"epitafium"

22.06.09, 01:03
Uprzedzę na wstępie, że raczej nie potrzebuję współczucia, bardziej jakiegoś wyjaśnienia.

Moja babcia nie żyje od piątku rano. A w sobotę wieczorem już było po konsolacji. Tempo błyskawiczne.

Najmłodsza córka babci zarządziła generalne sprzątanie, gdy przyjechałyśmy z mamą do domu teraz już tylko dziadka. A było czysto... Zaczęła nawet coś skrobać. Dała sobie spokój z odmalowywaniem ścian odnawianych rok temu... Zapędziła mnie do roboty również. Trudno siedzieć z założonymi rękami, gdy ktoś cierpi na pewno stokroć bardziej niż ja. Bo to nie moja mama. Założyłam dresy, spoko, mogę grabić podwórko, ale wewnątrz bunt, spory.

Mój 7-letni kuzynek zbił z desek krzyż i postawił w ogrodzie. Mnie to rybka, myślę że tak dzieci mogą sobie próbować poradzić z trudną sytuacją, ale wiedziałam, że dorosłym się to bardzo nie podobało (taka mentalność, cóż zrobić; i - ja nie jestem po stronie dorosłych. bo nie chcę być). Namawiałam go do zaniechania, krzyż "rósł" w innym miejscu.

Potrafię płakać, ale bardziej wtedy, gdy widzę że rozpaczają osoby mi bliskie - mama szczególnie. Wzruszona byłam, bo tłum ludzi przybył do babci. Ale i jakiś spokój, bo przecież powiedziała mi w rozmowie jesienią, bardzo spokojnej - "Już czas".

Ale zostałam też zapytana przez dalekiego krewnego, czemu się uśmiecham "jak zawsze, pomimo pogrzebu". Nie wiem... Uśmiechałam się, gdy przyszło mi witać kolejno pojawiających się ludzi w domu babci i dziadka. Czuję żal, ale też i ulgę - przestała cierpieć. Spokój, bo jej sękate ręce juz zawsze będę mieć w pamięci. I jej nadgorliwą pracowitość. Że mówiła do mnie "Córko". Albo "Dzieciaku". Gdy raz zwierzyłam się jej z problemu sercowego, pocieszyła... Wlała nadzieję. Była mądra, a skończyła tylko 3 klasy. Że dała mi banknot z miesiąc temu.
Wydałam, bez poczucia winy. Był mi potrzebny.

To hipomaniakalne, że nie potrafiłam powstrzymać powagi, gdy kuzynek zaczął raczkować w tłumie ludzi ze zdaniem na ustach: - Gdzie jest mój klej?

Że trzymałam go nad wykopanym dołem, gdy Babcia już była złożona w ziemi, bo chciał sobie pochodzić po deskach ułozonych po obu stronach dołu. Pochodził w końcu. Wrzucił babci na pamiątkę do dołu pudełko po tic-takach. Jestem stuknięta, że nie uważam tego za cokolwiek złego?
Zapłakana twarz, ale też podobał mi się ten absurd. Tak, to chyba to słowo. Ale też w sposób naturalny tulił się przecież do trumny. Cieszyłam się, że trumna jasna, a babcia ubrana w jasne kolory, w jedwabnym szalu na głowie. Jak Maryja.

Woskowe, zimne paluszki, ale to przecież tylko truchełko. Dlaczego więc płakać? Coś ze mną nie halo?

[Sorry, ale potrzebowałam napisać ten list. Konkretnie skierowany, ale nie mam kontaktu z adresatem. Proszę, niech będzie tu. Dwóm osobom próbowałam coś przekazać - kompletne niezrozumienie...] I dzięki za przeczytanie.
    • stardusts Re: "epitafium" 22.06.09, 09:05
      Ania wszystko z Tobą jak najbardziej w porządku, a list piękny i na pewno się
      podoba smile Ściskam Cię mocno kiss
    • drugikoniecswiata Re: "epitafium" 22.06.09, 11:25
      Lubię twojego kuzynka. Ciebie też lubię. Zachowywałabym się i myślała w 100% tak
      samo. A jeśli inni nie, to ich problem. Czasem mi smutno z tego powodu, czasem
      mi ich szkoda, czasem mam to w dupie. Dzieciak będzie wiedział, że śmierć
      istnieje - jest szansa, że nie zabije go to odkrycie w dorosłym życiu. To dla
      niego bardzo ważne i potrzebne doświadczenie. Wyluzuj, ci ludzie po prostu
      cierpią, i pewnie nie umieją inaczej...
    • drugikoniecswiata ps 22.06.09, 11:26
      dlaczego "konsolacja" jest bardziej poprawna poiltycznie niż "stypa"? bo lubimy
      uczenie brzmiące łacińskie słowa?
      • 36.a niech pomyślę 23.06.09, 02:11
        coś jest na rzeczy, nie ukrywam, że lubię także formę słowa, a stypa sugeruje jakąś popijawę prędzej. a to była konsolacja, na której piło się m.in. spirytus ratyfikowany* sprzed wielu lat. babciu, dałaś czadu. spirytus jeszcze na kartki zachowany "na moją śmierć". i babcia już zostanie takim moim Duchem Opiekuńczym...


        *wiesz, symbolicznie umoczyć usta
        • drugikoniecswiata Re: niech sprawdzę :) 23.06.09, 11:31
          STYPA, konsolacja, poczęstunek (dawn. uczta u Słowian zw. strawą) po pogrzebie;
          pot. uciecha, ubaw, zabawna historia.
          Etym. - łac. stips dpn. stipis 'składkowa ofiara; pieniążek rz.'.
          www.slownik-online.pl/kopalinski/E694A975C449039B41256599004EDF2E.php
          KONSOLACJA, dawn. pocieszenie, pociecha; stypa pogrzebowa; pociechy (tj. dzieci).
          Etym. - fr. console 'wspornik; stolik przyścienny' skr. od dawn. consolateur
          dosł. 'pocieszyciel; rzeźby postaci ludzkich, podpierające gzyms (dające
          poczucie bezpieczeństwa)' od consoler 'pocieszać' i łac. consolatio 'ulga;
          pociecha' od consolari 'pocieszać'; zob. kom-; solari 'jp.'
          www.slownik-online.pl/kopalinski/093E5E76B6B2DD1BC12565E900484FC7.php
          Ściskam Cię, trzymaj się!
          • 36.a oj... 23.06.09, 14:30
            ależ nie musisz...
            filologiem klasycznym nie jestem i nie będę...
            też umiem sprawdzać...
            ten wątek doprawdy nie został przeze mnie założony po to, aby rozmieniać na drobne słowa...
            ja mam słowa tu [klepię się po sercu]
            nieporozumienie
            konsolacja więc
            stypa brzmi beznadziejnie
            eot
            • drugikoniecswiata Re: oj... 23.06.09, 15:10
              kochana,
              ani nie imputuję ci bycia filologiem klasycznym, ani nie wątpię w twoje
              umiejętności sprawdzania etymologii w słowniku. no i oczywiście wiem że nie
              muszę, po prostu byłam ciekawa. bo ja mam słowa głęboko w sercu, ale i w mózgu,
              to słowa sprawiają, że postrzegam świat tak a nie inaczej - i nie wiedzieć czemu
              strasznie je lubię. taka prywatna obsesja. przepraszam, nie chciałam
              deprecjonować tego, co piszesz w wątku zasadniczym - przecież napisałam, że się
              zgadzam wszystkimi łapami?

              dla mnie konsolacja brzmi beznadziejnie. myślę sobie "kolejne słowo które obcym
              brzmieniem ma zaciemnić swoje prawdziwe a bolesne znaczenie". coś jak CHAD lub
              MD w miejsce "psychozy szałowo posępniczej" - prywatnie jestem fanką tej
              ostatniej nomenklatury smile
              no ale de gustibus non disputandum est. to jedno z niewielu zdań, które potrafię
              powiedzieć po łacinie, ale psssst..... nie mówicie nikomu. A już zwłaszcza nie w
              okolicach pomnika Kopernika.

              Pozdrawiam ciepło. Współczuję śmierci babci. Przepraszam za głupoty.
              • 36.a sorry :( 23.06.09, 15:17
                czy Tobie się nudzi?
                napisałam przecież: nie potrzebuję współczucia
                konsolacja nie była smutna
                i tu wybitnie nie jest miejsce na wyrażanie preferencji
                • drugikoniecswiata to ja przepraszam 23.06.09, 17:49
                  I jeszcze jedno - faktycznie napisałaś, że nie potrzebujesz
                  współczucia. Nie piszę, że ci współczuję, po to, by cię wkurzyć. Po
                  prostu tak czuję, i jakoś nie dotarło do mnie, że sobie tego nie
                  życzysz. Jeszcze raz przepraszam Cię za to, że cię uraziłam, w ten
                  czy inny sposób. Nie takie miałam intencje.
              • dzedlajga Drugikoncuswiata 23.06.09, 16:44
                mysle, ze dyskusja nt ktore slowo bedzie lepsze byla w TYM MIEJSCU kompletnie
                nie na miejscu
                • drugikoniecswiata Re: Drugikoncuswiata 23.06.09, 17:46
                  Oczywiście. Macie obydwie rację. 36.a, jeszcze raz Cię PRZEPRAZSAM.
                  Trochę inaczej odebrałam ton twojej wypowiedzi, w necie brakuje
                  jednak sygnałów pozawerbalnych. W żaden sposób nie chciałam Cię
                  urazić, w poprzednim poście próbowałam to wyjaśnić, ale nieudolnie,
                  bo efekt był przeciwny do zamierzonego.
                  PRZEPRASZAM raz jeszcze.
                  Naprawdę współczuję śmierci babci.
                  I rozumiem Twoją reakcję na różne towarzyszące jej sytuacje -
                  reakcję opisaną w pierwszym poście. Jest mi bliska.
    • daifak26 Re: "epitafium" 22.06.09, 22:43
      Bardzo wspólczuję Ci śmierci Babci... wiem, co to znaczy, poczułam
      to na własnej skórze i uświadamiam sobie, co to znaczy... Bardzo,
      bardzo mi jest przykro... sercem jestem z Tobą... Pamiętaj, że
      jesteś wspaniałą osobą, wszystko jest z Tobą w porządku i na świecie
      byłoby koszmarnie, gdyby Cię nie było. Pozdrawiam, jeśli potrzbujesz
      duchowego wsparcia, to służe pomocą...
    • quaxo Re: "epitafium" 22.06.09, 23:56
      Pięknie napisałaś o babci. Chciałbym, żeby moje wnuki za ileś ileś lat tak o
      mnie napisały. smile
Pełna wersja