Dodaj do ulubionych

dzietni sąsiedzi- horror

18.10.09, 21:24
moi dzietni sąsiedzi ( było jedno dziecko, obecnie od 3 tyg jest drugie) są
tak głośni..ze nie daję już rady wytrzymać tego...
Dzieci krzyczą płaczą..wyją całe dnie i noce.. myslałam ze bedzie juz spokój
a tu urodziło sie drugie..i teraz jest taki harmider, że wysiedziec u siebie
nie mogę...
i tak starsze sie drze..dołącza małe.. jak małe płacze to za chwile mozna sie
spodziewac ze małę zacznie..
i co tu zrobić?
powoli dostaję jakiejs nerwicy.. czy ja BzW muszę to znosić?...
Obserwuj wątek
      • rayenne ech :( 28.10.09, 11:12
        Uwielbiam takie akcje sad Człowiek, czytając takie posty docenia jak
        wspaniałych sąsiadów ma wokół siebie... Co dziwne - w moim przypadku
        starszych ludzi, których posiadanie małych sąsiadów bawi (rozmowy na
        klatce, noszenie torby, możliwość "podzielenia się" doświadczeniem),
        a dzieci - czegoś uczy (troski i opieki wobec starszych: np.
        pomaganie, przytrzymywanie ciężko zamykających się drzwi). Wszystkie
        dzieci czasem hałasują, wszyscy starsi ludzie mogą mieć problemy
        zdrowotne, wszyscy wynajmujący studenci/single robią czasem
        imprezy... ale na boga smile To jest życie w kupie. Ja mieszkam w
        starutkiej kamienicy, słyszę CO NOC, jak sąsiedzi z góry wstają
        sikać (cały proces też słyszę) i spuszczaną wodę. I co, mam wejść na
        górę i zwrócić uwagę, że za głośno sikają, czy niepokoi mnie
        ciurkanie z prącia pana gospodarza? Mam zadzwonić na policję, żeby
        wlepili mu mandat za przerost prostaty?Ech ... Albo się ludzi lubi i
        czuje z tym ok, albo się wyprowadza do własnego domu.
          • nomina Re: wyprowadz sie... 28.10.09, 21:08
            Dlaczego? Dlaczego wyprowadzać ma się osoba niezakłócająca spokoju, bo ktoś nie
            umie dostosować się do zasad współżycia społecznego? To nie chlew w szczerym
            polu, tylko mieszkanie w bloku i wyprowadzać ma się ta strona, która nie umie
            żyć w nim tak, żeby nie przeszkadzać innym.

            Jakoś na całym cywilizowanym Zachodzie to działa...
            • hagi_no zamieszkaj w pracy na okres dwóch lat 28.10.09, 22:21
              Ktoś kto nie ma dzieci nigdy nie zrozumie szczęścia tych którze je
              posiadają. A płacz małego zawsze będzie urastał do rangi ogromnego
              problemu. Nie pasuje? Szukaj nowego lokum. I jeszcze
              pieprzenie -nomina- "To nie chlew w szczerym polu, tylko
              mieszkanie w bloku i wyprowadzać ma się ta strona, która nie umie
              żyć w nim tak, żeby nie przeszkadzać innym". Faktycznie, w końcu
              tygodniowego maluchowi zawsze można powiedzieć: możesz się zamknąć
              bachorze bo przeszkadzasz sąsiadom? Z pewnością zrozumie
          • int1 Re: wyprowadz sie... 29.10.09, 01:43
            wyprowadzka do domu z dużą działką nic nie da, chyba że będzie to
            działka _ogromna_...
            dzieci potrafią być baaardzo głośne, zresztą ich rodzice też smile

            Rada? "zmień, czego nie możesz zaakceptować, zaakceptuj, czego nie
            możesz zmienić" smile
    • zupakalafiorowa Re: dzietni sąsiedzi- horror 19.10.09, 12:26
      Współczuję.
      Ciężka sprawa, bo noworodka pewnie nie uciszą nawet, jakby chcieli.
      Nad starszym może i da się zapanować, ale wszystko zależy od rodziców.
      Na początek spokojnie porozmawiać, kilka razy. Spokojnie i grzecznie.
      Dopuszczam też opcję zaproponowaną powyżej. W razie, jakby jednak nieprzyjemni
      byli, a co tam.
      Moi sąsiedzi są niereformowalni, mają dwie skaczące dziewczynki, prośby nie
      pomagają. Teraz rodzinka zmieniła obuwie na jesienne, tupią jeszcze głośniej.
      Wszyscy oczywiście po domu chodzą w buciorach, to normalne w ich kulturze. Na
      szczęście dzieci do szkoły chodzą, więc teraz łomot mamy tylko od 7:30 do
      dziewiątej, gdy zbierają się do szkoły, i od siedemnastej do 22. A nie jak
      przedtem - po 10 czy 11 godzin dziennie.
      Kłócić się nie potrafię, zresztą to i tak nic nie da sad Głośnej muzyki nie
      puszczę, bo reszta sąsiadów w porządku. Mam nadzieję, że grzybicy stóp dostaną
      od tych buciorów.
      A ja po prostu się wyprowadzam za kilkanaście tygodni sad
          • mol_chemiczny Re: dzietni sąsiedzi- horror 29.10.09, 09:34
            jednorazowy3 napisała:

            > Ze wsi jestes albo jestes wychowany przez wieśniaków.
            > Trafiłem?

            Wydawało mi się, że dotąd to zdejmowanie butów było nazywane zwyczajem rodem ze wsi, ale może coś pomyliłam smile

            Mówię to absolutnie bez sarkazmu, sama nie mam zdania na ten temat, z tym że u mnie goście butów nie zdejmują.
            • sonia.2009 Re: dzietni sąsiedzi- horror 29.10.09, 09:48
              mol_chemiczny napisała:

              > jednorazowy3 napisała:
              >
              > > Ze wsi jestes albo jestes wychowany przez wieśniaków.
              > > Trafiłem?
              >
              > Wydawało mi się, że dotąd to zdejmowanie butów było nazywane
              zwyczajem rodem ze
              > wsi, ale może coś pomyliłam smile
              >
              > Mówię to absolutnie bez sarkazmu, sama nie mam zdania na ten
              temat, z tym że u
              > mnie goście butów nie zdejmują.

              oczywiscie, ze wiesniaki zdejmuja lapcie przed wejsciem do chaty smile
              glownie chodzi o to by do izby piecowej gowna i slomy nie naniesc
              hahahahahah
            • zupakalafiorowa Re: dzietni sąsiedzi- horror 29.10.09, 14:38
              Molu chemiczny. U mnie też goście butów nie ściągają,ba, gdy przychodzą goście
              zazwyczaj sama zmieniam ubranie - w tym obuwie - na bardziej eleganckie. Ale ja,
              gdy rano wstaję z łóżka - wkładam na stopy KAPCIE. Dopiero przed wyjściem z domu
              wkładam buty, które po powrocie ponownie zamieniam na kapcie. Dla wygody i
              zdrowia moich stóp.
              Moi sąsiedzi - sądząc po odgłosach - rano wkładają od razu buty, które ściągają
              dopiero przed snem. Na twardej, stukającej podeszwie.

              Mam nadzieję, że co nieco rozjaśniłam.
              Pozdrawiam.
        • vazovsky Re: dzietni sąsiedzi- horror 29.10.09, 10:56
          Na początku poszedłbym do tych ludzi i grzecznie powiedział, zeby dzieci
          hałasowały tylko w godzinach 14-18 bo wtedy wychodze na zakupy.
          Gdyby to nie poskutkowało i zdarzałyby się ryki w innych godzinach poszedłbym
          jeszcze raz i powiedział, że jeśli nie przestaną dostanę nerwisy i będę miał
          nudności.
          Gdyby następnym razem dziecko zapłakało narzygałbym im na wycieraczkę i nie
          mogliby miec do mnie pretensji, bo przecież ostrzegałem. I tak aż do skutku.


    • ma_maja Re: dzietni sąsiedzi- horror 19.10.09, 13:31
      > czy ja BzW muszę to znosić?...

      Moi sąsiedzi mają psa, który wyje, biega i szczeka przez cały dzień, za oknem
      słychać tramwaje a nocami słyszę karetki pędzące do pobliskiego szpitala. Czasem
      jest naprawdę bardzo głośno ale ja przez całe życie mieszkam w mieście i jestem
      przyzwyczajona do jego odgłosów.
      Może powinnaś wyprowadzić się gdzieś gdzie nie będziesz miała żadnych sąsiadów?
      Na przykład poza miasto.
      • gertruda26 Re: dzietni sąsiedzi- horror 19.10.09, 18:37
        Nie, nie musisz. Propunuję takie rozwiązanie (sprawdziłam działa).
        kiedyś mieszkało nade mna malżeństwo + 2 dzieci, dziewczynki. jedna
        miała rowerek, a druga pianino. Kiedyś kiedy jedna z nich płakała,
        poszłam zapytać, co się stało, że dziecko tak strasznie krzyczy.
        Przy okazji nadmieniłam,że te krzyki sa dośc niepokojące i mam obawy
        o to, że dzieje im sie krzywda. Po kilku dniach krzyki ucichły, tak
        samo jak rowerek i pianino.
        czasami trochę spryu sie przydajewink
        Potem nawet się zaprzyjaźniłam z tymi dziećmi.., są bardzo zabawnewink
        Pozdrawiamwink i zycze powodzeniawink
            • wtopek Re: dzietni sąsiedzi- horror 20.10.09, 10:28
              mam dwie dziewczynki, dzieciaki ja to dzieciak żywe i głośne jak się
              rozkrecą...

              pietro niżej mieszka stara prukwa skonfliktowana chyba z całym
              osiedlem...a to dum z papierosow jej zalatuje, a to pranie sąsiadów
              zasłania widok, a to ktoś nie zaparkowa według jej
              światopoglądów...znacie ten typ...

              ostatnio była u mnie z pretensją (chyba) ze je dzieci przeszkadzają
              głośną zabawą, sptała się czy czegoś złego im nie robimy, ja w
              odpowiedzi grzecznie jej poradziłem aby paliła kapcie i kręciła
              ondulację...było widzieć jak je kopara opadła, a dym poszedł
              uszami...

              jestem jednak człowiekiem miłosiernym dla upośledzonych i poprosiłem
              dziewczynki, aby na perę dni przyciszyły zabawy bo pani z dołu ma
              problemy i jest smutna bo nie może mieć dzieci...

              teraz ją próbują pocieszać wink
              • gazeta_mi_placi Re: dzietni sąsiedzi- horror 20.10.09, 15:20
                Myślę,że gdyby tamta starsza Pani nie była starszą Panią,ale umięśnionym osiłkiem (z licznymi znajomościami "na mieście") Twoja odpowiedź byłaby zdeczko inna.
                Ale do starszych osób byle gnojek ma odwagę uncertain
                Ty też kiedyś będziesz stary i nie przewidzisz czy nie będziesz miał szeregu różnych przykrych dolegliwości (z wiekiem człowiek choruje)
                i w związku z powyższym będziesz miał mniej cierpliwości do innych hałasujących osób niż za młodych i sprawnych lat.
                Starość jest sprawiedliwa,dosięga każdego,pamiętaj o tym.
                A dym z papierosów nawet mnie (młodej i zdrowej) przeszkadza.
                Tak samo źle zaparkowane samochody,ale widać inna jestem.

                • wtopek Re: dzietni sąsiedzi- horror 21.10.09, 09:17
                  ja też jestem umięśnionym osiłkiem kajtusiu...z ziomami stukamy
                  browarka po siłowni...

                  poza tym zupełnie nie zlapałeś, jak to się fajnie nazywa po
                  angielsku, pointu mojej wypowiedzi...

                  ale to juz kwestia twojej tępoty, czyli zupełnie inna sprawa...
                  • gazeta_mi_placi Re: dzietni sąsiedzi- horror 21.10.09, 20:36
                    Współczuję Twojej żonie.
                    Mam nadzieję,że okazała się niewierna i ta dwójka dzieci o których wspominasz posiada o wiele wartościowsze geny kolegi z pracy
                    lub innego życzliwego sąsiada smile
                    A braku szacunku dla osób starszych nie toleruję.
                    Bądź tak samo odważny do osób równych sobie lub silniejszych od Ciebie.To jest odwaga a nie pyskowanie starszej kobiecie.
                    Ty też kiedyś będziesz stary (to pewne) i być może schorowany w związku z Twoim wiekiem (też duże prawdopodobieństwo).
                    Nie będziesz wtedy potrzebował swoich kolegów z siłowni tylko ciszy i spokoju we własnym domu do której każdy ma prawo.
                    I też mogą Ci hałasować chamscy menele z dwójką rozpuszczonych bachorów smile
                          • lamerka Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 17:20
                            Nie myl ironii z chamstwem, bo tu mielismy do czynienia z tym drugim.
                            Proponujesz zatem dystanst w stosunku do chamstwa, brawo.
                            Ale moze jestes jednym z ziomow z ktorym wtopek stuka sie po silowni
                            browarem, to by wszystko wyjasnialosmile
                          • liqier Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 18:55
                            bjalow napisała:

                            > zlituję się i wytłumaczę - wypowiedź "wtopka" była ironiczną odp na
                            > post "gertrudy" - wcielił się w jej sąsiadów i opowiedział nam tą
                            > historię z drugiej strony, troche dystansu, pozdr
                            bjalow i wtopek, nie wierzę, że nikt nie załapał o co wam chodzi. I dyskutuj tu
                            człowieku...
                        • 7_of_9 Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 11:44
                          Gertruda napisała:
                          Nie, nie musisz. Propunuję takie rozwiązanie (sprawdziłam działa).
                          kiedyś mieszkało nade mna malżeństwo + 2 dzieci, dziewczynki. jedna
                          miała rowerek, a druga pianino. Kiedyś kiedy jedna z nich płakała,
                          poszłam zapytać, co się stało, że dziecko tak strasznie krzyczy.
                          Przy okazji nadmieniłam,że te krzyki sa dośc niepokojące i mam obawy
                          o to, że dzieje im sie krzywda. Po kilku dniach krzyki ucichły, tak
                          samo jak rowerek i pianino.
                          czasami trochę spryu sie przydaje
                          Potem nawet się zaprzyjaźniłam z tymi dziećmi.., są bardzo zabawne
                          Pozdrawiam i zycze powodzenia


                          wtopek napisał:
                          mam dwie dziewczynki, dzieciaki ja to dzieciak żywe i głośne jak się
                          rozkrecą...
                          pietro niżej mieszka stara prukwa skonfliktowana chyba z całym
                          osiedlem...a to dum z papierosow jej zalatuje, a to pranie sąsiadów
                          zasłania widok, a to ktoś nie zaparkowa według jej
                          światopoglądów...znacie ten typ...
                          ostatnio była u mnie z pretensją (chyba) ze je dzieci przeszkadzają
                          głośną zabawą, sptała się czy czegoś złego im nie robimy, ja w
                          odpowiedzi grzecznie jej poradziłem aby paliła kapcie i kręciła
                          ondulację...było widzieć jak je kopara opadła, a dym poszedł
                          uszami...
                          jestem jednak człowiekiem miłosiernym dla upośledzonych i poprosiłem
                          dziewczynki, aby na perę dni przyciszyły zabawy bo pani z dołu ma
                          problemy i jest smutna bo nie może mieć dzieci...
                          teraz ją próbują pocieszać

                          A pewien neandertal z forum dalej nie łapie o co chodzi. Biedactwo.
                          Mam nadzieję, że to nie jest dziedziczne.
              • gazeta_mi_placi Re: dzietni sąsiedzi- horror 21.10.09, 20:38

                > mam dwie dziewczynki, dzieciaki ja to dzieciak żywe i głośne jak się
                > rozkrecą...

                Synonim słowa "rozpuszczone i niewychowane"?

                > jestem jednak człowiekiem miłosiernym dla upośledzonych i poprosiłem
                > dziewczynki, aby na perę dni przyciszyły zabawy bo pani z dołu ma
                > problemy i jest smutna bo nie może mieć dzieci...

                Skąd wiesz,że nie ma dzieci?
                Twoje też na starość mogą Cię opuścić.
                Sądząc po tym jakim jesteś chamem więcej niż pewne.
        • rayenne to miecz obosieczny koleżanko ;-) 28.10.09, 15:39
          nie wiem jak podłą osobą trzeba być, żeby między słowami straszyć
          rodziców nasłaniem na nich rozmaitych kontroli społecznych. A
          zresztą skąd bezdzietny babun ma rozpoznać "niepokojące"
          lub "pokojące" krzyki? Uważaj, bo taka "socjotechnika" może działać
          w drugą stronę? Ja na miejscu sąsiadów, ilekroć napotykałabym
          kogokolwiek idącego do ciebie klatką, nawet pojedynczego
          kolegę, "dzieliłabym" się "uogólnionymi" spostrzeżeniami z innymi
          sąsiadami "oj, do tej pani spod .... tyle panów przychodzi" i
          oczywiście - zgodnie z twoją taktyką "czujności obywatelskiej": mnie
          to oczywiście nie obchodzi, chodzi o to, że się ciągle to nowi OBCY
          panowie kręcą po klatce, jeszcze nie daj boże jakaś agencja by tu
          powstała smile))) (najlepiej dzielić się tą troską z emerytkami
          dbającymi o ogródki ... wtedy wieść się rozdmucha szybko).
          Oczywiście, urodziny, imieniny, cokolwiek - nawet gdybyś uprzedzała:
          co głośniejsza muzyka, smiech: straż miejska. Parkowanie (za blisko
          okien, bez zachowania przepisowego 1,5 m chodnika, za blisko
          przejścia: ponownie straż miejska); jakiekolwiek dłuższe wizyty
          rodziny, kumpli, kogokolwieksmile dopytywanie się w administracji czy
          dopełniłaś obowiązku meldunkowego (pobyt czasowy), a już, co daj
          boże, masz pieska .... smile))))))) Także uważaj. Zastraszanie ludzi
          jest straszne i może skutkować usprawiedliwionym odwetem. Pozdrawiam.
          • sakyrk Re: to miecz obosieczny koleżanko ;-) 28.10.09, 17:13
            rayenne napisała:

            > nie wiem jak podłą osobą trzeba być, żeby między słowami straszyć
            > rodziców nasłaniem na nich rozmaitych kontroli społecznych. A
            > zresztą skąd bezdzietny babun ma rozpoznać "niepokojące"
            > lub "pokojące" krzyki? Uważaj, bo taka "socjotechnika" może działać
            > w drugą stronę? Ja na miejscu sąsiadów, ilekroć napotykałabym
            > kogokolwiek idącego do ciebie klatką, nawet pojedynczego
            > kolegę, "dzieliłabym" się "uogólnionymi" spostrzeżeniami z innymi
            > sąsiadami "oj, do tej pani spod .... tyle panów przychodzi" i
            > oczywiście - zgodnie z twoją taktyką "czujności obywatelskiej": mnie
            > to oczywiście nie obchodzi, chodzi o to, że się ciągle to nowi OBCY
            > panowie kręcą po klatce, jeszcze nie daj boże jakaś agencja by tu
            > powstała smile))) (najlepiej dzielić się tą troską z emerytkami
            > dbającymi o ogródki ... wtedy wieść się rozdmucha szybko).
            > Oczywiście, urodziny, imieniny, cokolwiek - nawet gdybyś uprzedzała:
            > co głośniejsza muzyka, smiech: straż miejska. Parkowanie (za blisko
            > okien, bez zachowania przepisowego 1,5 m chodnika, za blisko
            > przejścia: ponownie straż miejska); jakiekolwiek dłuższe wizyty
            > rodziny, kumpli, kogokolwieksmile dopytywanie się w administracji czy
            > dopełniłaś obowiązku meldunkowego (pobyt czasowy), a już, co daj
            > boże, masz pieska .... smile))))))) Także uważaj. Zastraszanie ludzi
            > jest straszne i może skutkować usprawiedliwionym odwetem. Pozdrawiam.

            to ona wtedy w drugą stronę - ze nie tylko obawia się ze dzieci krzywdzicie ale
            jest przekonana ze i molestujecie
            i tak mozna ciagnac w nieskonczonosc, do szkoły isc i zglosic zeby zaopiekowali
            sie dziecmi bo rodzice to ukryta patologia, na parafii zglosic ze sa uzasadnione
            podejrzenia ze tatus coreczki za bardzo obsciskuje a i wujkowie rozni czesto
            przychodza...
            jak sie bawic to się bawic
          • uwolnic_cyce Re: to miecz obosieczny koleżanko ;-) 28.10.09, 21:19
            rayenne napisała:

            > nie wiem jak podłą osobą trzeba być, żeby między słowami straszyć
            > rodziców nasłaniem na nich rozmaitych kontroli społecznych. A
            > zresztą skąd bezdzietny babun ma rozpoznać "niepokojące"
            > lub "pokojące" krzyki? Uważaj, bo taka "socjotechnika" może
            działać
            > w drugą stronę? Ja na miejscu sąsiadów, ilekroć napotykałabym
            > kogokolwiek idącego do ciebie klatką, nawet pojedynczego
            > kolegę, "dzieliłabym" się "uogólnionymi" spostrzeżeniami z innymi
            > sąsiadami "oj, do tej pani spod .... tyle panów przychodzi" i
            > oczywiście - zgodnie z twoją taktyką "czujności obywatelskiej":
            mnie
            > to oczywiście nie obchodzi, chodzi o to, że się ciągle to nowi
            OBCY
            > panowie kręcą po klatce, jeszcze nie daj boże jakaś agencja by tu
            > powstała smile))) (najlepiej dzielić się tą troską z emerytkami
            > dbającymi o ogródki ... wtedy wieść się rozdmucha szybko).
            > Oczywiście, urodziny, imieniny, cokolwiek - nawet gdybyś
            uprzedzała:
            > co głośniejsza muzyka, smiech: straż miejska. Parkowanie (za
            blisko
            > okien, bez zachowania przepisowego 1,5 m chodnika, za blisko
            > przejścia: ponownie straż miejska); jakiekolwiek dłuższe wizyty
            > rodziny, kumpli, kogokolwieksmile dopytywanie się w administracji czy
            > dopełniłaś obowiązku meldunkowego (pobyt czasowy), a już, co daj
            > boże, masz pieska .... smile))))))) Także uważaj. Zastraszanie ludzi
            > jest straszne i może skutkować usprawiedliwionym odwetem.
            Pozdrawiam.

            Ło matko jedyna! Wspólczje sąsiadom takiego zawzietego
            skurwiszyna.
          • cc.c Re: to miecz obosieczny koleżanko ;-) 28.10.09, 23:13
            rayenne napisała:

            > nie wiem jak podłą osobą trzeba być, żeby między słowami straszyć
            > rodziców nasłaniem na nich rozmaitych kontroli społecznych. A
            > zresztą skąd bezdzietny babun ma rozpoznać "niepokojące"
            > lub "pokojące" krzyki? Uważaj, bo taka "socjotechnika" może działać
            > w drugą stronę? Ja na miejscu sąsiadów, ilekroć napotykałabym
            > kogokolwiek idącego do ciebie klatką, nawet pojedynczego
            > kolegę, "dzieliłabym" się "uogólnionymi" spostrzeżeniami z innymi
            > sąsiadami "oj, do tej pani spod .... tyle panów przychodzi" i
            > oczywiście - zgodnie z twoją taktyką "czujności obywatelskiej": mnie
            > to oczywiście nie obchodzi, chodzi o to, że się ciągle to nowi OBCY
            > panowie kręcą po klatce, jeszcze nie daj boże jakaś agencja by tu
            > powstała ...



            I kto tu jest podły?
    • synergia_1 Re: dzietni sąsiedzi- horror 20.10.09, 21:14
      muzyki nie bede glosno puszczała bo i tak chyba nie usłyszą!
      oczywiscie musiałabym w nocy..ale w koncu inni sąsiedzi nic mi nnie zrobili....
      ktos napisał ze przewrazliwiona jestem ... ze powinnam wyprowadzic sie tam gdzie
      nie ma sasiadow.. tak wiec napiszę..ze sasiedzi mi inni nie przeszkadzają... a
      tez nie siedza jak mysz pod miotłą... ale te dzieci mnie draznią.. ich płacz o
      każdej porze dnia i nocy jest irytujący... oczywiscie moge pogadac z kobietą -
      matką..ale co ona mi powie? ze to dzieci.. i co ona ma zrobic..
      mysle ze musze jedynie przeczekac..

      ehh lzej mi bo sie wyrazliłam... choć tyle
            • synergia_1 Re: dzietni sąsiedzi- horror 22.10.09, 20:55
              nie pracuje w domu... jestem obecnie po opieracji- usunieciu torbieli z
              jajnika.. jestem na zwolnieniu lekarskim..
              czasami mam watpliwosci czy te dzieci w ogole sypiają....

              mam nadzieje ze zaspokoilam Twoją ciekawosc.
                  • gazeta_mi_placi Re: dzietni sąsiedzi- horror 24.10.09, 16:12
                    Źle czynisz żaląc się na akurat te hałasy.
                    Politycznie poprawne jest tylko (jeżeli mieszkasz w bloku) skarżenie się na głośną muzykę dobiegającą ze studenckiego mieszkania.
                    Hałasy emitowane przez dzieci nie powinny Ci przeszkadzać (pamiętaj o poprawności politycznej).
                    Zaraz Cię zjadą od sfrustrowanych bezdzietnych (a może i bezpłodnych)
                    i przypomną,że są także inne hałasy (np.od tramwaju) i oczywiście przypomną,że zawsze się możesz przeprowadzić do domku w lesie smile
                  • broceliande Re: dzietni sąsiedzi- horror 25.10.09, 22:00

                    synergia_1 napisała:

                    > dochodzę.. nie wiem jak te halasy znoszą rodzice
                    tych "terrorystow."..

                    Pewnie bez trudu. Myślę, że pogodzili się z faktem, że ktoś
                    hałaśliwy wszedł do ich stylu życia. Rodzice są bardzo wyrozumieali,
                    czego oczywiście nie mozna wymagać od osób trzecich.


                    >
                    > no horror.. jak dla mnie bo nigdy nie musialam tak czesto i dlugo
                    znosic placzu
                    > dzieci...a jest on b intensywnysad


                    Szkoda tych dzieci. Ktoś na tym forum radził, żeby zapukać i
                    powiedzieć "Czy wszystko w porządku? Martwię się, że dzieci tak
                    krzyczą, może w grę wchodzi znęcanie się? Następnym razem wezwę
                    policję, aby to zbadała."
                    Życie hałasuje.
                      • storm_girl sąsiedzi- horror 28.10.09, 11:17
                        chyba też poszukam w takim razie... ja mam nad sobą rodzinę z dwójką dzieci i
                        ciągły tupot dziecięcych nóżek doprowadza mnie do szaaaału, płaczu i krzyków na
                        szczęście tak nie słychać wink niemniej marzę o domu gdzie nie będę budzona przez
                        odkurzających sąsiadów o 6 rano...
                  • samson.miodek Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 13:48
                    JA Ci na[pisze z innej strony.Przed dosc dlugi czas nasz syn
                    poplakiwal przed zasnieciem.W pewnym momencie zaczynal sie drzec jak
                    wchodzilam do sypialni, bo...
                    Bo wlasnie sasiedzi bezdzietni walili w sciane jak tylko uslyszeli
                    pierwsze mialkniecie noworodka.Dziecko jest dziecko i czasami trudno
                    go szybko uspokoic.Ktoregos dnia tak sie wk...lam ze poszlam do nich(
                    siasiedzi zza sciany) i zrobilam karczemna awanture z dodatkowa
                    informacja ze jak dalej mi beda walic w sciane to nastepnym razem
                    policja do nich zastuka.Poinformowalam w swoim wzburzeniu ze ja
                    dobrze wiem ze slychac placz mojego dziecka, bo przed nimi tutaj tez
                    mieszkali ludzie z dzieckiem ktore non stop plakalo, malo tego ja
                    doskonale slysze co oni robia w sypialni a robia to znacznie ciszej
                    niz placz noworodka.A jestem z tych matek ktore reaguja na placze i
                    wyglupy swoich dzieci i staram sie zapanowac nad krzykiem i placzem.
                    Wyluzowali bardzo szybciutko.
                    Mozesz z nimi pogadac i poprosic o troche wyrozumialosci.Ale
                    generalnie placz noworodka bedziesz musiala przeczekac.a jak jeszcze
                    pojawia sie on w tych samych godzinach i to wieczornych to niestety
                    zbyt wiele zrobic sie nie da poza przeczekaniem.
        • klara551 Re: dzietni sąsiedzi- horror 29.10.09, 07:49
          Tak,czasami to jest horror.Mieliśmy na szczęście krótko sąsiadów z
          wyjącym godzinami dzieckiem.Do tego drewniaki i metalowe krzesła
          na terrakocie i wystawiane na korytarz wory ze zużytymi pampersami/w
          mieszkaniu śmierdziały/.Wrzaski się skończyły jak zatrudnili
          nianię,bo ta po prostu wychodziła z dzieckiem na długie spacery i
          dzieciak się uspokoił.Teraz za ścianą jest mały bąbelek z normalnymi
          rodzicami i nie ma problemu.
      • osika4 Re: dzietni sąsiedzi- horror 29.10.09, 00:45
        Mam dla Ciebie inną propozycję. Może poszłabyś do rodziców dzieci i
        zaoferowała swoją pomoc np. codzienną godzinną zabawę ze starszym
        dzieckiem. Ten czas mogłabyś też wykorzystać na naukę dziecka
        samodzielnej zabawy aby dziecko wiedziało, jak może somo się zabawić
        wtedy, kiedy Ciebie nie będzie. Mama dzieci mogłaby wtedy spokojnie
        zająć się młodszym. Gwarantuję Ci, że wtedy nie będzie płaczu.
    • agnienienia Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 11:28
      Wyprowadź się, taka moja rada i to z daleka od ludzi, to
      już "dzietni sąsiedzi" nie będą Ci przeszkadzać.
      A tak na marginesie to: zapomniał wół, że cielęciem był......,
      nieładnie.......

      W Polsce nie lubi się i nie szanuje, ani dzieci, ani młodzieży, ale
      emeryturkę to by się chciałosad, nieładnie....
      • paragraf66 Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 12:30
        zanim popełnisz kolejnego inteligentnego posta postaraj się zauważyć różnicę
        między typowymi odgłosami dochodzącymi od sąsiadów (podpowiedź: od czasu do
        czasu jest głośniej), a notorycznym darciem ryja dochodzącym zza ściany.
      • fraaumiaau Re: dzietni sąsiedzi- horror 18.05.10, 18:04
        agnienienia napisała:

        > Wyprowadź się, taka moja rada i to z daleka od ludzi, to
        > już "dzietni sąsiedzi" nie będą Ci przeszkadzać.
        > A tak na marginesie to: zapomniał wół, że cielęciem był......,
        > nieładnie.......
        >
        > W Polsce nie lubi się i nie szanuje, ani dzieci, ani młodzieży, ale
        > emeryturkę to by się chciałosad, nieładnie....
        działa to także w druga stronę
        Ja, dorosła, pracująca- moje podatki idą na bezpłatną edukację dzieci i
        młodzieży, becikowe i takie inne.
      • framp Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 11:43
        A oni cię zaskarżą z art. 107 kodeksu wykroczeń: "Kto w celu dokuczenia innej
        osobie złośliwie ją niepokoi ... grzywna do 1500 zł, nagana lub ograniczenie
        wolności - to jest ostatni hit w stosunkach sąsiedzkich i kolegia mają z tym
        masę roboty!
      • bogiemslawiena Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 11:46
        To co mam powiedzieć ja, która mieszka pod miastem, w domu
        jednorodzinnym, na cichej ulicy... a jednak... wink Jedni sąsiedzi
        bezstresowo płodzą kolejne pociechy. Z tego też pewnie powodu nie są
        w stanie wszystkich upilnować. Ale pal licho, nie moja
        antykoncepcja, nie moje dzieci.
        Przykład sprzed paru dni. Do dziewczynek przyszła koleżanka. Zamiast
        zadzwonić dzwonkiem zamontowanym przy furtce stała bidna tak przed
        nią i darła się z 15 minut monotonnie:
        WE RO NIIIIII KAAAAAAA!!!!
        WEEEEE ROOOOOOOOOOOOOOO NIIIIIIIIIIIIIII KAAAAAAAAAAA!
        Myślicie, że ktoś z rodziców pomyśłał, by ją uciszyć? O co to to
        nie smile
        Ja rozumiem - raz, dwa razy krzyknąć, ale ten młody piskliwy głosik
        wibrujący mi we łbie przez 15 minut zrobił mi bardzo źle wink

        Cóż, wszyscy byliśmy dziećmi i pewnie też innych wkurzaliśmy
        strasznie. Co nie zmienia faktu, że straszliwie się ucieszyłam, jak
        zaczął się rok szkolny i dzieciory znikają na klika godzin smile)
        Także - autorko wątku - nic się nie bój. Jeszcze kilka lat i pójdą
        do szkoły smile
        • strongwaz Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 12:42
          sam mieszkam nad chołotą co nie miała co robić to bachorów napłodziła... to jest
          robota dla dzielnicowego. Najpierw trzeba parę razy zgłosić mir domowy ( 6-22)
          potem pogadać dynamicznie z dzielnicowym i u mnie "odpukać" dzięki Bogu działa,
          bo nie wiedziałem co robić, wyprowadzić się czy wynająć to mieszkanie komuś a
          sam wynająć inne...
          • ugenwillla Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 13:27
            a ja jak na mnie sąsiad dzielnicowego napuszczał z powodu dzieci, za jego
            właśnie poradą, zaskarżyłam go za uporczywe nękanie i sąd staną po mojej stronie
            i grzywnę mu przywaliłsmile dzieci mają swoje prawa, muszą najpierw płakać, potem
            biegać, skakać i hałasować, nie robią tego złośliwie, to są normalne etapy
            rozwojowe, moja sędzina na szczęście też miała dzieci i rozumiała to doskonale!
        • kotek.filemon Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 15:08
          bogiemslawiena napisała:

          > Przykład sprzed paru dni. Do dziewczynek przyszła koleżanka. Zamiast
          > zadzwonić dzwonkiem zamontowanym przy furtce stała bidna tak przed
          > nią i darła się z 15 minut monotonnie:
          > WE RO NIIIIII KAAAAAAA!!!!
          > WEEEEE ROOOOOOOOOOOOOOO NIIIIIIIIIIIIIII KAAAAAAAAAAA!

          O, to jest hit! Bachor drący ryja pod 10-piętrowym blokiem "Mama! Mama!" chociaż oczywiście blok posiada domofon a bachor jest zdecydowanie w wieku pozwalającym już na obsługiwanie tego niesamowicie skomplikowanego urządzenia.
          • misself Re: dzietni sąsiedzi- horror 29.10.09, 00:30
            kotek.filemon napisał:
            >
            > O, to jest hit! Bachor drący ryja pod 10-piętrowym blokiem "Mama! Mama!" chocia
            > ż oczywiście blok posiada domofon a bachor jest zdecydowanie w wieku pozwalając
            > ym już na obsługiwanie tego niesamowicie skomplikowanego urządzenia.
            >
            Mieszkasz w moim bloku? smile Ja trzeci rok teraz znosiłam codziennie takiego, z
            upiorną monotonią intonacji potrafił wołać przez pół dnia na zmianę mamę, babcię
            i dziadka. Mam nadzieję, że dziecko wyrośnie smile
      • azaharito Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 13:57
        Tak, proponuje zaskarzyc 3 - tygodniowego noworodka. Zakloca spokoj
        specjalnie. Masz jeszcze jakies podobnie ciekawe pomysly??
        Sama mam 2-latke i 7-tygodniowe niemowle. Starsza upominam, ze nie
        wrzeszczy sie ani w domu, ani na klatce schodowej - slucha, ale ten
        niemowlak to za nic ma moje prosby wink
    • leew1 na Twoją emeryturę będą pracować 28.10.09, 13:11
      te dzieci- pomyśl o tym! one też będą dostawać nerwicy, gdy pomyślą,że ich
      podatki i ZUS będą szły na Twoje utrzymanie i leczenie, być może także na długą
      rehabilitację! i nie mów,że sama odłożysz na to, bo z pewnością będziesz
      pierwsza w kolejce po wszystkie świadczenia- Twój stosunek do innych ludzi na to
      wskazuje.
          • ugenwillla cóż, więc pewnie zdemolują ci samochód i tyle 28.10.09, 13:45
            kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie ... nawet jeżeli to hołota, to dlaczego
            pretensje masz akurat o dzieci i to że płaczą? to norma, ty też płakałeś jak
            byłeś mały i ktoś musiał to znosić za ścianą. empatia nie jest twoją mocną
            stroną a wspomniani sąsiedzi i administracja pewnie mają cię dość bardziej niż
            tej rodziny i za twoimi plecami mówią: o ten namolny upierdliwy sąsiad idzie, co
            to wszystkich na klatce chciałby wychowywać ... wiem to ze swoich sąsiedzkich
            doświadczeń!
      • the_rapist Na swoja emeryture ona pracuje, 28.10.09, 16:52
        za to z jej podatkow mama dzieciaka ma placone dodatki rodzinne czy jak tam sie
        to zwie. Oczywiscie masz racje piszac, ze z pieniedzy, ktore hipotetycznie ten
        dzieciak za lat 25 jako dorosly wplaci do budzetu, ona wtedy bedzie miala
        wyplacana emeryture, jednak jesli ona teraz nie bedzie pracowac, to zadnej
        emerytury nie dostanie.
        Za to z jej podatkow bedzie dzieciak mial oplacanych nauczycieli w szkole,
        znizki na bilety itp. itd. Pisanie, ze to dziecko bedzie harowalo na twoja
        emeryture w tym kontekscie troche zalatuje demagogia.
      • sakyrk Re: na Twoją emeryturę będą pracować 28.10.09, 17:20
        leew1 napisał:

        > te dzieci- pomyśl o tym! one też będą dostawać nerwicy, gdy pomyślą,że ich
        > podatki i ZUS będą szły na Twoje utrzymanie i leczenie, być może także na długą
        > rehabilitację! i nie mów,że sama odłożysz na to, bo z pewnością będziesz
        > pierwsza w kolejce po wszystkie świadczenia- Twój stosunek do innych ludzi na t
        > o
        > wskazuje.

        a masz gwarancję ze bachor dożyje zeby na moją emeryturę pracować? że
        wychowywany przez takich rodziców co to wszystko mają w dupie nie rozwali się na
        quadzie tydzień po komunii albo nie owinię wokół drzewa dwie godziny po
        odebraniu prawa jazdy?
        moze skoczy na głowke do pustego basenu jako 16 latek i to nie on mi bedzie
        swiadczenia wypracowywal tylko ja na jego rehabilitację będę tyrać
    • szymczak.piotr Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 13:55
      jak rozumiem autorka postu nie ma dzieci, ja też nie mam, ale
      rozumiem to ze nad moją głową mieszka babcia z 3 letnim wnuczkiem i
      ten czasem bawi się klockami i stuka czy puka, tak samo rozumiem jak
      płacze czy się śmieje. Gdyby to się powtarzało w środku nocy pewnie zaczęło by mi przeszkadzać. Zyjąc w blokowisku z cienkimi ścianami
      trzeba zdawać sobie sprawę, że ktoś może grac na pianinie, ktoś inny
      ma psa który szczeka gdy domowników nie ma w pracy a ktoś inny ma
      dzieci które płaczą.
      W Łodzi był taki pomysł na płaczące dzieci ze wkładało się je do
      beczki, wprawdzie już nie płakały ale to chyba nie najlepsze
      rozwiązanie.

      Prawnie, jeśli nie hałasują w nocy (płacz dziecka nie uważam za
      hałas) to własciwie nic z tym nie zrobisz, dziecko moze płakać z 100
      powodów, a to ze mama nie pozwala właczyc TV bo ogladało już 5 godzin
      i na dziś starczy a dziecko uparte i "wyje godzinę".

      Decydujac się na zamieszkanie w bloku jednocześnie mając jakąś
      awersję do dzieci należało moze wybrać dom poza miastem na dużej
      działce odgrodzony ekranami dźwiękoszczelnymi.

      Ja jak przeszkadzają mi dzieci znajomych które biegają robią hałas i
      nie da się przy nich porozmawiać to spotykam się z znajomymi poza ich
      domem gdzie przychodzą bez dzieci, proste i jak skuteczne - z każdej
      sytuacji jest jakieś wyjście
    • ann_alice Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 14:35
      Znam ten ból, i się pocieszam, że rok dwa, dzieko sąsiadów z góry
      będzie starsze i nie będzie się tak darło, a rodzice nie będą się
      darli na to dziecko, aby się nie darło... Paranoja, wiem.
      A swoją drogą, ja dopiero będę mamą, i takie akcje mnie przerażają,
      bo dokładnie wiem na swoim przykładzie co czują sąsiedzi, a że mnie
      samą to czeka... jestem przerażona.
      Ja bym chciała urodzić takiego podchowanego już, coby okres darcia i
      pieluch miał za sobą, i wszyscy by byli szczęśliwi, nie tylko
      sąsiedzi. Uwierz, rodzice tego dziecka także marzą o tym, by ono
      było cicho, nie tylko ty.
      Nie wiem czy musisz to znosić, tu być może pomoże tylko
      przeprowadzka (ja tak myslałam, a sąsiada imprezowicza, jak się
      okazało, zamieniłam na drącą się rodzinę z dzieckiem, czyli z
      deszczu pod rynnę...).
      Współczuję mimo wszystko, za jakieś cztery lata powinno być lepiej,
      o ile twoi sąsiedzi nie strzelą sobie nastepnego dzieciaka do
      kolekcji tongue_out
    • carwszechrusi Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 16:00
      synergia_1 napisała:

      > moi dzietni sąsiedzi ( było jedno dziecko, obecnie od 3 tyg jest drugie) są
      > tak głośni..ze nie daję już rady wytrzymać tego...
      > Dzieci krzyczą płaczą..wyją całe dnie i noce.. myslałam ze bedzie juz spokój
      > a tu urodziło sie drugie..i teraz jest taki harmider, że wysiedziec u siebie
      > nie mogę...
      > i tak starsze sie drze..dołącza małe.. jak małe płacze to za chwile mozna sie
      > spodziewac ze małę zacznie..
      > i co tu zrobić?
      > powoli dostaję jakiejs nerwicy.. czy ja BzW muszę to znosić?...

      Co zrobić? Najpierw się poddaj sterylizacji bowiem lepiej żebyś nie miała potomstwa. I dwa: nie musisz tego znosić możesz puścić. Wystarczy się wyprowadzić albo ześwirować. Nie musisz być dzielna. Nie zmuszaj się.
    • ethlin Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 16:37
      ja puszczam glosno muzyke - naprawde glosnowink
      O ile malutkich dzieci faktycznie nie sposob uciszyc i to jestem w stanie
      zrozumiec, o tyle nad biegajacymi rozwrzeszczanymi bachorami rodzice mogliby
      probowac zapanowac. jesli nie, to ja nadal zycie bede im dudnieniem uprzyjemniac
    • niutka19 Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 16:57
      Sama wychowałam w bloku 3 dzieci i szczęście, że nie miałam takiej
      sąsiadki jak Ty sad( natomiast miałam super sąsiadów i nikt nigdy się
      nie uskarżał na jak to określiłaś wycie dzieci - o ile dobrze
      pamiętam wyje pies lub wilk a dziecko płacze - widocznie nigdy nie
      miałaś dzieci i nie masz pojęcia ile wysiłku i cierpliwości trzeba
      aby je wychować.Mam radę zajmij się czymś a nie podsłuchuj co się
      dzieje piętro wyżej lub niżej lub zaproponuj pomoc - co ma
      powiedzieć matka która nie prześpi ani nocy ani nie położy się za
      dnia - ale takiej osobie tylko pogratulować kiedyś to zaprocentuje
      nawet tym, że wreszcie trafi na fajnych sąsiadów smile)
      • sakyrk Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 17:24
        niutka19 napisała:

        > Sama wychowałam w bloku 3 dzieci i szczęście, że nie miałam takiej
        > sąsiadki jak Ty sad( natomiast miałam super sąsiadów i nikt nigdy się
        > nie uskarżał na jak to określiłaś wycie dzieci - o ile dobrze
        > pamiętam wyje pies lub wilk a dziecko płacze - widocznie nigdy nie
        > miałaś dzieci i nie masz pojęcia ile wysiłku i cierpliwości trzeba
        > aby je wychować.Mam radę zajmij się czymś a nie podsłuchuj co się
        > dzieje piętro wyżej lub niżej lub zaproponuj pomoc - co ma
        > powiedzieć matka która nie prześpi ani nocy ani nie położy się za
        > dnia - ale takiej osobie tylko pogratulować kiedyś to zaprocentuje
        > nawet tym, że wreszcie trafi na fajnych sąsiadów smile)

        czy ktoś ci kazał płodzić dzieci ze oczekujesz specjalnego traktowania tylko
        dlatego ze byłaś łaskawa urodzić?
        co to znaczy zaproponuj pomoc? ma stać nad łóżeczkiem i smoczek w gębę wtykać?
        dzietny czy bezdzietny ma takie samo prawo do korzystania ze swojego lokalu i
        kiedy twój hałas wdziera sie do jej mieszkania to twoim zadaniem jest go
        wyeliminować nie jej, nie ważne czy to dziecko czy wiertarka
        • carwszechrusi Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 17:46
          sakyrk napisał:

          > czy ktoś ci kazał płodzić dzieci ze oczekujesz specjalnego traktowania tylko
          > dlatego ze byłaś łaskawa urodzić?
          > co to znaczy zaproponuj pomoc? ma stać nad łóżeczkiem i smoczek w gębę wtykać?
          > dzietny czy bezdzietny ma takie samo prawo do korzystania ze swojego lokalu i
          > kiedy twój hałas wdziera sie do jej mieszkania to twoim zadaniem jest go
          > wyeliminować nie jej, nie ważne czy to dziecko czy wiertarka

          Jeśli nie widzisz różnicy między płaczem dziecka a hałasem wiertarki to mam nadzieję że nie posiadasz prawa jazdy a w książeczce wojskowej masz grupę E- eweakuacja z kobietami i dziecimi z terenu działań wojennych. Jeśli twój opiekun pozwala ci korzystać z internetu powinien być uważniejszy.
      • lamerka Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 17:51
        Piszesz o dzieciach jak o swietych krowach. A tymczasem jesli
        dziecka nie nauczysz, ze w spoleczenstwie obowiazuja jakies normy,
        to nie zdziw sie, ze jako ludzie dorosli beda mieli te normy za nic.
        Poza tym, kocham argumenty typu: skoro ci dzieci przeszkadzaja, to
        pewnie ich nie masz.
        • jacksparrow1 Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 20:22
          lamerka, mnie tez bawi ten argument.NIe lubisz dzieci to ich nie
          masz.
          UWazam ze dzieciarnia ma swoje prawa, noworodek/niemowlak jest
          trudniejszy do zapanowania.Ale doprowadzaja mnie do szalu osoby ktore
          pozwalaja np w sklepie czy w srodkach komunikacji miejskiej kiedy
          gowniarz sie drze i robi wszystko na co ma ochote.A mamusia siedzie i
          patrzy sie jak w obrazek jakie to moje dziecko kreatywne.Mam dwojke i
          jak zaczynalo im odwalac w miejscach publicznych reagowalam
          natychmiast.Ja ich humory musze znosic, natomiast ludzie wokol mnie
          niekoniecznie.
          Za sasiadow mialam rodziny z dziecmi.Byly i takie dni ze dziecko
          plakalo non stop i mozna odroznic placz bo ma focha i placz bo jest
          to inna przyczyna.Nie robilam sasiadom awantur, bo wiedzialam ze
          pewnego dnia moje moze byc chore czy nawet strzelic focha.Placz pt
          wiecej tv ogladac nie bedziesz byl pacyfikowany.Trwal krotko -
          najwyrazniej mamusia, albo tatus czyms dziecko zajeli.No ale niemowle
          to troche trudniej.Jak ktos tutaj ladnie napisal ma czelnosc
          ignorowac mamusie pomimo jej usilnych prosbsmile
        • misself Re: dzietni sąsiedzi- horror 29.10.09, 00:36
          lamerka napisała:

          > Piszesz o dzieciach jak o swietych krowach. A tymczasem jesli
          > dziecka nie nauczysz, ze w spoleczenstwie obowiazuja jakies normy,

          Zacząć trzeba już w niemowlęctwie. Ba, najlepiej w okresie prenatalnym czytać
          brzuszkowi do poduszki o normach społecznych. Wtedy rodzi się niemowlę dobrze
          wychowane i uspołecznione, świadome swojej roli w narodzie.
      • komorka25 Re: dzietni sąsiedzi- horror 29.10.09, 11:17
        niutka19 napisała:

        > Sama wychowałam w bloku 3 dzieci i ... i nikt nigdy się
        > nie uskarżał na jak to określiłaś wycie dzieci - o ile dobrze
        > pamiętam wyje pies lub wilk a dziecko płacze - ...

        Owszem, niektóre dzieci płaczą, ale sama przez lata miałam za ścianą
        takie, które we wcześniejszym dzieciństwie WYŁO godzinami.

        > ...widocznie nigdy nie miałaś dzieci i nie masz pojęcia ile
        > wysiłku i cierpliwości trzeba aby je wychować...

        Akurat wtedy moja córka była malutka i to ja miałam problem z
        usypianiem dziecka, któremu WYCIE zza ściany przeszkadzało, moja
        sąsiadka bowiem uważała, że "dziecko musi płakać". I zapewniam cię,
        że ona nie miała problemu z wysypianiem się - w przeciwieństwie do
        mnie i mojego dziecka
    • ideefiks nie. nie musisz tego znosić. 28.10.09, 18:24
      synergia_1 napisała:

      > i co tu zrobić?
      > powoli dostaję jakiejs nerwicy.. czy ja BzW muszę to znosić?...

      Trzaśnij sobie domek za miastem, najlepiej z dala od innych
      zabudowań, może w środku lasu na przykład i będziesz mieć święty
      spokój.

      Ale swoją drogą faktycznie... Co za wredni ludzie, że mają dzieci!
      któż to widział takie rzeczy!?
      • lamerka Re: nie. nie musisz tego znosić. 28.10.09, 18:40
        ideefiks, spojrz jaki jestes przewidywalnysmile

        gazeta_mi_placi 24.10.09, 16:12 Odpowiedz

        Źle czynisz żaląc się na akurat te hałasy.
        Politycznie poprawne jest tylko (jeżeli mieszkasz w bloku) skarżenie
        się na głośną muzykę dobiegającą ze studenckiego mieszkania.
        Hałasy emitowane przez dzieci nie powinny Ci przeszkadzać (pamiętaj
        o poprawności politycznej).
        Zaraz Cię zjadą od sfrustrowanych bezdzietnych (a może i
        bezpłodnych)
        i przypomną,że są także inne hałasy (np.od tramwaju) i oczywiście
        przypomną,że zawsze się możesz przeprowadzić do domku w lesie
      • uwolnic_cyce Re: nie. nie musisz tego znosić. 28.10.09, 21:38
        synergia_1 napisała:

        > i co tu zrobić?
        > powoli dostaję jakiejs nerwicy.. czy ja BzW muszę to znosić?...

        Trzaśnij sobie domek za miastem, najlepiej z dala od innych
        zabudowań, może w środku lasu na przykład i będziesz mieć święty
        spokój.

        Ale swoją drogą faktycznie... Co za wredni ludzie, że mają dzieci!
        któż to widział takie rzeczy!?

        No widać nie każdy ma taką ciężką naturę blokersa,choć musi chilowo
        mieszkać w bloku.
        • tarika Re: nie. nie musisz tego znosić. 28.10.09, 22:52
          A ja tam lubię odgłosy domu, bo tak to nazywam. Nie przeszkadza mi tupot
          dziecięcych nóg, zwłaszcza, że dzieci sąsiadów dorosły i już nie tupią. Co
          prawda przerzuciły się na inny rodzaj "hałasu", np. dziewczynka gra na flecie,
          ale moim zdaniem to miłe. Sąsiadom zza ściany urodziło się niedawno drugie
          dziecko i popłakuje, nawet dość często, za to sąsiad czasami krzyczy na
          starszego synka. Nie jakoś obraźliwie. Kiedy indziej śpiewa mu piosenki. Bywa,
          że i w niedzielę o siódmej. Po drugiej strony, całkiem spore nastolatki sąsiadów
          nieraz urządzają imprezy. Nie są to jednak conocne balangi, więc co mi szkodzi.
          Sama też mieszkam wśród sąsiadów i pewnie niejednokrotnie i oni coś u mnie
          słyszeli. Ale mi to wszystko nie przeszkadza, bo ten dom żyje właśnie tymi ludźmi.
          • spincat Re: nie. nie musisz tego znosić. 03.11.09, 18:18
            Ja do dej pory mieszkalam w domu gdzie nie bylo dzieci, przynajmniej w moim
            pionie. Teraz sie przeprowadzilam i odkrylam:
            1 Obok mnie maly czlowiek (chyba ze 3 lata) + foksterier big_grin
            Dziecko osobno jest w sumie niezbyt chalasliwe, zwlaszcza ze jak koncze prace to
            ono juz spi, ale w weekendy nastepuja serie pies-> dziecko-> pies. To mnie
            rozwala! Jedno zaczyna chalasy i drugie dolacza. Przezyje to ok, nie ma sprawy.
            Gdyby nie:
            2 Nade mna jakis mlodociany dostal keyboard i z zapalem falszuje w tonach
            wysokich, co pobudza foksteriera, co prowokuje trzylatka i jest niezla checa smile
            Staram sie przyjmowac z humorem, choc bywa ciezko.
      • marooszka Re: nie. nie musisz tego znosić. 28.10.09, 23:11
        Po chwili zastanowienia stwierdzam, że faktycznie, nie musisz tego
        znosić.
        Zafunduj sobie własne dziecko, jeżeli masz z kim, lub wypożycz od
        znajomych na dwa dni(masz znajomych?). Wówczas lamenty zza ściany /
        sufitu przestaną ci przeszkadzać, bo kakofonia w twoim własnym lokum
        zagłuszy wszystkie inne dźwięki.
        Tak, to byłaby najrozsądniejsza terapia. Empatyczna taka.

        Jest zasadnicza różnica między zakłucaniem spokoju z pełną
        świadomością i wyrachowaniem, a działaniem niezamierzonym i
        przejściowym.
        • bracialwieserce Re: nie. nie musisz tego znosić. 29.10.09, 00:03
          A może by tak zakłócać? Poza tym to wpis na forum dla Bezdzietnych a ty jako
          "rozwiązanie" radzisz komuś aby "strzelił" sobie dziecko. No cóż jeszcze jeden
          "racjonalny" powód posiadania dziecka! Tak wycie dziecka może być wkurzające i
          każdemu czasem mogą siąść nerwy, prawda? To chyba eufemizm, że dziecko "płacze".
          Jasne, że noworodek "się nie kontroluje" ale sama wiem, że starsze dzieci też
          dają nieźle w kość - wiem bo za ściną od 2 tyg babcia {sąsiadka}ma wizytę
          wnuczki i mała "płacze"! Empatia a brak mózgu i głupie "gadanie" to dwie różne
          sprawy. Tak, jeśli mieszka się w bloku człek narażony jest na rozmaite problemy
          - takie "uroki" miejsca zamieszkania. Nic złego w tym, że ktoś się wyżali - ty
          używasz takich słów jak empatia to stosuj to także w podejściu do innych - bo po
          wpisie nie "czuć" tego abyś wiedział co to znaczy! Tak "realnie" a nie tylko
          werbalnie tym "szafuj"!
    • marooszka Re: dzietni sąsiedzi- horror 28.10.09, 22:41
      Pewnie mieszkasz w tzw. wielkiej płycie, gdzie dźwięk rozchodzi się
      okrutnie. Jeżeli chcesz mieć ciszę i spokój, to powinnaś zmienić
      lokal. Sprzedaj mieszkanie i kup nowe w apartamentowcu o
      podwyższonym standardzie.
      Dzieci mają to do siebie, że płaczą. Dorosłego można od biedy
      zakneblować, jak nie idzie wytłumaczyć. Z dzieckiem ten numer nie
      przejdzie, bo się udusi. Twoi sąsiedzi nie są złośliwi, ich dzieci
      też. Takie prawo natury. Młode trochę podrosną, zaczną komunikować
      się werbalnie, zrobi się ciszej. I tyle.
      Ja też nie lubię psa moich sąsiadów, bo wyje. Ale tak jego psia
      rzecz.
      • misself Re: dzietni sąsiedzi- horror 29.10.09, 00:41
        marooszka napisała:

        > Pewnie mieszkasz w tzw. wielkiej płycie, gdzie dźwięk rozchodzi się
        > okrutnie. Jeżeli chcesz mieć ciszę i spokój, to powinnaś zmienić
        > lokal. Sprzedaj mieszkanie i kup nowe w apartamentowcu o
        > podwyższonym standardzie.

        Nie widzę związku smile
        Mieszkam w wielkiej płycie od trzech lat i jedyne co słyszę od sąsiadów, to
        odgłosy z łazienki (np. sąsiad z dołu śpiewa przy goleniu) i to tylko wtedy,
        kiedy sama w tej łazience siedzę. Niesie się przez piony wentylacyjne.

        Za to mieszkałam w tzw. apartamentowcu parę lat temu i codziennie wieczorem
        miałam przyjemność słyszeć, jak sąsiad i jego siostra, pardon le mot, robią
        wieczorną kupę. Słyszałam też doskonale ich rozmowy - a to wszystko przez ścianę.

        W świecie mułów nie ma regułów