Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie chce miec dziecka?

03.10.05, 14:29
Jeszcze 2 lata temu uwielbiałam dzieci,przez 10 lat w każde wakacje
zajmowałam się dziećmi za granicą. Do znajomych szłam tylko takich co mieli
dzieci. Zazdrościłam im takich fajnych bobasów. Każdy namawiał mnie a ja sama
też badzo chciałam mieć dziecko. Tylko jeszcze byłam za młoda?
A potem czar prysł. Zaczełam je niecierpieć. A jeszcze bardziej zaczełam
współczuć kobietom będącym w ciąży i mających dzieci. Te biedne samotne
kobiety. Same zdane na ten ciężar i cóż z tego że mają mężów czy partnerów.
To one dzwigają ten ciężar fizyczny i psychiczny. Facet może się tym nie
przejmować. Egoiści. Niby chcą mieć dzieci a potem narzekają że się drą, że
tylko sprawiają kłpoty, no i jeszcze ta kobieta, gruba brzybka zaniedbana bo
musi o wszystko zadbać tylko nie o siebie ale oni tego nie widzą. A mąż chce
mieć i poprane posprzątane podany obiad.No i jeszcze w domu ciszę i żonę
modelkę z jędrnym ciałem.
Nie wiem co się ze mną stało. Mam stałego partnera który mnie kocha, chce
mieć ze mną dziecko a wręcz mnie namawia do tego codziennie a ja mam taką
awersję.
Wizja ciąży mnie przeraża i to co będzie po niej! Zastanawiam się tylko
ciągle dlaczego i skąd u mnie sie wzieła taka nienawiść, taka niechęć,bo
przeciez jeszcze niedawno tak chciałam... Help


Obserwuj wątek
    • anda8 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.10.05, 22:29
      katarzynamsped napisała:

      > "Te biedne samotne
      > kobiety. Same zdane na ten ciężar i cóż z tego że mają mężów czy partnerów.
      > To one dzwigają ten ciężar fizyczny i psychiczny. Facet może się tym nie
      > przejmować. Egoiści. Niby chcą mieć dzieci a potem narzekają że się drą, że
      > tylko sprawiają kłpoty, no i jeszcze ta kobieta, gruba brzybka zaniedbana bo
      > musi o wszystko zadbać tylko nie o siebie ale oni tego nie widzą. A mąż chce
      > mieć i poprane posprzątane podany obiad.No i jeszcze w domu ciszę i żonę
      > modelkę z jędrnym ciałem.
      > Nie wiem co się ze mną stało. Mam stałego partnera który mnie kocha, chce
      > mieć ze mną dziecko a wręcz mnie namawia do tego codziennie a ja mam taką
      > awersję."


      Pupa Ci sflaczeje tak czy siak.Zresztą nie tylko pupa, a poza tym tych młodszych
      bedzie coraz więcejsmile Samotna kobietą możesz byc i zapewne będziesz.
      Zmień faceta, albo mniej czytaj głupich czasopism. A jeżeli jestes DDA idź na
      psychoterapię
      • i_robot Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 09.11.05, 21:02
        do anda8:
        brawo, "doktorze Freud"! Niekoniecznie trzeba byc DDA, żeby miec awersje przed
        ciążą. Katarzynamsped dobrze mówi: FACECI TO EGOIŚCI i pojecia nie mają co to
        jest mieć dziecko i ile to kosztuje-i bynajmniej nie mam tu na myśli finansów.
        Dlatego z reguly chcą miec dzieci, dla nich to nic takiego przecież, bo
        wszystko przy tym dziecku później robi kobieta orzez wiele lat sie poświęca
        calkowicie. Nie ma cudów, to sie dzieje kosztem figury, wyglądu, wlasnych
        pasji, i wszystkiego na co miała czas kobieta zanim urodziła dziecko. a dla
        faceta pojawienie sie dziecka przebiega prawie bezboleśnie. Ot, co.
          • kreola7 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 20.03.07, 15:20
            Martwi mnie to, że rozmowy o posiadaniu dziecka coraz częściej zaczynane są od
            samych negatywnych stron czyli, wielkiego ciężaru, straty figury, zaniedbania
            kobiety po urodzeniu, braku realizacji własnych pasji przez matkę itd. a już
            nie wspomnę o finansach.
            Dlaczego nikt nie dostrzega dobrych stron: radości, ciepła, miłości, wniknięcia
            w cudowny świat dziecka, który jest beztroski, wesoły, pozwalający oderwać się
            od paskudnej rzeczywistości.
            A wracając do w.w. posiadanie dziecka wiąże się oczywiście z obowiązkami i
            poświęceniami, ale wszystko czego byśmy nie chcieli wiąże się z jakimś
            wyrzeczeniami, tak w życiu jest coś kosztem czegoś...i albo czegoś chcemy i
            dążymy do tego, biorąc na siebie wszystkie konsekwencje, albo nie.
            A co do mężczyzny z którym jesteś, jeżli nie Ci pomaga Ci w pracach domowych,
            to jest duże prawdopodobiueństwo, że przy dziecku też może Ci nie bardzo
            pomagać, przynajmniej na początku(potem większe dziecko-zabawa inna). A wogóle
            warto się nad nim zastanowić czy taki facet Ci w życiu odpowiada...
            pozdrawiam

            P.S.Jestem 27-letnią zadbaną, pracującą mamą 2-latki. Wróciłam do swojej figury
            (58kg168cm) 2-m-ce po porodzie(w ciąży przybyło mi 18kg) Nic mi nie "wisi".

            • lucyna_n Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 21:55
              > P.S.Jestem 27-letnią zadbaną, pracującą mamą 2-latki. Wróciłam do swojej figury
              >
              > (58kg168cm) 2-m-ce po porodzie(w ciąży przybyło mi 18kg) Nic mi nie "wisi".

              stanowisz tym samym nieczęsty wyjątek,
              Autorce wątku nikt tego nie zagwarantuje.

              --
              nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam
            • madzioreck Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 19.09.09, 22:16
              kreola7 napisała:

              > P.S.Jestem 27-letnią zadbaną, pracującą mamą 2-latki. Wróciłam do swojej figury
              > (58kg168cm) 2-m-ce po porodzie(w ciąży przybyło mi 18kg) Nic mi nie "wisi".

              Jeśli już jesteśmy przy temacie wyglądu po ciąży, to wiedz jedno: wspaniale, że
              nic Ci nie wisi i w 2 miesiące po porodzie wyglądasz tak jak przed ciążą.
              Wspaniale. Siostra mojego męża też urodziła dwoje dzieci i ani śladu. Tylko, że
              wiele kobiet nie jest takimi szczęściarami. W mojej rodzinie żadna
              kobieta nie odzyskała po ciąży dawnego wyglądu. Nawet, jeśli wróciły do dawnej
              wagi, to ich brzuchy to obraz nędzy i rozpaczy, całe w rozstępach, wiszące.
              Więc przytaczanie takiego argumentu "za" komuś, dla kogoś własne ciało jest tak
              ważną kwestią, nie jest dobrym pomysłem.

              --
              75/112 - 70(32)J/70P
              Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
            • vion5 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 28.06.10, 22:48
              a to na codzien nie spotykamy sie z radoscia, cieplem i miloscia? Ja
              kocham i jestem kochana. Czuje cieplo tej milosci i sama daje tego
              ciepla duzo. Miewam mnostwo momentow kiedy jestem wesola, beztroska.
              Gdy zatapiam sie w ksiazce odrywam sie od paskudnej rzeczywistosci
              (na marg nie uwazam zeby bylo az tak strasznie) Nic dziwnego ze nie
              chce miec dziecka. Jak dla mnie nie oferuje mi ono nic nowego poza
              ekstra obowiazkami.
        • pani.herbatka Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 10.10.07, 14:36
          Dokładnie - mój tata wymagał od mamy aby rodziła. Wskutek ciąży
          dostała żylaków i strasznych rozstępów. Mój tata przestał z nią
          sypiać, bo skutki ciąży uznał za obżydliwe i znalazł sobie młoda
          siksę. Powiedział mamie w prost, że nie może bo po ciązy jej ciało
          stało się obżydliwe. Nie wspomnę o tym, że ciężar wychowania też
          spadł na mamę.
        • olala_29 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 12:45
          I dlatego trzeba szukać ojca a nie REPRODUKTORA, który zajmie się dzieckiem, wyjedzie z nim SAM na wakacje, wykąpie, pojedzie na rower, łyżwy, narty, etc. Oczywiście podział pół na pół jest raczej w sferze fikcji ale mój mąż jest fantastycznym ojcem bo jest FANTASTYCZNY a ja zawsze mu udowadniałam, że skoro ja mogę to i on to samo może (oprócz urodzenia i karmienia piersią).

          Tak też mam czas na: książki, dyskoteki, doszkalanie się i choć mi czasem gula skacze, że mężczyznom w życiu łatwiej i nic tego faktu raczej nie zmieni to generalnie nie czuję się Matką Polką z całym bagażem tej roli.
        • madzioreck Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 19.09.09, 22:23
          i_robot napisała:

          a dla
          > faceta pojawienie sie dziecka przebiega prawie bezboleśnie. Ot, co.

          To zależy, na jakiego człowieka się trafi, nie lubię generalizowania.
          W moim domu to tata gotuje, do dziś. To tata mnie kąpał jak byłam malutka,
          obcinał mi paznokcie, jeździł ze mną po lekarzach, odprowadzał do przedszkola i
          robił kanapki do szkoły. Po nocach nie spał też tata i robił zastrzyki jako
          niemowlęciu, bo nie chciał, żeby robiły to bezduszne pielęgniarki. Dla mnie się
          nauczył robić to sam. Zależy, jakim się jest człowiekiem. To, ze facet ma
          "techniczne" możliwości olać sprawę nie znaczy, że to zrobi. Do dziś jest
          człowiekiem, którego szanuję najbardziej na świecie. Nie wszyscy faceci to egoiści.
          --
          75/112 - 70(32)J/70P
          Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
    • typocu Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 12.09.08, 00:36
      katarzynamsped napisała:

      > Jeszcze 2 lata temu uwielbiałam dzieci,przez 10 lat w każde
      wakacje
      > zajmowałam się dziećmi za granicą. Do znajomych szłam tylko takich
      co mieli
      > dzieci. Zazdrościłam im takich fajnych bobasów. Każdy namawiał
      mnie a ja sama



      > też badzo chciałam mieć dziecko. Tylko jeszcze byłam za młoda?
      > A potem czar prysł. Zaczełam je niecierpieć. A jeszcze bardziej
      zaczełam
      > współczuć kobietom będącym w ciąży i mających dzieci. Te biedne
      samotne
      > kobiety. Same zdane na ten ciężar i cóż z tego że mają mężów czy
      partnerów.
      > To one dzwigają ten ciężar fizyczny i psychiczny. Facet może się
      tym nie
      > przejmować. Egoiści. Niby chcą mieć dzieci a potem narzekają że
      się drą, że
      > tylko sprawiają kłpoty, no i jeszcze ta kobieta, gruba brzybka
      zaniedbana bo
      > musi o wszystko zadbać tylko nie o siebie ale oni tego nie widzą.
      A mąż chce
      > mieć i poprane posprzątane podany obiad.No i jeszcze w domu ciszę
      i żonę
      > modelkę z jędrnym ciałem.
      > Nie wiem co się ze mną stało. Mam stałego partnera który mnie
      kocha, chce
      > mieć ze mną dziecko a wręcz mnie namawia do tego codziennie a ja
      mam taką
      > awersję.
      > Wizja ciąży mnie przeraża i to co będzie po niej! Zastanawiam się
      tylko
      > ciągle dlaczego i skąd u mnie sie wzieła taka nienawiść, taka
      niechęć,bo
      > przeciez jeszcze niedawno tak chciałam... Help
      >
      >
      To twoje życie, ale jeżeli masz wątplwości natury wewnętrznej, a
      najbliższe otoczenie nie pomaga, to może psycholog pomoże rozwązać
      wewnętrzne rozterki.
    • kukulka11 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 12.09.08, 16:05
      Tez sie balam, ze po ciayz bede wygladac paskudnie, bardzo sie balam. ale nic z
      tych rzeczy. waga sprzed ciazy, tylko biust ladniejszy, wchodze we wszytskie
      swoje stare ciuchy. sile i kondycje mam duzo wieksza niz przedtem
      --
      Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
    • a.nancy Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 17.09.08, 09:06
      > Nie wiem co się ze mną stało. Mam stałego partnera który mnie kocha, chce
      > mieć ze mną dziecko a wręcz mnie namawia do tego codziennie a ja mam taką
      > awersję.

      ale on tylko cie kocha, czy jest dla ciebie oparciem? bo opis powyzej moze
      sugerowac brak zaufania. czy twoje przekonanie ze faceci to egoisci ma oparcie w
      rzeczywistosci?

      (BTW, podzielam je. moge sie podpisac pod wszystkiem co napisalas. z jednym
      "ale": jestm przekonana, ze moj maz jest wyjatkiem wink) i bylby swietnym ojcem)

      --
      Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead
      Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
    • witchbitch Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 19.09.08, 20:47
      Od jakiegoś czasu wprost obsesyjnie myślę o tym, że nie chcę mieć
      dzieci. Mam chłopaka, którego kocham, ale nie chcę tworzyć z nim
      czegoś w rodzaju tradycyjnej polskiej rodziny, bo napełnia mnie to
      odrazą. Wokół mnie większość osób zachwyca się dziećmi. Pieją z
      zachwytu nad każdym bobasem. Ja się nie zachwycam, jakoś nie mogę.
      Właściwie to nigdy nie chciałam dziecka, teraz natomiast
      uświadomiłam to sobie w zupełności. Nie wiem, czy jest to kwestia
      braku instynktu czy też podświadmego wstrętu do przytłaczającego
      modelu rodziny, wpajanego ludziom od najmłodszych lat. Mój chłopak
      nie ukrywa, że on kiedyś, w przyszłości, może chciałby... Wie, co
      myślę na ten temat, ale sam go nigdy nie zaczyna. Długo jesteśmy ze
      sobą. Mam jeszcze wstręt do ślubu kościelnego. Może to diabeł mnie
      oętał i podjudza do bluźnierstw? W taki sposób można by z pewnością
      wytłumaczyć niektóre sprawy, ale jedno wiem na pewno. Ja się po
      prostu duszę w stereotypach. Kiedy słyszę pytania typu A WY KIEDY
      CHCECIE MIEĆ DZIECI, KIEDY ŚLUB? POBIERZCIE SIĘ WRESZCIE. TRZEBA
      MIEĆ DZIECI, odechciewa mi się wszystkiego w takich sytuacjach i
      jestem zdecydowana postępować zupełnie na odwrót, aż zapominam, że
      to moje życie i że nikt nie ma prawa mną manipulować. Jednak silna
      presja społeczna i brutalne wmawianie na każdym kroku co trzeba
      robić, a czego nie, wyzywala we mnie przekorną chęć robienia na
      złość - wszystkim, nawet sobie. Dlatego cały czas jestem wściekła i
      mam ochotę wrzeszczeć, że nie chcę mieć dzieci, że nie chcę się
      rozmnażać, że chcę umrzeć bezpotomnie, bez szklanki wody.
      • matrymonialnie Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 19.09.08, 21:54
        > Jednak silna
        > presja społeczna i brutalne wmawianie na każdym kroku co trzeba
        > robić, a czego nie, wyzywala we mnie przekorną chęć robienia na
        > złość - wszystkim, nawet sobie. Dlatego cały czas jestem wściekła i
        > mam ochotę wrzeszczeć, że nie chcę mieć dzieci, że nie chcę się
        > rozmnażać, że chcę umrzeć bezpotomnie, bez szklanki wody.

        Mam rozumieć że kogo nie spotkasz to Cię na dzieci namawia? Tak, masz obsesję.
        Wyluzuj.
        • gosc_nie_dzielny Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 12:59
          matrymonialnie napisała:

          > Mam rozumieć że kogo nie spotkasz to Cię na dzieci namawia? Tak,
          > masz obsesję. Wyluzuj.

          Kurcze, moze obracasz sie w wyjatkowo swiatlym srodowisku, albo zyjesz w piwnicy (no offense ment)...

          Ja mam, powiedzmy, srednio bogate zycie towarzyskie, jestem zadeklarowanym singlem (z czym sie nie kryje) i osoba, ktora nie cierpi wchodzenia z butami we wlasne zycie - z czym walcze w sposob radykalny i zazwyczaj dla drugiej strony nieprzyjemny (o czym rowniez wszyscy w moim gronie wiedza). I mimo to co i raz spotykam sie z probami deprocjonowania moich wyborow zyciowych, probami udowadniania jak bardzo przegralem swoje zycie i jak wspaniala rzecza jest bachor i pielucha.

          Emocje, jakie uwalaniaja przy tym niektorzy sa bliskie religijnej ekstazie. Oczywiscie, ja to akurat lubie i takie starcia daja mi duzo pozytywnej energii. Co nie zmienia faktu, ze dla osoby, ktora przejmuje sie opinia innych i nie potrafi (albo nie chce) wyjsc ponad to, co szeroko pojete spoleczensto uznaje za normalny stan rzeczy, taka ciagla walka moze byc niezwykle meczaca.
          • nunez74 Do "Nie dzielnego" 07.09.09, 14:41
            Rozumiem Cię w 100%, a właściwie rozumiałem gdyż myślałem podobnie. Dzieci były feeeee i tyle. Ale człowiek się zmienia i zauważa że wszystko wokół blaknie i traci sens. Każda następna impreza jest taka sama, następne wakacje podobne do poprzednich, każda (sory za określenie) zaliczona panienka smakuje podobnie. Owszem: można szukać coraz bardziej extremalnych doznań lecz to coraz więcej kosztuje. A ta droga to i tak ślepa uliczka! NAPRAWDĘ - Bardziej człowieka cieszy że maluch zaczyna chodzić lub przestaje robić w pieluche. No ale do tego trzeba dojrzeć, czego wszystkim życzę
            • gosc_nie_dzielny Re: Do "Nie dzielnego" 07.09.09, 15:09
              nunez74 napisał:

              > Rozumiem Cię w 100%, a właściwie rozumiałem gdyż myślałem
              > podobnie. Dzieci były feeeee i tyle. Ale człowiek się zmienia
              > i zauważa że wszystko wokół blaknie i traci sens. Każda następna
              > impreza jest taka sama, następne wakacje podobne do poprzednich,
              > każda (sory za określenie) zaliczona panienka smakuje podobnie.
              [...]

              Nunez, ilez ja razy slyszalem takie rewelacje... To przeciez takie oczywiste - skoro nie chcesz miec dzieci, to cala pewnoscia jestes pustym balangowiczem i hedonista.

              Dla Twojej informacji: nie cierpie imprez, sa za glosne i tlumy na nich ludzi, ja nie lubie tlumow. Od dluzszego czasu jestem w udanym zwiazku ze wspaniala dziewczyna i nie mam potrzeby "zaliczac" na lewo i prawo. O wakacjach sie juz nawet nie wypowiem, bo to ponizej mojej godnosci by bylo.

              Prosze, nie myslmy schematami, to jeszcze gorsze niz bachory. wink
              • haldeman79 Re: Do "Nie dzielnego" 07.09.09, 15:32
                > Prosze, nie myslmy schematami, to jeszcze gorsze niz bachory. wink

                Kolejny światły inaczej który nie potrafi określić dziecka inaczej niż bachor.
                Jak rozumiem jeżeli określę Cię mianem debila będzie ok?
                --
                Nie wierzę w przyjaźń damsko-męską, dlatego jednocześnie przyjaźnie się tylko z
                jedną kobietą.
                • gosc_nie_dzielny Re: Do "Nie dzielnego" 07.09.09, 15:46
                  haldeman79 napisał:

                  > Kolejny światły inaczej który nie potrafi określić dziecka
                  > inaczej niż bachor.
                  > Jak rozumiem jeżeli określę Cię mianem debila będzie ok?

                  Mozesz mnie okreslic dowolnym mianem. Nawet mianem Jaroslawa Kaczynskiego. W niczym to nie zmieni istoty rzeczy, a po mnie splynie jak po - nomen omen - kaczce. smile

                  Z moich obserwacji wynika, ze glownie rodzice, ktorym sie cos w zyciu nie uklada, agresywnie reaguja na "bachora". Pary szczesliwe i pogodzone z losem (a takich jest niestety b. malo), traktuja to z humorem, lub lekcewaza.

                  Pozory trzeba jednakowoz zachowac... Za "bachora" pojdziem w boj pod sztandarem brudnej pieluchy i lepkiego smoczka! Bic bezdzietnych, kto w boga wierzy! wink
                  • haldeman79 Re: Do "Nie dzielnego" 07.09.09, 16:05
                    > Z moich obserwacji wynika, ze glownie rodzice, ktorym sie cos w zyciu nie ukla
                    > da, agresywnie reaguja na "bachora". Pary szczesliwe i pogodzone z losem (a tak
                    > ich jest niestety b. malo), traktuja to z humorem, lub lekcewaza.

                    Na szczęście Twoje obserwacje to tylko Twoje obserwacje. Jak rozumiem z równą
                    swobodą określasz swoja dziewczynę, dajmy na to dziwką? Taki luz, co nie?

                    > Pozory trzeba jednakowoz zachowac... Za "bachora" pojdziem w boj pod sztandare
                    > m brudnej pieluchy i lepkiego smoczka! Bic bezdzietnych, kto w boga wierzy! wink

                    Od kiedy dzieci to tylko brudne pieluchy czy lepkie smoczki?

                    --
                    Nie wierzę w przyjaźń damsko-męską, dlatego jednocześnie przyjaźnie się tylko z
                    jedną kobietą.
                    • gosc_nie_dzielny Re: Do "Nie dzielnego" 07.09.09, 16:40
                      haldeman79 napisał:

                      > Na szczęście Twoje obserwacje to tylko Twoje obserwacje. Jak
                      > rozumiem z równą swobodą określasz swoja dziewczynę, dajmy na
                      > to dziwką? Taki luz, co nie?

                      No prosze, sprobowales obrazic mnie, co skonczylo sie fiaskiem, wiec szukasz
                      drugiego dna probujac obrazac moich bliskich? Niebywale.

                      Z pokora chyle wiec czola i ustepuje pola - nie mam kwalifikacji do prowadzenia
                      dyskusji na tym pozimie.
                      • haldeman79 Re: Do "Nie dzielnego" 07.09.09, 17:23
                        Ależ gdzie ja Ciebie lub Twoich bliskich obraziłem? No co ty luzaku?
                        Bachory ok, ale debile i dziwki już nie?
                        Napisz po prostu, że tak po ludzku uważasz, że Tobie wolno więcej niż innym i Ty
                        decydujesz co jest obraźliwe a co nie.
                        --
                        Nie wierzę w przyjaźń damsko-męską, dlatego jednocześnie przyjaźnie się tylko z
                        jedną kobietą.
              • nunez74 Re: Do "Nie dzielnego" 07.09.09, 23:23
                Widzisz człowieku ja, jak każdy, pisałem z własnej perspektywy - równie dobrze możesz być filatelistą lub cyklistą. Chodziło mi o to że w pewnym wieku znudzą ci się znaczki lub rowery. Przecież ja tobie nie nadstawiam tyłka z prośbą o zapłodnienie! Przyjdzie taki moment w życiu iż poczujesz że (jak to w piosence) wszystko Chu............i Jeśli tylko będziesz jeszcze młody/piękny/zdrowy lub bogaty to wsjo okey. Jeśli będzie za późno to twoja strata a jeśli nie przyjdzie ten moment to będziesz FARCIARZEM. Farciarzem który jako jeden z nielicznych nie zmienił swoich poglądów (a podobno nie zmienia ich tylko krowa hehe) Ponieważ jest 23:25 wybacz jeśli piszę nie składnie - whiski robi swojesmile
                • gosc_nie_dzielny Re: Do "Nie dzielnego" 07.09.09, 23:59
                  nunez74 napisał:

                  > Ponieważ jest 23:25 wybacz jeśli piszę nie składnie -
                  > whiski robi swojesmile

                  Nieskladnie.

                  Rozumiem, ze teraz, zataczajac sie i zionac alkoholem pojdziesz pocalowac
                  dziecko na dobranoc.

                  Alleluja! Jakie to szczescie, ze zapelniles pustke, ktora czules w zyciu...
                  • nunez74 Re: Do "Nie dzielnego" 08.09.09, 09:03
                    Przedszkolaki o tej porze dawno już śpią, na dobranoc całuje się je o 20:00 - zapamiętaj tak na przyszłość jakbyś zmienił zdanie. A trunki są zwyczajnie dla ludzi więc nie oskarżaj mnie o zataczanie za to że wypiłem drinka wieczorem w domu. Nic w tym złego no chyba że ty abstynent jesteś
              • jbg2000 Re: Do "Nie dzielnego" 08.09.09, 01:37
                Dwa posty wyżej:
                "... jestem zadeklarowanym singlem (z czym sie nie kryje)"

                Teraz:
                "Od dluzszego czasu jestem w udanym zwiazku ze wspaniala dziewczyna"

                Chyba jakieś rozdwojenie wink)
                • gosc_nie_dzielny Re: Do "Nie dzielnego" 08.09.09, 09:10
                  jbg2000 napisała:

                  > Teraz:
                  > "Od dluzszego czasu jestem w udanym zwiazku ze wspaniala dziewczyna"
                  > Chyba jakieś rozdwojenie wink)

                  Tak, ja specyficznie pojmuje singielstwo, wlasciwie to naduzywam tego
                  okreslenia. Funkcjonuje w luznych zwiazkach, ktore nie prowadza do malzenstwa,
                  czy innego rodzaju stabilizacji (np. mieszkanie razem) i sa w niewielkim stopniu
                  sformalizowane (ie. ustalamy sobie jakies podstawowe zasady, ale poza tym -
                  spiritus flat ubi vult).
              • plisowanka stereotyp bezdzietny=imprezowicz 09.10.09, 23:36
                gosc_nie_dzielny napisał:
                > Nunez, ilez ja razy slyszalem takie rewelacje... To przeciez takie oczywiste -
                > skoro nie chcesz miec dzieci, to cala pewnoscia jestes pustym balangowiczem i
                > hedonista.
                >
                > Dla Twojej informacji: nie cierpie imprez, sa za glosne i tlumy na nich ludzi,
                > ja nie lubie tlumow.

                Ja identycznie - też nie lubię imprez. Nie wiem, kto głupi wymyślił stereotyp, że bezdzietny=imprezowicz. Przecież bezdzietny m.in. dlatego nie chce dziecka, żeby nie mieć hałasu wokół siebie...
                • plisowanka Re: stereotyp bezdzietny=imprezowicz 09.10.09, 23:39
                  Słyszałam o jeszcze bardziej komicznym stereotypie, że pary bezdzietne to pewnie otwarte związki (wręcz w sensie "zdemoralizowanych" swingersów). Zachodzę w głowę co ma jedno do drugiego, o rany... Bezdzietny nie ma prawa do wierności?!
            • vion5 Re: Do "Nie dzielnego" 28.06.10, 23:01
              no wlasnie. A dlaczego trzeba dojrzec? Przez takie sformulowania
              sugerujesz ze bezdzietnosc=niedojrzalosc. Zgadzam sie z "gosciem".
              Nie imprezuje na umor, nie pale niczego, nie lubie tlumow. Jestem w
              szczesliwym malzenstwie. Zyjemy sobie spokojnie i po cichu. Pokaz mi
              gdzie ja sie zachowuje niedojrzale?
      • oliwia31 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 28.10.08, 22:23
        pełna akceptacja z mojej strony tego co napisałaś,poprostu czytając
        czułam jakby to były moje słowa.Jedna jest tylko różnica,od niedawna
        mam męża, on chce mieć dziecko, ja nie.I w tym tkwi problem, żyłam z
        myślą że on zmieni zdanie, bo dawał mi odczuć że mnie kocha
        najbardziej i nie jest dla niego najważniejszą sprawą czy będzie czy
        też nie dziecko...Więc po ślubie doszłam do wniosku, że byłam
        egoistką, bo przed ślubem dawałam mu nadzieję, nikłą ale dawałam
        (myśląc że on nie będzie później nalegał), ale po ślubie tej nadziei
        zabrakło.Stwierdziłam definitywnie, że nie chce mieć dzieci. I
        pewnie małżeństwo się skończy, tylko dlatego że ja kocham męża i nie
        chcę by ktoś trzeci wkraczał w nasze życie, a on jak się przekonałam
        dziecko stawia na pierwszym planie i od niego uzależnia przetrwanie
        tego małżeństwa.Obydwoje się oszukaliśmy.Chyba dlatego że przed
        ślubem nasze wzajemne uczucie było silne, był zachwyt sobą, a teraz
        przyszedł czas na nowe wyzwania o których wcześniej tak do końca
        żadne z nas szczerze nie mówiło.I innym mogę z własnego
        doświadczenia powiedzieć, że zawsze sprawę trzeba stawiać jasno
        zanim cokolwiek się wydarzy...
      • free.woman Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 02.12.08, 12:47
        Ano, właśnie. Ja nie wiem, ci co wspominają o podaniu szklanki wody
        to się z wyrachowania rozmnożyli, czy jak? Cieszy mnie zawsze, gdy
        młoda osoba, uświadomiwszy sobie, że nie ma predyspozycji do
        macierzyństwa, że potrafi przeanalizować swoje poglądy, nie daje się
        ponieść presji otoczenia, które często z podążania za sereotypami, z
        zawiści albo zwykłego lenistwa i braku lepszych tematów do rozmowy
        wypytuje o śluby i potomstwo. A czy z tych bliskich pyta taką osobę,
        czego naprawdę chce w życiu, jaki są jej pasje, co uważa za
        najważniejsze w swoim życiu? Nie. Czasem wiele lat zajmuje, aby
        przekonać otoczenie, że chce się czegoś naprawdę, i to zasługuje na
        szacunek, że będąc osobą bezdzietną zarówno lepiej się realizuje
        jako człowiek, a często także jest się - choc to nie jest przecież
        konieczne - bardziej otwartym na innych ludzi, także potrzebujących
        uwagi. Ja nie mówię tu o wypełnianiu jakiejś 'misji' w miejscu
        nieistniejącego macierzyństwa, ja mówię na przykład o budowaniu
        dobrego, pełnego związku z partnerem, na który czasem przy
        obarczeniu przychówkiem nie starcza czasu, siły, uwagi. Pomija się
        tego partnera jak kogoś, kto ma tylko sens funkcjonalny, a nie
        podmiotowy. I tak dalej. Każdy ma w życiu swoje zadanie. I rzecz w
        tym, że to nie jest ogólnoklasowy test. Życie to indywidualny tryb
        studiowania. Niekoniecznie pedagogiki.
    • parysiatko Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 31.10.08, 21:01
      Osobiście też nie chce mieć dziecka... kiedy mężczyzna odejdzie (nie
      mowie ze tak bedzie... ale teraz zazwyczaj niestety tak jest) to
      kobieta zostaje z dzieckiem .. .a facet laskawie bedzie placic raz w
      miesiacu alimenty w dodatku groszowe. Wszystko zostaje na glowie
      matki ... dziecko nie jest zabawka ktora bedzie mozna od tak pozucic
      w takiej sytuacji .
      Wiec ... jezeleli nie chcesz miec dziecka... to lepiej bedzie jezeli
      tego dziecka nie bedzie.
    • ewawarchol Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 01.12.08, 18:28
      urodzenie dziecka nie musi byc koszmarem. do konca ciazy chodzilam
      na plywalnie, jezdzilam na rowerze, spacerowalam i opalalam sie na
      plazy. nie wymiotowalam ani nie mialam depresji. Trzy miesiace temu
      urodzilam czterokilogramowego, zdrowego chlopaka. Po trzech
      tygodniach znow siedzialam na rowerze i nigdy wczesniej nie
      wygladalam tak dobrze jak teraz. Isaak bywa ze krzyczy ale jesli od
      poczatku bedziesz swoje dziecko madrze i z miloscia wychowywac
      szybko wyregulujecie jego nawyki, a jesli twoj partner bedzie kochac
      swoje dziecko tak jak moj maz nasze, tak jak my bedziecie sie
      scigali w nocy, kto pierwszy wezmie je na rece jak tylko kaszlnie.
      Pozdrawiam.
      • rosstheloss Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 22.10.09, 21:25
        Zastanawia mnie, dlaczego osoby lansujące posiadanie dzieci logują się na takie
        fora i starają się wszystkich "nawracać"? Nie macie swoich? My się tu chcemy
        wspierać w swoim gronie i nie potrzebujemy takich delikwentów z "dobrą nowiną".
        A swoją drogą, aż przykro patrzeć, jak niektórzy wykorzystują fakt posiadania
        dziecka, aby uzasadnić sens swojego istnienia...
        • ma_maja Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 22.10.09, 22:21
          > My się tu chcemy wspierać w swoim gronie

          Kto my? Wypowiadasz się w imieniu wszystkich użytkowników tego forum czy wydaje
          ci się, że wszyscy bezdzietni mają takie same fobie jak Ty? Wyobraź sobie, że
          nie wszyscy bezdzietni dostają furii na samą myśl o tym, że ktoś ma dzieci i nie
          wszyscy bezdzietni wypowiadają się o dzietnych z pogardą. W czym potrzebujesz
          się wspierać z innymi bezdzietnymi? Potrzebujesz żeby ci codziennie ktoś
          powtarzał jak to fajnie i cacy, że nie masz bachorów bo bachory są głupie? Jeśli
          tego szukasz w internecie to daruj sobie i idź do psychologa.
          Wypowiadaj się za siebie bo ani to ani żadne inne forum nie jest Twoim prywatnym
          kółkiem wzajemnej adoracji.
    • monkeyfoot Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 03.12.08, 19:52
      Do tej pory nie znosilam dzieci. Zdawaly mi sie troche oblesne, zbyt
      halasliwe i absorbujace. Nigdy nie pialam z zachwytu nad wozkami,
      nie chcialam brac dzieci na rece, wszyscy moi znajomi i rodzina
      wiedzieli, ze po prostu nie cierpie dzieci i juz. O byciu w ciazy
      mowilam, ze to jakby mialo sie w srodku pasozyta, ktory pozbawia cie
      substancji odzywczych i psuje figure.
      Zawsze dbalam o siebie zarowno w sensie fizycznym, jak i
      psychicznym, caly czas chcialam sie rozwijac, robilam kariere. Mam
      wiele zainteresowan, nie chce grzybiec, instytucja malzenstwa mnie
      nie kreci.
      Mam 31 lat i miesiac temu urodzilam synka. Nie byla to ciaza
      planowana ale postanowilam ja utrzymac. W okresie jej trwania
      myslalam glownie, ze obwisna mi po niej cycki, ze nie bede tak
      atrakcyjna jak przedtem, ze rozciagnie mi se pochwa i sex nie bedzie
      sprawial mi przyjemnosci, ze mam zrujnowane zycie i kariere. Z
      drugiej strony strasznie sie balam, ze nie bede w stanie kochac
      swojego dziecka. Kiedy bylam w 9-tym miesiacu kolezanka urodzila
      corke. Nie chcialam jej nawet potrzymac. Nie moglam potem spac ze
      strachu, ze moge czuc taka niechec tez do wlasnego syna.
      Kiedy po porodzie polozyli mi go na piersi - pomyslalam - co to za
      dziwny stworek? Czy to na pewno moje? wink
      Po paru godzinach uczucie zaczelo narastac i narastac, moglam sie na
      niego gapic caly czas. Troche ze zdziwieniem, troche ze strachem, a
      przede wszystkim z glupim usmiechem.
      Unikajac frazesow... Dziewczyny nie ma takiej opcji, zeby
      macierzyntwo nie dalo wam radosci. Nigdy nie chcialam tak myslec ale
      natura naprawde jest dobrze obmyslona. Hormony tak wala po lbie, ze
      nie jestescie w stanie nie kochac dziecka i nie czuc satysfakcji i
      szalenczej radosci, ze jest . Jestem niewyspana i zmeczona, moj
      facet to tylko facet... ale mam to gleboko gdzies. Kocham mojego
      malego chlopczyka i jestem na maksa szczesliwa.
      • bryska4 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 03.12.08, 20:14
        "Dziewczyny nie ma takiej opcji, zeby macierzyntwo nie dalo wam radosci. Nigdy
        nie chcialam tak myslec ale natura naprawde jest dobrze obmyslona. Hormony tak
        wala po lbie, ze nie jestescie w stanie nie kochac dziecka i nie czuc
        satysfakcji i szalenczej radosci, ze jest"

        I to z tej radości wkłada się potem dzieci do beczek po kapuście?
        • jojgop Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 04.12.08, 08:05
          jedni po prostu nie są stworzeni do macierzyństwa a inni są. Wcale nie jest tak
          że każda kobieta odczuje tę magiczną megaradość . Wiele szczerych postów na tym
          i innych forach tego dowodzi, że wsztyscy mówili ciężarnej: teraz się martwisz
          ale jak urodzisz to wszystko się zmieni.
          i co? okazuje się że nie zawsze tak jest...
        • gosc_nie_dzielny Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 16:42
          bryska4 napisała:

          > > Hormony tak wala po lbie, ze nie jestescie w stanie nie kochac
          > > dziecka i nie czuc satysfakcji i szalenczej radosci, ze jest
          > I to z tej radości wkłada się potem dzieci do beczek po kapuście?

          Moze "hormon walnal po lbie" nieco za mocno? wink
        • artie40 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 08.09.09, 10:39
          bryska4 napisała:

          > "Dziewczyny nie ma takiej opcji, zeby macierzyntwo nie dalo wam
          radosci. Nigdy nie chcialam tak myslec ale natura naprawde jest
          dobrze obmyslona. Hormony tak wala po lbie, ze nie jestescie w
          stanie nie kochac dziecka i nie czuc satysfakcji i szalenczej
          radosci, ze jest"
          >
          > I to z tej radości wkłada się potem dzieci do beczek po kapuście?


          Poszukaj wątku o patologiach na forum, jeśli Cię mocno interesują,
          albo wybierz się np do więzienia, porozmawiaj z
          więźniami/więźniarkami osadzonymi za najcięższe zbrodnie, poczytaj
          fachową literaturę kryminalistyczną, OK? Bo chyba udzielasz się nie
          tam gdzie trzeba.
      • madzioreck Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 20.09.09, 14:59
        monkeyfoot napisała:

        Dziewczyny nie ma takiej opcji, zeby
        > macierzyntwo nie dalo wam radosci.

        Bardzo ciekawe więc, czemu kilku moich dzieciatych znajomych twierdzi, ze gdyby
        wiedzieli, w co wdepną, decydując się na dziecko, to by nigdy w życiu... Kochają
        swoje dzieci, chcieli ich i zdecydowali się na nie świadomie. I co?

        Zdarza się też, niestety, że nie jest tak pięknie "jak urodzisz, to pokochasz"
        --
        75/112 - 70(32)J/70P
        Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
    • ewanka_8 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 26.08.09, 09:40
      Jestem jeszcze młoda, ale już powoli układam sobie plan na życie.
      Chce zrobić karierę w branży, w której przeważnie pracują sami
      mężczyźni i... jakoś nie widzę po drodze w tym wszystkim dziecka.
      Chyba nie stać mnie na takie poświęcenie - a wiem, że to będzie
      przede wszystkim poświęcenie z mojej strony, nie ze strony mojego
      przyszłego męża. Oczywiście mój obecny nażeczony upiera się, że
      dziecko będzie mieć. Tworzymy naprawdę dobry związek, ale im bliżej
      tematu założenia rodziny, tym wiecej nieporozumień się rodzi. Poza
      tym ciąża to w moim rozumieniu coś obrzyliwego, te wszystkie
      dolegliwości, tycie... Faceci zrobią swoje i wracają do normalnych
      czynności, pracy itd. U kobiet zmienia się wszystko. Nie mówię, że
      mężczyźni nie biorą żadnej odpowiedzialności, bo tak nie jest...
      Ale... i właśnie przez to "ale" będę się upierać przy swoim.
      • rosstheloss Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 22.10.09, 21:38
        MOja kuzynka za kilka dni rodzi. Razem z mężem tworzą przykładną katolicką
        rodzinę. Dowiedziałam się właśnie, że w ramach "wyprawki dla dziecka" kupili
        łóżko do drugiego pokoju, żeby mąż mógł spać oddzielnie, bo przecież musi się
        wyspać, a dziecko by mu w tym przeszkadzało... Co na to żona? Odpowiedź jest
        typowa: nie zastanawiała się nad tym. Tak samo, jak nie zastanawiała się nad
        tym, czy i kiedy zdecydować się na ciążę, bo nie ma się nad czym zastanawiać -
        ksiądz kazali, to się robi... Ani nad tym, że idzie rodzić do szpitala, gdzie
        nie mogą jej zaoferować znieczulenia nawet za dopłatą - nie ma anestezjologa.
        Wszystko robi pod wpływem instynktu i tego, że stara się spełnić społeczne
        oczekiwania wszystkich dookoła. A ja nie mam instynktu i nie zależy mi na tym,
        żeby pasować do schematu innych. Każdy powinien mieć takie prawo, a także prawo
        do tego, żeby nie musieć wysłuchiwać tych bzdetów o szklance wody na łożu śmierci.
    • delayla u mnie odwrotnie 07.09.09, 11:31
      Całe życia brzydziłam się i BAŁAM dzieci.
      Zarzekałam się, że nigdy nie będę ich mieć.
      Teraz mam 22 lata i odpowiedniego faceta - nastawienie momentalnie się
      zmieniło... zwłaszcza po wczorajszej zabawie z 4-miesięcznym malcem z rodzinysmile))
      Już się własnego nie mogę doczekać...
      Ale! Nadal uważam, że niemowlaki są PASKUDNE.
    • eye-witness Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 12:10
      Ale na czym Twoj problem polega? Dzieci powinno sie miec dlatego, ze sie CHCE, a
      nie dlatego, ze TRZEBA, ze tak wypada, ze inni maja. Lepiej byc swiadomym, ze
      sie miec nie chce, niz rodzic wbrew sobie.

      Wciaz slysze, ze nie wiem, co w zyciu wazne. Juz tyyyle po slubie i nic. Pewnie
      nie wiem, jak mam dac mezowi, zeby "zaskoczyc", albo jestem bezplodna. I
      oczywiscie jestem egoistka. Takie rzeczy opowiada mi sie w twarz. Wg mnie
      ludzie, ktorzy takie brednie opowiadaja i wsadzaja nos nie tam gdzie trzeba,
      maja problem, nie ja. Nie mam dzieci, bo nie chce. I nie widze potrzeby
      mieszania w to ani rodziny, ani psychologa.
    • 4v Dlaczego nie chcesz miec dziecka? Bo jesteś sobą?! 07.09.09, 12:15
      jedni ludzie są stworzeni do tego by mieć dzieci, inni nie. ludzie to nei
      zwierzęta, co wszystkie się muszą rozmnażać. wręcz przeciwnie, świat by był
      znacznie lepszy, gdyby rozmnażali się tylko ci, co naprawde tego chcą. i to na
      dodatek chcą ze zdrowej, prawdziwej potrzeby, chcą jako PARA kochających się
      ludzi a nie dlatego bo:

      - koleżanka ma i jest takie słodkie
      - mamusia kazała bo chce zostać babcią
      - to jest modne, Britney ma i Cichopek
      - ktoś mi musi podać szklankę wody na starość
      - żaden mężczyzna mnie nie pokochał, więc zrobie sobie dziecko i TYLKO ono
      będzie mnie naprawdę kochać


      wszystkie te debilne, chore powody posiadania dzieci powodują, że ludzie
      te dzieci źle wychowują. często dzieci się nudzą, bo naturalna chęć opieki mija
      po roku dwóch i zaczyna się szara rzeczywistość.

      to, co jest naprawdę ważne to to, by partner miał taki sam pogląd na posiadanie
      dzieci. nie ma nic gorszego niż dziecko poczęte pod wpływem partnera. bo nie
      dość że dziecko będzie niekochane, to jeszcze się związek posypie, lub będzie
      ciągnięty na siłę "dla dobra dziecka" (co oczywiście spowoduje że dziecko będzie
      "nienawidzone" jeszcze bardziej)

      PS. zaraz pewnie pojawią się głosy "co ty gadasz, ja urodziłam za namową męża i
      nie żałuję". cóż, niektórzy są bardziej podatni na dysonans podecyzyjny,
      inni mniej. choć ci podatni bardzo, cóż... nie powinni mieć dzieci w ogóle.
        • veszta Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 13:52
          nie jestem katoliczką więc trudno żeby mnie ksiądz akurat uczył życia w rodzinie.
          Uważam, ze post jest tendencyjny.
          Po co tłumaczyc się gdy się nie chce dziecka?
          Po co poszukiwac społecznej akceptacji?
          Niech załozycielka postu nie zachodzi w ciąży i nie rodzi, niech po prostu skupi się na podawania obiadków Panu domu wink
          To dopiero pomysł na życie!
          Autorka postu nie przekona tych którzy myślą inaczej, tzn. chca miec dzieci.
          Ci co nie chcą miec dzieci: droga wolna! Ale dlaczego doszukiwac się, domyślac się powodów aby dzieci nie miec?
          Otóź dlatego, że boicie się, kochani, że was coś OMINIE w życiu.
            • veszta Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 09.09.09, 09:16
              Zgoda ze zyjemy w spoleczenstwie ktore njie akceptuje innosci.

              Ale czy NIE posiadanie dziecka to jedyna innosc nie akceptowana w spoleczenstwie?

              Dlaczego NIETKORZY z tych co dzieci nie chca miec sa nietolerancyjny wobec tzw. 'dzieciatych'?
              Otoz dlatego ze brak tolerancji rozlozona jest wsrod populacji rownomiernie, tzn bez wzgledu na to czy ktos chce/nie chce/moze/nie moze miec dzieci.
              Tylko nie robcie ze soba ofiarami. Zyjcie tak jak chcecie, nie musicie sie tlumaczyc ze brzuch ciezarnej to was odrzuca, ze rodzice wydaja wam sie frustratami, itd.

              Niech bedzie rozpowszechniona edukacja seksualna w tyk kraju, niech zliberalizuja ustawe o aborcji, niech pobuduja przedszkola i zlobki tak aby mamy mogly bez wiekszych przeszkod kontynuowac swoja kariere zawodowa (jesli tego chca), tak aby potencjalni rodzice mogli podjac swiadoma decyzje czy oraz ile chca miec dzieci.

              Zadalam pytanie niewygodne, bo dotyczy ono kazdego. No i konsekwencje widac w odpowiedzi wink
          • aniorek Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 16:45
            Twojego sposobu budowania zdan tez nie rozumiem, czy to po polsku? Mieszkam za granica, wiec nie wiem, czy cos sie zmienilo. Wprawdzie pisze bez ogonkow, ale jednak zrozumiale.

            Wracajac do tematu - jak juz napisalam, skoro bym nie istniala, nie byloby mi przykro, ze rodzice nie zdecydowali sie na dziecko. Twoja argumentacja jest idiotyczna, bo zgodnie z nia kazdy dorosly czlowiek powinien miec dziecko, nawet jesli sie do rodzicielstwa nie nadaje.
            Lepiej popracuj nad znajomoscia ojczystego jezyka, bo Twoje posty to tragedia. I Ty chcesz, zeby Twoje wypowiedzi traktowac powaznie?
                • veszta Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 08.09.09, 08:29
                  w sferze publicznej (jaka jest forum) KAZDY ma prawo do wypowiedzi.
                  Rozkazy rozdawaj wiec w domu (sfera prywatna).
                  Nota bene, najlatwiej zaatakowac tego 'innego', nieprawdaz? dla jego/jej
                  innosci. W tym sensie, 'szeryfie', przeciwnicy posiadania dzieci w niczym nie
                  roznia sie od agresywnych obroncow prawa do bycia rodzicem, swiadomym do tego.
                  BO chetnie rzucaja sie do atakowania tego innego.
                  Przy okazji, teraz wiecie jak krzywia sie gdy WY jestescie zagranica lub
                  probujecie, pozal sie boze, wypowiedziec sie w obcym jezyku.
                  Uwagi krytyczne na temat mojej polsczyzny przyjmuje wylacznie od osob ktore
                  opanowali w sposob przynajmniej intermediate minimum 3 obce jezyki.
                  pozdrawiam!
                  • szeryf65 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 08.09.09, 16:41
                    Jestes bardzo niepowazna osoba. Ludzie normalnie dyskutuja, a ty im rzucasz
                    inwektywy, gdy podwazaja twoje argumenty - argumentacja cie przewyzsza? ja nie
                    wiem gdzie cie ktos atakowal, ale ty atakujesz wszystkich dookola - nie
                    odnioslem sie do twoich pogladow, nie odnioslem sie do twojego jezyka, ale ty
                    dorabiasz idelogoie do tego. moze cie dowartosciowuje to - nie wiem i malo mnie
                    to obchodzi. ale dojrzej kobietko bo tylko czas tracimy czytajac twoje wypociny
                    • veszta Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 09.09.09, 09:01
                      inwektywy? ciekawe! na moje argumenty odpowiedziano wlasnie inwektywamy. Posty
                      sa, prosze sobie pzreczytasz ('idiotyczne', 'kretynskie' i co tam jeszcze bylo,
                      pomijam komentarze dot. mojego sposobu wyrazania sie). Jesli TO sa merytoryczne
                      argumenty, to nie mamy o czym rozmawiac, szeryfie!
                      Poza tym, nie wydaje mi sie merytoryczny sposob odpowiadac na moj punkt widzenia
                      krytykujac sposob wypowiedzi, NIE tresc.
                      Przeczytaj sobie, 'szeryfie' wlasne wypowiedzi i policz wlasne inwektywy! Chyba
                      umiemy liczyc, nie tylko zonglowac inwektywamy?
                      Problem w tym, ze nie wszyscy ludzie 'normalnie dyskutuja', i jesli czesto
                      zagladasz na fora pewnie to zauwazyles.
                        • veszta Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 10.09.09, 16:36
                          rozumiem teraz.
                          Nie bede sie targowac w sprawie statystyki, tzn ile inwektyw mi sie dostalo oraz ilu inwektyw sie ja dopuszczylam.
                          Na pewno, 'sferyfie', komentujac moje wypowiedzi sam uzyles paru frazesow czesto uzywanych na forach ('wypociny' i takie tam te).
                          Co ciekawie, to nie jedyny ani najbardziej drastyczny przypadek zbednych wymian inwektyw. Bo latwiej rzucic obelga niz argument obronic, nieprawdaz?!
                          • szeryf65 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 10.09.09, 17:47
                            mysle, ze juz nie ma sensu rozkladac tego o co komu chodzilo na czynniki
                            pierwsze. po prostu nie lubie jak ktos kogos uraza bez powodu. rozni nas to co
                            uwazamy za inwektywy - dla mnie czym innym jest ocenic wypowiedz, a czym innym
                            ocenic kogos

                            >Bo latwiej rzucic obelga niz argument obronic, nieprawdaz?!
                            i dokladnie o to sie przyczepilem do ciebie
                            • veszta Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 14.09.09, 16:33
                              szeryf65 napisał:

                              > mysle, ze juz nie ma sensu rozkladac tego o co komu chodzilo na czynniki>
                              pierwsze. po prostu nie lubie jak ktos kogos uraza bez powodu. rozni nas to co>
                              uwazamy za inwektywy - dla mnie czym innym jest ocenic wypowiedz, a czym innym>
                              ocenic kogos

                              otoz zdadzam sie, 'szeryfie', ze powinno chodzic o dyskusje, nie o obrazania
                              dyskutantow. Jak mam w takim razie oceniec nastepujace twoje wypowiedzi: "Jestes
                              bardzo niepowazna osoba... ale dojrzej kobietko bo tylko czas tracimy czytajac
                              twoje wypociny".
                              Czy TO nie jest ocena czlowieka, a nie przedstawienie argumentu?
                              Inaczej to ujmujac, zanim dalej bedziesz ocenial mnie, zajrzyj do wlasnych postow!
                              rozni wiec nas to, ze JA jestem w stanie znalezc w swoich wypowiedziach zrodla
                              nieporozumienia, natomiast ty wierzysz w swojej nieomylnosci.

      • hania_jk Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 23:24
        veszta napisała:

        a zadałaś sobie pytanie co by było GDYBY Twoi rodzice myśleli tak samo jak Ty?
        Nie byłoby Cie na świecie.
        Tylko tyle.
        I aż tyle.

        Wiesz co, wybacz, ale uważam, że ten argument jest wyjątkowo kretyński. Nie znam sprawy, ale zakładam, że rodzice Autorki wątku chcieli mieć dziecko, no więc mieli, byli z tego superzadowoleni -- i OK. Autorka nie chce bo przeczuwa, że jej to nie uszczęśliwi, a dziecko to za przeproszeniem nie jest przedmiot eksperymentu, że można sobie je zrobić i zobaczyć, co będzie, bo a nuż.

        Twoje rozumowanie podpada mi pod sytuację, gdyby ktoś powiedział, że nie lubi fizyki i dostał odpowiedź: "A pomyślałeś co by było, gdyby Edison tak jak ty, nie byłoby żarówek!"
        • gosc_nie_dzielny Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 23:56
          hania_jk napisała:

          > Wiesz co, wybacz, ale uważam, że ten argument jest wyjątkowo
          > kretyński.

          Zgadzam sie w calej rozciaglosci.

          Co ciekawe, jest to koronny argument dzieciorobow... I za kazdym razem
          powtarzany z ta potworna emfaza, jako argument ostateczny, niepodwazalny i
          definitywnie konczacy dyskusje.

          Ech, szkoda gadac.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 12:21
      Widzę, że większość z was nie chce mieć dzieci, bo a) zakładacie że po ciąży
      zbrzydniecie (hm, ciekawy argument i powtarza się najczęściej), b) przewiduje,
      że cały ciężar opieki nad dzieckiem spadnie na was (to dość roztropny argument).
      Nię mówię, że nie chce mieć dzieci, ale boję się je mieć, boję się
      odpowiedzialności. Nie w tym sensie, że będę musiała się dzieckiem sama zajmować
      (bo mam nadzieję, że mąż stanie na wysokości zadania), ale boję się, że pomimo
      wysiłków, mogę je źle wychować. Że będzie złym człowiekiem, jakimś psychopatą,
      albo że nie chcący mogę mu zrobić jakąś krzywdę i to nie ze złej woli - chodzi
      mi o taka psychiczną krzywdę. Boję się, że przekażę mu wszystkie moje złe cechy,
      zamiast dobrych i nie będę miała na to wpływu uncertain. Zastanawiam się, czy jestem
      okazem wartym reprodukcji ;P.
    • gosc_nie_dzielny nic na sile. 07.09.09, 12:45
      katarzynamsped napisała:

      > Nie wiem co się ze mną stało. Mam stałego partnera który mnie
      > kocha, chce mieć ze mną dziecko a wręcz mnie namawia do tego
      > codziennie a ja mam taką awersję.

      Moja droga, wszystko z Toba w porzadku - po prostu emocjonalnie dojrzalas. Udalo Ci sie pokonac (no, moze nie do konca, o czym swiadczy ten post, ale jestes na dobrej drodze) spoleczny nacisk na posiadanie bachora. Patrzysz na sprawe realistycznie, kalkulujesz i dochodzisz do wniosku, ze Ci sie to nie bilansuje.

      Wierz mi, gdyby wiecej kobiet patrzylo na to w ten sposob, byloby mniej patologicznych malzenstw, nieszczesliwych dzieci i sfrustrowanych rodzicow.

      Tak wiec nic na sile - zycie bez bachora ma praktycznie same zalety. Mam nadzieje, ze uda Ci sie utrzymac to zdrowe podejscie, mimo nieslabnacej ofensywy "szczesliwych" matek, naciskow spolecznych i (zapewne) rodzinnych. Nie bedzie latwo, ale czasem warto isc pod prad.
      • peryklejtos Re: nic na sile. 07.09.09, 13:26
        gosc_nie_dzielny napisał:
        zycie bez bachora ma praktycznie same zalety]

        ...według Ciebie. Oczywiście, bez dziecka łatwiej być do końca życia
        egocentrykiem i egoistą nastawionym tylko na branie.

        Ty chyba masz jakiś uraz do dzieci. Nie każde dziecko
        jest "bachorem", dziecko też człowiek. Patrzenie z boku na
        rodzicielstwo to nie to samo co BYCIE rodzicem.
        • gosc_nie_dzielny Re: nic na sile. 07.09.09, 14:29
          peryklejtos napisał:

          > gosc_nie_dzielny napisał:
          > zycie bez bachora ma praktycznie same zalety

          > ...według Ciebie. Oczywiście, bez dziecka łatwiej być do końca
          > życia egocentrykiem i egoistą nastawionym tylko na branie.

          Oczywiscie, ze wedlug mnie, fora sluza przede wszystkim wyrazaniu subiektywnych
          opinii.

          Zas co do egocentryzmu... Jesli poczytasz sobie posty tych wszystkich
          zrozpaczonych matek, ktore ledwie sobie radza w uroczym swiecie brudnych
          pieluch, bo ojcowie ich dzieci wola pic piwo z kolegami i zyc wlasnym zyciem,
          nie podporzadkowujac sie bachorowemu terroryzmowi, zobaczysz jak skutecznie
          dziecko oducza egocentryzmu.
          O fali rozwodow, patologiach i zlamanym zyciu (setek?) tysiecy dzieci nie
          wspominam.

          Co ciekawe, egocentryzm ojcow rownowazy wczesniejszy egocentryzm matek, ktore
          forsuja ciaze, mimo ze zadna ze stron zwiazku nie jest na to gotowa i mimo tego,
          ze przynajmniej jedna ze stron nie ma na potomstwo najmniejszej ochoty.

          Mowiac bardziej obrazowo - wole byc samotnym, szczesliwym egocentrykiem niz
          jednym z milionow nieszczesliwych egocentrykow, zyjacych w toksycznych zwiazkach.

          A twierdzenie, ze dziecko jest skutecznym lekartstwem na egocentryzm, jest w
          najlepszym wypadku przejawem myslenia zyczeniowego - w najgorszym, recepta na
          zlamanie sobie zycia.

          > Ty chyba masz jakiś uraz do dzieci. Nie każde dziecko
          > jest "bachorem", dziecko też człowiek. Patrzenie z boku na
          > rodzicielstwo to nie to samo co BYCIE rodzicem.

          Urazu nie mam. Nie lubie, nie interesuja mnie, nie chce wlasnych.
          Mam swoje pasje, swoj model egzystencji i swoj plan na spedzenie reszty zycia.
        • eye-witness Re: nic na sile. 08.09.09, 11:25
          A co powiesz o kobietach, ktore maja takie parcie na dziecko, ze zapominaja o
          tym, ze ktos inny moze tego dziecka nie chciec i jak to sie ladnie mowi -
          wpadaja? Albo o tych tych kobietach, ktore ledwo wiaza koniec z koncem, ale
          dziecko MUSZA miec? Czy to nie jest egoizm? Chec posiadania dziecka jest w
          pewnym stopniu egoizmem, nie uwazasz?
      • blond_inka Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 14:25
        Też nie chcę mieć dzieci, ale bardzo chciałabym żyć z mężczyznąsmile
        Niestety trudno o stały związek na poważnie, kiedy kobieta
        deklaruje, że nie chce mieć dzieci - faceci jak się wiążą na stałe,
        to właśnie najczęściej z powodu dzieci:///
        A mnie się marzy związek dwojga dorosłych ludzi, w którym sobie
        ufamy, polegamy na sobie i jesteśmy dla siebie dobrzy i robimy
        wspólnie fajne rzeczysmile Bardzo cenię sobie spokój, porządek,
        niezależność typu 'dzisiaj mi strzeli do głowy polecieć na drugi
        koniec świata i jutro to robię', dziecko zruinowałoby mój spokój i
        rytm życia - byłabym okropnie nieszczęśliwa musząc zajmować się
        dzieckiem - które wymaga nieskończonej ilości uwagi i troski.
        Lubie sprzątać, gotować, prasować i zajmować się domem, ale takim, w
        którym mieszkam ja i chłop, dla dziecka nie widzę tam miejsca...
        Dodatkowo, obecnie tylu facetów porzuca żony... Potwornie bałabym
        się zostać sama z dzieckiem - już jestem po rozwodzie (a mam 25
        lat), facetom nie należy ufaćwink Bałabym się też, że mąż by się
        szlajał po mieście i robił nie wiadomo co a ja bym była uziemiona z
        dzieckiem, niestety widuję mnóstwo takich panów wśród znajomych i
        jest to dla mnie przerażające...Nie wyobrażam sobie.
        Ciąża też jawi mi się jako 9 miesięcy drogi przez mękę i widok
        ciężarnego brzucha jest dla mnie nieprzyjemny - za cholerę nie
        jestem w stanie dostrzec rzekomego piękna tego stanu...
        W zasadzie to chciałabym chcieć mieć dziecko, bo wtedy miałabym
        szansę na życie z kimś - ale ja jestem pewna, że nie chcę dziecka i
        jeżeli wiąże się to z nie posiadaniem i męża, to trudno,
        zdecydowanie się na package deal typu mąż plus dziecko to byłaby
        najgorsza decyzja w moim życiu. Cóż, może kiedyś spotkam mężczyznę,
        który też będzie szukał tego co ja... Ale na to nie liczęsmile
        • gosc_nie_dzielny Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 14:32
          blond_inka napisała:

          > Też nie chcę mieć dzieci, ale bardzo chciałabym żyć z mężczyznąsmile
          > Niestety trudno o stały związek na poważnie, kiedy kobieta
          > deklaruje, że nie chce mieć dzieci - faceci jak się wiążą na
          > stałe, to właśnie najczęściej z powodu dzieci:///

          No prosze, w takim razie jestem wyjatkowym facetem. smile

          Ja zwiazalbym sie na stale _tylko_ z kobieta, ktora dzieci nie chce i
          faktycznie jest o tym przekonana (a nie jedynie deklaruje, zeby mnie przypadkiem
          nie wystraszyc na dzien dobry).
          • blond_inka Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 14:36
            gosc_nie_dzielny napisał:

            > blond_inka napisała:
            >
            > > Też nie chcę mieć dzieci, ale bardzo chciałabym żyć z
            mężczyznąsmile
            > > Niestety trudno o stały związek na poważnie, kiedy kobieta
            > > deklaruje, że nie chce mieć dzieci - faceci jak się wiążą na
            > > stałe, to właśnie najczęściej z powodu dzieci:///
            >
            > No prosze, w takim razie jestem wyjatkowym facetem. smile
            >
            > Ja zwiazalbym sie na stale _tylko_ z kobieta, ktora dzieci nie
            chce i
            > faktycznie jest o tym przekonana (a nie jedynie deklaruje, zeby
            mnie przypadkie
            > m
            > nie wystraszyc na dzien dobry).

            Masz rację, jesteś wyjątkowysmile)))
            Mam nadzieję, że takich wyjątkowych wyjątków od reguły jest więcejbig_grin
        • mechantloup Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 14:56
          Moja kumpela trafiła totka. Ona nie chce i jej małżonek również.
          Ja mam trochę gorzej, bo mnie facet namawia, ale póki co jest na etapie, że może
          kiedyś, jak będę chciała.
          Ja tam takiej opcji nie widzę. Też jestem, jak Ty, wariatka i potrafię się w 5
          minut spakować i po pracy w piątek załadować się w pks i na Mazury (choćby i na
          pół dnia). Nie oszukujmy się, dziecko to uwiązanie.

          Również nie dostrzegam niczego pięknego w tzw. błogosławionym stanie. Dla mnie
          brzuch ciążowy jest, ujmując to delikatnie, odstręczający.

          Lubię się krzątać po domu, coś pichcić, gotować konfitury. Nawet odkurzać lubię.
          I dłubię sobie w kwiatkach na balkonie, ale dla bachora miejsca nie znajdę.
          Nawet, z kwestii całkiem prozaicznych, nie byłoby nas stać. Nie chcę mieć
          dylematów w sklepie czy sobie kupić grę, czy dzieciakowi pieluchy.

          Nie, nie jestem DDA, rodzinę mam normalną i na tym świecie trochę lat już żyję.
          Nie jestem egoistką, w ogóle argument,że bezdzietni to egoiści, jest moim
          zdaniem śmieszny.
          Jeśli mogę (czytaj: potrafię), to ludziom pomagam (zwierzakom zresztą też).
          Poświęcam im swój czas, bywa, że i pieniądze. Załatwiam za nich jakieś sprawy -
          bo dziadkowie zniedołężniali, albo sąsiadka z nogą w gipsie leży.

          A szklanki wody czasem nie podadzą własne dzieci.
          Czemu tyle osób w domach starców wegetuje? Bo mają kochające rodziny, rzecz jasna.
          --
          Poza tym uważam, że Kartagina powinna zostać zburzona.
        • theorema blond_inko, uszy do góry 07.09.09, 19:03
          sama widzisz, czytając choćby to forum, że panów, którzy nie chcą mieć dzieci
          nie brakuje. Mnie też niedawno oświadczył się mój najlepszy przyjaciel,
          poprosiłam o czas na zastanowienie się, ale choćby to, że jesteśmy absolutnie
          zgodni w swoim przerażeniu na myśl op własnych dzieciach -jest bardzo cenne i
          skłania mnie ku "tak". Choć, oczywiście, wiem, że wielu mężczyzn skreśliło mnie
          po dłuższej, czy krótszej znajomości, gdy się dowiedzieli, że nie chcę mieć
          dzieci i jeszcze w dodatku nie jestem katoliczką. Pisałam tu kiedyś o tym na
          forum o chrzczeniu dzieci...
          nie dalej jak 2 dni temu jeden mój przyjaciel rozpływał się w zachwytach nad
          posiadaniem dziecka - jak cudownie jest czuć się całkowicie za nie
          odpowiedzialnym. Fajnie, jak kogoś stać na to, żeby zapewnić dziecku nie tylko
          stabilność finansową, ale też emocjonalną. Ja bym tego nie umiała, wpadłam na to
          w wieku 16 lat i nic się nie zmienia - nie jestem stabilną osobą, takie mam
          życie, taki zawód, taki temperament.
          A dzieci na swój sposób bardzo lubię, pracuję z nimi czasem, ale nic nie poradzę
          na to, że tak jak brzydzi mnie pies pod stołem w czasie posiłku, tak samo
          brzydzą mnie zaślinione dzieci.
          A zupełnie inna sprawa, że mam już dziś i żylaki i rozstępy i chore stawy i
          kręgosłup i parę innych urazów i nie potrzeba ciąży, żeby tak było. Za to
          mogłaby ona znacznie pogorszyć mój stan.
          A argumenty, że mnie by nie było, gdyby moja mama tak myślała...ona nie myślała,
          jestem dziełem przypadku, wcale nie wiem, czy tak szczęśliwego. Ileż razy
          żałuję, że jestem na tym świecie, wprawdzie mama twierdzi, że jestem największym
          jej osiągnięciem, ale już tata nie. Nie chcę, żeby przeze mnie ktokolwiek
          żałował, że jest na tym świecie, a ponieważ opcja jest całkiem prawdopodobna...
          a jeszcze inną sprawą jest mój bunt przeciwko przeludnieniu świata,
          przerażającemu zniszczeniu natury przez cywilizację. Świat za kilkadziesiąt lat
          będzie koszmarny i mam nadzieję sama go nie dożyć, to czemu mam kogoś innego na
          to skazywać
          I, jak mnie ktoś pyta, czemu nie chcę mieć dzieci, nigdy nie mam oporów, żeby
          się w powyższym tonie wypowiedzieć, najczęściej rozmówca nie wie co powiedzieć i
          dyskusja się kończy
          A Tobie blondinko, powodzenia!
    • hedonia Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 15:09
      Nie każda ma instynkt macierzyński, taka sama przypadłość jak homo
      czy inne. Nie ma co żyć w poczuciu winy, szczególnie jeśli ma się
      poczucie sensu życia i umie nim cieszyć!
      To co, że taka postawa w naszym kraju wywołuje nawet agresję?
      • fizykoterapeuta Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 07.09.09, 15:39
        bo taka postawa prowadzi do samozagłady

        po prostu wymrzemy - przez europejski hedonizm, przez egocentryzm
        dzieci to radość - inwestycja to 9 miesięcy "niewygody" - zwraca się od razu i
        procentuje przez całe nasze życie

        jak można tego nie rozumieć?
        --
        "Lepiej mniej, ale lepiej"
        • theorema ryzykowne inwestycje 07.09.09, 19:18
          hmm, ciesze sie, ze miales takie doswiadczenia, ze dzis z calym przekonaniem
          mowisz "dzieci to radosc".
          Widzialam setki razy moich rodzicow klocacych sie o metody wychowawcze - ojciec
          preferowal lanie pasem, mama ciche dni i milczaca pogarde
          Widzialam setki razy jak mama rezygnowala z kupienia sobie czegos, zeby bylo na
          wydatki dla mnie i siostry
          Widze bezilnosc i irytacje moich rodzicow, ze wciaz z nimi mieszkamy, nie umiemy
          sie usamodzielnic - chcieliby pomoc, ale sami nam pozwolili wybrac niedochodowy
          zawod, sklaniali nas ku temu...a z drugiej strony nic nie moga pomoc sami - ani
          zadnych spadkow, ani lokat, ani oszczednoci, ani znajomosci. A to, czego nas
          nauczyli, czyli mega uczciwosc, takze wobec wlasnych przekonan i emocji, czy
          wrecz frajrstwo - tez nie pomagaja w wyjsciu "na swoje", nawet na bogatego meza
          z wyrachowania nie maja co liczyc, tak nas wychowali.
          A mama ma cale zycie problemy z zylakami i kregoslupem - pamiatka po ciazy na
          cale zycie. I jeszcze okropna blizne po drugiej - wiec to nie tylko 9 miesiecy.
          A w ogole ile razy musiala sobie zadawac pytanie, co by bylo gdyby skonczyla
          studia, pracowala w zawodzie...z jej umyslem moglaby byc drugim Balcerowiczem. A
          tak, klepiemy biede i jakos "da Bog dzieci, da i na dzieci" niekoniecznie sie
          sprawdza.
          A ilez dzieci jest chorych, to nie ich wina, ale czasem naprawde nie ma juz
          sily, zeby sobie wmawiac, jak to cierpienie uszlachetnia...
          o tym tez trzeba myslec. Nie kazde dziecko to uroczy bobasek machajacy w
          lozeczku stopkami.
          Jak mozna tego nie rozumiec?
          • fizykoterapeuta Re: ryzykowne inwestycje 07.09.09, 19:47
            nigdzie nie powiedziałem, że to sam lukier i miód
            jednak najwięcej dzieci rodzi się zdrowymi i takimi zostaje, najczęściej rodzice cieszą się z istnienia swoich dzieci itd. niemal zawsze wszystko jest okej
            rodzice, małżeństwo bezdzietne jak i żyjący na kocią łapę się kłócą - nic w tym dziwnego

            a najbardziej chodzi mi o absurd stwierdzenia, że paniusie nie będą się ograniczać dzieckiem, bo się brzydnie potem, i w ogóle jak to możliwe że trzeba się zajmować kimś, przyjąć odpowiedzialność za czyjeś życie (skoro ledwo nad swoim się panuje)
            --
            "Lepiej mniej, ale lepiej"
            • theorema Re: ryzykowne inwestycje 07.09.09, 20:40
              w ogóle jak to możliwe że trzeba się zajmować kimś, przyjąć odpowiedzialność za
              czyjeś życie (skoro ledwo nad swoim się panuje)
              ...odstręcza Cię to...
              no tak, tylko, że ten brak panowania nad własnym życiem, jest potem cholernym
              obciążeniem dla dzieci.
              Strasznie dziś wchodzę w opisy własnego życia, ale to najlepszy przykład...taka
              sytuacja:
              moi rodzice nie mają mieszkania, oszczędności, emeryturę groszową będzie mieć
              tylko mama. Ojciec nie ma też ubezpieczenia.
              Nic się nie zmieniło od momentu, kiedy pojawiłyśmy się z siostrą na świecie. Te
              30 lat z okładem nie wystarczyło im na zapewnienie sobie lokum i utrzymania na
              starość. Nie zapanowali nad swoim życiem, nawet posiadanie dzieci nie było w
              stanie ich zmotywować, wręcz przeciwnie, bywało, że waliły im się kłody pod
              nogi, kiedy liczyli na pomoc podpierając się faktem powiększenia rodziny. Takie
              były wredne czasy...
              I nawet, jeśli ojciec twardo mówi, że najwyżej pójdzie pod most, albo z niego
              skoczy, jak już będzie stary niedołężny i niezdolny do pracy...
              to w skrytości ducha on na nas liczy. A my codziennie zastanawiamy się, jak mamy
              podołać sytuacji, kiedy nie tylko my nie mamy szans na własne mieszkanie, ale
              jeszcze ich na głowie. Przecież ich kochamy, nie chcemy, żeby szli pod most.
              Dlatego między innymi, mnie - na razie - nie stać nawet na myślenie o dziecku.
              Trzeba przerwać tę przechodzącą z pokolenia na pokolenie improwizację, te "jakoś
              to będzie", ten stres, kiedy nie wie się, co przyniesie jutro, ale już nie liczy
              się ani na cud, ani na dobrych ludzi, a tylko na to, że te straszne, kiedy już
              nastąpi, nie będzie trwało zbyt długo...

              I nie podejmuję się oceniać moich rodziców, że jakby chcieli, toby mogli. Nie
              mogli, mieli w życiu same złe zbiegi okoliczności, same pechy i niefarty. I ta
              wspólna niedola ich bardzo zespoliła, ale jak będzie dalej - nie wiem.
              lepiej zapobiegać niż leczyć.
              Ja nie chcę, żeby kiedyś moje dziecko nie mogło spać po nocach, było smutne i
              znerwicowane, bo ja będę dla niego ciężarem. A też na razie nie widzę możliwości
              zapanowania nad swoim życiem i ciężar odpowiedzialności już mnie przytłacza.
              Nie wiem, jak inni mają, ja wolę zapobiegać - moja lekarka zawsze mnie pyta - "i
              co nowego, jak tam, mąż jest? stała praca? rodzice wygrali w totka? Nie? to
              piszemy recepty na pigułki"...nawet ona to rozumie. To nie jest kwestia bycia
              "paniusią" tylko do bólu szczerej oceny własnych możliwości zanim jest za późno.
            • armanda81 Re: ryzykowne inwestycje 07.09.09, 23:53
              > a najbardziej chodzi mi o absurd stwierdzenia, że paniusie nie
              będą się ogranic
              > zać dzieckiem, bo się brzydnie potem,

              Zgadzam się, to głupawe podejście, ale większość kobiet zmienia
              zdanie na ten temat, gdy zaczyna bić zegar biologiczny. Z drugiej
              strony żyjemy w takich czasach, że liczy się tylko wygląd, i coraz
              więcej mężczyzn rzuca kobiety tylko z powodu cellulitu czy obwisłego
              biustu. A samej z dzieckiem trudno.

              i w ogóle jak to możliwe że trzeba się za
              > jmować kimś, przyjąć odpowiedzialność za czyjeś życie (skoro ledwo
              nad swoim się panuje)

              To akurat jest racjonalny argument. Nawet biorąc do domu kota czy
              psa trzeba umieć na niego zarobić oraz znaleźć dla niego czas i
              trochę serca. A dziecko to znacznie więcej niż piesek czy kotek.
              Ryzyko jest duże, zwłaszcza w tym nienormalnym kraju, gdzie
              właśnie "uelastycznia" się czas pracy i wysokość wynagrodzeń, coraz
              więcej ludzi dostaje głodowe pensje, a ci, którzy zarabiają lepiej,
              nie są pewni dnia ani godziny.
            • eye-witness Re: ryzykowne inwestycje 08.09.09, 11:36
              Sugerujesz, ze slub i dzieci daja gwarancje, ze ludzie beda ze soba szczesliwi?
              Nooo, to dopiero bzdura! Ilez ja znam malzenstw, ktore dra koty, plodza sobie
              dziecko, zeby ratowac swoj zwiazek, zas potem dziecko wysluchuje awantur w tym
              pelnym milosci domku. Ani dzieci, ani slub nie sa rozwiazaniem problemow.

              Wg mnie absurdem jest rodzenie dzieci, mimo ze sie nie ma odpowiednich srodkow
              do tego. Mam tu na mysli predyspozycje oraz warunki materialne.
              • ma_maja Re: ryzykowne inwestycje 23.10.09, 11:20
                > żal, że tak niewiele osób na tym padole potrafi tak dojrzale spojrzeć na
                problem rodzicielstwa...

                Błagam ... "Rodzicielstwo jako problemem XXI wieku". W jakim sensie
                rodzicielstwo jest problemem? Sam fakt istnienia rodzicielstwa jest problemem
                współczesnego świata?
                Problemem mogą być patologie, nieodpowiedzialne decyzje dotyczące rodzicielstwa
                itp. itd. etc. ale jak samo rodzicielstwo może być PROBLEMEM???
                Można spojrzeć na problem głodu na świecie
                • nastassia_2 Re: ryzykowne inwestycje 23.10.09, 11:26
                  ma-maja... polecam Ci forum dla szczęśliwych matek...albo poświęcenie czasu na
                  ciekawą lekturę...skoro nie jesteś zwolennikiem bezdzietności czemu ma służyć
                  Twoja obecność tutaj i wielce zbulwersowane wypowiedzi?
                  • ma_maja Re: ryzykowne inwestycje 23.10.09, 11:40
                    Nie przypominam sobie żebyśmy rozmawiały na temat mojej sytuacji rodzinnej więc
                    daruj sobie polecanie mi jakiegokolwiek forum. Równie dobrze mogłabym polecić ci
                    forum dla niezrównoważonych psychicznie bo o Twojej psychice wiem tyle co Ty o
                    mojej dzietności.
                    Czytaj ze zrozumieniem a jeśli nie potrafisz to nie odpowiadaj na wypowiedzi,
                    których nie zrozumiałaś. W jakim sensie według ciebie rodzicielstwo jest
                    PROBLEMEM? Użycie takiego sformułowania jest niepoprawne chyba, że faktycznie
                    uważasz, że rodzicielstwo jest czymś co trzeba zwalczać. Jeśli tak to znaczy
                    wyłącznie, że to Ty masz problem z rodzicielstwem innych.
                    I kto to w ogóle jest zwolennik bezdzietności? Powinnam chodzić po ulicach z
                    transparentem nawołującym do zaprzestania rozmnażania żeby móc wypowiadać się na
                    tym forum?
        • eye-witness Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 08.09.09, 11:31
          Tu nie chodzi o zrozumienie, ale o to, ze kazdy ma prawo, by czuc po swojemu,
          miec swoje zdanie. Ale jesli przy tym zrozumieniu sie upierasz... Jesli ja mam
          rozumiec, ze ktos pragnie dziecka, niech ten ktos sprobuje chociaz zrozumiec, ze
          nie wszyscy musza chciec.
          Jeden ma ochote najblizsze min. 18 lat nianczyc, inny przez te 18 lat chce
          zobaczyc swiat, spelniac sie po swojemu, z ukochana osoba przy boku, badz bez.
          Jak mozna tego nie rozumiec?wink
    • synergia_1 Re: Dlaczego nie chce miec dziecka? 23.10.09, 21:22
      bo NIE.
      lubie miec czas dla sibie..nie lubie przymuszania..lubie imprezowac..jestem
      towarzyska...lubie spontaniczne wyjscia-wyjazdy..tego wszystkiego nie moglabym
      miec gdybym zafundowala sobie dziecko.

      nie lubie placzu-krzykow-wycia-darcia- nie umialabym przywyknąć-przyzwyczaic sie
      do tego..

      nie chce byc wyrodną matką.wiec w ogole nią nie bede..
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka