że nie mam urojeń

01.05.09, 20:53
Moj mi dzisiaj powiedział, że mam urojenia, a to nie tak. Po prostu mam lęki i
widzę, że on ni w ząb mnie nie rozumie. Sprawa jest taka:

Mamy jutro jechać na wesele do Wrocławia samochodem z jego znajomymi. Ja jak
tylko usłyszałam, ze samochodem to mi sie właczyła intuicja, ze powinnam
jechać pociągiem....Niby bez sensu, ale znajomy jeżdzi bardzo szybko...Moj
mnie ni w ząb nie rozumie, ze chodze rozdygotana od kilku dni...i mowi ze
sobie wmawiam tworze sytuację która sie nie zdarzy, ale ja na prawdę mam zle
przeczucia...Na psa urok, ale bardzo się boje....A on nic nie czai i mówi, że
meczy go moja wkrętka. Rozumiem, ale czy to, że jestem chora odmawia mi prawa
do lęków uczuć i przeczuć? Czasami mam wrażenie ze tylko z kimś sajko mogłabym
byc...

Tak mi źle....Pozdrawiam Aga.
    • 36.a Re: że nie mam urojeń 01.05.09, 22:18
      Pojechałabym pociągiem, albo zażadałabym zredukowania prędkości wink
      Nie, nie jesteś wariatką ani nie masz urojeń* - taka etykietka jest zbyt łatwa. Ja tam ją odlepiam smile


      * słyszałam lepsze i do siebie: tworzysz światy równoległe big_grin

      Pozdrawiamy Panów Specjalnej Troski wink

      Z tego zbioru:

      WYDAJE CI SIĘ - uwielbiam, słodkie, na szczeście wypowiedziane tylko raz.

      Ago, pisz z trasy. Buziak.
      • elfrid Re: że nie mam urojeń 01.05.09, 22:40
        ale przeciez to nie sa urojenia, tylko zwykle leki. ale z takimi lekami warto walczyc - czy znajomy kiedys spowodowal wypadek? czy sa podstawy do takich zlych przeczuc?
    • tlenoterapia Re: że nie mam urojeń 01.05.09, 22:46
      Rozumiem Ciebie .
      Jechalam raz z takim rajdowcem i wiem na pewno ze drugi raz bym mu
      nie zaufala i nie wsiadla z nim do samochodu.Spowodowal bardzo
      grozna sytuacje drogowa.A wszyscy mowili ze on swietnie
      jezdzi...Ile razy puszczali reklame "uwaga wariat na drodze" to
      jego widzialam jak w ostatniej chwili unika zderzenia.

      W pociagu jest o tyle lepiej ze wygodniej,mozna sobie chodzic
      palic pic soczki...itp.
    • skaka_anka Re: że nie mam urojeń 02.05.09, 12:19
      Strach to nie jest urojenie, ono pojawia się wtedy, gdy jesteś częścią tego
      strachu, masz przeświadczenie i pewność, że rzecz się wydarzyła lub że się
      dzieje. Mi zdarzają się w głębokiej depresji, kiedy nie zamykam oczu, bo jestem
      pewna, że przejdę do innego świata, kiedy niby z kimś rozmawiam i np. efektem
      tej rozmowy jest telefon w środku nocy, bo tak się umawialiśmy i takie tam inne.
      To jest tylko silny lęk z wizualizacją.
      A i jeszcze nie oczekuje, że ktoś Ciebie zrozumie, to nie możliwe.
      • stardusts Re: że nie mam urojeń 06.05.09, 10:51
        Hej jestem już znowu bezpiecznie w Wawie. Moje przeczucia nie sprawdziły się w
        stu procentach, ale po części. Mieliśmy problem z samochodem pod Wrocławiem
        poszło koło i resor-stabilizator. Jechałam z duszą na ramieniu, ale na szczeście
        nic się nie stało, a trzeba było zwolnić do 60-80...wink Dziękuję Wam, że jesteście.
        • 36.a Re: że nie mam urojeń 06.05.09, 11:29
          uf smile
          z niepokojem patrzę jak jeździ moja sio. mama wczoraj stała w długim korku, a ta szuus i wyminęła. sio, wariatko, zwolnij.

          koło i to drugie wiedziało, co zrobić smile
          • cassandrax Re: że nie mam urojeń 06.05.09, 13:05
            Ostatnio jechałam na mazury, też kawałek drogi bo aż 10 godzin
            samochodem, również bardzo się bałam , już rezygnowałam z
            wyjazdu,juz płakałam, miałam sny,że wszyscy zgnimieny ( ja każdy sen
            intensynie później przezywam),ale naładowałam się lekami i całą
            drogę przespałam. Mam wielkie lęki jeśli chodzi o moje
            przeczucia,jak się obawiam jechac autobusem to czekam na następny (w
            autobusie wszyscy mogą znac moje myśli), nie wsiadam nigdy do windy,
            chobym miała iśc na 10 piętro, nie wchodzę do piwnicy. Często też
            boję się jeśc, głupota.
            • stardusts Re: że nie mam urojeń 06.05.09, 13:24
              Niby głupota, ale niektóre przeczucia mi sie sprawdzają, te o charakterze de ja
              vu. generalnie czesto mam problem z magicznym mysleniem. Tez naładowałam się
              lekami na podróż....Juz nauczyłam się, ze większość to bzdurka, ale niekiedy mam
              tak silne przekonanie, ze nie potrafię go zignorowac. Wynika to pewnie z moich
              doświadczeń i przeszłości, ze boję się ze stracę wszystko co kocham tak jak
              kiedys...
Pełna wersja