Dodaj do ulubionych

ja to rozumię....

25.01.05, 00:15
witam,
chcę powiedzieć, że nie potepiam kobiet, które zamiast bycia mamą wybierają
karierę, czy robią cos w swoim zyciu innego i tam się spełniają, każdy ma
swoje "powolanie"
ja jestem od trzech lat mamą, ale dośc pózno zdecydowalam sie na dziecko,
poporstu bylo mi dobrze, praca, wolne wieczory, wyjscia, przyjaciele....
Pamietam tez jak sie urodziła moja córeczka i pamietam te zapatrzone w dzieci
szczęśliwe mamy. A ja nie czulam do niej jakieś wielkiej milosci, balam się
takiego malucha i myslalam ze ze mna jest cos nie tak. Wierzcie mi, nie
spodziewałam sie po sobie takiej reakcji. teraz wiem że przezyłam straszny
szok
poporodowy, do tego stopnia, że nie potrafilam poradzic sobie z karmieniem, i
w
efekcie nie karmilam swojej "malutkiej". Bylo naprawdę ciężko. wkurzało mnie
jak wszystkie moje kolezanki opowiadaly jakie to wspaniale uczucie, jak sie
wtedy kobieta spelnia, itd.itd. poza tym te glupie artykuły nt. szkodliwosci
karmienia butelką, zielone kupki, etc...
czytalam na forum listy od szczęsliwych, spelnionych mam i plakalam, ze
jestem
inna, a tak naprawdę zawsze lubilam dzieci....
rozpisalam się, ale dojdę do sedna. Otóż nigdy tak naprawde nie wiadomo, czy
Kobieta która teraz nie lubi dzieci nie okaże sie wspaniałą, bez obaw mamą i
czy to się nie zmieni. Oczywiscie bez popadania w jakąś skrajność.
w tej chwili juz umiem być mamą i kocham swojego "bączka" ponad zycie,bo jak
się okazało milość przyszła później, stopniowo i teraz nie wyobrażam sobie
zycia bez niej i naprawdę nie popadam w nadmierna przesadę zachwalania
swojego
dziecka. Pozdrawiam cieplo wszstkie dziewczyny i sznuję wasze wybory.
Obserwuj wątek
    • magan5 Re: ja to rozumię.... 25.01.05, 23:06
      tak na oko to mnie się jeszcze po 9 mieisacach po porodzie ciągnie przenoszona
      deprecha ale jestem leń i mi się nie chce jej leczyc...a wracajac do tego co
      napisałaś..ja do tej pory mam tak ze sie młodego boję, przeraza mnie to że tak
      szybko rośnie, a jednocześnie ze nie zawsze wiem czego ode mnie chce...kocham
      go mocno...ale tak na kilka dni jakby go ktoś zabrał i dał sie wyspać..nie
      obraziłabym się na świat...po porodzie telefony od przyjaciółek..i pytania "czy
      to nie piękne karmić piersia??"..dla mnie było "niepiękne"..przez pół roku
      czułam sie jak niewolnica, bardziej niż dziecko terroryzował mnie maż
      zarzucając to ze nie lubie młodego karmić..ciekawe czy on by lubił gryzienie po
      cyckach???i do tej pory..mąż ma amok ojcowski a ja dół matczyny...a życie toczy
      sie dalej...pozdrawiam..
      • ona.pl Re: ja to rozumię.... 26.01.05, 20:41
        ja też czasami chcialabym ja oddac na dzień lub dwa, ale w tym wieku (ma trzy
        latka) dzieciaki są naprawdę rozkoszne, zobaczysz,
        najgorzej jest jak coś chce, a ty mówisz, że za chwilę że póxniej, a dziecko
        ciągle chcem (ona tak mówi) i chcem i chcem....to wychodze z siebie, bo żadne
        tłumaczenia nie trafiają..
        ale potem jak przyjdzi do mnie (wiedząc, że źle zrobiła) zaczyna mnie klepać, a
        ja pytam czemu to robi, a ona odpowiada "bo jestes ładna i cie kocham" to dla
        takich chwil warto żyć i wtedy o wszystkim zapominasz.
        pozdrawiam
        ... z o staniej chwili, wlasnie nadmuchala w popielniczkę pełną "petów"...
        dalej sama dopisz scenariusz, musze kończyć

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka