Dodaj do ulubionych

Nie kocham, nie lubię, nie szanuję

14.10.07, 20:33
Dzieci nie kocham, nie lubię, nie szanuję, nie chcę ich mieć. To mój
wybór, coraz bardziej świadomy, z którego skutków z roku na rok
coraz bardziej się cieszę.

Jestem człowiekiem szczęśliwym - między innymi właśnie dlatego.

Uprzedzić warto domorosłych psychoanalityków i ich typowe
podejrzenia:

1. Nie wynika to z mojej niedojrzałości, ale odwrotnie - im jestem
starszy, im więcej wiem i czytam, im więcej tego widzę wokół siebie,
tym bardziej ich nie cierpię. Może właśnie dlatego...? Ludzie
zazwyczaj zapadają na dzieci w młodym wieku, kiedy są jeszcze za
młodzi i za głupi, żeby pomyśleć racjonalnie. A potem już jest tak,
że otoczenie narzuca obowiązkowe samozachwyty nad ojcostwem i
macierzyństwem - również dlatego, że inni frajerzy mają tak samo i
głupio im się przyznać, że woleliby cofnąć czas.

2. Nie wynika to też z moich doświadczeń rodzinnych - rodziców mam
wspaniałych, kochających i wyrozumiałych, a dzieciństwo miałem
dostatnie i szczęśliwe.

3. Zwierzęta lubię, ale bez przesady. Nie odczuwam potrzeby
zapełniania sobie jakiejś mityczanej pustki emocjonalnej
zwierzęciem. Nie mam psa ani kota, i też mi z tym dobrze.

4. Nie jestem oziębły emocjonalnie. Wolę jednak kochać ludzi
realnych, nie coś, co na razie dysponuje inteligencją taboretu, co
realnym człowiekiem dopiero kiedyś się stanie, jak się bardzo
postaramy.

5. Mam żonę, jest nam dobrze ze sobą, nawet bardzo. Po co nam jacyś
obcy kolesie w domu?

6. Nie jestem ani bezpłodny, ani niezdolny do posiadania dzieci w
jakiś inny fizyczny sposób. Przynajmniej o ile mi wiadomo. Zawsze
bowiem w życiu byłem dość rozsądny, żeby nie ryzykować i nie grać w
watykańską ruletkę. Pieniądze wydane na antykoncepcję uważam za
jedne z najlepiej spożytkowanych w życiu.

Pozdrawiam myślących podobnie, myślących inaczej również - jeśli Wam
z tym dobrze, proszę bardzo!
Obserwuj wątek
    • sabrossa :):) z jednym trudno mi się zgodzić, a mianowicie 14.10.07, 20:48
      z tym, że kasa wydana na antykoncepcję to Twoim zdaniem - jedna z lepszych
      "inwestycji". Otóż nie zgadzam się z tym, gdyż - moim zdaniem -antykoncepcja w
      tym kraju jest po prostu za droga. Taniej dla państwa byłoby dotować środki
      anty, niż bulić becikowe wiadomosci.onet.pl/1623010,11,item.html
      • horatio_valor Re: :):) z jednym trudno mi się zgodzić, a mianow 14.10.07, 21:08
        Ja nie mówię o polityce państwa, tylko o moich prywatnych wydatkach.

        Zresztą uważam, że państwo nie powinno wydawać mojej kasy (MOJEJ -
        przypominam, że państwo nie ma własnych pieniędzy, ma tylko to, co
        nam wydrze siłą w podatkach) na jakieś swoje fanaberie - ani na
        współfinansowanie aborcji albo jej zakazów, ani na becikowe, ani na
        środki antykoncepcyjne.

        Każdy z tych programów będzie miał swoje wynaturzenia. Akurat
        zresztą becikowe jest najgłupsze z możliwych (jak słusznie wskazuje
        Twój link z artykułem) - jeśli ktoś chce mieć dzieci, to głupi
        tysiąc niewiele mu pomoże, a jeśli nie chce - to tylko spowoduje, że
        margines będzie się mnożył po krzakach - tylko po to, żeby tę kasę
        dostać. W końcu na wychowanie dziecka 1000 PLN to baaardzo mało, za
        to jeśli przeliczyć na najtańszy alkohol - to wyjdzie kilka tygodni
        niezłego chlania z kolegami.
        • sabrossa masz rację, ale niestety jest tak 14.10.07, 21:24
          że golą od nas kasę niezależnie od tego, czy np. bierzemy becikowe, czy nie. I
          tak płacimy i będziemy płacić tyle samo. Jednak ja wolałabym częściową
          refundację na środki antykoncepcyjne, niż jej brak. Poza tym przeszkadza mi, że
          są one tylko na receptę (mam na myśli hormonalne) bo trzeba biegać do lekarza na
          wizyty w zasadzie tylko po "papier".
      • horatio_valor Re: Nie kocham, nie lubię, nie szanuję 14.10.07, 22:06
        Ależ ja uprzedziłem twój atak. Wyraźnie to jest napisane wyżej.
        Lekcja czytania numer jeden - jak czytasz, nie musisz na głos, ale
        musisz rozumieć, co czytasz. Ja wiem, to nie jest łatwe, ale nikt
        nie mówił, że wszystko jest łatwe.

        No dobra, ale pomińmy to i spróbujmy: uzasadnij teraz proszę tezę,
        że świadczy. Hę?
      • horatio_valor Re: Nie kocham, nie lubię, nie szanuję 15.10.07, 13:09
        Zresztą, głuptasie, chciałeś/aś być złośliwy/a, to przeczytaj jeszcze raz:
        życzysz mi, żebym nigdy nie został ojcem, a przecież ja sam właśnie sobie tego
        szczerze życzę!

        Jeśli chciałaś mi dowalić, trzeba było napisać: bodajbyś zdechł, niech cię Pan
        Bóg zabije pod tramwajem, niech cię dotknie ciężkie kalectwo itd., a tak to
        twoje złe życzenia niestety idą się bujać... smile) Źle życzyć TEŻ trzeba umieć.
        Poćwicz kiedyś przed lustrem.

        Sama argumentacja zresztą chybiona - nie zadałaś sobie trudu, żeby przeczytać
        dalej mój post. Rozumiem, mało komu chce się dużo czytać. Takie czasy, ludzie
        tylko nagłówki czytają.
      • ada_adecka Re: Nie kocham, nie lubię, nie szanuję 15.10.07, 12:43
        Ojeju jeju, bo dzidziusie to sama słodycz i każdy powinien sie nad
        nimi rozczulac, jakie to one nie są śliczne, mądre, jak pięknie
        rączkę podnoszą... O! I jak cudownie się ślinią... No jak to nie
        takiego misia w domciu, który gulga i tarza się po podłodze
        (przynajmniej kąty wyczyści). Sama radośc! Czyż nie powinno się
        wprowadzic nakazu posiadania chociaż trójki takich bobasów? A jak
        urosną to następne i następne. Bo są takie słodkie, jak czekoladki,
        a wiadomo, że czekoladek można miec ile się zechce...


        BLEEEEEE


        xD
        --
        There's a big black hole gonna eat me up someday...
      • sloneczko2812 Re: A ja mam pytanko: 15.10.07, 13:21
        Skąd wiesz, że nie lubisz dzieci?Miałeś styczność z nimi?Za co ich
        nie lubisz, nie szanujesz, nie kochasz?A jeśli jakimś cudem (życzę
        ci tego) trafi ci się potomek (antykoncepcja wiadomo, pewna na 100%
        nie jest, chyba, że się wykastrujesz), oddasz go do adopcji, czy
        odejdziesz od żony i pozwolisz jej na to aby sama wychowywała?
    • yagiennka Co wy z tą inteligencją? 16.10.07, 13:21
      Już którś raz czytam idiotyczny argument o rzekomej niskiej inteligencji
      dziecka. Czy wy w ogóle wiecie cokolwiek o rozwoju człowieka?? Bo chyba nic.
      Sami byliście takim "taboretem". W ogóle porównanie dziecka w ten sposób jest
      żenadą. Chciałbyś jeden z drugim miec w dorosłym życiu tak świeży i tak
      błyskawicznie rozwijający się umysł, tyle pomysłów, taką kreatywności i
      spojrzenie na swiat jakie am dziecko!
      Blee.
      • horatio_valor Re: Co wy z tą inteligencją? 16.10.07, 13:53
        Yhy. Miesiąc po urodzeniu ma coś takiego masę pomysłów, kreatywność i spojrzenie
        na świat?

        Powiedzieć coś o świstakach?

        A dwa: czy Ty w ogóle wiesz cokolwiek o rozwoju człowieka? Inteligencja nie jest
        rzekomo niska - ona po prostu JEST niska. Iloraz inteligencji właśnie dlatego
        nazywa się ilorazem, że pierwotnie służył do badania rozwoju osobniczego
        człowieka, a wyniki testu inteligencji były dzielone przez wiek - właśnie po to,
        żeby nie porównywać rzeczy nieporónywalnych, a więc inteligencji dzieci
        starszych (wyższej) z inteligencją dzieci młodszych (niższej).

        Się chwali, że kochasz dzieciaczki, ale nie chwali się, że gorące serduszko bije
        tak mocno, że zabija rozum.
        • intuicja77 Re: Co wy z tą inteligencją? 16.10.07, 14:39
          Przerażasz mnie.I to nie dlatego ,że nie chcesz miec dzieci , bo to
          w twoim przypadku akurat sie chwali ,ale dlatego ,że bije od ciebie
          taka potworna arogancja , nieomylne przekonanie o własnej
          wspaniałosci i nieomylnosci. Pewnośc ,że posiadasz monopol na jedyna
          prawdę.
          Jarek? Prezesie? to Ty?
          • horatio_valor Re: Co wy z tą inteligencją? 16.10.07, 15:21
            Brałaś kiedyś udział w dyskusji? Wymianie zdań? Rozmowie? Spróbuj kiedyś.

            To na tym mniej więcej polega: ktoś wyraża jakiś pogląd, inni się zgadzają albo
            nie zgadzają, potem ten ktoś broni swojego poglądu albo i nie, może go
            zmodyfikować albo się wycofać. Różne rzeczy może. Atakujący też może wiele -
            każda wymiana zdań otwiera nowe pole do ataku i obrony.

            Wyróżniamy uczciwe, mniej uczciwe i otwarcie chamskie sposoby dyskutowania.
            Uczciwe nakreśliłem w telegraficznym skrócie powyżej. Mniej uczciwych jest
            sporo, jest na ten temat pokaźna liteatura. Podobnie jak na temat chamskich, z
            których wymienię np. atak ad personam, histerię, przypisywanie rozmówcy
            absurdalnych poglądów czy porównywanie do Hitlera (ten argument zawsze pada w
            dyskusjach internetowych - mądrale, uwaga, uprzedziłem wasz koncept, nie
            będziecie oryginalni). Przemyśl to. Myślenie wymaga logiki, wiem, ale postaraj się.

            A wracając do meritum: nie mam przekonania o nieomylności, zresztą zwróć
            łaskawie uwagę, że mój pogląd o tym, że nie lubię dzieci, odnosi się do sfery
            uczuć, a więc nie poddaje się racjonalnej argumentacji. Można sobie sympatycznie
            podyskutować o różnych implikacjach wypływających z wyrażonego poglądu na temat
            uczuć, co jest (wśród ludzi łapiących odpowiednią konwencję i na pewnym
            poziomie) pouczające i zabawne.

            Jeśli fakt, że mam jakieś argumenty na poparcie mojego sądu i odparcie zarzutów,
            odbierasz jako "potworną arogancję i monopol na rację", to sorry, ale wróć do
            podstawówki i nie bluzgaj na ludzi, którzy ci się nie podobają, bo zabrakło ci
            argumentów, a ostatecznym jest pisk, tupanie i bluzgi. To jest właśnie potworna
            arogancja.

            Nie jestem przekonany o niemylności, o wspaniałości tym bardziej. Twoja (i nie
            tylko) furia świadczy tylko o tym, że to ja mam argumenty, a nie wy. Wy macie
            tylko nieomylne przeświadczenie o monopolu na jedyną prawdę.

            Jarek, prezesie, nieszczęsny chłopie, współczucie, że musisz się zmagać z takimi
            ludźmi...
        • yagiennka Re: Co wy z tą inteligencją? 16.10.07, 17:40
          A sobie popatrz na różnice między dzieckiem miesięcznym a półrocznym czy
          rocznym. Widzisz ten postęp?? To otwórz oczy. I porównaj sobie 40 latka dajmy na
          to i jego zmiany w przeciągu roku czy 2. I masz odpowiedź. To ejst cud, cud
          życia i rozwoju człowieka, którego naukowcy do koca do dziś nie potrafią
          wytłumaczyć.
          Inteligencję i poziom rozwoju jakbyś nie wiedziała bada się w odniesieniu do
          wieku badanego.
          Ja wcale nie kocham dzieciaczków smile))) Błąd zasadniczy, pisałam już że nie lubię
          małych dzieci. Ale podziwiam ten fenomen małego rozwijającego się organizmu. I
          takie uwagi o taboretach uważam za żenua!!
          • horatio_valor Re: Co wy z tą inteligencją? 17.10.07, 09:35
            > A sobie popatrz na różnice między dzieckiem miesięcznym a
            > półrocznym czy rocznym. Widzisz ten postęp?? To otwórz oczy.

            To właśnie napisałem - inteligencję bada się w toku rozwoju.

            Fenomen rozwijającego się organizmu nie ma nic do rzeczy w kwestii lubienia
            dzieci. Podobnie jak fenomen zmian zasolenia Morza Sargassowego.

            > o ejst cud, cud życia i rozwoju człowieka, którego naukowcy do koca
            > do dziś nie potrafią wytłumaczyć.

            He he he. Którzy? Co w tym jest zagadkowego? Szybkość? Receptywność na nowe
            bodźce? Fakt rozwoju? Do koca może nie potrafią tłumaczyć, ale do ludzi - chyba
            jednak tak smile))

            > Inteligencję i poziom rozwoju jakbyś nie wiedziała bada się w
            > odniesieniu do wieku badanego.

            Tak właśnie napisałem. Potrafisz czytać w ogóle?

            Nieumiejętność czytania przy umiejętności kopiowania uważam za żenua. Skrajne.
    • kirkwall Szacunek! 06.11.07, 16:48
      Z usmiechem przeczytalam ten watek. Podziwiam cierpliwosc, jaka ten
      facet mial (tak dlugo!) do tych intelektualnie raczkujacych osob. I
      jak dokladnie ten sam schemat sie powtarza: atakuja go, ale jego
      wypowiedzi wcale nie czytaja, nie sa w stanie pojac najprostrzej
      argumentacji.

      Szczytem jest (i w tym momencie smialam sie na glos) jak jedna
      histeryczka grozi mu: 'zycze ci abys nigdy nie zostal ojcem!!!' LOL

      Szacunek - jesli czasem zagladasz na forum, give a shout.
      • ciezka_cholera Re: Szacunek! 06.11.07, 21:14
        kirkwall napisała:

        > Z usmiechem przeczytalam ten watek. Podziwiam cierpliwosc, jaka ten
        > facet mial (tak dlugo!) do tych intelektualnie raczkujacych osob.

        Alez nie widze tu nic godnego podziwu. wszak ten pan dokladnie ten efekt chcial
        osiagnac (a co, i ja pozwole sobie zostac domoroslym psychoanalitykiem wink.
        zdajac sobie sprawe, ze swej wyzszosci intelektualnej nad przecietnym
        uzytkownikiem internetu, ow pan preparuje watek, w ktorym glowna teza, wlasciwie
        jest bezdyskusyjna. przy okazji obraza zas uczucia rodzicow. prowokuje najkrocej
        rzecz ujmujac. a ze nikt mu nic madrego nie napisal, no coz, mogl sobie
        pobrylowac....

        horatio_valor napisał:

        > Dzieci nie kocham, nie lubię, nie szanuję, nie chcę ich mieć. To mój
        > wybór, coraz bardziej świadomy, z którego skutków z roku na rok
        > coraz bardziej się cieszę.
        >
        > Jestem człowiekiem szczęśliwym - między innymi właśnie dlatego.

        glowna teza - bezdyskusyjna.

        Ludzie
        > zazwyczaj zapadają na dzieci w młodym wieku, kiedy są jeszcze za
        > młodzi i za głupi, żeby pomyśleć racjonalnie. A potem już jest tak,
        > że otoczenie narzuca obowiązkowe samozachwyty nad ojcostwem i
        > macierzyństwem - również dlatego, że inni frajerzy mają tak samo i
        > głupio im się przyznać, że woleliby cofnąć czas.

        a moze jakies argumenty na potwierdzenie powyzszego?


        > 2. Nie wynika to też z moich doświadczeń rodzinnych - rodziców mam
        > wspaniałych, kochających i wyrozumiałych, a dzieciństwo miałem
        > dostatnie i szczęśliwe.

        haha, widac nie jestem biegla w psychoanalizie, bo nie widze zwiazku z glowna teza

        > 3. Zwierzęta lubię, ale bez przesady. Nie odczuwam potrzeby
        > zapełniania sobie jakiejś mityczanej pustki emocjonalnej
        > zwierzęciem. Nie mam psa ani kota, i też mi z tym dobrze.

        j.w.

        > 4. Nie jestem oziębły emocjonalnie. Wolę jednak kochać ludzi
        > realnych, nie coś, co na razie dysponuje inteligencją taboretu, co
        > realnym człowiekiem dopiero kiedyś się stanie, jak się bardzo
        > postaramy.

        a to jest wlasnie rzeczona prowokacja.
        i tu mi przychodza do glowy dwa pytania:
        na poczatek poprosze o definicje 'realnego czlowieka'
        taboret ma iq =0, czy dziecko w dowolnym wieku ma iq = 0?

        > 5. Mam żonę, jest nam dobrze ze sobą, nawet bardzo. Po co nam jacyś
        > obcy kolesie w domu?

        to samo co w pkcie 2 i 3

        > 6. Nie jestem ani bezpłodny, ani niezdolny do posiadania dzieci w
        > jakiś inny fizyczny sposób. Przynajmniej o ile mi wiadomo. Zawsze
        > bowiem w życiu byłem dość rozsądny, żeby nie ryzykować i nie grać w
        > watykańską ruletkę. Pieniądze wydane na antykoncepcję uważam za
        > jedne z najlepiej spożytkowanych w życiu.
        >

        j.w.
        • kirkwall Re: Szacunek! 07.11.07, 08:48
          Oczywiscie, ze masz racje i podoba mi sie twoje rozumowanie.
          Podziwialam wlasnie cierpliwosc, a nie wyzszosc intelektualna.
          Pobawil sie troche ich kosztem a potem, jak zwykle, obsypali go
          stekiem przeklenstw i 'wygrali'.

          Nie tylko tezy, ktore mozna udowodnic, albo obalic, sa dyskusyjne.
          Uczucia i doswiadczenia mozna z innymi przedyskutowac, ale nie na
          poziomie pana m6969, ktory jest ekspertem od wszawicy i obrzucania
          ludzi malo wybrednymi przeklenstwami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka