Dodaj do ulubionych

Mieszkania dla...bezdzietnych?

01.07.10, 14:25
Tak sobie myślę, że fajnie by było, aby w ramach osiedli były np. bloki
tylko dla bezdzietnych.

Osobiście lubię niektóre dzieci (szczególnie te znajomych, przyjaciół).
Ale dlaczego mam znosić krzyki obcych przed oknem?

Tuż pod moim oknem powstał mini placyk zabaw. Dzieciaki bawiąć sie
krzyczą w niebogłosy. Często rodzice zachęcają dzieci do takiej zabawy.
I co w tej sytuacji? Poprosić żeby były ciszej...odpada. Odpowiedź
będzie "przecież to tylko dzieci". Zadzwonić na policję? Nie...przecież
jest przed 22:00.
Nawet jeżeli nie ma placu zabaw pod domem tak czy siak dzieciaki biegają
i krzycza w niebogłosy. Szczególnie na osiedlach zamkniętych, gdzie
rodzice mniej sie boją o swoje pociechy.

Każdy ma prawo do posiadania potomstwa. Może i ja kiedyś sie zdecyduję.
Ale każdy ma prawo do odrobiny spokoju.


Deweloperzy często reklamują nieruchomości jako przyjazne rodzinie,
dzieciom. Więc dlaczego by nie pójść w drugą stronę? Osiedle przyjazne
dla singli, par bezdzietnych. Tak więc nie ma mowy o dykryminacji a
jedynie o możliwości wyboru.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kotek.filemon Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 01.07.10, 14:34
      Pamiętam, jak czytałem artykuł w Polityce o osiedlach child-free w Stanach. Ostatecznie prawnie zabroniono deweloperom dokonywania takiej selekcji klientów. Sam fakt, że do tego doszło daje do myślenia - gdyby nie było popytu, nikt by tak nie budował i nie byłoby czego zakazywać.

      Póki co w Stanach wolno budować takie osiedla wyłącznie dla emerytów. Do nas moda na emeryckie osiedla pewnie nie dojdzie, ze zrozumiałych względów.


      --
      I'll make no subscription to your paradise...
        • ashton Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 01.07.10, 15:51
          zolza38 napisała:

          > Pozostaje wybować sobie dom wolnostojący na dużej działce smile

          ...co niniejszym uczyniliśmy, fakt że działka nieduża ale dzietni
          sąsiedzi dwie działki dalej, więc "nieszkodliwi" wink
          A deweloper wciśnie każdy kit - osiedla "przyjazne dzieciom" okazują
          się w praktyce całkiem inne, ale to niech dzieciaci się wypowiedzą.
          --
          https://gify.joe.pl/gifs/zwierzeta/koty/maly-czarny-kotek.gif
            • irneriusz Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 10:15
              Widze, ze macie drobne problemy. Ja wam opowiem moja historie. Mieszkajac kiedys
              w bloku, tez mialem pod oknem plac zabaw dla dzieci. Dzieciaki darly sie i mnie
              wkurzaly. Potem z rodzina przenieslismy sie do domu tesciowej (nie, nie przez
              dzieci). Tu nasza kochana sasiadka handluje psami... latem jest taki halas, jak
              zaczna szczekac, to potem reakcja lancuchowa, psy wszystkich sasiadow szczekaja
              i nie da sie w domu wytrzymac (co najlepsze taki halas moze sie zdarzyc o kazdej
              godzinie o 6 rano, o 2 w nocy). Czlowiek sie zastanawia, czy udusic sie przy
              zamknietym oknie, czy sluchac tego wycia [chociaz przy zamknietym oknie w
              wiekszosci domu i tak slychac ten halas]. Osobiscie wolalbym te krzyczace
              dzieci, niz psy. Nikomu nie zycze takiego sasiedztwa (dobra, tylko mym wrogom,
              ale ich nie mamtongue_out)
                • ichi51e Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 12:56
                  Caly ten watek przypomina mi jak lecialam kiedys samolotem a za mna
                  siedzial jakis upiorny bachor i CALA droge (3h) kopal moj fotel. Jak
                  to dziecko, wiadomo tez sie nudzi wiec macha nogami. Zastanawialam
                  sie czy reagowac (juz widzialam te rozszerzone strachem krolicze
                  zrenice) ale zdecydowalam sie nie. Pomyslalam - to kara za tych
                  wszystkich ludzi ktorych ja kopalam w dziecinstwie. I tak samo tu z
                  tym blokiem - tez wszyscy bylismy dziecmi i wiekszosc z nas
                  mieszkala w blokach. Ja na ostatnim pietrze wiec moglam tylko tym
                  nizej halasowac i tupac - a teraz los sie msci... Moja rada -
                  przenies sie na ostatnie pietro - nikt nie tupie a i halas z
                  podworka dobiega z oddali.
                    • solidarna2010 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 14:42
                      A trzeba od razu krzyczeć i straszyć?
                      Może wystarczy zwrócić uwagę, że takie zachowanie przeszkadza?
                      Mam 4-letnią córkę, która jest żywym dzieckiem, ale nikomu w tramwaju czy gdzie,
                      nie kopie w krzesło, nie drze się w piaskownicy, nie wali piłką pod oknami.
                      Ona tego nie wie sama z siebie - mówię jej to tłumaczę, niektórych zachowań
                      zabraniam.
                      Rozumiem świetnie frustrację bezdzietnych, ale dlaczego nie rozmawiacie o tym,
                      co Wam przeszkadza...
                      Możecie mieć sąsiadów słuchających np. radia na cały głos, czy urządzających co
                      noc huczne imprezki.
                      To nie jest tak, że da się uciec od hałasu, tylko uciekając od cudzych dzieci.
                      • jungleman Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 16:51
                        solidarna2010 napisała:

                        > Możecie mieć sąsiadów słuchających np. radia na cały głos, czy
                        > urządzających co noc huczne imprezki.

                        Na takich się wzywa milicję.
                        Natomiast nie rozumiem, co dzieciatym przeszkadza w tym, że jest grupa ludzi,
                        którzy nie chcieliby mieszkać w ich sąsiedztwie. Tak trudno się z tym pogodzić?
                        Tak strasznie to boli?
                        • solidarna2010 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 18:19
                          Mnie akurat nie boli, a prawdę mówiąc, marzę, żeby w moim miejscu zamieszkania
                          było właśnie więcej ludzi z małymi dziećmi. To tak z powodu córki.
                          Ale nie rozumiem ludzi, którzy skarżą się na forum i znoszą terror np. wrzasków
                          w milczeniu albo wybuchają agresją, zamiast po prostu... egzekwować swoje prawo
                          do jakiego takiego spokoju w przestrzeni publicznej.
                          Odgradzanie się i separowanie nie pomoże na uciążliwe osoby, jeżeli nie będziemy
                          umieli w sposób asertywny przestrzegać zasad kultury, i wobec siebie, i wobec
                          innych.
                          PS. Co do wołania policji,gdy ktoś zakłóca spokój, syn sąsiadów nade mną,
                          singiel zresztą, co weekend urządza imprezkę, policja przyjeżdża po kilkakrotnym
                          wydzwanianiu, a słychać odgłosy np. wywalania mebli, rzygania, muzyka na cały
                          regulator. Dzięki mnie dostał 2 mandaty, niewiele to pomaga...
                          • jungleman Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 19:04
                            solidarna2010 napisała:

                            > Ale nie rozumiem ludzi, którzy skarżą się na forum i znoszą terror np. wrzasków
                            > w milczeniu albo wybuchają agresją, zamiast po prostu... egzekwować swoje prawo
                            > do jakiego takiego spokoju w przestrzeni publicznej.

                            Raczysz żartować, oczywiście?
                            Słyszałem o takim, co chciał egzekwować swoje prawo do jako takiego spokoju, i gdy kilka razy wezwał straż miejską na rozwrzeszczanego bachora za ścianą (wcześniejsze prośby i rozmowy z rodzicami bachora nic nie dały) to została mu wytoczona sprawa sądowa o rzekome znęcanie się psychiczne uncertain
                            Niestety, w naszym kraju rozwrzeszczany bachor jest świętą krową i nic nie można z tym zrobić - stąd pomysły odizolowywania się.
                            • solidarna2010 Jungleman 19.07.10, 10:21
                              Tak samo świętą krową jest pijaczek, który będzie urządzał imprezki, zaśmiecał
                              wspólny korytarz itp. - często policja zlewa po jakimś czasie wezwania dotakich
                              awantur i naprawdę trzeba by ciągać się po sądach i zadrzeć z menelami.
                              Takimi samymi świętymi krowami są właściciele psów, którzy spuszczają wielkie
                              bydlaki w miejscach publicznych i nie rozumieją, że boją się ich właśnie dzieci
                              albo ludzie jadący na rowerach.
                              Itd. Itp.
                              Idąc tym tokiem rozumowania, powinniśmy podzielić miasto na getta, gdzie nie
                              będą przeszkadzać sobie: rodzinki z dziećmi, imprezowicze, rowerzyści,
                              właściciele amstafów itd...
                              Z tym egzekwowaniem praw do harmonijnych relacji w przestrzeni publicznej nie
                              żartuję.
                              Właśnie dlatego, że się boimy albo atakujemy agresywnie (bo już jesteśmy
                              wyprowadzeni z równowagi kolejnym zakłóceniem spokoju) - te relacje są coraz
                              gorsze i każdy ma każdego w d...
                          • gola.baba Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 20:31
                            Egzekwować można, ale wielu ludzi boi się agresji nawiedzonych
                            rodziców. Moja mama, obecnie emerytka, szanowała ludzi i przyjmowała
                            krytykę ze wstydem i pokorą, ale wygląda na to, że te czasy już
                            minęły, a rodzice zrobili się bardzo roszczeniowi. Brawa dla
                            wszystkich, którzy nie dają się terroryzować roszczeniowym osobom.
                            • solidarna2010 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 19.07.10, 10:12
                              Mniej się boję roszczeniowych rodziców niż tego chlejącego studenta, który
                              mieszka nade mną.
                              Nie odważyłabym się tam pójść i poprosić o ciszę, kiedy urządza swoje dzikie
                              imprezy. Po prostu wzywam policję, gdy przekroczy normę.
                              Co do dzieci... Też nierzadko widzę, że rodzice - dziadkowie, to bezczelne
                              typki, które uczą potwornego egoizmu swoje dzieci. Ale zamiast krzyczeć,
                              straszyć, mam taką metodę, że staram się GRZECZNIE zwrócić uwagę małemu
                              delikwentowi.
                              Do pewnego wieku daje to do zastanowienia.
                              Niemniej jest też mnóstwo rodziców, którzy wychowują dzieci tak, żeby umiały
                              harmonijnie żyć w społeczeństwie, miały swobodę, ale i nie naruszały nią granic
                              innych ludzi.
                              Przeważnie jakoś dziwnie wiąże się to z wykształceniem, wrażliwością i poziomem
                              kultury rodziców.
                        • soft0 Święte Krowy 17.07.10, 22:37
                          Nie mogą ponieważ niektórym ludziom po urodzeniu potomstwa coś się przestawia.
                          Im nie przeszkadza że ICH dziecko kopie w fotel, drze się na cały sklep /
                          autobus / samolot itp . Nie widzą w tym nic złego.
                          Jeśli dziecko wychowamy tak , że nie zwraca uwagi na to jak ich zachowanie
                          wpływa na otoczenie to ...
                          • solidarna2010 Re: Święte Krowy 19.07.10, 10:16
                            I właśnie dlatego TRZEBA o tym mówić, TRZEBA zwracać uwagę.
                            Jeżeli nawet ci rodzice są niereformowalni, dziecko dostaje sygnał, że komuś
                            jego zachowanie się nie podoba, razi, zwraca uwagę, że nie jest pępkiem świata.
                            Kiedyś w autobusie walczyłam z kobietą, która obok siebie posadziła gdzieś
                            10-letniego chłopaczka, był ścisk, stało pełno wiekowych babć.
                            Pani odniosła się do mnie po chamsku, nikt oczywiście mnie nie poparł... ale
                            chłopak, o cudzie, sam zaraz ustąpił miejsca (mimo, że był namawiany, żeby
                            siedzieć!).
                            Czasem bardziej wierzę w dzieci, niż w rodzicówwink.
                          • jungleman Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 18.07.10, 13:27
                            misself napisała:

                            > jungleman napisał:
                            >
                            > > Na takich się wzywa milicję.
                            >
                            > Od 20 lat już się milicji na nikogo nie wzywa smile

                            Pomimo upływu tych 20 lat, nie zauważyłem, aby w milicji zmieniło się cokolwiek
                            poza nazwą i wyglądem mundurów. Mentalność i sposób działania pozostały te same,
                            a że ja mam w zwyczaju nazywać rzeczy po imieniu, dlatego też pozostanę przy
                            starej, ale bardziej adekwatnej nazwie smile

                            I to by było tyle w kwestii offtopic
                  • irneriusz Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 14:47
                    Gdyby mi dziecko kopalo w fotel w samolocie, to zwrocilbym uwage. W koncu to
                    jest przyklad zlego wychowania i takiego zachowania nie moge zrozumiec. Placz
                    natomisat rozumie i wiem, ze musze przezyc takie zachowanie, w koncu tez kiedys
                    bylem maly.
                  • wari Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 18.07.10, 00:06
                    ichi51e napisała:
                    Pomyslalam - to kara za tych
                    > wszystkich ludzi ktorych ja kopalam w dziecinstwie

                    Byłem spokojnym dzieckiem i nikogo nie kopałem. Gdy byłem na
                    podwórku mówiłem, a nie krzyczałem, bo wiedziałem, że może to
                    przeszkadzać innym.

                    Wrzaski dzieciaków to raczej element chamstwa rodziców i nieliczenia
                    się z odczuciami innych, z czym w tym kraju ma się do czynienia co
                    chwilę. Jak mi kopią piłką w blok czy wrzeszczą to schodzę na dół i
                    prosze o wyniesienie się spod okien, gdzie nie ma placu zabaw.
                    Mieszkam wyżej i z zaskoczeniem obserwują tych na dole, którzy nie
                    maja odwagi zwrócić uwagi, choć wrzaski maja tuz pod nosem.
      • szuwarek75 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 11:06
        Taaaak - osiedla dla bezdzietnych. A jak któraś para zajdzie w ciążę z tego
        osiedla to albo wyeksmitować pod most, albo ukamieniować! Najlepiej jeszcze w ciąży!

        Ludzie, co się z Wami porobiło? Czy każdy jest już takim cholernym egoistą, że
        najlepiej żyłoby mu się samotnie na księżycu? Nie żyjemy sami na świecie,
        panienka która wyskoczyła z tak idiotycznym tematem na forum również kiedyś była
        dzieckiem.
        No ale ona pewnie nie krzyczała i nie denerwowała sąsiadów. Mama pewnie zamknęła
        ją w komórce i nie wypuszczała do osiągnięcia pełnoletności. Teraz ma zaburzone
        relacje z innymi... Przykra prawda
        • megg76 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 13:49
          Szuwarku75, zacznij myśleć proszę to nie boli. Naprawdę. A czy mieszkania, nie
          można sprzedać? jest wiele osób, które pomimo ryzyka i świadomości, że jeżeli
          zajdą w ciążę będą musiały się wyprowadzić i tak by kupiły mieszkanie na takim
          osiedlu.
          Nic się nie porobiło, chęć spokoju to nie egoizm a prawo. mam prawo mieszkać w
          mieście w bloku, bo tak lubię, ludzie z dziećmi również. Co nie zmienia faktu,
          że powinnam mieć wybór czy chcę mieć krzyczące dzieci pod oknami czy nie. W
          chwili obecnej takiego wyboru nie mam. I czy koleżanka pisała o tym, że dzieci
          nie powinny się drzeć czy o tym, że ze względu na krzyki chciałaby móc mieszkać
          na osiedlu bez dzieci. Ma do tego prawo. Prawda? Ma również prawo do złości na
          dzieci, ma prawo taki krzyk jej przeszkadzać. To są JEJ odczucia. Tak samo jak
          Ty masz prawo do tego, aby mówić iż jesteśmy egoistami. Jeszcze jedno, część
          ludzi źle znosi wysokie dźwięki, a takowe wydają dzieciaki. Pozdrawiam
        • gola.baba Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 20:34
          Jeśli nie chce dziecka, nie zajdzie w ciążę, mamy XXI wiek,
          ewentualnie, jeżeli zajdzie, usunie.

          Nie każdy krzyczał tylko dlatego, że był dzieckiem. Wielu obecnych
          dorosłych było dobrze wychowanymi dziećmi, szanującymi dorosłych,
          szalejącymi w miejscach wyznaczonych np. na placu zabaw, a
          spokojnymi w autobusie czy bibliotece. Wrzask nie jest naturalny,
          jest jak bekanie i puszczanie bąków - przejawem złego wychowania
        • wari Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 18.07.10, 00:10
          szuwarek75 napisał:
          > No ale ona pewnie nie krzyczała i nie denerwowała sąsiadów

          A co ma jedno do drugiego? Teraz ma to odcierpieć? Nie widze tu
          żadnego związku miedzy jednym a drugim.

          --
          Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby - Stefan Kisielewski
        • normalistka70 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 18.07.10, 10:56
          Człowieku, zajmij się swoim egoizmem pro-dzieciatego taliba zamiast napadać na
          autorkę wątku. Skoro są knajpy dla gejów to dlaczego nie ma być osiedli dla
          bezdzietnych? Nie widzę powodu jedni ludzie mili cierpieć z tego powodu, ze tzw.
          większość nie widzi sensu w życiu poza rozmnażaniem się. Jak jesteś taki
          samotny, to zaadoptuj sobie 10 dzieci tylko bardzo proszę z dala ode mnie, a
          najlepiej na zamkniętym osiedlu dla dzieciatych.
          • misself Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 18.07.10, 12:19
            normalistka70 napisała:
            > Skoro są knajpy dla gejów to dlaczego nie ma być osiedli dla
            > bezdzietnych?

            Bo jak przyjdzie hetero do knajpy dla gejów, to nikt go stamtąd nie wyrzuci.
            Słaba analogia.
            --
            "What's the goal? To get married? Yuck! Half of them end in divorce the other
            half end up with children."
            (z "Ally McBeal")
    • on-the-grass Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 02.07.10, 00:08
      Nie jestem pewna, czy bym chciała mieszkać na takim osiedlu. Normalne, zdrowe
      społeczeństwo to społeczenstwo różnorodne, a więc takie, w którym są i dzieci, i
      staruszkowie, i geje, i samotnicy, i zakochane pary, i wdowcy. Nie lubię dzieci,
      ale wiem że nie można się całkowicie zamykać na kontakty z nimi, bo by,
      kolokwialnie mówiąc, człowiek zdziczał.
      Super natomiast byłyby osiedla bez nastolatków...ale tego się przecież urządzić
      nie da...
      • zuzanna_online Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 02.07.10, 14:00
        dzieci można spotkać w sklepie, na ulicy, w pociągu, w metrze, w
        parku.
        ja nie mówię o całkowitej izolacji od dzieci. Ale o miejscu
        zamieszkania. Tak więc zdziczeć nie ma możliwościwink

        Chociaz biorąc pod uwagę dzisiejsza noc i kolejna imprezę parę
        pięter wyżej to dochodze do wniosku, że jednak dzieci w porównaniu z
        tym co sie działo na górze nie są takie złe...
    • joanka-r Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 02.07.10, 14:38
      ''Tak sobie myślę, że fajnie by było, aby w ramach osiedli były np. bloki
      tylko dla bezdzietnych.''

      chciałabyś w takim getcie dla bezdzietnych mieszkać?Ludzie walczyli o wolność i równość a teraźniejsze pokolenia dobrowolnie chcą się izolować. Dzieci hałasują do 20 potem idą do domów spać. Gorzej jest z awanturującym się sąsiadem lub lumpami wracającymi po nocy z imprezy i śpiewającymi na 3 głosy ''o pameloooooooooo''.
      --
      Jestem wredna musicie do tego przywyknąć....
          • kot_kreskowy84 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 09:54
            Nie, ale aspołeczna jest osoba, która nie potrafi/nie chce się dopasować do reszty społeczeństwa. Nie mam dzieci, pracuję w domu i pod oknem też mi się wydziera jakaś dzieciarnia (teraz w wakacje, to cały dzień). Też lubię (i co ważniejsze potrzebuję do pracy) ciszę i spokój, ale w życiu by mi nie przyszedł do głowy pomysł osiedla dla bezdzietnych. Paranoja jakaś. Trochę więcej tolerancji i nieskupiania sie tylko na sobie jako na pępku świata - bo to właśnie jest aspołeczność.
            • silic Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 11:03
              Ale owi ludzie ceniący spokój i ciszę są także częścią społeczeństwa więc czemu
              to rodzice dzieci nie dopasują się do nich ? Czyżby byli aspołeczni wedle twoich
              kryteriów ?
              Zupełnie arbitralnie wyróżniasz jakąś grupę ludzi ze społeczeństwa a każda grupa
              ma takie same prawa.
              --
              Adwokat na usługach diabła - całodobowo.
                • silic Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 11:52
                  Ja jednak powiedziałbym, że ludzi posiadających dzieci w wieku 0-10 lat jest
                  mniej niż ludzi nie posiadających dzieci w wieku 0-10 lat.


                  --
                  Któregoś dnia kupię sobie psa
                  Przynajmniej będę miał co kopać z rana
                • plisowanka Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 21.07.10, 22:14
                  wymiatator1 napisał:

                  > Bo ludzi bezdzietnych jest mniej niż "dzietnych".

                  Na razie. Ale w przyszłości proporcje się zmienią na korzyść tych pierwszych. Musimy pamiętać, że jesteśmy dopiero pierwszym pokoleniem, które może mieć dostęp do skutecznej antykoncepcji, a drugim, które w ogóle ma dostęp do jakiejkolwiek antykoncepcji.
              • tak-sobie Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 13:38
                Tak kazda grupa ma takie same prawa:
                takim prawem jest posiadanie dzieci smile chcesz tego czy nie, tak jest.
                dzieci jako grupa tez maja prawo sie bawic na dworze

                z tego co wiem to hitler tez lubial cisze i spokoj, lad i porzadek, uwielbial
                durne zakazy (w stylu - tylko dla niemcow, tylko dla zydow - a wiemy jak to sie
                skonczylo) i podzialy i jakos nikt go tu nie chwali.

                nie lubisz dzieci, przeszkadzaja ci w pracy, to sie wyprowadz na odludzie i tam
                w swoim malym zapyzialym domku, pracuj w pocie czola.

                --
                komentuję... bo mogę... smile
                • silic Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 17:29
                  Dla wzmocnienia swoich wypowiedzi może przytocz jeszcze jakieś fakty z życia
                  Stalina, Pol-Pota, Mao czy Kim Dzong-Ila, będą tak samo nie pasować do tematu.

                  Ja dla przykładu mógłbym wyczekać do momentu aż dzieci sąsiada usną i z kolegami
                  powiercić trochę dziur w ścianach czy włączyć w kinie domowym film z dobrymi
                  dźwiękiem - mogę ? Mogę. Mam do tego prawo.
                  Mało komu przeszkadzają dzieci - większości osób przeszkadza hałas przez nie
                  czyniony. Rodzicie powinni dbać o to, by ich dzieci nie były uciążliwe dla
                  otoczenia - chyba , że są aspołeczni (co się części rodziców niestety często
                  przydaża).

                  ps. jak już piszesz bo możesz, to jeszcze sprawdź sobie odmianę słowa "lubić"

                  --
                  A z takim ryjem kim on może być ?...Thajem ?
              • plisowanka Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 21.07.10, 22:26
                Zwróćcie uwagę, że ludzie ceniący spokój i ciszę to nie tylko bezdzietni. To także:
                - emeryci i renciści (tych u nas w kraju sporo)
                - rodzice z dorosłymi dziećmi

                Tak więc chętnych na spokojne osiedla by było multum. Zaryzykowałabym tezę, że to rodzice z niepełnoletnimi dziećmi powinni mieć wydzielaną określoną część miasta, a reszta by była dla tych ceniących spokój nie tylko bezdzietnych. W końcu to człowieka zakłócającego spokój powinno się oddzielać od innych, a nie odwrotnie.
            • stefanka35 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 13:27
              Szanowny kocie, właśnie Twoja wypowiedź jest przykładem braku tolerancji dla
              osób chcących mieszkać z dala od kociokwiku i szalejących dzieci. Co w tym
              złego? Ty tam mieszkać nie musisz, więc wykaż się zrozumieniem dla innych. Masz
              wąskie horyzonty, jak widać.
          • nomina Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 13:58
            Tak, Katju, bo polska norma to kundel ujadający o szóstej rano i dwudziestej czwartej i srający na trawniku, bachory drące mordy i bazgrzące po ścianach, zachlani menele szczający w bramie, często z towarzyszeniem w tym chlaniu swoich połowic, baby jazgoczące o tej samej szóstej pod sklepem albo wysadzające dzieciaki pod drzewkiem oraz rzucające k..wami nastolatki z muzyką na full w głośnikach. I wjeżdżanie samochodem na trawniki, i palenie w windzie. To jest dostosowanie społeczne, Ty aspołeczna jednostko wink.
            --
            Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę autorium.pl
        • mounty Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 10:15
          No tez mi to przyszlo do glowy. Moze wtedy zeby takich sytuacji
          uniknac wymysla sobie osiedla dla bezplodnych i na wszelki wypadek
          sprawdza malzenstwo czy sie gdzies nie puszcza na boku zeby
          przypadkiem nie zajscsmile Troche za duzo tym ludziom przeszkadza.
          Jakby czlowiek chcial to do wszystkiego mozna sie przyczepic, psy
          szczekaja, samochody halasuja, dzieci wrzeszcza. Najlepiej na jakas
          bezludna wyspe, tylko zeby ptaki od 4 rano sie nie darly.
        • tak-sobie Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 13:41
          Nie tam od razu eksmisja, kazde takie osiedle bedzie mialo gabinet aborcyjny.
          dla mieszkancow taniej, jakis rabat moze 10%. wink toz to bylby biznes nieziemski.

          No ludu, co za problemy ludzie dzisiaj maja. Dzieci im przeszkadzaja. To nawet
          geje w takiej sytuacji mieliby wiecej praw bo mogliby mieszkac gdzie chca. (nie
          czepiac sie - popieram by mieszkali gdzie chca, podobnie jak rodzice posiadajacy
          dzieci - normalna sprawa)
          --
          komentuję... bo mogę... smile
        • gruby_dolar Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 18.07.10, 13:29
          Jak widać posiadanie dzieci, tudzież parcie na rozród zabija komórki mózgowe. Przykre...

          Otóż, wyobraź sobie, że takie osiedla nie posiada placów zabaw. Posiada za to eleganckie mini parki, zadzwaki, ławeczki i wszystko co fajne dla bezdzietnych. Nie uświadczysz koników, karuzel, huśtawek, piaskownic etc.
          Pani, która zaciąży, tudzież para, nie znajdzie na takim osiedlu miejsca w którym mogłaby wychować dziecko. Nie znajdzie placów zabaw gdzie może wyjśc, bo w mini parkach będą ławy i murowane grille ale piaskownicy nie uświadczy. Nie będzie rówieśników ani innych par z wózkami, więc sprzeda/zamieni takie mieszkanie, gdzie ku uciesze innych par z wózkami będą mogły razem porozmawiać sobie konsystencji i zapachu kupy jakie ich "cudaczne maleństwo" zrobiło. Jeżeli zrobi to przed urodzeniem to znajdzie aprobatę i widownie by w piątkowe wieczory oglądać z dzieciatymi lub podobnymi im parami oglądać pokaz slajdów z minionych miesięcy rozwoju zarodka. Na osiedlu dla bezdzietnych nie znajdzie ani miejsca ani zrozumienia. Sąsiedzi jak dawniej będą raczyć się lapmką wina na balkonie tudzież palić cygara przy dobrym koniaczku, wracać do domu z imprez, jeździś fajnymi (bo na cholerę im minivan z fotelikiem) samochodami. Po prostu taka para/pani nie będzie miała tam swojego miejsca, ani nie znajdzie zrozumienia. Zwyczajnie zmieni lokal i miejsce na takie gdzie kupa będze w cenie, a odbicie po jedzeniu będzie witane aplauzem równym temu, które towarzyszyć by mogło zdobyciu przez Polskę Mistrzostwa przynajniej Europy w kopanej.
    • broceliande Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 07.07.10, 15:59
      Będę złośliwa.
      Pracujący i oczywiście dużo zarabiający bezdzietny, płacący podatki,
      które idą między innymi na cudze dzieci, z pewnością wraca z pracy
      czy pubu, czy basenu, czy innego fajnego miejsca, kiedy dzieciarnia
      sąsiadów już śpi.

      Jeżeli dalej krzyczy pod oknem, no to niestety nie są to dzieci
      odpowiedzialnych dzietnych.
      A skoro nie ma tam odpowiedzialnych dzietnych, znaczy nie jest to
      dobra dzielnica i bezdzietny powinien mieć tę odrobinę dumy i
      wyprowadzić się do lepszej.

      W weekendy winien wystartować w jakieś wystrzałowe miejsce i dzieci
      w miejscu zamieszkania mieć z głowy.
      Co prawda sporo wśród bezdzietnych nauczycieli... może nie pracują
      całe dnie i weekendy spędzają w domu, ale, litości, wrzask dzieci im
      ma przeszkadzać?


      --
      Kura podchodzi do stołu i mówi:
      "Tu radość,
      gdy kura u stołu tak punktualna!"
    • kissinger77 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 09:31
      Postawcie sobie domek w lesie, albo niech Twój mąż leśniczym zostanie
      to będziecie mieli problem z głowy. I chata państwowa i same drzewa
      dookoła. Poza tym musiałaś trafić na wyjątkowe miejsce albo przeczulona
      jesteś. Ja też mieszkam w bloku na osiedlu gdzie jest masa dzieciaków
      ale jakoś nie słyszę wielkich wrzasków do wieczora. A i nastolatkowie
      dosyć spokojnie sobie egzystują. A w ogóle skoro dzieci Ci
      przeszkadzają to może już czas pomyśleć o domu starców?? smile
      • agnieszka.66 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 09:58
        Swietny pomysl.U mnie na klatce jest 9 mieszkan. Wczesniej mieszkaly
        dwie rodziny z dziecmi, jedna obok a druga nad moim mieszkaniem.
        Pamietam ciagle krzyki, walenie czyms w moj sufit itp nawet po 21.
        Moje grzeczne proszenie o odrobine wyrozumialosci konczylo sie
        zawsze stwierdzeniem , ze " DZIECKO MUSI SIE BAWIC !!! ".
        Niejednokrotnie z pracy wracalam pozno, zmeczona, z bolem glowy, a w
        swoim mieszkaniu zamiast odpoczywac i zrelaksowac sie mialam kolejny
        stres, halas, bo "bawia sie dzieci". Na szczescie jakis czas temu
        rodzinki z dziecmi sie wyprowadzily i mieszkaja teraz sami
        bezdzietni... I JEST WSPANIALE !
    • martica chetnie bym tam zamieszkala, troche spokoju i cisz 17.07.10, 09:51
      Popieram; ja bym chetnie tam zamieszkala. Mam dosc tego wrzasku i
      halasu; tego ze nie moge w ciszy i spokoju usiasc na podworku (w
      koncu ZAMKNIETYM!) bo zaraz dzieci na mnie zagaduja, wpadaja,
      dotykaja i przeszkadzaja. A jak zwracam uwage rodzicom ze ja sobie
      NIE ZYCZE rozmow ani kontaktow z ich dziecmi bo mi to przeszkadza to
      patrza na mnie jak na stwora z kosmosu. Nie moge usiasc w parku w
      okolicy bo dzieciaki jezdza na rowerkach (doroslym nie wolno, a co
      dziecko nie wjedzie na inna osobe?, wrzeszcza, biegaja, tupia mi nad
      glowa w bloku (a jak zwracam uwage ze mi to przeszkadza to znowu na
      stwora z kosmosu wychodze), a rodziny z dziecmi nawet nie racza sie
      zapytac czy moga usiasc kolo mnie na lawce - moze ja sobie nie zycze
      towarzystwa?
      Albo siada kolo mnie obca baba i pol godziny wychwala swoje dziecko i
      jak ja juz nie wytrzymuje i stwierdzam ze ja przyszlam poczytac a nie
      ogladac dzieci i ku jej zaskoczeniu nie mam dziecka, to sie obraza ze
      nie mam ochoty jej gadania sluchac.
      Az tak trudno wierzyc ze ktos CHE MIEC SWIETY SPOKOJ??, a szczegolnie
      trudnow to uwierzyc rodzinom z dziecmi. I w jeszcze jedna rzecz -
      ta, sa lubie ktorzy nie zachwycaja sie kolejnym zabkiem i kupka
      waszego niemowlaka/dziecka i nie zagadujcie Bogu ducha winnych ludzi
      na skwerkach.



      zuzanna_online napisała:

      > Tak sobie myślę, że fajnie by było, aby w ramach osiedli były np.
      bloki
      > tylko dla bezdzietnych.
      >
      > Osobiście lubię niektóre dzieci (szczególnie te znajomych,
      przyjaciół).
      > Ale dlaczego mam znosić krzyki obcych przed oknem?
      >
      > Tuż pod moim oknem powstał mini placyk zabaw. Dzieciaki bawiąć sie
      > krzyczą w niebogłosy. Często rodzice zachęcają dzieci do takiej
      zabawy.
      > I co w tej sytuacji? Poprosić żeby były ciszej...odpada. Odpowiedź
      > będzie "przecież to tylko dzieci". Zadzwonić na policję?
      Nie...przecież
      > jest przed 22:00.
      > Nawet jeżeli nie ma placu zabaw pod domem tak czy siak dzieciaki
      biegają
      > i krzycza w niebogłosy. Szczególnie na osiedlach zamkniętych, gdzie
      > rodzice mniej sie boją o swoje pociechy.
      >
      > Każdy ma prawo do posiadania potomstwa. Może i ja kiedyś sie
      zdecyduję.
      > Ale każdy ma prawo do odrobiny spokoju.
      >
      >
      > Deweloperzy często reklamują nieruchomości jako przyjazne rodzinie,
      > dzieciom. Więc dlaczego by nie pójść w drugą stronę? Osiedle
      przyjazne
      > dla singli, par bezdzietnych. Tak więc nie ma mowy o dykryminacji a
      > jedynie o możliwości wyboru.
      > pozdrawiam


      --
      Nie wierz bajce - samograjce/omijaj węża, trenuj gamy,/słuchaj
      mamy,nie szukaj męża./Baw się lalkami, chłop to dynamit
      • akuku5 horror 18.07.10, 11:17
        martica napisała:

        nie moge w ciszy i spokoju usiasc na podworku (w
        > koncu ZAMKNIETYM!) bo zaraz dzieci na mnie zagaduja, wpadaja,
        > dotykaja i przeszkadzaja. A jak zwracam uwage rodzicom ze ja sobie
        > NIE ZYCZE rozmow ani kontaktow z ich dziecmi bo mi to przeszkadza

        O żesz... jak takie dziecko się przywita albo nawet - horribile dictu - dotknie,
        to migrena i depresja gotowe.

        Rada: w spożywczaku nie stawaj przy szafach z nabiałem, bo mleko skwaśnieje.
    • pjan66 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 10:06
      Właściwiej byłoby nazwać zatytułować ten wątek nie mieszkanie dla
      bezdzietnych, ale dla aspołecznych. Przeszkadzać mogą dzieci,
      nastolatki, ludzie starsi, niepełnosprawni, można tak jeszcze długo.
      Życie w mieście wiąże sie z pewnymi ograniczeniami, każdy ma prawo
      wybierać. Mamy do czynienia już z jakąś chorobą społeczną,
      podzielono miasta na działki, grodząc je plotami z budkami
      strażniczymi, szlabanami,rodzi to właśnie postawę aspołeczną,
      egoizm, rujnuje tkankę miasta, zamiast miast tworzą się mentalne
      wiochy, sporo na ten temat piszą socjolodzy, psycholodzy, urbaniści.
      www.natemat.com.pl/pl/emagazyn/wiadomoscizeswiatawartosci,76.html
      • misself Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 12:37
        pjan66 napisał:

        > Przeszkadzać mogą dzieci,
        > nastolatki, ludzie starsi, niepełnosprawni, można tak jeszcze długo.

        Mnie durni ludzie przeszkadzają.
        Może powinny powstawać osiedla dla ludzi z IQ powyżej 150..?
        I fora.
        --
        Owszem, o gustach się dyskutuje! To właśnie robią ludzie na forach dyskusyjnych.
    • povilas74 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 10:10
      Bardzo kulturalna wymiana zdań bardzo kulturalnych ludzi. Aż miło
      poczytać. Magdalena Zawadzka śpiewała kiedyś w Kabarecie Dudek taką
      piosenkę z referenem "A dookoła, a dookoła, a dookoła sami dobrzy
      Niemcy". A właśnie, a co Państwo myślicie o pomyśle osiedla tylko
      dla białych? Nie żebym był rasistą, broń mnie aryjski boże, przecież
      spotykałoby się kolorowych w mieście...
      --
      bo kratka była za mała!
    • kanna Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 10:19
      A jak któraś zajdzie w ciążę, to co? ma 9 mies. na przeprowadzke,
      nie? Gorzej, jak sie uprze, że jej sie to osiedle podoba i sie NIE
      wyprowadzi.
      Policja ja wtedy eksmituje, czy specjalna straż osiedlowa będzie?


      --
      Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
      • kobietoniewariuj Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 10:44
        nie kupuj mieszkania w gettach-osiedlach zamkniętych, gdie jest zabudowa gęstsza
        niż przewidują jakiekolwiek normy.
        jak nie dzieci, to sąsiad ci będzie grillował na balkonie (na takich osiedlach
        99% mieszkańców to przesiedleńcy ze wsi, dla których to normalne).
        w normalnej, typowej dla miasta zabudowie nie ma takiej opcji, że "pod oknem"
        krzyczą dzieci...
        facit: sama jesteś sobie winna.
        • plisowanka Re: Mieszkania dla.bezdzietnych-ale konsekwentnie 21.07.10, 22:22
          Konsekwentnie - przedszkola, szkoły i uniwersytety bez dotacji z budżetu=pracujących bezdzietnych. Wszelkie zasiłki rodzinne i tym podobne z pomocy społecznej również bez podatków od bezdzietnych. Zobaczymy, ile uzbieracie z zarobków samych dzieciatych, chodzących na częste zwolenienia lekarskie (na ciąże i na dziecko), macierzyńskie, wychowawcze. Zobaczymy, ile uda się od takich uzbierać, biorąc pod uwagę fakt, że pracujący tatusiowie niechętnie płacą nawet na swoje dzieci (ukrywając dochody), to tym bardziej na cudze. Wyjdzie na to, że wasz budżet będą dotowały jedynie dzieciate kobiety przebywające na permanentnych urlopach i zwolenieniach, tudzież "pracujące w domu" (jak to się pięknie nazwya).
    • jotembi Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 11:11
      ogólnie to popieram, pisk słodkich maleństw pod oknami to wyjątkowo nieprzyjemny
      akompaniament do mojej (na ogół wymagającej skupienia) pracy
      ale ja bym prosiła jeszcze:
      - bez nastolatków (też krzyczą i piszczą, tyle że późnym wieczorem, a także
      demonstrują rozmaite objawy przedawkowania rozmaitych substancji niewskazanych
      zwłaszcza dla młodzieży)
      - bez tzw. dresów (z dresiarami) oraz ich psów bojowych (dresy to właściwie
      jedyna grupa tzw. ludności, której ja się boję, natomiast psów bojowych
      śmiertelnie boję się nie tylko ja, ale także mój pies)
      - bez meneli w różnym wieku siedzących na ławeczce i spożywających, następnie
      lejących pod drzewkiem, później śpiących na ławeczce i z niej spadających itd.
      (jestem nietypowa i bardzo się brzydzę ludzi pijanych w stylu równo z trawą -
      zresztą właściwie wszystkich pijanych, więc precz z nimi). Najstarsi menele mogą
      pozostać jako tzw. koloryt lokalny, o ile nie będą zbyt natrętnie domagać się
      wsparcia
      - bez przygłuchych fanek radia z ryjem, które słuchają tejże stacji od świtu do
      nocy tak regulując głośność, żeby ani jedno słówko nie umknęło sąsiadom w
      promieniu 300 metrów
      no i to chyba wszystko

      jak widać dość łatwo sprowadzić takie postulaty do absurdu, zwłaszcza w naszej
      rzeczywistości wink
    • jjr44 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 11:31
      w sumie to nie jest temat dzieci. to jest temat: chce miec swięty spokój. w moim bloku ostatnio była awantura - gigant z wizyta policji w obsadzie podwójnej. bo single zrobiły super impreze a dzieciaci chcieli miec po 22 cisze. no bo rozumiesz małe dzieci po 22 śpią. mnie tam single nie przeszkadzały, dzieci też, generalnie miałem temat w nosie.

      jak chcesz miec święty spokój to niestety tylko domek poza miastem. normalne życie w miescie, w bloku jest związane z pewnymi niedogodnościami.
      • misself Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 12:41
        jjr44 napisał:
        > jak chcesz miec święty spokój to niestety tylko domek poza miastem.

        Byle nie na osiedlu, tylko na pustkowiu. Najlepiej w szczerym polu, bez
        utwardzonej drogi, wtedy nawet samochody nie będą warczały.
        Sąsiedzi w domkach potrafią być równie uciążliwi co ci w blokach smile
        --
        Julka Szkrab gotuje, my tłumaczymy. Przyłączysz się?
        julkaszkrab.blogspot.com/
          • misself Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 18.07.10, 12:12
            jjr44 napisał:

            > no to jest śmieszne. moim zdaniem jednak lepiej się pogodzic z
            > faktem ze zyjemy wśród ludzi...
            > ja tam nie mam kłopotów z dziećmi, psami, staruszkami. ale jak
            > ktoś chce jakiegoś getta - nie moja sprawa.

            Już i tak jest psychoza zbiorowa i społeczności sąsiedzkie nie powstają ze
            strachu przed pedofilem, mordercą, gejem, żydem, dresem, niepotrzebne skreślić -
            ja bym wolała tego nie wzmacniać poprzez osiedla "tylko dla...".
            --
            Owszem, o gustach się dyskutuje! To właśnie robią ludzie na forach dyskusyjnych.
      • gabrielle Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 11:41
        Droga autorko wątku!
        Upał ci zaszkodził?

        Nie mam dzieci. Nie chcę mieć, nie nadaję się. Pod blokiem mam za to plac zabaw.
        Za placem zabaw drugi - wyją na nim dzieci z przedszkola i co chwilę dochodzą
        mnie wrzaski PROSZĘ PANI A KAROL MNIE BIJE! PROSZĘ PANI A KASIA JEST GŁUPIA! Do
        tego jakiś ancymon uwielbia tłuc pięściami w drzwi śmietnika, bo podoba mu się
        takie hałasowanie. Na szczęście urosła już dziewczynka, która lubowała się w
        wydzieraniu pod oknem MAAAAAAAAAAAAA MOOOOOOOOOOOOOOOOOOO MAAAAAAA MOOOOOOO.

        Co ja z nim zrobię? Nic. Nie widzę powodów. Policję wzywać? Kobieto, bijesz
        rekordy nieprzystosowania do życia w społeczeństwie.

        Do tej pory byłam przerażona emerycką chęcią likwidowania placów zabaw, bo
        dzieci na nich hałasują. Widzę, że w młodym wieku emocjonalnie jesteś już staruszką.

        Ktoś radził zmienić mieszkanie na takie w luźniejszej zabudowie. Szukaj. Są. Nie
        wszędzie deweloperzy wykorzystują każdy centymetr gruntu.
        • misself Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 12:44
          gabrielle napisała:
          > Na szczęście urosła już dziewczynka, która lubowała się w
          > wydzieraniu pod oknem MAAAAAAAAAAAAA MOOOOOOOOOOOOOOOOOOO MAAAAAAA
          > MOOOOOOO.

          Ja trzeci rok wysłuchuję chłopczyka, który najpierw krzyczy tak jak rzeczona
          dziewczynka, a następnie zmienia front na BAAAA BCIAAAAA BAAAAA BCIAAAA.
          Powtórzywszy ze 30 razy przerzuca się na DZIAAAA DEEEK DZIAAA DEEEK, po czym
          apiat' od nowa. Jeszcze troszkę i wyrośnie...
          --
          Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
          oni ciekawi siebie.
          ich4pory.blogspot.com
          • kotek.filemon Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 22.07.10, 23:07
            Fascynuje mnie takie darcie ryja pod blokiem, zwłaszcza kiedy rzeczona "maaaaamaaaaa" mieszka na 10. piętrze. OK, rozumiem trochę, że w czasach głębokiego PRL-u mało komu chciało się chodzić po próżnicy parę pięter w górę, można popróbować, a nuż ta matka wyjrzy. Ale obecnie nie widziałem od 15 lat bloku bez epokowego wynalazku w postaci domofonu. I naprawdę jestem zdania, że 6-letniego bachora da się przyuczyć, żeby z jego korzystał.

    • maddaleine Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 11:35
      Tak, kapitalny pomysł! Tylko zróbmy tak, by nikt, absolutnie nikt z
      mieszkańców, nigdy dziecka nie spłodził. Niech deweloper przeprowadzi
      casting i wybierze tylko a) wykastrowanych i wysterylizowane b)
      kobiety tak szpetne, że sąsiedzi chętniej będą oglądali się za
      osiedlowymi psami c) kombatantów wojennych d) ewentualnie gejów i
      lesbijki (chociaż tutaj o bezdzietności trudno mówić).

      Życzę szczęścia wszystkim mieszkańcom osiedla marzeń.
      Magdalena
    • akle2 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 11:54
      A trasa szybkiego ruchu pod blokiem, tramwaje, samochody, autobusy by Ci nie
      przeszkadzały?
      Single - zaraz po tym jak się sparują, mieliby sprzedawać mieszkania i się
      wynosić? Ich mąż, żona nie miałby prawa wprowadzić się do nich tu i teraz? Jak
      to sobie technicznie wyobrażasz?
      Też nie lubię drących się nad uchem wniebogłosy dzieciaków, jak mamuśka nie
      reaguje i nie uspokaja, ale Ty posuwasz się za daleko.

      --
      Zwycięzca bierze wszystko.
      • plisowanka Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 21.07.10, 22:45
        Przecież to byłoby osiedle dla osób zdecydowanych na bezdzietność, a nie tymczasowo bezdzietnych czy par, w których mężczyzna nie chce dziecka a kobieta udaje że nie chce po cichu licząc na "wpadkę". W tej pierwszej grupie ryzyko pojawienia się dziecka jest bliskie zeru, także uwzględniając fakt, że są miejsca, gdzie aborcję można przeprowadzić legalnie i są prognozy, że te miejsca będą się powiększały.

        Co do dwóch pozostałych grup, to mogliby sobie tam mieszkać do czasu urodzenia dziecka. W czym problem? Przecież dorośli ludzie jak się do czegoś zobowiązują, to powinni tego dotrzymywać. Skoro warunkiem mieszkania na danym osiedlu byłaby bezdzietność, to jak przestaną te warunki spełniać to powinni się przeprowadzić gdzie indziej. Zresztą dla nich byłoby to i tak wygodne, bo na tym osiedlu nie byłoby żadnej infrastruktury dla dzieci: zero placów zabaw, zero przedszkoli, zero szkół itd.
    • misself Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 12:29
      zuzanna_online napisała:

      > Tak sobie myślę, że fajnie by było, aby w ramach osiedli były np. bloki
      > tylko dla bezdzietnych.

      Świetny pomysł, tylko co zrobić, jak taki bezdzietny zaliczy wpadkę? Przymusowa
      eksmisja czy aborcja na koszt dewelopera?
      --
      Julka Szkrab gotuje, my tłumaczymy. Przyłączysz się?
      julkaszkrab.blogspot.com/
    • lilith76 Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 13:24
      Nie dziwę się smile
      Ja marzę o osiedlach dla głuchych big_grin
      Szczególnie gdy sąsiad z góry raczył mnie niemieckim techno na cały regulator -
      w sb o 7 rano albo we wtorek o 1.00 w nocy smile
      Ja nie lubię uczestniczyć w muzycznych pasjach sąsiadów, ktoś nie lubi drących
      się dzieciaków.

      --
      W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem.
      Adlai Stevenson
      • misself Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 18.07.10, 12:13
        lilith76 napisała:

        > Ja marzę o osiedlach dla głuchych big_grin

        Rozumiem, że emotikonka ma wskazywać na to, że rozumiesz absurd swojego
        postulatu? big_grin
        --
        "What's the goal? To get married? Yuck! Half of them end in divorce the other
        half end up with children."
        (z "Ally McBeal")
      • hodowca.hipopotama Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 14:24
        A ja bym wolała mieszkać w miejscu bez samochodów. Bez smrodzenia z rur
        wydechowych, bez cieknących mydlin pod klatką albo wsiąkających w trawę, bez
        ustępowania miejsca spieszącym się kierowcom. Parking na obrzeżach osiedla, a
        dalej na piechotę.A dzieci są OK.
        • e.i.t.h.e.l Re: Mieszkania dla...bezdzietnych? 17.07.10, 19:04
          A co ja bym wolała...o ho ho... Ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie. Bierzemy się do roboty, zarabiamy pieniążki i świat stoi przed nami otworem, możemy mieć nawet własną wyspę. A dopóki nas nie stać na luksusy, to nas na nie nie stać, więc jak można ich wymagać?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka