzieciństwa (?)

Ale wytrwała byłam jak mało kto. Tak mi mówiono, ba - nawet teraz mówią,
przypominają.
A ja się czuję, jakby to było inne życie, tak odległa jest ta dzisiejsza
rzeczywistość.
Byłam niezniszczalna.
Do czasu.

Od roku jestem jakby inną osobą. Czuję się tak jakbym już miała kilka żyć za sobą.

Teraz pisząc- płaczę, chyba się użalam.

Miałam nadzieję na pomoc w podjętej terapii, a czuję się coraz bardziej
wyobcowana. Tracę wiarę.

Czuję, jak dzień mija za dniem, a ja stoję w miejscu.

To CHAD to jest jak kula łącząca obie nogi. Nie dość, że splątane, to każdy
krok jest nieznośnie ciężki.

Tak więc stoję, znieruchomiałam, rozglądam się /trochę tak z ukrycia/
Rozum podpowiada- rusz się!!!, zrób coś!!!, tylko ty masz moc to zmienić!!!
a ja dalej stoję, płaczę.

Mam wrażenie, że w ośrodku do którego trafiłam nie jestem rozumiana. Jak
mówię, że "zastygam", to słyszę; "tak, to jest właśnie głód substancji
uzależniającej..."

I na nic się zdaje, że w środku czuję coś zupełnie innego.
Z tygodnia na tydzień czuję jak narastające zniecierpliwienie przeradza się w
gniew.

Czuję się wyobcowana. Mało z kim się komunikuję. Przestałam prawie wychodzić z
domu.

Szukałam jakiegoś klubu książki, żeby choć w ten sposób spróbować wrócić do
ludzi. A znalazłam to forum.

Czy KTOŚ wie, kiedy wraca słońce dla tego kto na domiar złego ma historię
nałogowca w metryce???? Jak je zobaczyć? Może jakiś zestaw ćwiczeń, czy lektur?










    • blueveronique Re: słońce zaszlo, kiedy wróci? PomóżCie! 10.02.09, 20:09
      Jak długo chorujesz?
      Mieszkasz z kimś/sama?
      Prawdopodobnie skoro tak źle wszystko widzisz - masz obecnie depresję.
      Leczenie nieskuteczne - w depresji wszystko trwa tak niemiłosiernie długo...

      Masz sporo kłopotów w realu, typowo egzystencjalnych.
      Spróbuj ustalić sobie listę celów, od ważnych po mniej ważne.
      Popatrz teraz na tą listę i rozbij poszczególne cele na mniejsze zadania. Np.
      Jeśli celem jest: Poczuć się lepiej, to mniejszym, bardziej szczegółowym
      zadaniem będzie: Postarać się o dobre leczenie. I teraz znowu rozbijaj zadania
      na mniejsze aż dojdziesz do takich, które są możliwe dla Ciebie do wykonania,
      np: porozmawiać szczerze i konkretnie z lekarzem, powiedzieć na terapii, że
      uważasz, że jest do d..., lub jak wolisz innymi słowami.

      Dobrze, że wzbiera w Tobie gniew. Gniew to siła, energia do działania.
      Wykorzystasz ją.
      • 38-a Re: słońce zaszlo, kiedy wróci? PomóżCie! 10.02.09, 21:21
        Choruję od roku.
        Samodzielnie odstawiłam używki i to w chwili, gdy byłam za granicą.
        Pierwsze dwa miesiące męczyłam się nie wiedząc co się zemną dzieje.
        Teraz wiem że był to tzw "zespół abstynencyjny"
        Dobrzy ludzie pomagali "na odległość" ale to była droga przez mękę.
        Byłam za granicą, żeby poukładać życie na nowo po rozstaniu z mężem. Uczyłam
        się, chciałam po powrocie założyć swoją działalność.
        Kiedy do powrotu został tylko tydzień- nagle zmarła jedna z trzech
        najważniejszych dla mnie osób.
        Pierwsza tak ważna strata w moim życiu.
        A potem jeszcze następna śmierć. Przyjaciela - miał ze mną zamieszkać w moim
        małym kochanym domku.
        Wszystkie plany legły w gruzach.
        Paliłam żeby zapomnieć o lęku, żeby nabrać odwagi.
        Zaczęłam popełniać błędy.

        Leczę się od kwietnia ub.r. ale z przerwami. Wciąż miałam kłopot żeby trafić w
        odpowiednie miejsce.
        Od 3m-cy jestem w stałym leczeniu.
        Ale na mój gniew mój terapeuta mówi że:"... to może stanowić poważną przeszkodę
        w terapii..."
        A mnie chce się wyć.

        Choroba zmusiła mnie do zamieszkania z mamą, która nigdy nie była mi bliska.
        I tak egzystuję.
        Chcę odzyskać swoje życie.

        • blueveronique Re: słońce zaszlo, kiedy wróci? PomóżCie! 10.02.09, 22:01
          Ci psychoterapeuci są dziwni: ze mnie terapeutka przez rok próbowała wydobyć
          złość... Dla mnie gniew to siła, moc, wentyl bezpieczeństwa...
          Ale, kurcze blade, pewnie ja to nie to samo co Ty.

          Co mogę dla Ciebie teraz zrobić?
          Zapraszam, zostań z nami.
          • 38-a Re: słońce zaszlo, kiedy wróci? PomóżCie! 10.02.09, 22:30
            Dziękuję Ci!!! zostanę z pewnością.
            Zrobię, jak radziłaś, podzielę na małe "zadanka".
            Szkopuł w tym, że pięć dni jestem odrętwiała i okropnie mi z tym....było.
            Już jest lepiej. Mam plan na jutro, a to nie mały sukces.
            Wiem o pewnym lekarzu, tylko muszę go zlokalizować.

            A pomóc mi możesz jak najbardziej... czy jest Ci znane pojęcie Grup Wsparcia dla ChAD? Czy coś takiego funkcjonuje?
    • 36.a Uprzedzam, 10.02.09, 22:39
      że zakładanie nicków takich, jakie na forum już istnieją albo łudząco podobnych jest TROLLINGIEM, dlatego jeśli możesz, zmień
      ten nick.

      (pomijam, że posty sa niewiarygodne, dobrej zabawy; mnie to nie boli,
      proszę tylko o zmianę nicka)
      • 38-a Re: Uprzedzam, 10.02.09, 22:50
        Dobrze że to piszesz, szkoda tylko, że nie wiedziałam o tych zwyczajach.
        Trolling? Pierwsze słyszę, sprawdzę.
        A tak na marginesie, to właśnie studiowanie Twoich wypowiedzi przypadło mi do gustu i sprawiło, że napisałam.
        Także wyraźna agresja tym bardziej jest smutna.

        Pierwszego posta pisałam kilka godzin.
        Są niewiarygodne?
        Szkoda, że nie masz racji.

        Dobrze, że prócz Twojego posta dostałam to po co się tutaj zgłosiłam.

        • beatrix-kiddo Re: Uprzedzam, 12.02.09, 11:59
          Nie widzę powodu, dla którego miałabyś zmieniać nicka. Jest wystarczająco
          indywidualny.
          Trollowanie to natomiast m. in. próba demolowania dyskusji (nie robisz tego) lub
          zakładanie dziesiątków wątków bez związku z tematyką forum (zwane również
          floodowaniem) - tego również nie robisz. Dlatego uważam, że jest wszystko OK i
          zapraszam serdecznie, czuj się u siebie. Pozdrawiam, Beatrix.
    • 38-a szkoda 10.02.09, 23:32
      Jutro zmienię nicka i zacznę od nowa. To co napisałam to niestety prawda, więc jestem tu, bo faktycznie szukam pomocy, a nie po to by się bawić jak zostało mi zarzucone.
      Szkoda, że taka atmosfera na "dzieńdobry", ale przeżyłam już wiele, przeżyję i to.
      Dziękuję za pomoc blue...I nie obawiaj się że odpisywałaś oszustowi. Nie wszyscy są oszustami tylko dlatego, że nieopatrznie podpisali się niewłaściwym nickiem.
      • stardusts Re: szkoda 11.02.09, 00:34
        hmmm dlaczego ciagle podkreslasz ile to przezylas i ile musisz znosic?

        Słonce wraca zawsze, wystarczy tylko poczekac do wschodu
        • czareg Re: szkoda 11.02.09, 06:20
          Jak dla mnie, nicka zmieniać nie musisz - jest wystarczająco indywidualny. 36.a
          się nie przejmuj - znów ma okres dogryzania wszystkim. Jak już wypiszesz się z
          żalów, daj jakiś problem, bo wtedy idzie pomoc, choćby przez opis jak z czymś
          podobnym sobie radzimy.
          PS. I nie dziw się chłodnemu przyjęciu - każdy ChADowiec ma podobne wspomnienia
          depresji, zaś przypomnienie jej nie sprawia przyjemności. Ale jesteśmy tu nie
          dla przyjemności, tylko by znaleźć dla siebie pomoc i móc się wygadać wśród
          swoich. Ale swoi też potrafią dokuczyć, choć najczęściej mimo woli, przypadkiem
          wchodzą na odcisk.
Pełna wersja