Czego najbardziej nie lubicie w tej chorobie?

13.06.09, 23:45
Ja osobiście lęku, silnego bólu duszy i nieustannego czekania na
śmierć jak na zbawienie.
    • awanturka Re: Czego najbardziej nie lubicie w tej chorobie? 13.06.09, 23:49
      Nie lubicie??? Dobre sobie...Nienawidzę (mało powiedziane!) zupełnej biernosci i uczucia zupełnej pustki wewnętrznej (rozpacz znoszę duzo, duzo lepiej...)
      • stardusts Re: Czego najbardziej nie lubicie w tej chorobie? 14.06.09, 00:24
        tego ze cholera czasami nie wiem jak będę się czuła za kilka godzin...wrrrrr uncertain
        • awanturka Re: Czego najbardziej nie lubicie w tej chorobie? 14.06.09, 00:35
          A ja własnie, ze dokładnie wiem jak się będę czuła za kilka godzin... sad sad sad
          • cassandrax Re: Czego najbardziej nie lubicie w tej chorobie? 14.06.09, 17:17
            ...mi osobiście jak na razie jest dobrze,mimo że straciłam
            prace...poczułam sie na tyle fajnie,że sama odstawiłam leki...ale
            już mam lekkie "zawiechy"....w okresie depresji nienawidzę uczucia
            smutku,bezradności,samobójczych myśli, intensywnej analizy każdego
            słowa,każdego spojrzenia na mnie w autobusie...
    • bonus1985 Re: Czego najbardziej nie lubicie w tej chorobie? 14.06.09, 20:14
      ...świadomości, że się na to choruje sad
    • quaxo Re: Czego najbardziej nie lubicie w tej chorobie? 15.06.09, 15:11
      Ja ostatnio czuję się nawet w miarę dobrze, ale mam kupę pracy i jak wszystko zrobię, to czuję się tak kompletnie pusty i bezcelowy i mam świadomość, że życie już zawsze będzie takie przypadkowe, bezcelowe i puste. Tego właśnie nie znoszę. Ale po 10 (jak obliczyłem) latach choroby nauczyłem się, że to uczucie pustki kiedyś mija. To jest fajne w CHAD, że kiedyś będzie inaczej, a w depresji tylko cały czas do dupy (takie moje wynurzenia wink). Więc czekam aż będzie lepiej i idę gdzieś, gdzie nie muszę się starać, np wczoraj byłem na koncertach na EthnoPort. smile
      Aha i czego jeszcze nie lubię: mam ambicje artystyczno-literackie i wkurza mnie, że jakoś żadne wielkie dzieła mi nie wychodzą.
      A i jeszcze-jakbym był w depresji, to pewnie bym miał dużo więcej argumentów przeciw. Ale teraz chyba trochę hipo.
Pełna wersja