kot = dziecko?

    • misself Re: kot = dziecko? 27.07.10, 11:52
      deela napisała:

      > niech mi ktoś przetłumaczy kilka faktów na ludzki język tak żebym zrozumiała?

      Ja tego nie rozumiem, mimo że lubię koty. I przeraża mnie czasem myśl, że ci
      bezdzietni z rozbrykanymi kotami, demolującymi dom, będą mieli kiedyś dzieci,
      zapewne tak samo rozbrykane - bo jeśli ktoś nie umie sobie wychować kota, to i
      dziecka nie będzie potrafił.

      (Mam wielu znajomych przed trzydziestką i prawie wszyscy mają koty, bo jeszcze
      nie mogą/nie chcą/nie stać ich na dziecko. Jako że koty żyją długo, to ci
      znajomi z dziećmi i kotami są pewnie starsi smile)
    • antidotumm Re: kot = dziecko? 27.07.10, 12:10
      Dziecka nie 'bije sie w dupe' - przynajmniej w cywilizowanym swiecie.
    • pawel2571 może dlatego, że masz durnych znajomych n/t 27.07.10, 12:13
      n/t
      • kobietoniewariuj Re: może dlatego, że masz durnych znajomych n/t 27.07.10, 12:26
        haha, najśmieszniejsze jest to, z jakim zacietrzewieniem niektórzy potraktowali
        tematbig_grinDD
        naprawdę, DA SIE być bezdzietnym nienawiedzoenym, niezdziwaczałym i nie
        komicznym, postarajcie się, plissssbig_grinDDD
        • deela Re: może dlatego, że masz durnych znajomych n/t 13.08.10, 00:19
          > haha, najśmieszniejsze jest to, z jakim zacietrzewieniem niektórzy potraktowali
          > tematbig_grinDD
          no nie big_grin?
    • kropkacom Re: kot = dziecko? 27.07.10, 12:33

      Ludzie w większości mają potrzebę opiekowania się kimś, bycia za kogoś
      odpowiedzialnym. Wiadomo, że kot czy pies pozwalają się wyżyć w tym
      zajmowaniu się kimś nie absorbując aż tak mocno jak dzieci. Zaprzeczy ktoś?
    • klarens_klaus Re: kot = dziecko? 27.07.10, 14:00
      > PS tak nie lubię kotów, wprost ich nie cierpię

      A ja lubię koty, a nie lubię dzieci. Nawet ludzi nie lubię, zwłaszcza
      ograniczonych wink
    • sonix24 Re: kot = dziecko? 27.07.10, 14:43
      > PS tak nie lubię kotów, wprost ich nie cierpię
      A siebie lubisz? Tak myślę, że z pomiędzy wierszy widać choleryczkę, która nie
      lubi niczego i wszystko i wszyscy są źli i denerwujący. Gratuluję adminie ( bo
      to na pewno pani ) doboru tematu na pierwszą stronę- tak! to czy ktoś lubi koty
      i chce się TĄ wiedzą dzielić ze wszystkimi bo taaaaakie ma ego jest naprawdę
      kardynalnie ważne dla świata i odwiedzaczy Gazety.pl
      • deela Re: kot = dziecko? 13.08.10, 00:20
        o jaaaaaaaaa, byłam na głównej? znowu????????????
    • mrarm Re: kot = dziecko? 27.07.10, 14:44
      >ja bym takiego zwierzaka w 3 dni doprowadziła do takiego porządku,
      że nie śmiałby mi nic ruszyć w chacie?

      AHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA. W życiu tak dobrego kawału nie słyszałem. I ten o głupocie kotów - też niezły.
    • enlightened kot >>> dziecko 27.07.10, 15:34
      Kot jest absolutnie lepszy niz dziecko. Kot nie jest kula u nogi, ktora zdepcze
      ci nastepne 18 lat zycia i marzen...
    • kaktebyazovut Re: kot = dziecko? 27.07.10, 16:35
      ale ty jestes ograniczona. pewnie masz dziecko ktoremu pozwalasz na wszystko, nawet nasrać sobie do jedzenia. innych na pewno gówno interesuja twoje opowieści o synalku czy córuni, jak ludzie maja prawo mowic o swoich dzieciak i kolorach ich pierwszych kup to czemu nie maja inny prawa mowic o kotach? ja bym te wszystkie zasrane i zarzygane bachory doprowadziła w sekunde do porządku, w ryj jak drze sie i morda w kubeł
      • tama-ris Re: kot = dziecko? 27.07.10, 17:24
        Dziwny problem... Mam kota, dwa psy, dwojke dzieci i troszcze sie o
        cale towarzystwo jednak rozroznienie gatunkow nie sprawialo mi nigdy
        klopotu, jestem czlowiekiem i oczywiscie moje ludzkie dzieci sa dla
        mnie wazniejsze niz zwierzeta tak jak dla mojego kota czy psa jego
        male bylyby najwazniejsze, chyba nie moglabym 'pomylic' kota z
        dzieckiem, to jakies skrzywienie emocjonalne.
        • tama-ris Re: kot = dziecko? 27.07.10, 17:28
          Tez nie przesadzaj z tym negatywnym nastawieniem do kotow,
          faktycznie, kocia toaleta smierdzi jak nic ale, co mozna o kazdym
          zwierzaku (dzieciach tez) powiedziec, jak sie o nie troszczysz,
          sprzatasz po nim regularnie i odpowiednio odzywiasz, nie sprawia
          problemow.
          • pit_sam_pras Re: kot = dziecko? 27.07.10, 20:16
            Z tym smrodem kociej kuwety też nie ma co przesadzać. Kiedyś jak kuwetę
            napełniało się piaskiem to faktycznie potrafiło śmierdzieć, ale teraz kiedy bez
            kłopotu można dostać te wszystkie żwirki, pokarmy zmniejszające smród itp.
            naprawdę nie ma problemu.
    • zazou1980 Re: kot = dziecko? 27.07.10, 20:28
      ja zaczynałam jakieś 3,5 roku temu od kota właśnie - chciałam mieć coś/kogoś do
      przytulenia, ale bez zbytnich zobowiązań. wzięłam małego, zepsutego, takiego co
      go nikt nie chciał.
      po jakimś czasie ni z gruchy ni z pietruchy pojawił się mój obecny konkubent, a
      niedługo potem moja młoda (obecnie 1,5 roku). dodam, że tylko przygarnięcie kota
      było świadomą decyzją, reszta obecnego inwentarza sama mi się napatoczyła. jakoś
      tak wyszło, że mam rodzinę o którą nigdy się nie starałam, ba ja w ogóle
      ryczących dzieciaków nie lubię (na szczęście moja córa wyjątkowo uśmiechnięta
      jest, choć jej wstręt do jedzenia swego czasu mnie o poważne wkurwy przysparzał)...
    • 4v moja wersja odpowiedzi 27.07.10, 21:34
      1. ludzie inteligentni często świadomie podejmują decyzję o nieposiadaniu dzieci
      (co oczywiście nie oznacza, że dzietni nie są inteligentni, lub ich decyzja nie
      była świadoma)

      2. dwójce ludzi mieszkającej samemu jest dość smutno i nudno, więc kupują sobie
      kota. kota dlatego, ponieważ jest to zwierzę piękne, umie odwzajemniać uczucia
      (mruczy), czyste, fajnie się do niego przytulać, głaskać itp.

      3. ludzie mający parcie na dziecko zwykle mieli za młodu psa i generalnie są
      psiarzami. zauważyłem pewną tendencję, dzieciom wychowywanym "ostrą ręką" kupuje
      się psa, by miało na kom odreagować (niektórzy odreagowują biciem psa, ale na
      szczęście o wiele częściej ludziom wystarczy sam fakt posiadania kogoś niżej w
      hierarchii, władzy nad kimś). a jak jest dorosłe, to bardzo chce mieć dzieci, by
      jeszcze bardziej odreagować te wszystkie kary, szlabany, awantury i poniżania ze
      strony rodziców.

      4. ludzie wychowywani "ostrą ręką", prócz tego że bardzo chcą mieć dziecko a
      najlepiej dużo dzieci, bardzo też nie lubią kotów. koty, jako zwierzęta mało
      "karne", bardzo niezależne, są dla tych ludzi obrzydliwe i nieznośne.


      przykłady?

      1. wszystkie dziewczyny jakie znam i które mają beznadziejnych rodziców, którzy
      je gnoją, bardzo chcą mieć dzieci i mają też psa lub psy.
      2. wszystkie dziewczyny jakie znam, które mają fajnych rodziców, nie mają nic
      przeciwko kotom, a zwykle uwielbiają wprost koty
      3. moja dziewczyna, która dobre parę lat temu uniezależniła się od toksycznej
      mamusi, bardzo lubi, wręcz kocha koty. jej młodsza siostra zaś, która jest od
      toksycznej mamuśki uzależniona, kocha psy i jak jej zdechł, to wprost nie może
      się doczekac następnego, który "dopiero we wrześniu".

      oczywiście to tylko moje obserwacje, nie roszczę sobie praw do tworzenia z tego
      prac i praw naukowych. ale dobrze by było to sprawdzić na większej próbie, niż
      te kilkadziesiąt osób!!!
      • tehuana Re: moja wersja odpowiedzi 27.07.10, 23:45
        Ja tam ma meza i nie jest nam ani nudno ani smutno bez dzieci i kotow i
        psow i innych pasozytow. Wszystko to trzeba karmic, pilnowac, leczyc,
        szczepic i myc. A ja tam wole sie przytulic do Meza!
      • deela Re: moja wersja odpowiedzi 13.08.10, 00:23
        och gwarantuje ci, że moja awersja do kotów ma zupełnie inne podstawy niż wychowanie
    • czin-cze kot czyli pies 27.07.10, 23:51
      Od pol roku mamy kotke. Do tej pory nie widzialam nic ciekawego w kotach,
      lubowalam sie w psach, najlepiej duzych. Mam tez owczarka niemieckiego,
      najwspanialszego faceta na świecie.
      Mądrze ktos powiedzial, jak bedziesz miala to zrozumiesz.
      My nietolerujemy wybrykow, nie rozpuszczamy w zakresie jedzenia (koty w zakresie
      jedzenia sa rownie trudne jak dzieci), ma zakaz wchodzenia do sypialni.
      Według mnie najwiekszym problemem dzieci sa ich rodzice. Ostatnio jednym
      znajomym urodzilo sie dziecko i mamusia spazmow dostaje z powodu kolki czy tego
      ze bachorek sie przewrocil. A mnie temat bachorka nie interesuje, a ja nie
      biegam i nie opowiadam wszystkim o mojej kotce.

      PS TAK NIELUBIE CUDZYCH DZIECI, OGRANICZNIE WPROST NIECIERPIE
    • uartig_varulv Re: kot = dziecko? 28.07.10, 00:43
      Czasem ludzie maja zwierzeta* a chcieliby dzieci... a czasem ludzie maja dzieci
      a woleliby zwierzeta... Przy czym pierwsza sytuacja jest calkiem niegrozna, w
      odroznieniu od tej drugiej.

      Koty [generalnie zwierzeta] mozna bez problemu rozpieszczac, poniewaz bedziemy
      sie do konca ich zycia nimi opiekowac i za nie odpowiadac, nie musza nauczyc sie
      radzic sobie same. Poza tym rozpieszczone zwierzeta rzadko beda sprawialy
      klopoty osobom postronnym. Z dziecmi jest zupelnie inaczej
      • andrzejf82 Re: kot = dziecko? 28.07.10, 09:06
        Małe dzieci są potwornie brzydkie... A popatrzcie tylko na małe kotki: zwierzeta.hiperogloszenia.pl/kocieta/ogloszenie/127880-brytyjskie-kocieta-z-rodowodem-z-miotu-e-oferta-zagranica/
        I jak tu takich nie kochać?smile
    • malini Re: kot = dziecko? 28.07.10, 09:32
      ad.5 Mnie raczej niepokoją osoby, które nie darzą uczuciem sympatii
      czy miłości żadnej żywej istoty. Jeżeli bezdzietna osoba ma w domu
      jakiegoś sierściucha i często o nim opowiada, to tylko należy się
      cieszyć. Oczywiście bezdzietni często traktują zwierzaki jak swoje
      dzieci (mówią często o sobie "mama" czy "tata") i ich opowieści mogą
      męczyć tych, którzy akurat nie mają kota czy psa oraz nie mają na to
      ochoty. To tak, jakby szachista opowiadał anegdoty o szachach
      ludziom, którzy nie grają w szachy i nie interesują się nimi.
      Dzietni z kolei zamęczają ludzi opowieściami o swoich maleństwach i
      to też bywa upierdliwe.
      ad 1. Dlaczego kot? Wygodniejszy. Można zostawić na dłużej samego w
      domu bez obaw, że dostanie świra i zamęczy się niewyprowadzony.Jest
      z nim kontakt (z mrówkami raczej nie pogadasz).
      Jest też milszy w dotyku, bo jego sierść, na ogół starannie i
      samodzielnie czyszczona, jest miękka. Ma przystępne, poza
      gatunkowymi wyjątkami, gabaryty, więc podnoszenie i przytulanie nie
      jest problemem. Jego zachowanie w domu to prawdziwy teatr dla
      właściciela.
      ad 2. Gdyby mój kot spuszczał 700000 razy wodę, to też bym komuś to
      opowiedziała.
      ad 3+4. Tolerancja wybryków nie dotyczy tylko właścicieli kotów. Są
      ludzie mniej wymagający od swoich pupili (kotów, psów, dzieci,
      małżonków, rodzeństwa, matek i ojców) i dopuszczający niesłuszne
      przekraczanie granic z ich strony. Kota jednak nie wychowasz klapsem
      czy krzykiem/kazaniem, bo jak donosi fachowa literatura, na koty to
      nie działa.Ludzie o tym nie wiedzą czy też nie znają innych metod,
      więć koty szaleją. Kot np. świetnie się uczy nie włazić na stół,
      jeżeli na brzegu rozwiniemy coś lepkiego (ala żółte karteczki
      samoprzylepne), a na każdą próbę wlezienia na mebel, w czasie naszej
      bytności w domu, będziemy reagować pryśnięciem w kota ze
      spryskiwacza do kwiatków (czysta woda!nieostry strumień,tylko
      mgiełka!) z towarzyszącym temu "psik". Kot szybko się uczy i
      samo "psik" zastępuje inne środki perswazji. Oczywiście, jeżeli na
      stole będziemy zostawiać odkryte smakołyki, to kot nie wyrobi tego
      napięcia i złamie zakaz. Koty, jak każde stworzenie mają różne
      charaktery, zamiast "doprowadzać do porządku" warto dobrać
      zwierzę "pod siebie". Ja np. nie znoszę biegać i długo spacerować
      czy też nieustannie rzucać piłką, więc nie wezmę sobie pupila faceta-
      psa myśliwskiego czy innego, energicznego i walczącego o terytorium
      czy suczki. Musiałam wziąć kota, bo mi strasznie myszy niszczyły
      rzeczy w domu, więc poleciałam do schroniska i wzięłam
      najdrobniejszą,najbardziej posypiającą kociczkę. Zaznaczam, że nie
      przepadałam do tej pory za kotami, uważając je za samolubne i nie do
      opanowania, ale zmieniłam zdanie. To wdzięczne stworzonko, z którym
      jest fajny kontakt i na które przyjemnie patrzeć, gdy słodko śpi czy
      odkrywa świat wokół. Solidnie się jednak do tego przygotowałam
      merytorycznie i praktycznie (zabawki dla kota, żeby się na nich
      skupiał a nie na moich rzeczach, dobry wysoki drapak, żeby nie rył
      kanapy, jak go swędzą pazury i mógł przy tym rozprostować kości,
      kryta kuweta z dobrym piaskiem zbrylającym, żeby nie wysypywał
      piachu przy zakopywaniu i żeby nie śmierdziało i łatwo się sprzątało
      itd.).
      Reasumując, Deela, odważ się i powiedz wprost znajomym, ale
      grzecznie, że nie masz zwierzaka typu kot i wolałabyś pogadać o
      czymś innym, bo przykro ci, jak nie możesz brać pełnego udziału w
      rozmowie.
      Ja moim miłym posiadaczom małych dzieci, którzy zapędzają się
      podczas spotkań w opisy kolorów kup swoich pociech, zawsze zwracam
      uwagę, że np. jesteśmy na imprezie i chcemy się oderwać od trosk
      dnia codziennego. Jak to nie pomaga to...nie gadam z nimi i już.
    • normalistka70 Re: kot = dziecko? 28.07.10, 11:14
      Deela, to proste: bo koty sa inetligentniejze od wiekszości ludzi.
      Ja za to nie cierpię dzieci... Ludzie po prostu sie różnią,
      Zaakceptuj to i zajmij sie sobą, zamiast marnować czas na takie
      posty smile Pozdarwiam!
    • 0karola Re: kot = dziecko? 28.07.10, 11:51
      no skoro nie cieprisz kotow to tego nie zrozumiesz
    • kordet Nie mam zwierząt bo śmierdzą 28.07.10, 11:54
      Nie mam zwierząt bo śmierdzą i brudzą, podobnie jak dzieci.
      Wydumany problem.
      • ona_kontrowersyjna A ludzie jak brudzą i śmierdzą... 28.07.10, 12:24
        ...czasem a nawet często. I nie jest to wydumany problem.

        Bo że bzdety piszesz to oczywiste wink
        • kordet Re: A ludzie jak brudzą i śmierdzą... 28.07.10, 13:51
          Jakie bzdety? Twierdzisz że mam zwierzęta i dzieci?
          Czy też twierdzisz że ludzie nie śmierdzą i nie brudzą?
          • fueradesi Re: A ludzie jak brudzą i śmierdzą... 31.07.10, 02:07
            Autorko tematu!
            Proszę, nie kupuj sobie kota. Nienawidzę gdy ktoś źle traktuje zwierzęta,albo
            nie daje im wystarczającej ilości ciepła.

            Ja mam kociaczka i jestem nim zachwycona. Uwielbiam kotki smile za to bachorów
            nienawidzę. Mojego kotka trzymam krótko, nie pozwalam na wszystko.

            Przyznaję, bardzo trafne spostrzeżenie... może jest to uwarunkowane genetycznie
            ? Niechęć do dzieci = uwielbienia dla Kociaków

            Zaobserwowałam to u siebie oraz u koleżanki która uwielbia koty i ...też -jak
            sama wyznała- nie cierpi dzieci. Czyli zgadza się smile a ponadto zauważmy , że
            częstym atrybutem starych panien jest właśnie kot!

            Coś w tym jest! smile
            • katja_24 Re: A ludzie jak brudzą i śmierdzą... 13.08.10, 17:49
              Nie kazdy, kto nie lubi dzieci, kocha koty. Ja nie lubie ani jednego, ani
              drugiego. Za to uwielbiam psy smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja